25/09/2026
Król Smutek – Joe Hill
Ile żaru w ogniu smoka?
Marek Adamkiewicz
Joe Hill już dawno wyszedł z cienia sławnego ojca. Choć, jak podejrzewam, start miał ułatwiony, od dłuższego czasu pisze (nomen omen) własną literacką historię i, co najważniejsze, to, co wychodzi spod jego pióra, jest naprawdę godne uwagi. Na nową powieść Amerykanina czekało wielu czytelników, a apetyt podsycały zapowiedzi sugerujące fabułę monumentalną i wielowątkową. Rozbudowana historia, łącząca elementy horroru, fantasy i opowieści o przyjaźni, miała być kolejnym dowodem na to, że Hill nie boi się podejmować ambitnych wyzwań i wychodzić poza ramy gatunku. Teraz, kiedy „Król Smutek” wylądował w końcu na księgarnianych półkach, możemy zweryfikować, czy faktycznie było na co ostrzyć sobie zęby.
Sześcioro przyjaciół przyzywa do naszego świata smoka. Przedwieczny potwór ma im pomóc wybrnąć z beznadziejnej sytuacji, zabijając człowieka, który szantażuje jednego z nich. Zawarty pakt naznaczy ich życie na zawsze, ponieważ, jak szybko się okazuje, smok interpretuje warunki porozumienia po swojemu. W efekcie ofiara dla gada nie może być jednorazowa, lecz trzeba ją składać cyklicznie. Raz w roku ktoś musi stracić życie, aby zadowolić potwora. Jeśli tak się nie stanie, zginie ktoś z szóstki. Od tej pory przyjaciele muszą nie tylko szukać sposobu na oszukanie smoka, lecz także zmierzyć się z konsekwencjami decyzji, która zaważy na ich życiu i wystawi łączącą ich więź na próbę.
Jakim rodzajem powieści jest „Król Smutek”? Najlepiej będzie chyba powiedzieć, że to swego rodzaju kolaż. Joe Hill składa tę opowieść z elementów różnych gatunków literackich. Jest tu trochę fantastyki (z motywem smoka na czele), jest opowieść o przyjaźni i dojrzewaniu w cieniu wielkiego zagrożenia (tu kłaniają się motywy kingowskie, znane chociażby z „To”), a także całkiem emocjonujący thriller akcji rozgrywający się na pokładzie samolotu. Hill zanurza to wszystko w mitologii i folklorze, które w ciekawy sposób rozbudowują świat przedstawiony i konfrontują realizm z baśniowością. Sporo tego, w związku z czym zasadne wydaje się pytanie: czy tak wieloskładnikowy miks miał szansę zadziałać?
Odpowiedź na to pytanie jest w znacznej mierze twierdząca. Joe Hill potrafił okiełznać opowieść i utrzymać uwagę czytelnika, co nie było łatwe, zważywszy na rozmach całej narracji. Podzielił książkę na kilka części, z których każda rozgrywa się w innym momencie życia bohaterów. Zabieg ten pozwolił utrzymać świeżość fabuły, a także sprawił, że wraz z jej rozwojem zmienia się nasze postrzeganie poszczególnych postaci. Wchodzą one w kontakt z czymś niezwykłym, a to wydarzenie w pewien sposób determinuje ich dalsze losy. Nie jest to więc wyłącznie opowieść o jednym nadnaturalnym incydencie, lecz przede wszystkim historia długotrwałych konsekwencji decyzji podjętych w młodości. Początkowo nie wydają się one szczególnie dotkliwe, lecz z biegiem lat coraz silniej wpływają na życie każdego z bohaterów. Hill świetnie panuje nad tym elementem – potrafi pokazać, jak różni ludzie reagują na nagły dostęp do nieoczekiwanych możliwości i jak takie doświadczenie rzutuje na ich psychikę.
„Król Smutek” reklamowany jest jako połączenie baśni z horrorem. Tego drugiego znajdziemy tu jednak jak na lekarstwo. Taki obrót spraw może rozczarować tych czytelników, którzy spodziewali się grozy. Na szczęście powieść dobrze sprawdza się na innych polach, dzięki czemu można dość szybko zapomnieć o tym zarzucie. Szczególnie dobrze książka prezentuje się pod względem psychologicznym. Jedno z najważniejszych pytań, jakie pojawiają się w toku fabuły, brzmi: czy można usprawiedliwić wyrządzanie zła w imię większego dobra? Oczywiście – to motyw stary jak świat, jednak Hill nie podchodzi do niego w sposób banalny i łopatologiczny. Bohaterowie, którzy lata temu przywołali do naszego świata krwiożerczego smoka, mierzą się z kwestią odpowiedzialności za swoje czyny. Nie każdy reaguje na nie w taki sam sposób – Hill pokazuje, że te same wydarzenia mogą być różnie interpretowane w zależności od charakteru, a przede wszystkim moralności danej osoby. Niebagatelną rolę odgrywa tu również zemsta za krzywdy wyrządzone w przeszłości. Motyw ten łączy się z refleksją na temat tego, czy życie podporządkowane zemście nie prowadzi do zgorzknienia i czy próby kontrolowania zła nie przyniosą w ostatecznym rozrachunku więcej szkód niż korzyści.
Jednym z istotnych elementów „Króla Smutku” są przeskoki czasowe. To jedno z najważniejszych rozwiązań konstrukcyjnych książki: pozwala Hillowi pokazać bohaterów w różnych fazach życia, ale jednocześnie ogranicza czas, jaki czytelnik spędza z nimi w poszczególnych okresach. Wraz z każdym kolejnym „dużym” rozdziałem zostajemy wrzuceni w sam środek akcji i pojawiamy się w życiu protagonistów już w momencie istotnego wydarzenia, zamiast obserwować stopniowy rozwój sytuacji. Może to sprawiać wrażenie, że pewne przemiany zostały raczej zakomunikowane, niż przedstawione. W mojej opinii nie jest to jednak znacząca wada, ponieważ kolejne części powieści zwyczajnie angażują.
Najnowsza powieść Joe Hilla nie jest książką tak wyborną, jakbym tego chciał, ale z pewnością zasługuje na uwagę. Jej skala w żaden sposób nie przyćmiła tego, co najistotniejsze, czyli opowieści o bohaterach – ich emocjach, dylematach i troskach. Autorowi udało się stworzyć wielowątkową histori0,00 cmę, w której elementy fantastyczne i baśniowe stanowią przede wszystkim tło dla uniwersalnych rozważań na temat odpowiedzialności, winy i konsekwencji podejmowanych decyzji. Mimo pewnych zastrzeżeń „Król Smutek” pozostawia po sobie wrażenie ambitnej, nieoczywistej powieści, która nie ogranicza się do gatunkowych schematów. Hill nie zawsze trafia w punkt, ale jego najnowsza książka pokazuje, że ma wiele interesującego do powiedzenia.
Autor: Joe Hill
Tytuł: Król Smutek
Tytuł oryginału: King Sorrow
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawca: Albatros
Data wydania: wrzesień 2026
Liczba stron: 864
ISBN: 978-83-8439-003-0