28/06/2026
🌸 Włocławskie „Włocławki”: Jak kuchenny fajans stał się salonowym dziełem sztuki! 🌸
Jeśli mielibyśmy wybrać jeden motyw, który bezbłędnie kojarzy się z polskim domem minionych dekad, byłyby to one – ręcznie malowane, kobaltowe i wielobarwne kwiaty z Włocławka. Dziś te kultowe naczynia, pieszczotliwie nazywane przez kolekcjonerów „Włocławkami”, przeżywają niesamowity renesans.
Zanim jednak zaczniecie przeczesywać strychy lub piwnice u babci w poszukiwaniu tych skarbów, poznajcie historię, która stoi za tym fenomenem!
🏭 Ponad wiek tradycji, a wszystko zaczęło się w XIX wieku...
Choć większość z nas kojarzy fajans z czasami PRL-u, historia Włocławskich Zakładów Fajansu sięga aż 1873 roku, kiedy to uruchomiono pierwszą fabrykę. Przez dekady zakłady przechodziły transformacje, przetrwały wojny, ale ich prawdziwy, złoty wiek i absolutna eksplozja popularności nastąpiła po 1945 roku.
🎨 Dlaczego każdy talerz jest unikalny? Magia malarek.
To, co najpiękniejsze we włocławskim fajansie, kryje się pod spodem każdego naczynia. Widzicie tam odręczny podpis? ✍️
W czasach PRL-u w zakładach zatrudniano setki utalentowanych artystek-malarek nazywanych potocznie „dziewczętami z Włocławka”. Choć istniały ogólne ramy i kanony wzorów, każda z nich miała swój własny, niepowtarzalny styl prowadzenia pędzla. Malarki bawiły się formą, kompozycją i cieniowaniem. Kupując „Włocławek”, nie kupujesz masowej tandety z taśmy – kupujesz mały, unikalny obraz namalowany ludzką ręką na wypalonej glince.
📅 Rewolucja z lat 70.: „Biennale Fajansu”
W 1973 roku zakłady zapoczątkowały genialną inicjatywę – Biennale Fajansu Włocławskiego. Były to konkursy dla malarek i projektantów, które miały udowodnić, że fajans to nie tylko talerze głębokie na zupę i kubki na mleko.
To właśnie w latach 70. i 80. powstały najbardziej niesamowite, awangardowe formy: ogromne, dekoracyjne patery ścienne, finezyjne wazony-konie, fikuśne zegary, świeczniki, a nawet fajansowe ramy do luster czy kasetki na biżuterię. Tradycyjny kobalt zaczął wtedy ustępować miejsca odważnym brązom, ugrom, rudościom i zieleniom, które idealnie pasowały do nowoczesnych, segmentowych wnętrz tamtych lat.
🔎 Na co polują współcześni kolekcjonerzy?
Dziś na rynku wtórnym tradycyjne talerze obiadowe można upolować za grosze, ale prawdziwe bitwy toczą się o rzadkie formy:
Patery okolicznościowe i konkursowe z rzadkimi motywami np. ptaki, scenki rodzajowe zamiast klasycznych kwiatów.
Projekty wybitnych artystów związanych z fabryką, jak Jan Sowiński czy Elżbieta Piwek-Białoborska jej projekty z lat 50. i 60. w stylu New Look to dziś Święty Graal!.
Przedmioty w idealnym stanie, bez tzw. „Krakelura"-pajączkowatych pęknięć szkliwa.
Włocławski fajans ma w sobie niesamowite ciepło. To projekt z duszą, który udowadnia, że użytkowa sztuka codzienna może być piękna i ponadczasowa.
✨ A jak to wygląda u Was? Macie w swoich zbiorach „Włocławki”? Czy wolicie klasyczny, głęboki kobalt, czy może geometryczne i brązowo-rude szaleństwo z lat 70.? Wrzućcie zdjęcia swoich ulubionych sztuk w komentarzach – stwórzmy galerię włocławskich cudów! 👇