03/07/2026
Po ostatniej fali upałów lipcowy rysunek z kalendarza działa zdecydowanie orzeźwiająco. Tylko o czym tu pisać, mając przed oczami przedstawienie tak idealnej wakacyjnej chwili, kiedy wydaje się, że nic nie może zakłócić piękna rozpoczynającego się poranka?
Kiedy myślimy o celu, to często pojawia się wyobrażenie prostej drogi stąd-tam, albo spokojnych wód i wiatrów, które powinny sprzyjać naszej podróży. Tymczasem płynięcie bywa, mówiąc delikatnie mało płynne. Może się zdarzyć, że wybrany kierunek wypadnie dokładnie pod wiatr, pojawi się niespodziewany, porywisty szkwał, albo dla odmiany flauta. Zapatrzeni w dal, możemy nagle wylądować w szuwarach, albo utknąć na mieliźnie. Kiedy pielęgnujemy w głowie wymyślony i wyidealizowany obraz tego, jak powinno być, rozczarowanie mamy w zasadzie zagwarantowane, a dodatkowo najprawdopodobniej przeoczymy piękno rzęsistej ulewy, burzy, porannej mgły, czy nawet tych szuwarów, w które zniosła nas fala pędzącej środkiem jeziora motorówki.
Żeglowanie to trafna metafora wspólnej podróży w związku. Może się też przydać przy planowaniu wspólnych wakacji. Może zamiast oczekiwań i wyobrażeń "jak powinno być", tym razem zabierzemy ze sobą otwartość na zmiany pogody i kierunku wiatru oraz na wszystko to, co możemy niespodziewanie zgubić lub odnaleźć? Może się wtedy okazać, że w miejsce podróżnego stresu pojawia się coraz więcej ciekawości, życzliwości, a nawet poczucia humoru...
I właśnie tego nam wszystkim życzę na te wakacje.
Z lipcowymi pozdrowieniami,
Katarzyna Majewska