Mozaika Love

Mozaika Love Oryginalne, jedyne w swoim rodzaju mozaiki wykonywane tradycyjną metodą przez artystkę znaną z przesiąkniętych erotyzmem prac malarskich i rysunków.

Zainspirowane licznymi pobytami w kolorowej Hiszpanii nowoczesne i oryginalne mozaiki, wykonywane tradycyjną metodą. Niezwykle pracochłonne -jeżeli chodzi o technikę, a zarazem atrakcyjne i lekkie, często z „przymrużeniem oka i podwójnym dnem” - jeżeli chodzi o projekty. Mozaiki wykonywane są na indywidualne zlecenia, dopasowane do wnętrz/ogrodów lub charakteru Klienta, jeżeli chodzi o projekt i

kolorystykę. Stanowią niewątpliwie atrakcyjny i niepowtarzalny element każdej przestrzeni. Często są przesiąknięte subtelnym erotyzmem i oryginalnym, i niekonwencjonalnym charakterem samej artystki, która we wszystkich pracach, zarówno plastycznych, jak i mozaikach zostawia swoje piętno, co daje tym dziełom wymiar niepowtarzalności i unikatowości.

31/01/2025
10/01/2025
Mozaika nie musi być nudna.Nie musi być archaiczna. Nie musi być poważna.Nie musi być grzeczna. Wszystko zależy od wyobr...
10/09/2024

Mozaika nie musi być nudna.
Nie musi być archaiczna.
Nie musi być poważna.
Nie musi być grzeczna.
Wszystko zależy od wyobraźni.
Twojej bądź mojej.
Podziwiam jakość i piękno starożytnych mozaik, których tajniki poznawałam w pracowni Luciany Notturnii w Ravennie. Jedno jest pewne - są bardzo pracochłonne, najczęściej figuratywne bądź geometryczne. Ówcześni artyści (najczęściej anonimowi) musieli trzymać się stricte wyznaczonych kanonów i obostrzeń.
Mnie jednak najbardziej fascynują mozaiki współczesne, jak na przykład szalone mozaiki Gaudiego w Parku Güell.
W ogóle kocham Hiszpanię, tam mam swój drugi dom i tam też uczyłam się, i ciągle się uczę techniki rozpularyzowanej właśnie przez Gaugiego - „trencadis”.
Mozaika to pasmo wyborów i decyzji.
Tak, jak życie.I tak, jak w życiu – w przypadku mozaiki – trudno zrobić krok wstecz.
Przelewanej w kamień czy ceramikę kształtującej się wizji nie da się zamalować, wygumkować, poprawić.
I tak, jak w życiu – trzeba być odważnym i odrobinę szalonym.
A Ty jesteś szalony czy wolisz tradycję?
Widzisz zebrę czy leżącą, nagą kobietę?
Widzisz kwitnąca wiśnię czy parę ?
Widzisz czerwone trójkąty czy piersi?
Syrenę czy rybę?
Węża czy …?

Wiem, że wyobraźnia jest jedyną cechą, która odróżnia nas od innych stworzeń.
Według mnie, jedyna, z której możemy być dumni.
Nie jest żadnym odkryciem to, że wszystko, co tworzymy, najpierw powstaje w naszej głowie.
Ale często jest tak, że to, że inni widzą zupełnie coś innego, niż my.
I czy to nie jest właśnie piękne? Czy na tym właśnie nie polega fenomen sztuki i wszystkiego, co tworzymy?
I nie jest fajnie tym wszystkim móc się podzielić z innymi?
Ale tak naprawdę to najbardziej lubię godziny spędzone nad wycinaniem i dopasowaniem tych niezwykłych „puzzli”.
Są niczym najlepsza sesja terapeutyczna.

Mozaika UWPraca nad tą mozaiką to był chyba najtrudniejszy mój projekt do tej pory.Gabarytowo wcale nieduży, ale za to t...
03/09/2024

Mozaika UWPraca nad tą mozaiką to był chyba najtrudniejszy mój projekt do tej pory.Gabarytowo wcale nieduży, ale za to technicznie dla mnie innowacyjny i eksperymentalny.Ale nie to stanowiło o trudności tej mozaiki.Zastanawiałam się czy mam ją pokazywać.Bo w sumie była pierwszą i jedyną mozaiką, która była zrobiona na konkretne zamówienie, dla konkretnej osoby, w konkretnym celu. No i temat oczywiście narzucony. Ciekawe czy ktoś zgadnie co to☺Temat superprosty…. mogłoby się wydawać. Rozmiar nie za duży . Bułka z masłem.No niestety nie.Pojawiły się pewne elementy, jak orzełek w koronie, zawijasy na bramie, czy „w edykułach pary pilastrów ujmują zamknięte konchowo nisze. W południowej umieszczono figurę Ateny z hełmem w dłoni, a w północnej Uranii trzymającej zwój i kulę. Edykuły mają rozbudowane dekoracyjne szczyty z przerwanymi naczółkami zamkniętymi łukiem odcinkowym, zdobionymi ząbkowaniem i bogatymi w ornamenty kartuszami, w zwieńczeniu z dwustopniowymi cokołami ujętymi spływami wolutowymi i zakończonymi latarniami-pastorałami“, które nie dało się w takim formacie wykonać z „ mozaikowych kamyczków“.Swoją drogą, k***a, na serio? Czy naprawdę ktokolwiek to rozumie (włączając tych, którzy musieli to napisać)? Ale to nie wszystko:„Nad dwuskrzydłowymi wrotami bramy widnieje napis „Uniwersytet” i nastawa z dekoracyjnej kraty zwieńczona godłem uczelni. Tylne elewacje filarów artykułują szerokie pilastry toskańskie wspierające naczółki analogiczne w formie do frontowych, ale bez kartuszy. Do południowego edykułu bliżej bramy dostawiony jest filar zwieńczony masywnym spływem wolutowym, a do północnego niewielki budynek stróżówki z czterema otworami okiennymi przykryty trójpołaciowym dachem.“ OK. Zrozumiałam, że tu nie poszaleję....ale też ostatnią rzeczą, której pragnęłam było stworzenie idealnej kopii zdjęcia (bo tak musiałam pracować), która przypominałoby idealnie złożone puzzle z 3456 kawałków.Orzełka zaproponowała, że zrobi moja mama. Genialna manualnie i wulkan pomysłów. To samo tyczyło się „Ateny z hełmem w dłoni, a w północnej Uranii trzymającej zwój i kulę“.„Będą z modeliny“ rzekła.Mi został temat ogarnięcia zawijasów na bramie „kutym, żelaznym, prętowym ogrodzeniem zdobionym kratami z wicią roślinną“ , ślimaków, które wg autora artykułu są „naczółkami zamkniętymi łukiem odcinkowym, zdobionymi ząbkowaniem i bogatymi w ornamenty kartuszami, w zwieńczeniu z dwustopniowymi cokołami ujętymi spływami wolutowymi i zakończonymi latarniami-pastorałami“ oraz wazonów „filary mają powyżej wydatnego gzymsu ozdobionego ząbkowaniem zwieńczenia w postaci cokołów z wazami dekorowanymi girlandami“Mosiężne zawiasy na bramie zrobię z koronki, lub drucika (pomyślałam), resztę elementów typu“ spływami wolutowymi i zakończonymi latarniami-pastorałami“ zrobię z modeliny (pomyślałam) Kiedy skończyłam moją robotę „mozaikową“, zaczęłyśmy z mamą zajmować się „bla bla bla bla bla“ czyli orzełek i dwie płaskorzeźby atenskich bogini.Pierwszy orzełek spalony. Dosłownie. Nie wiem czy to nie zakrawa o profanację narodowego dobra. Boginie w procesie „pieczenia“ modeliny w piekarniku wyszły nienaruszone, ale okazało się, że mama źle zmierzyła wymiary i ni jak pasowały do „rozbudowanych dekoracyjne szczytów z przerwanymi naczółkami zamkniętymi łukiem odcinkowym, zdobionymi ząbkowaniem i bogatymi w ornamenty kartuszami“Postanowiłam przypiłować Atenę i Uranię, żeby się zmieściły. Innowacyjność tego projektu polegała też na tym, że postanowiłam zalać fugą część „mozaikową“ i wtopić później elementy wypiekane i modelowane.Mosiężne zawijasy na bramie początkowo postanowiłam wykonać z koronkowej maseczki na oczy, która została mi po weneckim pseudo swingers balu. I co najtrudniejsze – „latarnie – pastorały“ wieńczące „dwustopniowe cokoły, ujęte spływami wolutowymi“ miały powstać poprzez zatopienie w fudze drucików.Niestety wszystkie te elementy zatopiły się w fudze kompletnie.Myślę, że był to pomysł nienajgorszy, ale zawsze pierwsze próby zrobienia czegoś innowacyjnego kończą się podobnie...chyba☺Ale najgorsze jest to, że jest noc.Mama wysłała z Katowic superszybkim kurierem nowego orzełka i na wszelki wypadek pomniejszone dwie greckie boginie (taka jest właśnie moja mama).Wszystko pasuje, oprócz tego, że reszta elementów zatonęła. A jak to u mnie zazwyczaj bywa.... jutro rano mozaika ma być wysłana na UW, a ja o 14:15 , tradycyjnie mam samolot do Sevilli, gdzie mam pozostać na około 2 miesiące czerpiąc wiele radości z prostych przyjemności „ nie zdobionych w ornamenty kartuszami”Postanawiam rozpiedolić wszystko. AAAA i zapomniałam, że boginie miały być zatopione w zakupionej specjalnie przeze mnie żywicy, która potrzebuje 24 godzin na to, żeby się „wypoziomować“.O godzinie 23 sprawa wyglądało więc dość nieciekawie, nie było lepiej też o 1 i 2 nad ranem.Rozgrzebane boginie. Okazało się, że orzełek w rzeczywistości jest szary, a nie złoty(tak było na zdjęciu), koronka się nie nadaje na mosiężne ornamenty bramy. Wszystko wyglądało, jak dzieło % latka, który postanowił zatopić swoje zabawki w błocie.To miał być projekt na max tydzień pracy. Całkowicie nie mój, całkowicie odtwórczy, całkowicie „dla kogoś i po coś“A chyba stał się przełomem w moim myśleniu o mozaice.Nie wyjechałam następnego dnia do Sevilli. Postanowiłam zostać 4 dni i polecieć następnym samolotem.Następnym samolotem poleciałam. Ale mozaiki nie oddałam.Bo nie skończyłam. Wszystkie dodatkowe elementy pasowały, zawijasy bramy zrobiłam z modeliny, ale czułam, że nie mogę tak tego oddać.Trochę mi to przypominało dość skomplikowane dzieło sztuki mozaikowej do którego dołączono w pakiecie klocki lego. Jako elementy dodatkowe. Dodatkowo pomogła mi w tym jedna bardzo ważna rzecz, a właściwie mądre zdanie mojego ówczesnego absztyfikanta:„Aga, nie wszystko musi być tak dosłowne...zaznacz tylko, że tam coś jest,...“No właśnie….Natomiast czasu już nie było, żeby to poprawić.Wróciłam do tego w założeniu „najkrótszego projektu“ po dwóch miesiącach.Jeszcze raz postanowiłam „wydłubać wszystko“, co nie było mozaiką i co do czego nie miałam żadnych wątpliwości i jak to bywa często, kiedy człowiek spojrzy się na coś z perspektywy...olśniło mnie.Co gorsza, zdałam sobie sprawę, że gdyby mnie tak wcześniej olśniło, ten projekt faktycznie nie byłby tak niezdrowo i boleśnie przenoszony.Ale czy tak nie jest ciągle? Są rzeczy, które wydają się nam nie do przejścia, a wystarczy odpuścić?Myślimy, że świat jest nie fair, że nagle najbliżsi nam ludzie mają nas w dupie, za co oczywiście obwiniamy nas samych, że pewnie nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, lub fajni. A za chwile się okazuje, że ani my nie jesteśmy chujowi, ani nie egoistyczni i bez serca, ani oni porażką naszego życia? Tylko właśnie tak miało być...po coś..Że oddech, przerwa, zmiana jest czasami naprawdę potrzebna?Ale wracając do tematu. To nie jest projekt moich marzeń. Ale to wiadomo od początku. Co więcej, okazało się, że może będę musiała go powtórzyć w różnych wariantach, ale temat pozostanie ten sam.I wtedy dopiero poczułam, że nie nadają się do takich stałych, może z małymi udoskonaleniami, ale jednak powtarzalnych projektów.Tak samo nie nadaję się do odtwarzania, kopiowania czegoś. I nie ważne, czy chodzi tu o bramę UW, czy powszechnie uchodzący za idealny model życia.Wiem, wiem…wchodząc w drugie półwiecze trzeba sobie w jakiś sposób usprawiedliwić niespełnione projekty.I może w końcu się zastanowić dlaczego:)Dlaczego się niszczyło coś, co było dobre?Dlaczego coś, co było dobre niszczyło nas?Dlaczego nie potrafimy się cieszyć z rzeczy dobrych, które mamy?Dlaczego cieszymy się z rzeczy, o których od początku wiemy, że dobre nie są?Odkryłam w tym wszystkim jedną prawidłowość.W sumie banał.Czy mając taką szansę, zrobiłabym coś inaczej?W przypadku tej mozaiki miałam.Wywaliłam połowę mojej ciężkiej pracy, zaprzepaściłam timingi na jej oddanie, może też wiarę w moją pracowitość i poświęcenie się projektowi (bo przecież nie przyznałam się, że w pewnym stadium pracy stwierdziłam się, że to, co zrobiłam jest chujowe)Ale…choć cały czas twierdzę, że nie jest to „mój” typ projektu, to w sumie dziękuję za niego. Można coś oddać na czas, zrobić, bo się wie „ że w takiej formie” to się będzie podobało, można się wtopić w życie i oczekiwania innych, żeby było miło, żeby nie dostać nalepki „(i tu nie znajduje teraz dobrego słowa – ale opisując dzieło sztuki, byłoby to zapewne „poniżej oczekiwań”), natomiast myślę sobie, że jeżeli ma się ten przywilej „odpuszczenia sobie” ( a wiadomo, że ja jestem tego najlepszym przykładem), to należy sobie odpuścić.Takie projekty (nie „autorskie”, nie własne, nie ekscytujące) też mogą nas dużo nauczyć. Choćby lepienia i wypalania modeliny☺Albo idealnej rodzinnej kooperacji. Albo, że dobrze jest wykupywać opcję „fexible” w Wizzair.

Kochani, jeszcze raz wstawiam informację i ponawiam prośbę o udostępnienie 🙂 🙏🏼😘🌼Już wszystko ustawione i można udostepn...
05/08/2024

Kochani, jeszcze raz wstawiam informację i ponawiam prośbę o udostępnienie 🙂 🙏🏼😘🌼Już wszystko ustawione i można udostepniać.
Wszystkim, którzy wysłali do mnie wiadomości i maile - dziś napiszę co i jak.
Niech się teraz wszystko spełnia i mozaika idzie w Polskę:) 🎂
PS
Panów też przytulę oczywiście 🙂

12/09/2021
Mozaika nie musi być nudna.Nie musi być archaiczna.Nie musi być poważna.Nie musi być grzeczna.Wszystko zależy od wyobraź...
03/02/2021

Mozaika nie musi być nudna.
Nie musi być archaiczna.
Nie musi być poważna.
Nie musi być grzeczna.
Wszystko zależy od wyobraźni. Twojej bądź mojej.

Oczywiście podziwiam jakość i piękno starożytnych mozaik, ale fascynuje mnie również mozaika współczesna, jak szalone mozaiki Gaudiego w Park Güell
czy polska szkoła mozaiki lat 80-tych.

Mozaika to pasmo wyborów i decyzji. Tak, jak życie.
I tak, jak w życiu – w przypadku mozaiki – trudno zrobić krok wstecz.
Przelewanej w kamień czy ceramikę kształtującej się wizji nie da się zamalować, wygumkować, poprawić.
I tak, jak w życiu – trzeba być odważnym i odrobinę szalonym.

Kiedy zaczynam pracę - oczywiście musi być jakaś wizja, szkic, pomysł. Ale tak naprawdę każdy etap jest zaskakujący.
Za każdym razem efekt przynosi oczarowanie.

I co jest bardzo istotne w przypadku tego medium – mozaika jest niezwykle trwała, praktycznie niezniszczalna, można powiedzieć: WIECZNA.
Freski na ścianach, farby na płótnie, nie wspominając o szkicach….niestety bardzo często grozi im zniszczenie, zalanie, zblednięcie.

Każda z moich mozaik kryje za sobą jakąś historię. Historia ta powstaje w mojej głowie podczas procesu tworzenia. Czasami wspomagana muzyką, czasami audiobookiem, czasami historiami, które usłyszałam.

Co do wizji, a potem jej końcowego efektu – najczęściej jest abstrakcyjny bądź surrealistyczny, czasami przypomina mandalę, ludowe ornamenty, a czasami klimat Bauhausu. Rzadko to sztuka figuratywna, naturalistyczna. Choć oczywiście to również się zdarza, szczególnie, kiedy pracuję w technice „opus vermiculatum”.

Każda mozaika wykonywana jest na indywidualne zamówienie, dopasowywana do przestrzeni, wnętrza lub charakteru Odbiorcy.

Lubię bawić się kolorami, kształtami, flirtować z Odbiorcą, wykorzystywać poczucie humoru czy erotyzm, którymi cechują się często moje prace malarskie.
Lubię im potem nadawać zabawne tytuły.
Po prostu lubię tę pracę i godziny spędzone nad wycinaniem i dopasowaniem tych niezwykłych „puzzli”.

UWAŻNOŚĆ.To słowo, które pojawiło się podczas pracy nad tą właśnie mozaiką.Siadam do pracy.Uśmiecham się do kubka z kawą...
30/11/2020

UWAŻNOŚĆ.
To słowo, które pojawiło się podczas pracy nad tą właśnie mozaiką.

Siadam do pracy.
Uśmiecham się do kubka z kawą i Lucyny, która wie, że skończyła się poranna zabawa. Że zaczyna się pora audiobooka.

Biorę w dłoń obcęgi i zaczyna się jazda. Ale taka powolna.
Taka, że od czasu do czasu mogę swobodnie studiować goniące się za oknem wróble.

Przyklejając pierwszy kamyczek, tak naprawdę za każdym razem rozpoczynam drogę w nieznane. Wydaje mi się, że znam jej cel – ale najczęściej ten bywa całkowicie zaskakujący.
Czeka mnie dużo niespodzianek, bo wiem, że tak naprawdę tę podróż mogę odbyć na wiele sposobów.
W tym tkwi urok tej szczególnej pracy, która według twórców reklamy masła w zasadzie nie jest pracą, bowiem: „Jeśli się kocha, co się robi – to nie jest praca. To sposób na życie.”

Czuję swoiste podniecenie, jak przed pierwszą randką. Choć przed tą często zdarza mi się pomyśleć o kieliszku wina (dla dodania animuszu), a w tym przypadku absolutnie nie. Mam wszystko, czego mi potrzeba. Na serio.

W tle Krzysztof Gosztyła swym barytonowym głosem zaczyna opowiadać historię, która zabiera mnie w całkowicie inny świat. Nowy, ciekawy, lecz który staje się światem równoległym. Bo ja mam przed sobą swój i swoje myśli, które zaczynają mi towarzyszyć.

Nie pamiętam, o czym dokładnie myślałam. Czasami zdarza mi się zapisywać.
Tym razem było trochę inaczej.

Podobno najczęściej jesteśmy myślami zazwyczaj tam, gdzie nas fizycznie nie ma.

Ale właśnie w tym tkwi sens „uważności”, że jest się dokładnie tu i teraz.
W tej chwili i w tym miejscu. I to chyba jest tajemnicą tego przepełniającego uczucia szczęścia, które de facto nie ma jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia, ani obrazu w głowie.
W głowie jest spokój i brak obrazów przenoszących mnie do innych miejsc i czasów.

„Szczęście” wg Marka Aureliusza to właśnie nie ekscytacja czy przyjemność fizyczna. To tzw. ataraksja (równowaga ducha, spokój wewnętrzny ). Ten stan bierzecie z nastawienia do świata, a w tym z jednej jego cechy: „umiejętności odpuszczania tego, czego już nie ma i cieszenia się tym, co jest.”

Na przykład teraz staram się cieszyć, że jest godzina 13:54 i jest jeszcze jasno.
Ptaszki wariują za oknem. Może jest im zimno. A mi jest ciepło i dobrze.

Może to prawda, że sensu życia nie można odkryć.
Tylko należy go stworzyć.
I może wcale nie jest to takie trudne, jak się może wydawać. Jak odejmiemy wszystkie rzeczowniki pisane DUŻYMI LITERAMI.

Z radością ostatnio odkryłam, że nie potrzebuję DUŻO.
Z wyjątkiem butów może. I wina.
Ale całkowicie wystarczy mi mniej znajomych, słów, ciuchów, informacji ze świata, kolorów na powiekach i w mozaikach, kochanków i nieprzespanych nocy.
Idę w minimalizm. Ale taki naprawdę jakościowy.

Adres

Warsaw

Telefon

606905306

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mozaika Love umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Our Story

Zainspirowane licznymi pobytami w kolorowej Hiszpanii nowoczesne i oryginalne mozaiki, wykonywane tradycyjną metodą. Niezwykle pracochłonne -jeżeli chodzi o technikę, a zarazem atrakcyjne i lekkie, często z „przymrużeniem oka i podwójnym dnem” - jeżeli chodzi o projekty. Mozaiki wykonywane są na indywidualne zlecenia, dopasowane do wnętrz/ogrodów lub charakteru Klienta, jeżeli chodzi o projekt i kolorystykę. Stanowią niewątpliwie atrakcyjny i niepowtarzalny element każdej przestrzeni. Często są przesiąknięte subtelnym erotyzmem i oryginalnym, i niekonwencjonalnym charakterem samej artystki, która we wszystkich pracach, zarówno plastycznych, jak i mozaikach zostawia swoje piętno, co daje tym dziełom wymiar niepowtarzalności i unikatowości.