05/06/2026
I jeszcze ma właściwości lecznicze
Olsza czarna 💚
Olsza krwawi podczas ścinania tak jak ludzkie uszy w kontakcie z polskim latino. Tylko że olsza udaje, a Skolim krzywdzi ludzi naprawdę. Drewno olszy czarnej jest białawe, ale po nacięciu, w ciągu kilku chwil robi się jaskrawopomarańczowe, a z czasem krwistoczerwone. Za tę zmianę barw odpowiadają utleniające się garbniki zawarte w soku drzewa. Dawniej ta sztuczka była uważana za jasny znak, że mamy do czynienia z drzewem przeklętym. Kto to widział, wodę w czerwony płyn zmieniać?
To okrutne drzewo jest prawdziwą fabryką uczuleń. Zależy mu też, żeby zadać człowiekowi cierpienie możliwie szybko, więc potrafi pylić nawet w lutym lub styczniu. Jak to możliwe? Ano tak, że olsza przygotowuje amunicję zawczasu. Męskie kwiatostany – te wiotkie kutasiki (zwis, frędzel po staropolsku) – formują się już jesienią i cierpliwie zimują na gałęziach. Wystarczy im jeden słoneczny, wietrzny dzień, żeby spuścić na ludzi chmurę cierpienia.
Olsza jest wiatropylna i ma małe szyszki. To znaczy: kwiaty żeńskie są malutkie i trudno w nie trafić. Dlatego drzewo kombinuje, jak może, żeby zoptymalizować szanse na zapylenie. Produkuje absurdalne ilości pyłku i pozostaje łyse do zakończenia okresu rozrodczego, żeby mu liście nie zasłaniały wiatru.
I teraz największe świństwo, jakie robi olsza alergikom. Białka zawarte w pyłku, które wywołują alergię, są łudząco podobne do białek obecnych w różnych smacznych rzeczach. Na przykład w jabłkach. Kiedy olsza zpyldala, organizm amatora pożywnych owoców może się pogubić i profilaktycznie spuchnąć mu usta i rozswędzić gardło. To samo dotyczy czereśni, selera czy orzecha laskowego, bo jak kraść, to miliony, a jak kochać, to księdza.
Olsza nie ma w Polsce najlepszego PR-u. Nie tylko uznano ją za siedlisko wszelkiego zła, ale nawet to zło nazwano. W olszynach mieszkały utopce, wodniki, licho oraz cykliści. To ostatnie od czasu encykliki Fratelli en hominis (braterstwo w pedałowaniu).
Ludziom, co prawda, olsza gra na nerwach (o tym jeszcze za chwilę), ale środowisku robi dobrze. To tak zwany gatunek pionierski i wyjątkowo skuteczny użyźniacz. Oznacza to, że rośnie jako jedna z pierwszych po pożarach i zniknięciu zlodowaceń. No i spędza jesień na bogato, to znaczy zrzuca liście tak, jak rosły – zielone. Normalne drzewa muszą się przygotować do zimy i w tym celu wysysają z liści wszystko, co się da, i przestają produkować chlorofil. Ale nie olsza, która jest obrzydliwie bogata w azot.
Drzewa potrzebują azotu, a nie potrafią go brać z powietrza. Olsza dogadała się jednak z bakteriami Frankia alni. Robi dla nich specjalne brodawkowe domki na korzeniach. Bakterie tam siedzą i ciągną od olszy cukry, a w zamian zbierają dla niej azot z powietrza. Olsza nie tylko może rosnąć na podłym podłożu, ale przy okazji nawozi je opadającymi liśćmi.
Skoro mowa o podłym podłożu, to należy wspomnieć o Wenecji oraz Amsterdamie. Oba miasta to dowód na geniusz i wytrwałość komarów w namawianiu ludzi do głupich decyzji. Oba również stoją w znacznej części na palach z olszy czarnej. Jej drewno jest dosyć miękkie, ale tylko do czasu zanurzenia w wodzie. Wtedy twardnieje i nie wpuszcza do siebie grzybów i bakterii, które mogłyby rozpocząć procesy gnilne. Olszy czarnej zawdzięczamy karierę Edgara Davidsa – legendarnego pomocnika Ajaxu Amsterdam i jednego z największych dupków, jacy kiedykolwiek założyli okulary. Jego oraz film o facecie w łódce.
Olsza sama często rośnie nad wodą, więc wyposażyła swoje dzieci w kapoki. Jej nasiona są płaskie i mają specjalne komory powietrzne. Dzięki temu nie toną. Mogą tygodniami płynąć z nurtem rzeki, aż trafią na podatny grunt, gdzie zapuszczą utopca.
Z drewna olszy robi się również świetne gitary, bo jest miękkie, tanie i dobrze rezonuje. W latach 50. i 60. XX wieku Fender zaczął robić z drewna olchowego korpusy, między innymi słynnego Stratocastera. Jimi Hendrix grał na Stratocasterze i co? Nie żyje.