Koncerty w Polsce

Koncerty w Polsce Opowiadamy o koncertach. Przelewamy emocje na słowa opisując koncertową rzeczywistość. koncertyw.pl

[email protected]

buycoffee.to/koncertywpl

Informujemy o nadchodzących wydarzeniach, wspominamy dawne koncerty i dzielimy się swoimi wrażeniami. Informujemy i spekulujemy o nadchodzących koncertach w Polsce. [email protected]

Tak, to zdecydowanie był przestrzelony pomysł z tym stadionowym koncertem Foo Fighters w Warszawie. I tak, był to też ab...
15/06/2026

Tak, to zdecydowanie był przestrzelony pomysł z tym stadionowym koncertem Foo Fighters w Warszawie. I tak, był to też absolutnie fantastyczny rockowy koncert! Foos wysmażyli rasowe show, które wygrało z przeciwnościami.

Trudno byłoby tu cokolwiek zmieniać, dodać czy prosić o więcej. Wszystko się tu po prostu zgadzało. No może poza samą miejscówką oczywiście. Ale ta nawet nie położyła bardzo przeszacowanego frekwencyjnie koncertu - przynajmniej z perspektywy płyty pod sceną, był to jeden z lepiej nagłośnionych koncertów w stołecznym obiekcie. Na tyle chociaż by nie przysłonić swym echem galopujących Foos.

A ci nie zamierzali się ani na chwilę zatrzymywać. Prawie trzy godziny niosącego (nie tak wielkie) tłumy grania, setlista wypakowana po brzegi hitami, klasykami i mniej oczywistymi pozycjami ("Hey, Johnny Park!", wyczekana przez nas bogata reprezentacja ulubionego "Wasting Light"), niezmordowana energia i charyzma Dave’a Grohla i całej jego ekipy, która przebiła się nawet przez echa Stadionu Narodowego.

Kiedy trzeba było przyłożyć, dokładali do pieca. Kiedy nieco zwolnić i pokazać swój sceniczny kunszt – zagrało i to i to. Foo Fighters to starzy wyjadacze, doskonale wiedzą jak to się robi. I w swojej już drugiej (trzeciej?) młodości, z nowym perkusistą na pokładzie, udowadniają, że wiele jeszcze przed nimi. Foos chcą dalej grać na stadionach, choć wiemy dobrze, że roznieśliby największą halę w drobny mak. Chcą chyba jednak dalej dumnie nieść tę pokoleniową sztafetę najbardziej spektakularnych muzycznych tradycji. I wciąż, mimo tych ponad trzech dekad spędzonych na scenie i w trasie, mierząc bardzo wysoko, pokazują jak bardzo im się jeszcze chce. Naprawdę jak mało komu.

No, udało się wejść, ale trochę nas przetrzymano w kolejce, bo była „awaria skanerów”. Doszko do tego, że bilety nie był...
15/06/2026

No, udało się wejść, ale trochę nas przetrzymano w kolejce, bo była „awaria skanerów”. Doszko do tego, że bilety nie były skanowane. Wystarczyło pokazać w apce.

Akustycznie też tak sobie, chociaż Royal Otis - teraz na scenie - zdecydowanie lepiej niż Otoboke Beaver.

Na zdjęciu dobry widok na strefy GA (bliżej sceny) i GA2. Górne trybuny całkowicie niedostępne.

O 20:00 Foo Fighters.

Ps Życzymy sobie i Wam dziś usłyszeć „Hey, Johnny Park!” ;)

Spokojnym krokiem zmierzamy na koncert Foo Fighters na Narodowym. No tłumów to tu nie ma 😅
15/06/2026

Spokojnym krokiem zmierzamy na koncert Foo Fighters na Narodowym.

No tłumów to tu nie ma 😅

Bittersweet z sold outem karnetów oraz biletów jednodniowych na czwartek i piątek. Do zakupienia zostały tylko wejściówk...
15/06/2026

Bittersweet z sold outem karnetów oraz biletów jednodniowych na czwartek i piątek. Do zakupienia zostały tylko wejściówki na sobotę.

Ale chyba nie ma co się dziwić. Udana pierwsza edycja, która była trochę jeszcze zagadką, regularna i konkretna komunikacja i przede wszystkim coraz większe nazwy w miarę zawężonym gatunkowym kręgu, bo brak tu stricte rockowych czy rapowych dużych nazw, a najwięcej jest popu z XXI wieku.

Gorillaz, Twenty One Pilots, Lorde, Tom Odell czy Robbie Williams. Wszystkie te nazwy spokojnie byśmy wrzucili na każdy konkurencyjny festiwal, a na pewno na Open’era czy OWF, które mogły najmocniej ucierpieć na pojawieniu się Bittersweet - mimo, że kalendarzowo nie są tak blisko.

Jedyna nasza największa obawa dotyczy terenu, który już podczas pierwszej edycji miało kilka miejsc, które potrafiły się mocno zakorkować. A będzie przecież jeszcze więcej ludzi.

Jesteśmy ciekawi jak to wyjdzie.

Black Veil Brides na dwóch koncertach w Polsce w 2027 roku!BVB zagrają pod koniec stycznia w Warszawie i na początku lut...
15/06/2026

Black Veil Brides na dwóch koncertach w Polsce w 2027 roku!

BVB zagrają pod koniec stycznia w Warszawie i na początku lutego we Wrocławiu.

Oliver Tree, który miał zagrać koncert w Polsce we wrześniu tego roku, zginął w katastrofie śmigłowców nad Rio de Janeir...
14/06/2026

Oliver Tree, który miał zagrać koncert w Polsce we wrześniu tego roku, zginął w katastrofie śmigłowców nad Rio de Janeiro.

Amerykański artysta wystąpił w Polsce tylko raz - w 2024 roku w warszawskiej Progresji.

Deszcz to nieodzowny element koncertowej rzeczywistościCzasem przynosi nam ikoniczne momenty jak na Genesis w Chorzowie,...
14/06/2026

Deszcz to nieodzowny element koncertowej rzeczywistości

Czasem przynosi nam ikoniczne momenty jak na Genesis w Chorzowie, kiedy to Phil Collins postanowił oryginalnie ponarzekać na aurę ("fking deszcz"). Czasem potrafi odciąć nas od otaczającej rzeczywistości i dosłownie zamknąć w festiwalowym namiocie jak podczas Have a Nice Life na OFFie. Zdarza się też opady zmuszają do przerwania koncertu, a wie o tym coś Bob Dylan odwiedzający Kraków w 1994 roku. Niekiedy krajobraz po deszczu daje szansę przebić się słońcu i stworzyć niezapomniane widoki - tak jak wtedy, kiedy Josh Homme spacerował na open’erowym wybiegu podziwiając pierwsze widoczne promienie słoneczne.

Ostatnio Mikołaj Ziółkowski, szef Alter Artu, stwierdził, że powinniśmy kochać ten deszcz, bo wiele koncertów na Lotnisku Gdynia-Kosakowo odbywało się właśnie podczas opadów i pewnie w jakimś malutkim stopniu może mieć rację, bo potrafi to mieć swój klimat. Jednak trzeba też pamiętać, że wiele z nich również sporo straciło przez pogodę, a część przecież wcale się nie odbyła (Dua Lipa pozdrawia). Więc z tą miłością to chyba nie ma co przesadzać, a przecież wszyscy wiemy, że nie ma co jechać na Open’era bez kurtki deszczowej.

Natomiast pewnie każdy z was ma swoje doświadczenia w temacie deszczowych koncertów - jak to było u was?

Pearl Jam, Linkin Park i Coma w Chorzowie!Dzisiaj mija 19 lat od tego pamiętnego, rockowego wydarzenia na Stadionie Śląs...
13/06/2026

Pearl Jam, Linkin Park i Coma w Chorzowie!

Dzisiaj mija 19 lat od tego pamiętnego, rockowego wydarzenia na Stadionie Śląskim.

Była to pierwsza od siedmiu lat wizyta Pearl Jam w Polsce, pierwsza od dwóch pamiętnych koncertów w katowickim Spodku, które przeszły do historii i zapisały się w pamięci i sercach nie tylko fanów, ale też i samego zespołu. Powrót do naszego kraju w 2007 również zapamiętany został po latach z wielu muzycznych powodów, również za sprawą debiutu o wiele bardziej gorących wtedy Linkin Park, którzy świecili swoje największe muzyczne triumfy. Główna gwiazda wieczoru pomału wkraczała już do ligi żywych legend, a umysły fanów ikon grunge'u, którzy twórczo nie mogli być dalej tego "najntisowego" zrywu, podkręcała sięgająca chyba zenitu koncertowa sława zespołu i plemienne wręcz oddanie fanów.

Na Śląsk ekipa z Seattle wpadła promując swój ósmy album zatytułowany po prostu „Pearl Jam” (zwany przez fanów 'Avocado’ z 2006 .r), gdzie zagrali dobry, chociaż skrócony przez restrykcje czasowe, koncert. Ich przyjazd do Polski był też pokłosiem akcji 'You Forgot Poland’, którą rozkręciła grupa Touring Poles, jeżdżąca za zespołem od 2000 roku. Jako support zaprezentowali się (po raz pierwszy w Polsce) wspomniani już Linkin Park, na których występie zjawili się w mnogiej liczbie ich fani, a także rodzima Coma (i jeszcze jeden zespół, bodaj zwycięzcy konkursu, ale ich nazwy nie pomnę – dostali też tylko 30 minut na rozgrzewkę). Linkin Park zagrali bardzo dobry koncert, będący zbiorem ich największych hitów oraz nowych utworów, z wydanego wtedy longpleja „Minute To Midnight”. Zagrano m.in. „Faint”, „Numb”, „Breaking The Habit” czy „What I’ve Done”. Niech o ówczesnej pozycji ekipy Mike'a Shinody i Chestera Bennigtona oraz wielkim oczekiwaniu rodzimych fanów na ich sceniczny debiut w Polsce poświadczy też fakt, iż wielu z nich po odegraniu ostatniego numeru w rozszerzonej - odwrotnie do głównej gwiazdy tego dnia - setlisty, opuściło stadion.

13 czerwca 2007 wyjątkowo wspomina przede wszystkim Michu, dla którego był to nie tylko pierwszy koncert zagranicznej gwiazdy w życiu, ale też iście formacyjne doświadczenie:

"Z tego dnia pamiętam też niesamowity upał oraz fakt, że cały ten ceremoniał czekania na otwarcie bram, bieg by zająć dobre miejsce na płycie i potem szaleńcza zabawa, zrobił niesamowite wrażenie, być może na tyle ogromne, że Koncerty W Polsce zawdzięczają swoje istnienie faktowi, że tego dnia stawiłem się na stadionie".

Ówczesne ceny biletów prezentowały się następująco: miejsca siedzące 1 - 165 PLN,
miejsca siedzące 2 - 110 PLN, płyta - 110 PLN.
Oczywiście należy wziąć pod uwagę realia sprzed prawie dwóch dekad, skład natomiast był tego dnia wyjątkowy, z kronikarskiego obowiązku należy też dodać, że koncert Comy, będącej wciąż po wydaniu "Zaprzepaszczonej siły wielkiej armii świętych znaków", zebrał wśród fanów różne, czasem skrajne opinie.

Koncert głównej gwiazdy okazał się za to bardziej pechowy i stał pod znakiem opóźnienia wejścia na chorzowską scenę muzyków Pearl Jam i późniejszych problemów technicznych. Przygotowany na ten wieczór, skrzętnie zaplanowany set mógłby przyprawić o szybsze bicie serca niejednego wyjadacza, który przemierzył za Pearl Jam tysiące mil. Tak się jednak do końca nie stało, koncert został skrócony i obdarty z wielu mocno wyczekiwanych perełek. Pearl Jam wykreślili wtedy ze swojej setlisty kilka wyjątkowych utworów (m.in. „Release”, „Alone”, „Ghost” i, o dziwo, szlagierowe „Alive”), ale zaprezentowali też kilka innych, świetnych wykonań: od rozpoczynającego koncert „Rearviewmirror” (w wersji o wiele bardziej przypominającej studyjną z płyty „Vs”), przez „State Of Love And Trust”, „Corduroy”, obecnie niegrane już „World Wide Suicide” czy „Lukin”, a fan, którego był to setny koncert mógł poprosić o utwór dla siebie – wybrał „Whipping” z albumu „Vitalogy”.

Mimo wielu trudności Pearl Jam po raz kolejny zostali przyjęci przez polskich fanów gorąco. Wedle relacji "Wprost" sprzed 19 lat na Stadionie Śląskim bawiło się łącznie 45 tysięcy fanów. A był to początek niezwykłego koncertowego lata, które już się temu obiektowi nigdy nie powtórzyło. 21 czerwca w Chorzowie zagrało bowiem Genesis, a 3 lipca - Red Hot Chili Peppers. Oba te koncerty również zapisały się w pamięci fanów na długie lata.

Jeszcze parę wspomnień Micha: "Na zawsze zapamiętam też próby mówienia Eddiego Veddera po polsku: „Nie zawsze jedziemy na koncert przez lat […] A teraz będę mówił już po angielsku, by nie brzmieć jak pięciolatek.” Bisy to „Daughter” wraz z tagiem „Another Brick in the Wall”, „Black” i „Jeremy”, a na zakończenie bujające „Indifference”, które oglądałem już rozłożony na płycie stadionu – to był szaleńczy dzień. Jeden z najważniejszych".

Na kolejne koncerty Pearl Jam w Polsce przyszło nam czekać kolejno do 2010 i 2014 roku, kiedy to zespół dwukrotnie zagrał w festiwalowym wydaniu na Open’erze, gdzie ciężko było o prawdziwą magię tego zespołu. Ta powróciła w pełnym wydaniu i ze zdwojoną mocą w 2018 roku, kiedy to kapela z Seattle dała doskonały i wspaniały koncert w Krakowie. Ale to już zupełnie inna historia.

5 zespołów, na które najbardziej czekamy na Summer Punch FestivalSPF już w przyszłym tygodniu, więc warto przyjrzeć się ...
13/06/2026

5 zespołów, na które najbardziej czekamy na Summer Punch Festival

SPF już w przyszłym tygodniu, więc warto przyjrzeć się line-upowi i zrobić trochę planów. Do dyspozycji mamy dwa dni z 12 kapelami na każdy z nich. Nakładających się koncertów jest tylko kilka, więc raczej da się złapać wszystkich, ale te 5 nazw będzie dla nas najważniejszych

1. Nie będzie to zaskoczeniem, ale nie mogło tu zabraknąć Three Days Grace. Przegapiliśmy ich łódzki występ, a po powrocie Adama hype na TDG tylko rośnie i chętnych na zobaczenie Kanadyjczyków dalej nie brakuje. No i pogadałem z Gontierem, więc jeszcze fajniej będzie na nich pójść. Jeden z zespołów, których słuchałem bardzo dużo w nastoletnich czasach.

2. House of Protection - przyznam szczerze, że nie znałem ich przed ogłoszeniem na SPF i oglądając nagrania z ich występów byłem w szoku jak tych dwóch gości potrafi przywalić intensywnie na żywo.

3. Daleko mi jeszcze do bycia fanem Bad Omens, chociaż zdecydowanie mają moją uwagę, a po ostatnim udanym koncercie BMTH czuje, że BO mogą za jakiś czas wskoczyć na podobny poziom co Brytyjczycy, a już trochę idą ich ścieżką. Na pewno warto ich zobaczyć zanim zaczną wyprzedawać największe hale.

4. Touche Amore - dużo dobrego słyszałem o ich koncertach i mam nadzieję, że te wszystkie opinie mówiące o tym, że na żywo jest jeszcze mocniej i jeszcze intensywniej się sprawdzą. Grają na początku dnia, więc to może być porządne rozpoczęcie piątku.

5. Alexisonfire - jeszcze w Polsce nie grali, co już sprawia, że są jedną z perełek na Summer Punch. Panowie z Winiary Bookings wskazywali Kanadyjczyków jako jeden z zespołów, z którego ściągnięcia są najbardziej dumni. Świetne połączenie energii i przebojowości z potencjałem na najlepszy koncert tego festiwalu.

Czwartek:
Bad Omens, Babymetal, Landmvrks, Bilmuri, Bury Tomorrow, Paleface Swiss, P.O.D., Set It Off, House of Protection, Silent Planet, Catch Your Breath, Rain City Drive.

Piątek:
Three Days Grace, Palaye Royale, Alexisonfire, Show Me The Body, Smash Into Pieces, Dead By April, Man with a Mission, Touché Amoré, Wargasm, Don Broco, Yonaka, Zero 9:36.

Mikołaj Ziółkowski o tym, że “kiedyś to były Openery”: “Wyjdź ze swojej bańki, bo o tym jest festiwal” - rozmowa z szefe...
13/06/2026

Mikołaj Ziółkowski o tym, że “kiedyś to były Openery”: “Wyjdź ze swojej bańki, bo o tym jest festiwal” - rozmowa z szefem Alter Artu na kanale “Tygodnik Polityka”

Polecamy posłuchać całej rozmowy przeprowadzonej przez Bartka Chacińskiego z „Polityki”, żeby poznać cały kontekst wypowiedzi, tym bardziej, że Ziółkowski lubi odpowiadać na pytania długo i bardzo szeroko, ale my przedstawiamy parę najciekawszych fragmentów:

- Line-up: zawsze staramy się utrzymać równowagę pomiędzy legendarnymi rzeczami a nowościami (Ziółkowski zwraca uwagę na przypadek The Cure – status legendy i nowa płyta, która podbiła ich popularność i potwierdziła po latach jakość)
- przy okazji Robert Smith jest nieustannie „zamieszany” osobiście w decyzje wokół ich występu na festiwalu i podpowiada organizatorom jakie zespoły warto zaprosić
- “dobry line-up to kwestia ambicji”
- różnorodność jest pomysłem i planem, ale dużo zależy od danego roku
- „Wyjdź ze swojej bańki, bo o tym jest festiwal” – to powinien być core festiwalu, różnorodność ważniejsza niż wielkość headlinerów, a dzięki 4-dniowym programie mogą pokazać właśnie tę różnorodność
- “starsi [festiwalowicze] są gorsi” w kontekście narzekania i oceniania festiwalu - mają inne wymagania i większe niezrozumienie niż dużo młodsi fani
- “ ‘kiedyś to były Openery’ to jest dużo gorsza sytuacja niż młody człowiek, który mówi, że to nie jest dla niego”
- dużo starszych osób nie akceptuje tego, że muzyka i trendy się zmieniają i robią dokładnie to samo, co robili ich rodzice, narzekając na obecne czasy i mówiąc “kiedyś to było”
- Od paru lat idea i plan na przyszłość: wrócić do korzeni festiwali – „by przekraczać pewne granice”.
- Hip-hop miał swój peak, w ostatnim czasie jest z tym dużo gorzej, co przekłada się na obecność gatunku w lineupie
- „Core’em naszego działania jest jak najlepszy program, jak najlepsze koncerty” – muzyka, a nie strefy i aktywności
- festiwale w dobie takich, a nie innych cen biletów, są przestrzenią która pozwala partycypować w muzyce w bardzo dobrej cenie
- Ceny karnetów: festiwale mają bardzo dobrą cenę, standardowy bilet na jednego artystę międzynarodowego na stadion 500-600 zł, a tu kilkudziesięciu wykonawców za 1200zł
- Bilet jednodniowy przy kilkunastu artystach kosztuje jak na jeden koncert arenowy
- Bilety ogólnie na koncerty są dużo droższe niż były przed pandemią, ale festiwale mają dalej bardzo dobrą cenę i za mało się o tym mówi - to Ziółkowski powtarzał wielokrotnie
- „Kupując bilet bardzo wcześnie kupujesz go bardzo tanio” – early fan tix „w ciemno”
- Koszty produkcji, a festiwali szczególnie, są kilkakrotnie większe niż jeszcze parę lat temu (od wynajmu sprzętu po koszty pracy)
- festiwali w Europie dużych tego typu jak Open’er, trwających dalej 4 dni, pozostało kilka
- rynek koncertowy jest na takim poziomie na jakim nie był nigdy, a liczba osób partycypujących na koncertach jest największa w historii
- „Utrzymujemy pola namiotowe” – utrzymywanie historii skąd festiwal się wywodzi
- Przejrzystość cen/opłaty dodatkowe: „jestem fanem przejrzystości”, muzyka nie jest zwykłym towarem, to dobro specjalne i wymaga innego podejścia
- koniki i zarabianie na odsprzedaży to jest największe zło
- “festiwale są bastionem relacji międzyludzkich”
- sobota na Open’erze to będzie najważniejsze miejsce na świecie w tym momencie pod względem popu i alternatywnego popu
- kochajmy też deszcz - najlepsze koncerty na Open’erze były w deszczu

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Koncerty w Polsce umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Koncerty w Polsce:

Udostępnij

Kategoria