06/22/2026
Hit! 🇵🇱 Polska to kraj nieograniczonych możliwości. W niektórych państwach, żeby zostać prezydentem, trzeba wygrać wybory. U nas wystarczy ogłosić to na własną rękę i wydrukować sobie odpowiedni dokument.
Jan Zbigniew Potocki od lat prowadził działalność na pograniczu polityki alternatywnej, fantasy i telesprzedaży. Sprzedawał dowody, paszporty, prawa jazdy i pozwolenia na broń, które miały mniej więcej taką samą moc prawną jak karta stałego klienta do sklepu zoologicznego.
Jeden z jego klientów uwierzył w tę wizję tak bardzo, że próbował przekroczyć granicę na „dowodzie suwerena”. Straż Graniczna musiała mu później wytłumaczyć, że II RP jednak nie prowadzi własnych przejść granicznych.
Ale to był dopiero początek przygody.
Według śledczych samozwańczy prezydent miał pożyczyć 300 tysięcy złotych i dojść do wniosku, że skoro jest głową państwa, to długi chyba też mogą być niepodległe.
Był też właściciel kamienicy, który wynajął lokal „kancelarii prezydenckiej”. Problem polegał na tym, że najemca uznał czynsz za zamach na suwerenność i nie zamierzał ani płacić, ani się wyprowadzać. Kiedy w końcu udało się odzyskać lokal, okazało się, że część wyposażenia odzyskała niepodległość razem z kancelarią.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że Potocki trafił do więzienia za oszukanie ludzi, którzy sami wcześniej oszukiwali innych. To trochę tak, jakby piraci zgłosili kradzież skradzionego skarbu.
Przez lata słyszeliśmy o generałach mianowanych przez samozwańczego prezydenta, ambasadorach nieistniejącego państwa i pozwoleniach na broń wystawianych przez człowieka, który sam sobie nadał urząd.
To wszystko brzmi jak scenariusz komedii 🤣