06/04/2026
ZMARTWYCHWSTANIE W MALARSTWIE
Święta Wielkanocne to w tradycji chrześcijańskiej wielkie oczekiwanie na radosną nowinę o Zmartwychwstaniu Pańskim, poprzedzone 40-dniowym okresem postu, który stanowi duchowe przygotowanie się do radosnej nowiny obwieszczającej, że Syn Boży wstąpił do Królestwa Niebieskiego, aby tam zasiąść na tronie u boku swego Boga Ojca w Niebie.
Malarstwo na przestrzeni stuleci uwielbiło sobie ten temat, zresztą tak jak i tematykę wokół wielu epizodów z życia Jezusa Chrystusa. Stawiając te tematy w centrum artystycznych zainteresowań, aby mogły wybrzmiewać w doskonałych dziełach sztuki malarskiej. Uczyć ludzkość i pokazywać życie Jezusa Chrystusa, który sam stał się człowiekiem, aby poznać co to natura ludzkości, co to troski i bolączki ludzkości, aby doświadczać tak samo jak ludzkość, aby lepiej ją rozumieć i uczyć się współodczuwania. Albowiem wspólne doświadczenia przybliżyły Syna Bożego do spraw ludzkich. W końcu to o zbawienie ludzkości chodziło w boskim planie zapowiadanym przez proroków biblijnych.
Artyści różnych epok podejmując się tego tematu podobnie jak i na przykładzie innych scen z życia Jezusa Chrystusa, czynili wielkie zasługi dla ikonografii chrześcijańskiej, choć szczęśliwie dość często wykazywali się w tym całkiem sporym zasobem indywidualności i oryginalności w tworzeniu kompozycji religijnych. To dlatego ich dzieła mimo, iż w tej samej tematyce i dotyczą tego samego epizodu wokół najważniejszego doświadczenia w całej chrześcijańskiej wierze, za jakie uchodzi Dzień Zmartwychwstania Pańskiego, wyróżniają się stylem własnym epok w których powstały, osobliwym stylem ich autorów, indywidualnymi koncepcjami pełnymi błyskotliwych myśli w ustandaryzowanych schematach ikonograficznych, ewentualnie nowych warstw treści czy symboli, które ubogacały całości tych dzieł artystycznych.
Oto kilka dzieł z różnych epok o tematyce Zmartwychwstania Pańskiego, które było zakończeniem ziemskiej wędrówki Syna Bożego, aby mógł z Królestwa Niebieskiego dalej sprawować swą władzę u boku Boga Ojca.
Pierro della Francesca, Zmartwychwstanie, ok. 1460
Zdecydowanie jeden z najbardziej wyrazistych twórców epoki włoskiego renesansu. Twórca, który stworzył dość charakterystyczny typ postaci ludzkich, także zapewniających rozpoznawalność jego dziełom. Jeden z moich ulubionych renesansowych mistrzów, gdyż już zdarzało się, że zajmowałam się omawianiem cyklu fresków malarza z legendą drzewa Krzyża Świętego. Ulubionych, albowiem twórca ten nie tylko dysponował doskonałymi zdolnościami malarskimi, które pozwalały mu na realizację wszystkich koncepcji na twórczość malarską. Ale i jego sceny pełne odwołań do opowieści biblijnych, legend, do historii dziejów ludzkości czy chrześcijaństwa, są fascynujące ze względu na sposób w jaki twórca je przedstawiał.
Tym razem postanowiłam poddać omówieniu dzieło Zmartwychwstanie Pańskie, które zawiera dość tradycyjną symbolikę w nawiązaniu do tejże tematyki. To jest pośrodku kompozycji sylwetka zmartwychwstałego Chrystusa dumnie triumfuje nad pokonaną śmiercią. Symbolami życia ziemskiego i ziemskich trosk są tu jeszcze pozostałości po męczeńskiej śmierci Jezusa, czyli włócznia, którą najpewniej przebito bok Chrystusowy oraz rana ciele z widocznymi śladami krwawiącego jeszcze ciała. Kamienny sarkofag, który jest jednym z najbardziej interesujących elementów kompozycji, dlatego, że wskazuje jakoby Jezus nie był złożony do groty skalnej, jak to jest dość często pokazywane na ekranizacjach filmowych. Lecz właśnie jakby Jego ciało było złożone do sarkofagu, co pozostaje w zgodzie z tradycjami w obrębie kultur śródziemnomorskich. W muzeach archeologicznych Grecji i w Turcji, również na specjalnych nekropolach, które miałam przyjemność odwiedzić, jest takich sarkofagów całkiem wiele zachowanych. Z pewnością można przypuszczać, że w obrębie dawnego Imperium Rzymskiego również, które w szczytach swego największego zasięgu terytorialnego obejmowało wiele regionów wzdłuż brzegów Morza Śródziemnego.
W każdym razie malarz nie tyle sięgnął po relację z opowieści ewangelicznych, co właśnie po tradycje śródziemnomorskie malując sarkofag w swym dziele o Zmartwychwstaniu Pańskim. Przy sarkofagu beztrosko zasnęli strażnicy rzekomo pilnujący wejścia do Grobu Pańskiego. W szczególności wzbudza podziw fascynująca gra kolorów i szeroka paleta, jaką zastosował malarz używając szmaragdowej zieleni, ochry, brązów, niebieskiego. Elementy ubioru zdają się być miękkie, wręcz aksamitne w dotyku z fałdami podkreślającymi modelunek światłocieniowy, budowę ciała, elementy uzbrojenia. W porównaniu do tak drobiazgowego opracowania szat i detali u tych postaci pejzaż w tle wydaje się być surowy i ascetyczny z niewielkimi kępkami zieleni, drzew nie porośniętych listowiem oraz zieleńszych drzewek iglastych. Na dalszym planie ceglanym kolorem odbija wieża warowno-obronna z blankami w zwieńczeniu.
Zmartwychwstały Jezus Chrystus w chwili, gdy pokonał śmierć górującą nad ludzkością w swym triumfalnym zwycięstwie w prawej dłoni trzyma chorągiew białą ze znakiem czerwonego krzyża, będącym wspomnieniem męczeństwa, które otworzyło drogę do Królestwa Niebieskiego u boku Jego Ojca Boga Wszechmogącego. Spoglądając w stronę patrzących na malowidło potwierdza cud jaki dokonał się przed dwoma tysiącleciami w Jerozolimie. Jakby przemawiając niemym spojrzeniem i niemym głosem, że oto minęły wieki, a wiara w Zmartwychwstanie i życie wieczne nadal jest żywa w wierze chrześcijan. Wszystkich, którzy z podziwem oglądają to dzieło i wiele mu podobnych jest zarazem wspomnieniem, że artyści tacy jak Pierro della Francesca uczynili wielkie zasługi swoimi zdolnościami dla sztuki, dla malarstwa religijnego, uwieczniając epizody z życia Jezusa Chrystusa.
Andrea Mantegna, Zmartwychwstanie Pańskie, ok. 1460
Andrea Mantegna równie wybitne zasługi położył w dziedzinie malarstwa renesansowego, choć inne środowisko artystyczne w jakim się obracał wymogło już inny rodzaj twórczości i zasób cech stylowych w porównaniu do jego rówieśników malarzy, którzy na dłużej bądź krócej wiązali się z różnymi wpływowymi rodami włoskimi, miastami i ośrodkami artystycznymi napędzającymi zapotrzebowanie na dzieła sztuki różnego rodzaju. Zarówno świeckie dla cenionych przedstawicieli arystokracji, jak i zamówienia kościelne ze strony duchowego patrycjatu i duchowieństwa.
Dla porównania pewnych rozstrzygnięć formalnych i ikonograficznych wybrałam to dzieło Mantegni, które można zestawiać ze wcześniej tu omawianym. To dlatego, że Zmartwychwstanie artysta namalował właśnie w otoczeniu groty skalnej, co też i często bywa podstawą do filmowych ekranizacji Pasji Jezusa Chrystusa. Jest więc grota skalna, jest i Jezus Chrystus, który oto właśnie dokonał czegoś czego ludzkość nigdy nie była w stanie dokonać, a mianowicie zmartwychwstać i pokonać śmierć. Wstając z grobu dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo Święte.
To dlatego ludzkość nie może pokonać śmierci, albowiem po stworzeniu świata wśród pierwszych ludzi doszło do przewinienia, za które to Bóg odebrał ludzkości łaskę nieśmiertelności. Aby ponownie nawiązać przymierze z ludzkością Bóg zesłał Mojżeszowi tablice z prawami boskimi, obiecując, że pewnego dnia pośle wśród ludzi także swojego Syna, który stanie się człowiekiem, będzie żyć wśród ludzi i nauczać ludzkość, a umierając za ludzkość otworzy jej drogę do życia wiecznego w Niebie.
To dlatego Jezus Chrystus zmartwychwstając jako pierwszy człowiek pokonał śmierć. Bo tylko Jemu Bóg Ojciec nadał takie prawa boskie.
Mantegna w fascynujący sposób zobrazował ten temat. Albowiem co prawda pojawia się sarkofag w jego dziele, z którego wyłonił się Syn Boży w pełni glorii i chwały nieśmiertelności. Jednakże jest on umieszczony w wydrążonej skale. Z sylwetki Syna Bożego rozchodzi się promienista gloria, czyli snopy promieni światłości, co w tradycji sztuki chrześcijańskiej starano się powtórzyć m.in. w Tronie Św. Piotra w Watykanie.
W każdym razie gloria otacza sylwetkę Chrystusa, a wokół niej unoszą się główki anielskie, będące dość częstym motywem kompozycyjno-dekoracyjnym w dziełach sztuki chrześcijańskiej. Twórca nadał im podwójną kolorystykę. Czerwieni i bieli. Na znak męczeństwa i duchowej czystości oraz światłości górowania nad tym co ziemskie i śmiertelne. W lewej dłoni trzyma chorągiew ze znakiem krzyża jak we fresku Pierra della Francesco. Prawą dłonią błogosławi ludzkość. Głowa Chrystusa okolona złocistym nimbem jaśnieje połyskliwym blaskiem. Tak jak Krzyż wieńczący chorągiew mieniąc się owym szlachetnym złotym kolorytem.
Interesujące jest też to co dzieje się dookoła. Wśród strażników nastąpiło prawdziwe zatrwożenie i przerażenie tym widokiem jaki zobaczyli. Przecież nikt nie mógł wydostać się z pieczary grobowej, która była przysłonięta, a do tego pilnie strzeżona. Najpewniej strażnikom nie spodziewającym się takiego zdarzenia wnet przysnęło się, aż tu nagle dostali boskiego objawienia. Jedni chwytają się za głowę. Inni wydają na swych obliczach grymasy trwogi. Jeszcze inni ze zdumieniem spoglądają na Chrystusa zupełnie nie dowierzając w to co się dzieje. Nie dając wiary swym oczom i widziadłom zmysłowym, czy to co widzą to może sen, czy rzeczywistość. Mistrzowskie zróżnicowanie tych postaci dało o sobie znać z pełną mocą doskonałości artystycznej. Każda postać ma na sobie inny ubiór, inną zbroję, inny rodzaj zdobień, inne cechy wieku oraz fizjonomii. Włącznie ze zróżnicowanym upozowaniem tych postaci, gdyż każdy strażnik został ukazany inaczej. Na w poły siedząco, na w poły leżąco, to ktoś inny jeszcze klęcząco. Dookoła widać inne elementy uzbrojenia, tarcze obronne i herbowe, buławy, buzdygany. Wszystko porozrzucane jakby w chwili przestraszenia, w popłochu, jakby wszystko wszystkim pouciekało i zostało wypuszczone z dłoni.
Mistrzowskie użycie szerokiej gamy kolorystycznej obejmuje i ożywcze akcenty czerwieni, czerni, zieleni, oranży oraz bardziej neutralizujących kolorów cielistych i beży.
Nie mniej fascynujący jest krajobraz jaki Mantegna ukazał w swym dziele malarskim. Grota, która po trosze czyni wrażenia potężnej struktury geologicznej jakby stopniowo przechodzącej w strukturę drewnianą. Piękna okazy zielni i gałązek wydobywających się z tej potężnej struktury, poniekąd jakby rozpierając ją od środka. W oddali zdaje się, że zabudowania miasta, szlaki i ścieżki prowadzące do murów miejskich pośród kolejnych formacji przyrodniczych i szaty roślinnej występującej w śródziemnomorskim klimacie.
Na pewno dzieło włoskiego mistrza jest fascynująco enigmatyczne, mistyczne, przeniknione duchową głębią twórców renesansowych, którzy nie szczędzili sił, aby przekładać swe zdolności na sceny z życia postaci świętych.
Rafael, Zmartwychwstanie, XV/XVI w.
Nie było kwestią przypadkową, że Rafael choć młodszy wiekiem i malarskim stażem był sytuowany pośród równie wybitych mu mistrzów włoskiego odrodzenia, którym chwała była już pisana za życia. Mowa oczywiście o Michale Aniele, Leonardzie da Vinci i właśnie Rafaelu.
Zmartwychwstanie według jego doskonałego pędzla wyróżnia się zjawiskową i wielopostaciową kompozycję, wielokierunkowym układem postaci, bogactwem kolorystycznym, nagromadzeniem mnóstwa detali i szczegółów kompozycyjnych. Jaki moment uchwycił malarz tworząc swe dzieło?
Na dalszym planie widać trzy niewiasty zmierzające do Grobu Pańskiego. Wśród nich Marię, Matkę Jezusa. Lecz postać Syna Bożego unosi się już ponad sarkofagiem, gdzie było złożone ciało, z chorągwią błogosławiąc ludzkości. Dookoła trwa wielkie zamieszanie. Strażnicy z zaskoczenia wykazują różne stany i reakcje psychologiczne. Jedni nie zdążyli się jeszcze podnieść, inni w zaskoczeniu unoszą ręce do góry. Spoglądają na siebie i oczom własnym nie dają wiary w to co widzą. Ogółem panuje zamieszanie. Każdy z nich ma na sobie inny ubiór i inny rodzaj pancerzy czy uzbrojenia. To wielkie zróżnicowanie pokazuje, że nie było żadnych przeszkód formalnych dla śmiałych koncepcji młodego jeszcze malarza. Że jego zdolności były tak lotne, tak wyjątkowe, że mógł wszystko przedstawiać w swych dziełach, bo nie było niczego, co stanowiło dlań problem plastyczno-artystyczny. Oprócz strojów mieniących się najrozmaitszymi kolorami, połyskliwością tkanin, dodatków, uzbrojenia. Oprócz tego także mistrzowskim dekorowaniem zachwyca sarkofag w całości jakby z jasnych marmurów wykonany na szerokiej i wąskiej podstawie, dodatkowo zdobiony kamieniami o innym strukturalizmie i pochodzeniu geologicznym. Wieko do sarkofagu widocznie wyróżnia się, zarówno kolorytem, materią strukturalną. Jakby surowce z którego je wykonano były znacznie inne od pozostałej reszty. Nad czym już można zastanawiać się, dlaczego malarz zdecydował się na takie różnicowanie w obrębie całościowego obiektu o znaczeniu także symbolicznym jako miejsce złożenia śmiertelnego ciała.
Górą unoszą się jeszcze sylwetki postaci anielskich z wstęgami i pięknie rozwianymi szatami. Skrzydłami ułatwiającymi unoszenie się w powietrzu. Ci boscy wysłannicy spoglądają w stronę straży jakby dając do zrozumienia, aby nie czynili żadnych działań, albowiem Syn Boży wstępuje do Niebios. Na próżno więc ich stróżowanie, jako że właśnie wypełnia się wola Boga Ojca wedle zapowiedzi i przewidywań proroków na przestrzeniach stuleci.
Krajobraz misternie kształtowany nie powoduje wrażeń surowości jak u Pierra della Francesca, czy mistyczności przemieniania się przyrody, lecz jako przestrzenie obficie pokryte szatami roślinnej zieleni. Wśród ścieżek i odległych krajobrazów wyżynnych.
Modelowanie kolorami, układem poszczególnych elementów przedstawieniowych, zapewniło iluzję malarskiej głębi i przestrzenności. Co należy odbierać jako mistrzostwo malarskiego kunsztu i maestria najwyższych zdolności.
Lucas Cranach, Zmartwychwstanie Pańskie, ok. 1560
Na przykładzie tego dzieła widać na czym polegały różnice między malarstwem włoskim, a malarstwem północnoeuropejskim. Inna paleta kolorystyczna. Inne kształtowanie i modelowanie postaci. Jak przedstawił temat Zmartwychwstania Pańskiego Lucasa Cranach?
Pośrodku kompozycji w centrum ideowych, formalnych i duchowych przesłań mieści się sylwetka Jezusa Chrystusa nie tyle z chorągwią jak to było u włoskich autorów, co z wstęgami powiewającymi na wietrze jako nawiązanie do przyszłego powstania Kościoła po śmierci Syna Bożego, do wykształcenia się ceremoniałów liturgicznych, a tym samym przedmiotów posługi kapłańskiej do sprawowania liturgii i ceremonii nabożnych dla duchowieństwa. Tym wstęgami z frędzlami jakby Cranach stworzył zapowiedź wszystkiego co będzie związane z Kościołem w jednej wierze chrześcijańskiej. Z formami obrzędów i ceremoniałów liturgicznych, które wraz ze swych rozwojem stworzyły konieczność zapotrzebowania na szaty kapłańskie, na obiekty kultu, do posługi kapłańskiej w świątyniach, dzieł sztuki opiewających dzieje biblijne i postaci świętych. Tym zaledwie jednym tylko elementem kompozycyjnym udało się aż tak wiele przedstawić w wymiarze symbolicznym i duchowym.
Sylwetka Jezusa Chrystusa jest owinięta szatą w kolorze intensywnej czerwieni, stopy z ranami kłutymi zadanymi na ciele, poświadczając kwestię męczeństwa poprzez które udało się pokonać śmierć i uzyskać przyszłe zbawienie dla ludzkości. Chrystus spoczywa na kamiennym sarkofagu lub postumencie. Trochę przypomina on prostopadłościenną skrzynię z zamykanym wiekiem, co zdecydowanie odróżnia się sposobem wyobrażeń tego obiektu kompozycyjnego od dzieł włoskich malarzy. W tym przypadku skrzynia jest skromna, surowa, ascetycznie opracowana.
Doskonałość formalna i artystyczna tego dzieła polega także na wyjątkowym drapowaniu szat płaszcza z modelowaniem partii świateł oraz cieni, który jednocześnie może być słusznie kojarzony z czerwienią monarchów. Albowiem Pan wszelkiego zbawienia górujący nad tym co ziemskie i śmiertelne oraz przemijalne, jako Król Wszechświata i Syn Boży uzyskał swe odrębne wyobrażenia w sztuce powszechnej na przestrzeni wielu wieków. W różnych stylach i technikach.
Syn Boży królując w chwili pokonania śmierci prawą dłonią wskazuje na niebiosa, jako miejsce, skąd sprawuje swą władzę z Bogiem w Królestwie Niebieskim.
Wszystko w tym dziele zdaje się być wręcz pochłonione światłością ponadnaturalną. Boską, inną światłością, niż ludzkość zwyczajowo doświadcza nawet w ciągu dni promiennych i słonecznych.
Ta sama światłość mieni się złocistym blaskiem w mozaikach i malowidłach bizantyńskich, wschodnio i wczesnochrześcijańskich. Albowiem złocisty blask miał być ziemskim odbiciem niebiańskiej światłości i blasku chwały Królestwa Bożego.
To dlatego kolorystyka słoneczna przeważa w tym dziele i zdaje się nią wszystko obejmować i wszędzie przenikać. Interesujące w jaki sposób Cranach przedstawił miasto w tle. Jako skupisko wielu monumentalnych budowli jak za czasów Imperium Romanum. Nie bez powodu! Wpierw po długich okresach chaosu w Europie władzę scentralizował w niej Karol Wielki łącząc znaczenie władzy świeckiej z chrześcijaństwem. Kolejni władcy Francuscy, Niemieccy, Polscy, potwierdzali łączność Korony i regaliów sprawowanej władzy z duchowieństwem i Papiestwem ze stolicą w Rzymie.
Stąd tak Cranach zobrazował te wielowiekowe związki państw europejskich ze stolicą papieską. Na tym jednak ciekawostek związanych z tym dziełem nie koniec. Albowiem interesujący jest też sposób w jaki przedstawił straż, która miała rzekomo stróżować przy Grobie Jezusa Chrystusa. Jedni jeszcze śpią i wyglądają beztrosko nie czyniąc przerażających wrażeń. Nawet zabawnie i nieco groteskowo jakby zupełnie zapomnieli po co ich tam posłano. Interesujące jest już tylko samo bliskie wykadrowanie tych postaci oraz ich pozy. Odnosi się wrażenia, że jakby jeden z nich rozprostował nogi, mógłby nawet wyjść z obrazu. Z uwagi na bliskie usytuowanie tych postaci tuż na pierwszym planie. Mistrzowsko malarz opracował zbroje, pancerze, hełmy, bardziej na modłę i wzór typowo średniowieczny czasów rycerskich. Aniżeli z czasów w I wieku naszej ery i legionów rzymskich, a przynajmniej takie są osobiste me spostrzeżenia. Jakkolwiek widać połyskliwość metalowych zbroi, bliki połyskujące na wygładzonych powierzchniach. Różne stany sennej błogości tych postaci.
Na pewno jestem zdania, że malarz ten stworzył jeden z najbardziej interesujących obrazów o tej tematyce w historii sztuki powszechnej.
Peter Paul Rubens, Zmartwychwstanie Pańskie, ok. 1610
Dzieło w epoce sztuki barokowej na ogół kojarzyć się będzie z synonimami dramaturgii, teatralizacji, scenicznych kontrastów światłocieniowych, dynamizującego i wielokierunkowego rozkładu postaci w dostępnych powierzchniach kompozycyjnych.
Peter Paul Rubens miał te szczególne zdolności, że oprócz wypracowania osobliwego języka form plastycznych, charakterystycznych cech fizyczności i cielesności u postaci, całkiem nowego kanonu sylwetek ludzkich w porównaniu do bardziej wiotkich postaci w dobie renesansu, dawał jeszcze prym dramaturgiczności w swych dziełach i napięcia psychicznego jakie reprezentują bohaterowie jego obrazów.
Tak stało się i tym razem w dziele o tematyce Zmartwychwstania Pańskiego. Dziele, które zaskakuje świeżością spojrzenia na wzorce ikonograficzne i w zakresie rozwiązań formalnych. Co to znaczy? Otóż można uznać i z pełną stanowczością twierdzić, że Rubens zawężył i znacząco ściaśnił swoją kompozycję skalą postaci, nagromadzonych elementów oraz ogólnie przyjętą konwencją obrazowania.
Postać Chrystusa okryta jedynie białą tkaniną jest usytuowana na skalistym głazie. Jakby dopiero co w tej chwili Chrystus wyłaniał się z groty skalnej, której nieduże fragmenty widać tylko skromnie pośród obłoków i jaśniejącej glorii. Przejście z groty niknie w ciemności, lecz sylwetka Chrystusa zdaje się jaśnieć na tym ciemnym tle swym boskim i ponadnaturalnym światłem. Chorągiew cała w czerwieni zdaje się łopotać i trzepotać intensywnie niczym za podmuchami mocnego wiatru. Jest dynamicznie rozwichrzona i poruszona w dynamizujących układach swych połaci tkaniny.
Dookoła umieszczone sylwetki porażonych strażników, którzy ze swoją tęgą muskulaturą ciała wyglądają jak mityczni herosi. I tak jakby poraziła ich światłość Chrystusowa przed którą osłaniają oczy i wzrok swój. Jakby nagle stracili przytomność, osłabli i w tym widoku osunęli się na ziemię. Ich pozy, pozycje ciała zdają się na to wskazywać. Nieco na dalszym planie widać stany największego przerażenia tym niecodziennym i zdumiewającym widokiem kogoś kto uchodził za zmarłego, a nagle sprawia jakby nadal był żywy i w pełni swej boskiej natury i doskonałości.
Różne stany psychologiczne jakie udało się uwiecznić na ich obliczach potwierdzają status malarza jako niestrudzonego mistrza dramaturgicznych i retorycznych ujęć scenograficznych oraz napięć emocjonalnych uzyskiwanych środkami malarskiego przekazu. W dalszej części kompozycji widać fragmenty pejzażu i formacji geologicznych, jednakże cała sceneria ujawnia się między miejscami dobrze oświetlonymi, a dość mocno zaciemnionymi. Między jasnością, a mrokami i delikatniejszymi półmrokami. Kunszt i wirtuozeria malarska dają tu o sobie znać z pełną eskalacją wyjątkowych zdolności i warstw duchowo-religijnych, które mają za zadanie przybliżyć moment pokonywania śmierci zapewniły to w iście mistrzowskim stylu.
Dirk Bouts, Zmartwychwstanie Pańskie, XV w.
Jak dla mnie zawsze fascynujące pozostanie to, że twórcy wywodzący się z różnych środowisk artystycznych, z różnych szkół, wykształceni w różnych ośrodkach sztuki, jednocześnie pozostając pod wpływami własnych czasów i epok, w których żyli i tworzyli swe najznakomitsze dzieła, pomimo wielu zachowanych dzieł o podobnej tematyce, potrafili stworzyć swoje własne dzieła w indywidulanych cechach stylu, epoki, zdolności.
Dzieło Boutsa zachwyca podobnie jak i wcześniej tu opisywane. A bynajmniej moja percepcja upodobań oraz doświadczeń duchowo-estetycznych i artystycznych pozwala mi na widzenie jego dzieła jako jednego z najbardziej oryginalnych i unikalnych względem powziętego tematu Zmartwychwstania Pańskiego. Dzieło malarza jest jak dla mnie silnie przejmujące, przekonujące i przemawiające malarskim spojrzeniem na siłę gestów, powagi, majestatu, duchowej zbieżności między wyobrażanymi postaciami a kimś kto znajduje się po drugiej stronie dzieł artystycznych.
Niemy kontakt nawiązywany przez Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa jest najlepszym tego potwierdzeniem, albowiem Jezus spoglądając z tego dzieła poprzez malarski wizerunek nadany przez twórcę, zdaje się komunikować ludzkości, że wszystko co uczynione w boskim planie zbawienia zostało uczynione dla ludzkości, aby mogła zaznać łaski także w życiu pozaziemskim. Niebiańskim. Jednocześnie tchnąc nadzieją i nowiną, że życie ziemskie jest zaledwie wstępem do tego co zaczyna się po śmierci. To przesłanie Chrystusowe, które równocześnie można postrzegać jako wspomnienie Jezusa, że wydarzyło się to wiele stuleci temu, a ludzkość nadal pamiętna w swej wdzięczności zapewnia artystyczne wyobrażenia o tej szczególnie wzniosłej chwili. Od życia i śmierci Jezusa upłynęło ponad dwa tysiąc lat. Od życia artysty również kilkaset lat. A mimo to ludzkość z podziwem wciąż ogląda takie dzieła i wspomina o tym, o czym głosili chwałę uczniowie i Ewangeliści w swych świętych księgach.
Chrystus okryty płaszczem w kolorze królewskiej czerwieni w lewej dłoni trzyma Krzyż Pasyjny dla przywołania, że tylko tak mogły wypełnić się przepowiednie zapowiadane od tysiącleci w czasach starotestamentowych. Na stopach zauważalne są jeszcze rany po przybiciu ciała do narzędzia męki na którym oddał ducha swego w ręce Boga Ojca w Niebie. Prawą dłonią błogosławi, a ze szczególną wzniosłością spoglądają nań istota anielska pełna wysublimowanej gracji oraz jeden ze strażników jakby onieśmielony całą sytuacją. Raczej nie ma tu dramaturgii. Jest stan duchowej kontemplacji. Zatrzymania w chwili, która dla ludzkości stała się przełomową. Pewien stopień napięć dramatycznych może zapewniać w przeczuciach niektórych postać jednego ze strażników na pierwszym planie, który nie wiadomo, czy usnął i nie dostrzegł Zmartwychwstania Jezusa, czy może legł jak rażony z powodu tego co zobaczył. Trudno precyzować wnioski bardziej dokładne.
Prędzej wśród strażników uwidocznił się jakiś hipnotyczny stan czego przykładem miałyby być ich pozy, spojrzenia, a zwłaszcza trzeciej postaci za sarkofagiem, która jakby w letargu pogrążona patrzy na buzdygan czy coś w tym rodzaju, całkowicie nie zwracając uwagi, że dokonuje się coś co odmieni całkowicie oblicze tej ziemi, ludzkości i ogólnego porządku na świecie. Że nastanie chrześcijaństwo, które będzie gromadzić miliony wiernych na całym świecie w jednej wierze Chrystusowej.
To kolejne tajemnicze i fascynujące dzieło sztuki malarskiej. Uwagę zwracają w nim idealnie zaprezentowane tkaniny, materie, draperie i fałdy szat łamanych dość mocno z modelunkiem świateł i cieni na ich powierzchniach. Bliki i blaski połyskujące na elementach uzbrojenia, oręża i metalowych. Bogactwo mocno nasyconych kolorów, w szczególności czerwieni, bieli i zieleni, które harmonizują kompozycję w przyjemnym dla walorów wzrokowych porządku barwnym. Zachwyca też mnogość zdobień niczym staranne i delikatne ornamenty wykute z metalu, w technikach płaskorzeźbienia i reliefowych. Różnicowanie szat, materii, doskonale zapewniona widoczność kamiennego sarkofagu. Widać jakby z marmurów najwyższej jakości wykonanego i powstałego.
Warto w tym dziele jeszcze zauważyć, że krajobraz niemal w całości skomponowany w głębokich zieleniach ujawnia bogactwo różnorodności szaty roślinnej, gdzie wzgórza, ścieżki, wszystko jawi się w tym kolorze przyrodniczym. Również, że artysta w oddali zapewnił nie tyle przykład budowli z czasów Chrystusowych w I wieku, co w charakterystycznym stylu gotyckim ze strzelistością i wertykalizmem brył jaki zapewne najlepiej był mu znany w jego czasach i w jego epoce.
Na tym obrazie pozwolę sobie zakończyć przywoływanie dzieł sztuki o tematyce Zmartwychwstania. Jednak to zaledwie cząstka pośród wielu znakomitych dzieł sztuki malarskiej, nie wspominając o rzeźbach, płaskorzeźbach, mozaikach, grafikach, które datowane są na różne okresy dziejowe.
Fot. Wikimedia.