10/04/2026
Niewielu rzeczy jesteśmy w życiu tak pewni jak tego, że nigdzie, poza wioseczką zwaną Rudką, nie znajdziecie cerkwi, która zmieściłaby się w średniej wielkości mieszkaniu. Tymczasem w Rudce ktoś zdecydował się wznieść takie maleństwo, na którego widok trudno nie wydać z siebie charakterystycznego „Oooo…” - jakbyśmy zobaczyli małego szczeniaczka. Cerkiew w Rudce, oprócz tego, że można ją, tak jak rynek w Tymbarku, przykryć dłonią, ma też zagadkową historię. Jej budowę umieszcza się w końcu XVII wieku, chyba głównie ze względu na datę na belce jednego z wejść – ACZKOLWIEK jej typ jest jeszcze późnośredniowieczny i mimo swojej powściągliwej w metraż formy, przywołuje na myśl dawną architekturę bizantyjską. Stoi na niewielkim wzniesieniu, przy ogromnym dębie (chyba największym, jaki widzieliśmy na Podkarpaciu) i przy nowej cerkwi murowanej, która nie ma nawet półćwierci jej, jak pisał Izajasz (w nieco innym kontekście), „wdzięku ani blasku”. Dla tej ostatniej musiała zresztą zmienić dawne miejsce zamieszkania, bo przesunięto ją u progu XX wieku o dobre kilkanaście metrów. Nie wiadomo, ile osób było zaangażowanych do tej operacji, ale prawdopodobnie około czterech. 😛