02/10/2026
„Borgi nie są dla mnie”
[ ] W głowie miałem obraz tych systemów jako ekstremalnie mroczne, do bólu śmiertelne i przesiąknięte nihilizmem. Byłem przekonany, że gra się w nie nie dla przygody, a by opóźnić wyrok śmierci, w imię zasady: będzie tylko gorzej.
Stary, dobry Warhammer zapewniał mi wystarczającą dawkę mroku. Dużo chętniej sięgam po tytuły, które mają w sobie przynajmniej odrobinę nadziei (jak Dragonbane czy Legend in the Mist). Zamiast ciągłego gnębienia postaci Graczy, wolę kooperację w stylu „przeżyj przygodę, by stać się kimś więcej”.
Borgi zdawały mi się krzyczeć: „graj sobie graj, ale i tak zaraz zginiesz”.
Temat powinien być zamknięty, ale nie mogłem zignorować jednego - oprawy graficznej. Z wiekiem coraz mocniej doceniam jakość wydania, a Borgi to wizualny punk i typograficzne szaleństwo (choć przyznam, że miejscami niezbyt czytelne), od którego nie mogłem oderwać wzroku.
Nawet podzieliłem się swoją opinią ze 𝔰𝔩𝔞𝔳𝔡𝔬𝔪 𝔰𝔱𝔲𝔡𝔦𝔬 - “system nie dla mnie, ale oprawa graficzna i wydanie robią wrażenie!” Od słowa do słowa zeszło na moje opory. Zamiast przekonywać na siłę, rzucili mi rękawicę. Podrzucili cyfrową wersję podręcznika z hasłem: "Weź się przekonaj, bo może jednak ci się spodoba”.
No dobra, to spróbujmy…
Po szybkim przekartkowaniu Pirate Borga (w polsce wydawany fizycznie dzięki Wydawnictwo Hengal) mam nieco bardziej optymistyczne nastawienie - widzę, że moje wyobrażenie jednak trochę rozjeżdża się z rzeczywistością… Wyłapałem już nawet kilka mechanik idealnych do „podkradnięcia” do innych gier. Zobaczymy, czy po pełnej lekturze powiem: „okej, grajmy!”, czy jednak - zgodnie z początkową opinią - odstawię go na “półkę”.
Wkrótce dam znać o wrażeniach, ale na teraz mam pytanie do Was:
Jakie macie podejście do Borgów? Czym Was do siebie przekonują, a czym skutecznie odrzucają?