Wieża Pereł Katarzyna Michalewicz

Wieża Pereł Katarzyna Michalewicz Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Wieża Pereł Katarzyna Michalewicz, Wydawca gry, Wroclaw.

Mini - Wydawnictwo kreatywnej rodziny Michalewiczów z Wrocławia :-)
W ofercie mamy już:
1) Powieść psychologiczna ,,Terapia Duszy" 🌳👩‍⚕️
2) Romans historyczny: ,,Sekrety żony mandaryna" 🧧🐉
3) Gra Logiczna ,,Zostańmy Mistrzami Logiki" 🎮🧩

Serdecznie zapraszam na recenzję wyjątkowej książki autorstwa  Levi ,,Byłem północnokoreańskim dyplomatą". Niezwykła opo...
02/03/2026

Serdecznie zapraszam na recenzję wyjątkowej książki autorstwa Levi ,,Byłem północnokoreańskim dyplomatą".

Niezwykła opowieść byłego członka północnokoreańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który opisując swoje życie, świetnie oddaje absurdy komunistycznego państwa. Jest to lektura obowiązkowa nie tylko dla osób, które interesują się Azją Wschodnią, ale też dla tych, którzy chcą poznać mechanizmy działania reżimu.

,,Byłem Północnokorańskim dyplomatą” to wywiad-rzeka Nicolasa Levi z Han Jin-myungiem – byłym dyplomatą, który sprawował m.in. funkcję trzeciego sekretarza w północnokoreańskiej ambasadzie w Wietnamie. Składa się on z dwóch części: historii życia pana Hana oraz dyskusji na temat sytuacji w Korei Północnej, także opisującej wpływ tego komunistycznego państwa, na geopolitykę oraz bezpieczeństwo międzynarodowe. Autor wspomnień porusza bowiem także tematykę związaną z: polityką zagraniczną Korei Północnej, użyciem dronów, sytuacją gospodarczą i społeczną, dodatkowo pokrótce omawia sytuację dynastii Kimów, a także kwestie związane ze zjednoczeniem Korei. Ciekawym uzupełnieniem publikacji są również zdjęcia Autora z czasów jego pobytu m.in. Wietnamie, Korei Południowej oraz Wielkiej Brytanii.

Wspomnienia Han Jin-myunga są wyjątkowe, ze względu na pochodzenie Autora. Urodził się on bowiem w guyoku (odpowiednik dzielnicy) w stolicy Korei Północnej. Należał przy tym do rodziny bohaterów wojennych, gdyż jego dziadkowie walczyli w Wojnie Koreańskiej (dostali sześć (sic!) certyfikatów bezpieczeństwa). Z tego też względu młody Han miał możliwość studiowania na Uniwersytecie Studiów Zagranicznych w Pjongjangu, a po odbyciu wieloletniej służby wojskowej Koreańskiej Armii Ludowej, otrzymania pracy w północnokoreańskiej MSZ. W tym przypadku mamy do czynienia z narracją osoby, która lepiej niż osoba z spoza elit, może opisać mechanizmy rządzące komunistycznym państwem, na najwyższym szczeblu.

Wielką zaletą książki są właśnie wplecione, szczegółowe dygresje, które ukazują, jak działa komunistyczny reżim od podszewki. Han Jin-myung opisując po kolei swoje koleje życia, właśnie kładzie nacisk na ukazanie tych absurdów. Przykładowo władze Katedry Języków, aby ukryć, że tak mało szkolą studentów, to panu Hanowi i jego kolegom z całej katedry kazali udawać przed zagraniczną delegacją, że są jednym rocznikiem. Z kolei Han Jin-myung jako żołnierz, przydzielony do obsługi samolotów, na specjalnych kursach musiał uczyć się ze starych, nieprzystępnych rosyjskich podręczników. Ponadto wraz z kolegami, którzy podobnie jak on byli przygotowywani do obsługi dronów, spał w baraku z wybitymi oknami, który bardziej przypominał ruinę niż pomieszczenie.

Han Jin-myung świetnie opisuje również absurdy działające w północnokoreańskim MSZ oraz w samej dyplomacji. Przykładowo w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, o czym nie mówi się oficjalnie, działa specjalny departament odpowiedzialny za przygotowywanie dokumentów dla Kim Dzong Una, a jednym z kryteriów, aby dokument trafił do bezpośrednio do przywódcy, jest sporządzenie go przy użyciu preferowanej przez dyktatora, specjalnej czcionki i koloru. Ponadto MSZ, nieoficjalnie, zarządza również i to bezpośrednio, wieloma przedsiębiorstwami. Innym przykładem komunistycznego absurdu było zamawianie towarów luksusowych (niedostępnych w Korei Północnej) jako prezentów dla wysoko postawionych zagranicznych gości, przez bank Daesong, który… współfinansował działalność ministerstwa.

Autor wielokrotnie wspomina również o absurdach związanych z wszechobecną propagandą. Przykładowo po śmierci Kim Dzong Ila, do wszystkich dyplomatycznych placówek wysłano szczegółowe instrukcje, aby każdy kto składał kwiaty został sfilmowany. Tak przygotowane filmy miały zostać przekazane do Korei Północnej. Ponadto, w głównych pomieszczeniach ambasady w Wietnamie widniały slogany wspierające reżim Kim Dzong Una, a jeden z nich „Wielki towarzysz Kim Ir Sen i towarzysz Kim Dzong Il są z nami na zawsze”, znajdował się nawet w sali karaoke. Także o tym, czy ktoś w ogóle został zatrudniony w MSZ, decydowało, oprócz bardzo dobrych wyników w nauce, przede wszystkim nienaganna lojalność, zarówno własna jak i rodziny, wobec Partii Pracy Korei.

Powszechna była także inwigilacja. Autor wspomnień kilkukrotnie wspomina, że obawiał się wyrażania swoich myśli na głos i dyskusji, które mogłyby zaszkodzić. ,,Nasza codzienność to przede wszystkim wzajemna inwigilacja. Nie chodziło tylko o pracę: kontrolowano także nasze myśli, poglądy, nawet nastroje. Oficjalnie nie wolno nam było wychodzić samemu, zawsze w parach. Samodzielne wyjście do restauracji było zakazane, choć czasem udawało się to obejść, zapraszając kogoś do wspólnego posiłku. Najczęściej jadaliśmy w dwóch północnokoreańskich restauracjach działających w Hanoi. Zdarzało się, że przy stole rozmawialiśmy krytycznie o systemie, ale zawsze z obawą, czy ktoś nie doniesie” (s.66). Jak Autor później jeszcze tłumaczył, że opracowując materiały propagandowe, zawsze musiał to robić w parze z inną osobą, gdyż oboje musieli wzajemnie się pilnować.
Praca dyplomaty północnokoreańskiego, pomimo tego, że pracownicy należeli do elity nie była usłana różami. Wręcz przeciwnie trwała ona codziennie po dziesięć lub jedenaście godzin (nierzadko zdarzały się jeszcze nocne dyżury), a zamiast urlopu, pracownicy byli kierowani do pracy fizycznej. Wśród nich, Han Jin-myung miał szasnę poznać osobę, która obecnie pracuje w Ambasadzie Korei Północnej w… Polsce.

Ponadto pensja dyplomaty nie wystarczała na utrzymanie się. Dlatego dyplomaci musieli dodatkowo zarabiać, przeważnie trudniąc się przy tym nielegalnym handlem, w tym przemytem cygar, żeń-szenia czy leków. Przy aprobacie rządu Korei Północnej, dyplomaci zajmowali się również handlem narkotykami, fałszywymi dolarami czy praniem pieniędzmi. Jak podkreślał autor istniały różne ,,specjalizacje” w zależności od regionu. Przykładowo w Azji handlowano nielegalnie samochodami a w Afryce przemycano m.in. kość słooniową i to nierzadko w (sić!) w torbach dyplomatycznych. Z tego też powodu, Korea Północna miała utrzymywać tak wiele ambasad w Afryce. Autor wspomnień zaznaczał z kolei, że on zajmował się handlem luksusowymi samochodami, a obrót nimi był możliwy, gdyż placówka na posiadała ich na stanie kilkadziesiąt. Znaczną część zysku około cztery piąte tak zarobionych pieniędzy, musieli oni oddawać na tzw. fundusz lojalnościowy, który zasilał reżim podwójnie. Po pierwsze otrzymywał on pieniądze, poza tym tego typu haracze, które zapewniały danemu dyplomacie nadal piastowanie stanowisko, stanowiły również formę reżimowej kontroli.

Innym przykładem skrajnej biedy dyplomatów, był fakt, że pracownicy jednej z placówek dyplomatycznych w jednym z krajów arabskich, musieli dostać się do Kataru pieszo, przemierzając w ten sposób m.in. pustynię. Ponadto nierzadkie były przypadki, kiedy to północnokoreańscy dyplomaci, przed opuszczeniem placówki i wynajmowanych przez reżim mieszkań, potajemnie ogałacali je z mebli, w tym przede wszystkim mebli oraz artykułów gospodarstwa domowego.

Autor wspomina również o swojej ucieczce. Nie jest to jednak opis, bazujący na sensacyjności, ale ukazujący tragizm konieczności dokonania niemożliwego wręcz wyboru. Han Jin-myung pośrednio został do niej zmuszany przez reżim. Wpływ na jego decyzję miała konieczność płacenia coraz większych haraczy przełożonemu, ryzyko związane z czystkami politycznymi, a także znalezieniem dokumentów z Południa u kolegi z pracy. Te wszystkie trzy czynniki jasno wskazywały, że Autor najprawdopodobniej może zostać nawet aresztowany, a konsekwencje dotknęłyby również jego rodzinę. Z drugiej strony ucieczka również narażała (i nadal naraża) bliskich pana Hana na śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak sam podkreśla Autor wspomnień ,,Ucieczka nie była więc aktem pragnienia wolności, lecz desperacką reakcją na strach. Najgorsze były chwile, gdy zostawałem sam ze swoimi myślami: Co dzieje się z moją żoną i dziećmi? Czy trafią do obozu, bo ja uciekłem? Czy jeszcze żyją? Brak informacji był torturą” (s.73).

Książka to również opowieść człowieka, który wkroczył również do zupełnie obecnego, wcześniej uważanego za wyjątkowo wrogi, świata. Pierwszym krokiem był wyjazd do Hanoi, jeszcze jako północnokoreański dyplomata. ,,W pierwszych dniach często wychodziłem na spacery. Hanoi nie przypominało niczego, co znałem z Pjongjangu. To był zupełnie inny świat. Czułem się jak dziecko, patrzyłem na wszystko z otwartymi oczami: pełne sklepy, różnorodność towarów, samochody, motocykle, kobiety w kolorowych ubraniach. Miasto pulsowało hałasem i życiem, wieloetniczną społecznością, kakofonią dźwięków” (s.57). Z kolei tak Autor wspomina pierwsze chwile w Korei Południowej. ,,Po przylocie do Seulu poczułem trudną do opisania mieszankę strachu i ekscytacji. Z jednej strony lęk przed nieznanym: znalazłem się w kraju, o którym przez całe życie uczono mnie, że jest „śmiertelnym wrogiem narodu”. Zastanawiałem się jak przyjmą mnie Koreańczycy z Południa, czy potraktują mnie jak zdrajcę, czy jak brata? Z drugiej strony była też niepewność co do codzienności. Trafiłem do społeczeństwa, które pod względem poziomu życia, kultury i wolności różniło się diametralnie od tego, co znałem w Pjongjangu.” (s.76).

Han Jin-myung, na ile to możliwe, dokładnie opisuje swoje perypetie i próby przystosowania się do nowej rzeczywistości. Podkreśla, że wciąż musiał zmagać się z adaptacją w nowym środowisku, w tym walką z dyskryminacją ze względu na pochodzenie, poczuciem obawy i tęsknotą za rodziną, a także radzeniem sobie ze strachem przed zemstą ze strony służb Korei Północnej. Jak sam wspomina, ,,To było jak nagłe wrzucenie człowieka z zamkniętego świata do oceanu wolności” (s.77). Warto dodać, że z licznymi, nierzadko podobnymi trudnościami Autor, wraz z rodziną musiał borykać się również w Wielkiej Brytanii. Dlatego jego świadectwo jasno wskazuje, że ucieczka z komunistycznego reżimu, to dopiero jeden z etapów długiej drogi, do zbudowania sobie stabilnego życia i odnalezienia się w demokratycznym, nowoczesnym społeczeństwie.

Komu poleciłabym książkę. Według mnie jest to lektura obowiązkowa przede wszystkim dla politologów, ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem międzynarodowym, a także specjalistów od Azji Wschodniej. Z drugiej strony uważam, że książka powinna trafić do jak najszerszego grona odbiorców, gdyż porusza ważną tematykę, jak wygląda naprawdę życie w komunistycznym, totalitarnym państwie.

Recenzja dostępna na stronie Wieża Pereł:
https://wiezaperel.com/2026/03/02/han-jin-myung-nicolas-levi-bylem-polnocnokoreanskim-dyplomata-2025/

Źródło grafiki: Lubimy Czytać

Niezwykła opowieść byłego członka północnokoreańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który opisując swoje życie, świetnie oddaje absurdy komunistycznego państwa. Jest to lektura obowiązkowa nie…

25/02/2026
Serdecznie zapraszam na kolejną historyczną przygodę z Gabriela Feliksik - pisarka oraz wydawnictwo Dużą zaletą powieści...
20/02/2026

Serdecznie zapraszam na kolejną historyczną przygodę z Gabriela Feliksik - pisarka oraz wydawnictwo

Dużą zaletą powieści są główni bohaterowie, a przede wszystkim Tomasz, czyli wspomniany heretyk. Na łamach kart widać jak jego postać ewoluuje, począwszy od nastolatka, który jest głęboko wierzącym katarem, po dojrzałego mężczyznę, który staje się otwarty na inne wyznania, a nawet wiąże się z kobietą, która nie jest katarką. Interesujące są jego przemyślenia na temat religii katolickiej, a przemianę widać wtedy, kiedy zaczyna doceniać pracę duchownych w Zakonie Świętego Łazarza, a nawet modli się w ich kaplicy, chociaż nadal jest wierny swojemu wyznaniu.

Postać głównej bohaterki Barbary, także ewoluuje. Widać to jednak nie na przykładzie religii, ale stosunku do miłości. Początkowo jest ona gotowa zrobić wszystko dla swojego ukochanego Tomasza, ale później powoli zaczyna myśleć również o własnym szczęściu. Można prześledzić jak jej uczucie powoli zmienia się, stając się przy tym głębsze. Ogólnie perypetie miłosne dwojga głównych bohaterów, które zresztą stanowią oś wydarzeń, jest dobrze przemyślana i chociaż mało prawdopodobna, to możliwa. Szczególnie podobało mi się, że w późniejszym okresie Barbara nie czeka tylko na Tomasza, ale także sama pragnie być szczęśliwa i nie pozwala sobie na złe traktowanie z jego strony. Ten wątek podobał mi się, gdyż w romansach zdarza się, że główna bohaterka chcąc uratować ukochanego, godzi się na wszystko. Tutaj na szczęście nie ma tego motywu. Owszem Barbara kocha Tomasza, ale potrafi postawić granice i nie jest papierową postacią, ale kobietą z krwi i kości.

Interesującymi postaciami są również księżna Kinga oraz księżna Grzymisława. W przypadku żony Bolesława, bardzo ciekawie została ukazana jej pobożność, która później przemieniła się w dewocję, a nawet fanatyzm. W tym przypadku ewolucję jej charakteru dobrze odmalowuje stopniowe pogorszenie się jej relacji z przyjaciółką z dzieciństwa – Barbarą. W przypadku księżnej Grzymisławy, mamy do czynienia z kolei jej ambiwalentnym stosunkiem do Barbary. Z jednej strony ratuje ona Barbarę, a także daję jej opiekę, ale z drugiej strony nie reaguje adekwatnie, kiedy zagraża jej niebezpieczeństwo ze strony jej syna. W tym przypadku, ponownie relacja zarówno z Barbarą jak i jej doradcą (oraz przyszywanym ojcem głównej bohaterki) Klemensem z Ruszczy, stanowi odbicie jej przemiany. Tutaj jednak nie mamy do czynienia z przekonaniami religijnymi, ale ze źle rozumianą matczyną miłością i zbytnim uleganiom Bolesława. Zaletą powieści jest również to, że została ukazana również miłość pomiędzy starszymi bohaterami. W stereotypowych romansach, partnerami są zazwyczaj jedynie osoby młode. Tak więc to przełamanie stanowi duży plus i od tabuizuje ukazanie intymnych relacji pomiędzy osobami w zaawansowanym wieku.

Ciekawie zarysowuje się również swoista para Klemens z Ruszczy oraz Bolesław Wstydliwy. W tym przypadku Autorka interesująco pokazała dwa wzorce mężczyzn: pierwszy jako szlachetny rycerz, a także ojciec i partner, a drugi jako nie potrafiący zapanować nad swoimi żądzami, egoistyczny książę. W przypadku Klemensa, chociaż postać bardzo polubiłam, to trochę żałuję, że był on za bardzo kryształowy. Warto było jednak dodać mu trochę wad.

W przypadku innych postaci, to trochę żałowałam, że bardziej nie została rozwinięta postać księżnej Marii i księżnej Joanny. Obie księżne mogły się trochę mylić. Ale z drugiej strony były przecież siostrami, więc nic dziwnego, że miały prawo być do siebie podobne nie tylko z wyglądu, ale również z charakteru.

Akcja powieści toczy się szybko i czytelnik nie ma czasu na nudzenie się. Można też wyróżnić dwie odrębne części: polską oraz francuską. Osobiście bardziej podobała mi się pierwsza część, gdzie dynamika była bardziej zrównoważona. W drugiej części, akcja albo szła zbyt szybko albo zbyt wolno i była przez to mniej harmonijna. Z drugiej strony, jednak to właśnie druga część obfituje w zaskakujące plot twisty. Końcówka jest również intrygująca, a takiego obrotu spraw nie spodziewałam się aż do samego końca.

Jak nietrudno się domyślić, patrząc na sam tytuł, w powieści ważną rolę odgrywa religia oraz jej stosunek do niej, a główną osią wątku są prześladowania katarów. Podobało mi się jednak to, że katarowie nie zostali ukazani jedynie jako głęboko wierzący ludzie, którzy stali się ofiarą inkwizycji, ale osoby z krwi i kości, którzy również popełniają poważne błędy. Najdobitniejszym przykładem jest przypadek dziadka głównego bohatera, który opuścił swoją żonę i zabrał ze sobą córkę, tym samym wyrządzając krzywdę swojej żonie księżnej Joannie. Autorka ukazała także, że owszem wierzenia Katarów są postępowe, a nawet wręcz rewolucyjne, ale również zaznaczyła przy tym, że nie wszystkie zasady były idealne.

Także katolicy nie są ukazani jako osoby wyznający swoją religię, bez rozumienia jej głównej zasady jaką jest miłosierdzie. Owszem mamy księżnę Kingę, ale z drugiej strony także księżnę Joannę oraz jej siostrę księżną Marię czy braci zakonnych, opiekujących się cierpiącymi na chorobę Hansena (dawniej określana mianem trądu). Warto dodać, że sama religia jak i jej stosunek do niej, często staje się motywem przewodnim rozmów bohaterów. Ale nie ma czemu się zdziwić, skoro wiara odgrywała szczególną rolę w życiu codziennym mieszkańców XIII Europy.

Czytanie umilały mi również ciekawostki historyczne, które zostały zręcznie wplecione w akcję i stanowiły ciekawe tło dla akcji. Sama dowiedziałam się kilku intrygujących faktów. Podobało mi się, że niektóre z nich, i to w wyjątkowo naturalny sposób, przedstawia, któryś z bohaterów powieści. W powieści pojawiają się również sceny miłosne i chociaż są one czasami dosyć pikantne, to nie przekraczają one granicy dobrego smaku. Warto tutaj też podkreślić, że nie pojawiają się one jedynie po to, aby rozgrzać atmosferę, ale nierzadko mają one swoje dosyć poważne konsekwencje, o czym czytelnik nieraz się przekona.

Podsumowując, powieść polecam z całego serca wszystkim miłośnikom romantycznych historii miłosnych. Na pewno umili ona niejeden wieczór.

Źródło grafiki: Lubimy Czytać
Projekt wykonany w programie Canva

Cała recenzja dostępna jest na:

            ,,Barbara i Heretyk” to kolejny, czwarty już tom w historycznej kolekcji Gabrieli Feliksik. Czytając ją ponownie możemy przenieść …

Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję książki autorstwa Aleksandra Bednarska - profil autorskindra.bednarska.autor ,,...
14/02/2026

Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję książki autorstwa Aleksandra Bednarska - profil autorskindra.bednarska.autor ,,Piąta Skóra Nigumy" z Wydawnictwo Spisek Pisarzy

Korzystając z okazji, polecam również niesamowite ,,Brudne Sprawki Wujaszka Hana"

Czy słyszałeś o sześciu dharmach Nigumy? Jeśli nie, to przygotuj się na niesamowitą historię. O ile jesteś na tyle odważna/y. ,,Piąta skóra Nigumy” to jedna z najoryginalniejszych książek fantasy w 2025 roku. Łączy sobie ona wątki horroru i fascynacji kulturą Azji Wschodniej. Można powiedzieć, że to Zdzisław Beksiński, wśród literatury.

,,Piąta Skóra Nigumy” to reteling mitu o dakiniach – żeńskich demonicznych bóstwach, które zamieszkują Himalaje. Książka ma specyficzny klimat i nie brakuje w nim elementów turpistycznych. Niemniej jednak, nie jest to tania sensacja, chociaż tematyka książki jest wyjątkowo oryginalna i czasami mocno niepokojąca. Główną bohaterką powieści jest bowiem tytułowa Niguma – nieśmiertelna, drapieżna bogini, która osiągnęła najwyższy stopień duchowego rozwoju. Tylko, że jest ona obecnie znana pod imieniem Ewa i od kilku lat prowadzi w Warszawie sklepik z indyjskimi drobiazgami. A w zaciszu swojego mieszkania trzyma skóry swoich ofiar, które przywdziewa, aby zamaskować swoją prawdziwą tożsamość. Tak więc w swojej makabrycznej szafie ma ,,strój” joginki Marty Nowickiej, narodowca Kacpra, nienazwanej z imienia Polki z Harbinu oraz górskiej przewodniczki z Kaszmiru.
Książka balansuje tutaj sacrum i profanum. Mamy bowiem tutaj historię oświeconej bogini, która tak naprawdę jest seryjną morderczynią. Jej postać przypomina nieco biblijną Lilith – demonicę, stanowiącą również przy tym symbol buntu wobec ustalonego niesprawiedliwego, gdyż dyskryminującego kobiety, porządku. Innym przykładem żonglowania tymi tematami może być chociażby opis medytacji w toalecie.
Zarówno największą zaletą jak i wadą powieści może być brak osi przewodniej. Z jednej strony powieść wybija się i na długo zapada w pamięć, ale z drugiej może być trudniejsza w odbiorze. Niemniej, dzieli się ona na trzy osie czasowe, który pod koniec łączą się. Pierwszą z nich jest współczesna historia Nigumy, a także jej perypetie związane z rozwijaniem relacji ze swoją partnerką – Mają. Drugą linię czasową stanowią wspomnienia Nigumy z przeszłości, kiedy opuściła jako żarłoczna dakini opuściła himalajskie Złote Góry, gdzie dotychczas miała swoją siedzibę. Poznajemy wtedy historię jej towarzyszy, w tym m.in. Hermanna – alpinistę i zarazem fanatycznego zwolennika nazizmu, Larry’ego – uzależnionego od narkotyków hippisa a także Petera – przemocowego miłośnika Alp. Poznajemy też wtedy Ją – karmiczną partnerkę Nigumy, tylko w innym wcieleniu. Trzecią linią czasową jest historia Nigumy z poprzedniego wcielenia, zanim stała się krwiożerczą boginią. W tym przypadku Autorka w ciekawy sposób pokazała, jak historia spisana przez mężczyzn, zniekształciła, poprzez wymazanie, rolę kobiet w tworzeniu kultu. Dokonania Nigumy, zostają bowiem przypisane jej bratu Naropie, a także uczniowi Kyungpo Naldziorowi.
Taka struktura powieści ma swoje uzasadnienie. W końcu w buddyzmie, a książka poprzez bohaterkę silnie do niego nawiązuje, również czas nie jest pokazany liniowo, tylko koliście. Pewne wydarzenia z przeszłości, powtarzają się, chociaż można byłoby bardziej powiedzieć, że się rymują. Tak samo jest i tutaj. Niguma spotyka bowiem swoją karmiczną bratnią duszę, we wszystkich liniach czasowych, tylko, że tamta dusza przybiera różne wcielenia.
Zaletą książki jest ironizm, a także wyszukane słowne zagadki. Ponadto stanowi ona dobrą satyrę na orientalistykę, czego ucieleśnieniem jest chociażby postać Kamili Barskiej – egzaltowanej studentki antropologii, która powierzchownie patrzy na obce z jej punktu widzenia kultury. Powieść stanowi również historię o ludzkich słabościach, konsumpcjonizmie, ale również emancypacji zarówno kobiet jak i mężczyzn. Porusza także takie problemy jak kryzys w związku i zbytnie uzależnienie od partnera. W tym przypadku postacią, która reprezentuje ten problem jest Maja – bliźniacza dusza Nigumy, która jest z kolei jest emocjonalnie uzależniona najpierw od swojego partnera Kacpra, a później od kochanka Adriana. W powieści silnie zarysowuje się również wątek związków homoseksualnych, gdyż główna bohaterka wiąże się z inną kobietą. Innym motywem są toksyczne relacje między matką i córką. W tym przypadku, ponownie jest to ukazane na przykładzie Kamili Barskiej i jej rodzicielki.
W powieści można znaleźć również wątek Fausta. Niguma, chociaż sama jest okrutną, krwiożercą istotą, której nierzadko są obce wyższe uczucia, w pewnym monecie, poprzez swoje działania, powstrzymuje Hermana przed czynieniem jeszcze większego zła. I nawet ona żąda wymierzenia sprawiedliwości. Tym samym, pokazane jest, że okrucieństwa dokonywane przez nazistów mogły przerazić nawet takie istoty jak ludożercze demony.
Komu mogłabym polecić książkę? Na pewno spodoba się ona miłośnikom wyszukanych horrorów, nietuzinkowych powieści, opowieści czerpiących z kultur Azji Wschodniej, a także…fanom gór. W końcu Złote Góry stanowią również bardzo ważny element tej historii i swoją tajemnicą niejeden raz przywołały niejednego śmiałka, który pragnął zgłębić tajniki nauki Nigumy.

Recenzja dostępna na stronie:
https://wiezaperel.com/2026/02/14/aleksandra-bednarska-piata-skora-nigumy-spisek-pisarzy-2025/

Źródło okładki: Lubimy Czytać
Projekt wykonany w programie Canva

Czy słyszałeś o sześciu dharmach Nigumy? Jeśli nie, to przygotuj się na niesamowitą historię. O ile jesteś na tyle odważna/y. ,,Piąta skóra Nigumy” to jedna z najoryginalniejszych książek fantasy w…

Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję. Tym razem przyjrzymy się bliżej książce Anna Szumacher - profil autorskiAnna S...
07/02/2026

Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję. Tym razem przyjrzymy się bliżej książce Anna Szumacher - profil autorski

Anna Szumacher, ,,W kręgu almagii”, Wydawnictwo IX, 2025

Maria Dee ponownie powraca i załatwia niedokończone sprawy. Czyli ponownie przenosimy się do Dominium. Tym razem bohaterka musi zmierzyć się z Archaniołem Michaelem, który uzurpuje sobie władzę w Piekle a także wykryć szpiega w kowenie potężnej bogini śmierci – Hekate. Na szczęście jak zawsze może liczyć na pomoc przyjaciół, w tym zbuntowanej córki dawnego Króla Piekieł – Estelle, piekielnie (nomen omen) przystojnego kambiona Zagama, miłośniczki ogrodnictwa – elfki Tytanii, groźnej bogini Ceres, a także nie zawsze wszystkowiedzącej wróżki Sybili.

,,W kręgu Almagii” to trzeci i zarazem ostatnia powieść z cyklu ,,Maria Dee”. Autorka jak zawsze podarowuje swoim czytelnikom nietuzinkowe urban fantasy, z nie szczyptą, ale całą garścią, nierzadko czarnego humoru oraz ironii.
Autorka świetnie przy tym żongluje motywem dziewczyny, która nagle odkrywa niesamowite moce i musi wkroczyć do nowego świata. Mamy nawet motyw gadającej żaby, która odkrywa rolę Posłańca z ,,Podróży Autora” Christophera Voglera, a swoją misją, trochę przypomina siostrę pana żaby z ,,Baśni Braci Grim” czy disneyjowskiej ,,Księżniczki i Żaby”. Zresztą wspomniany płaz pojawi się jeszcze na końcu, co będzie tworzyło całkiem ciekawą klamrę. Ale nie uchylając już więcej rąbka tajemnicy, można stwierdzić, że główna bohaterka zarówno zmienia się jak i pozostaje taka sama.
Siłą każdej powieści jest ewolucja głównego bohatera. I tutaj znajduje się słowo klucz ,,ewolucja”, a nie ,,rewolucja”. Maria Dee zmienia się bowiem na przestrzeni trzech tomów, ale nie jest to stuprocentowa przemiana. Nadal jest sarkastyczną młodą prawniczką, która pragnie jak najlepiej urządzić się w swoim życiu. Teraz jednak widać, jak zmienia się jej podejście do innych postaci. Najbardziej jest to widoczne w jej relacji z Estelle, którą zaczyna traktować jak młodszą, chociaż czasami wyjątkowo nieznośną, siostrę. O ile w poprzednich częściach bohaterka pragnęła jedynie odciąć się od nadprzyrodzonych wydarzeń, niezbyt martwiąc się o nastolatkę (Maria Dee ograniczyła się w drugim tomie jedynie do upewnienia się, że dziewczyna znajduje się bezpieczna pod opieką wróżki Sybili), to teraz wiele się zmienia. Martwi się również jak Estella poradzi sobie z nowymi informacjami na temat jej zmarłego ojca Kindreda. Maria Dee cieplej zachowuje się również wobec innych przyjaciół w tym martwi się o nefilimkę Tiffany, a także pomaga Aleksandrowi i Jamesowi w bezpiecznym przejściu do nowego życia.
Także stosunek Marii Dee do świata nadprzyrodzonego mocno ulega zmianie. Studentka prawa powoli, chociaż nadal nie do końca, godzi się z tym, że jest z nim już na stałe związane. Widać to chociażby po tym, że zgadza się, aby co weekend uczestniczyć w lekcjach magii w kowenie Hekate, a także, że jest tą tematyką szczerze zainteresowana, i to nie tylko dlatego, że akurat wymaga od niej tego chęć ratowania świata.
Inną bohaterką, która zapada w pamięć, jest Hekate. Z jednej strony mamy groźną boginię podziemi, ale także doświadczoną czarownicę z dystancem do siebie i poczuciem humoru. Także Bandit, a właściwie Estella, trochę dojrzewa i wkłada znacznie większy wysiłek w zaprowadzenie harmonii we Wszechświecie. Współpracuje nawet z Marią, m.in. odprawiając egzorcyzmy, co wcześniej byłoby znacznie trudniejsze do wyobrażenia.
Akcja powieści toczy się wartko, ale nie za szybko. Wyróżnia się również oś czasowa oraz główny wątek jakim jest walka z Archaniołem Michaelem, a także z jeszcze innym potężnym wrogiem. Pewien ciekawy przerywnik, który nieco zwalnia akcję i daje Czytelnikowi chwilę na oddech, są urywki z życia studenckiego Marii Dee, a także jej rozmowy z koleżankami z uczelni Susan i Tracy.
Podobało mi się, że Autorka pamiętała o zakończeniu wątków, co szczególnie widać było na przykładzie dalszych losów ducha Aleksandra i Jamesa. Dowiadujemy się również jak radzi sobie Haruki, bohater z poprzednich tomów. Żałowałam tylko, że zabrakło więcej informacji o nefilimce Tiffany.
Książki Anny Szumacher ociekają również ciekawostkami. Widać, że Autorka zawsze robi duży research przed napisaniem powieści. Tak więc oprócz zabawy, jaką jest na pewno śledzenie perypetii bohaterów, dowiadujemy się kilku interesujących faktów. Także wielokrotne nawiązania do zarówno nobliwych dzieł jak i popkultury dodaje pikanterii powieści. Najbardziej urzekł mnie ten, kiedy Hekate trzyma szpikulec i każe Marii odkryć swoje pochodzenie. Tutaj aż prosi się o nawiązanie do spotkania Wielebnej Matki Gaius Helen Mohiam oraz Paula Atrydy z ,,Diuny”. W końcu Maria Dee też jest na swój sposób wybrańcem.
Komu poleciłabym książkę? Na pewno wielbicielom nietuzinkowej urban fantasy, a także wyszukanego humoru. Tutaj tylko doradziłabym, aby lekturę zacząć od pierwszej części. Wydarzenia w trzecim tomie są bowiem ściśle powiązane z poprzednimi perypetiami bohaterów, które zostały wcześniej opisane.

Źródło zdjęcia: Lubimy Czytać
Projekt wykonany w programie Canva

Recenzja dostępna na: Anna Szumacher, ,,W kręgu almagii”, Wydawnictwo IX, 2025 – Wieża Pereł

Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję książki Gabriela Feliksik - pisarkaGabriela Feliksik, ,,Agnieszka i Szlachcic”,...
31/01/2026

Serdecznie zapraszam na kolejną recenzję książki Gabriela Feliksik - pisarka

Gabriela Feliksik, ,,Agnieszka i Szlachcic”, Replika, 2025

Jadwiga Michałówna to kobieta o wielu twarzach, która łączy ze sobą świat szlachty jak i świat chłopów. Okrutnie doświadczona przez los, postanawia zawalczyć o siebie i nie cofnie się przed niczym. Jest ona gotowa złamać nie tylko ziemskie, ale i nawet niebiańskie prawa. A jej historia przejdzie do historii.

Ciekawym pomysłem Autorki było to, że główna postać nie jest postacią krystaliczną. O ile wcześniejsze bohaterki, to kobiety, które zostały w różny sposób skrzywdzone przez los, to Jadwiga walcząc o swoje prawo do szczęścia nierzadko czyni to kosztem innych osób. Tutaj od razu najbardziej nasuwa się historia z Michałem oraz hrabiną Talarską. Z drugiej strony nie jest to femme fatal, ale kobieta, która zalawszy się w tragicznej sytuacji (przymusowe wydanie za mąż za okrutnika), pragnie zawalczyć o swoją godność i lepsze życie. W trakcie powieści jej postawa powoli się zmienia, a ona sama dojrzewa. Aczkolwiek, co jest na duży plus powieści, nie jest to jednak diametralna zmiana o 180 stopni, tak więc nie mamy na początku i końca dwóch zupełnie odmiennych kobiet.
Bardzo dużym walorem powieści jest nie tylko bohaterka, ale również postacie drugoplanowe, a nawet trzecioplanowe. Interesującą i zarazem niejednoznaczną bohaterką jest matka chrzestna Jadwigi. Księżna Helena Lubomirska z jednej strony bierze pod opiekę Jadwigę – nieślubną córkę swojego męża, ale z drugiej strony, chociaż o nią dba, to jednak nie traktuje jej nigdy jak córkę. Ponadto, wbrew jej woli wydaje za Bartosza Zatorskiego, który psychicznie i fizycznie znęca się nad Jadwigą. Później także jej zachowanie wobec wychowanki, jest niejednoznaczne. Tutaj jej postać dobrze kontrastuje z jej córką Klarą, która od początku traktuje Jadwigę jak swoją siostrę i stara się jej na różne sposoby wesprzeć w jej działaniach.
Podobał mi się też wątek z księdzem Janem. Mamy tutaj do czynienia z miłosną historią, ale także pokazana jest walka z różnymi wartościami: stworzeniem związku a karierą polityczną. Ksiądz Jan to bowiem postać mocno niejednoznaczna z wieloma słabościami, ale przy tym i dobrym sercem.
Intrygującą postacią jest również Giordano Colatti – kolejny mężczyzna, który pojawi się w życiu głównej bohaterki. Muszę przyznać, że jego historia była naprawdę zaskakująca i ta postać mocno wbiła mi się w pamięć. Ciekawym bohaterem literackim jest także Stanisław Rupniewski. Autorka dobrze ukazała go jako młodego, nieco naiwnego, ale przy tym szlachetnego idealistę. Pewnym jego zarówno odzwierciedleniem jak i przeciwnością jest Michał Talarski. Oboje bowiem znajdują się w podobnej sytuacji, ale z drugiej strony inaczej reagują.
W pamięć zapada również wspomniany Bartosz Zatorski. Gabriela Feliksik tworząc tę postać idealnie oddała mentalność osoby przemocowej. Jest to o tyle ważne, gdyż w romansach nierzadko zdarza się, że przemoc jest romantyzowana. Tutaj z kolei tego typu działania zostały jednoznacznie nazwane jako złe, które zostawiają ślady, zarówno na ciele jak i na duszy, na całe życie. Z innych męskich bohaterów, nasuwa się jeszcze cesarz Leopold. W powieści dobrze został oddany jego narcyzm. Z drugiej strony i tak czytelnik, podobnie zresztą jak i główna bohaterka, może poczuć do niego pewną dozę sympatii.
Tutaj muszę podkreślić, że portrety psychologiczne wszystkich mężczyzn, z którymi Jadwiga nawiązała relację, były dobrze skonstruowane, a każdy miał swój własny charakterystyczny rys. Dzięki temu nie stanowili oni bohatera zbiorowego, ale oddzielne postacie z krwi i kości.
Autorka w ciekawy i nienachalny sposób porusza wiele ważnych i nierzadko trudnych tematów jak: gwałt małżeński, utrata dziecka, śmiertelna choroba, nierówne traktowanie chłopów czy podwójne standardy dotyczące moralności dla kobiet i mężczyzn. Z drugiej strony czyni to w sposób naturalny, a samo przesłanie jest delikatnie przemycone.
Na pochwałę zasługuje na pewno tempo powieści. Akcja książki toczy się szybko, ale czytelnik nie gubi się przy tym w wydarzeniach. A dzieje się naprawdę wiele i razem z główną bohaterką podróżujemy nie tylko po całej Rzeczpospolitej, ale nawet przenosimy się do Wiednia czy Paryża. Warto przy tym wspomnieć, że nierzadko następują prawdziwe plot twisty, są jednak one dobrze skonstruowane i logiczne. W powieści kilkukrotnie pojawiają się także sceny erotyczne, niemniej są one napisane ze smakiem.
Jedynie trochę zaskoczyło mnie zakończenie. Jak dla mnie wszystko za dobrze się ułożyło, trochę jak w ,,Świętoszku” Moliera. Ale ja się nawet cieszę, gdyż historie ze smutnym zakończeniem nierzadko męczą później przez wiele dni i psują zabawę z czytania. Czytając książkę, naprawdę chciałam, aby dobrze się skończyła. I tak, chociaż nie do końca, właśnie się stało. Zastanawiam się również, czy nie warto byłoby jednak usunąć pierwszy rozdział. Jak dla mnie trochę za dużo on zdradza, chociaż z drugiej strony stanowi on ciekawy clifhanger.
Wiem, że autorka pisząc powieść musiała ją oprzeć o historyczne wydarzenia, ale trochę mnie zastanawia, dlaczego bohaterka pod koniec powieści wraca jednak do Polski. Oczywiście na kartach książki jest to dobrze uzasadnione. Jednak ja i tak nadal, na jej miejscu pozostałabym w Paryżu.
Autorka bardzo dobrze oddaje klimat XVII Polski i dodaje przy tym kilka smaczków, jak na przykład opis realiów życia na królewskim dworze, jednak trochę zabrakło mi dłuższych historycznych opisów, jak miało to miejsce w przypadku ,,Emilia i Tatara”. Oczywiście należy tutaj pamiętać, że nie jest książka popularnonaukowa tylko romantyczna opowieść, osadzona w realiach. Dlatego na szczególną pochwałę zasługuje tutaj świetny research historyczny i bardzo dobre oddanie realiów Europy doby baroku.
Podsumowując, powieść polecam z całego serca wszystkim miłośnikom romantycznych historii miłosnych. Na pewno czeka ich wiele godzin dobrej, a nierzadko nieco pikantnej zabawy.

Recenzja dostępna na stronie:
https://wiezaperel.com/2026/01/31/gabriela-feliksik-agnieszka-i-szlachcic-replika-2025/
Źródło okładki: Lubimy Czytać
Projekt wykonany w Programie Canva

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wieża Pereł Katarzyna Michalewicz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria