Krul Harnas Pej

Krul Harnas Pej Klimat który fani opisują jako "wyjazd ze starym nad morze w 2006"

Kaopej Enjoyer.

02/11/2024

Drogi Mikołaju
W tym roku chciałbym żeby northboii w 2024 robił takie same bangery jak w 2021
Do tego chciałbym klocki lego

FUZETEA dziękujemy za nie rozpierdalanie nam żołądków i nie oszukiwanie okrutnymi 20% soków jabłkowych jak te śmiecie z ...
15/10/2024

FUZETEA dziękujemy za nie rozpierdalanie nam żołądków i nie oszukiwanie okrutnymi 20% soków jabłkowych jak te śmiecie z NESTEA oraz Lipton. J***ć was złomiarze od herbat za zjebanie nestea i liptonka, jeżeli widzisz to osobo odpowiedzialna to wiedz że cię nienawidzimy i będziesz się smażył w piekle jak tego nie wycofasz.

18/08/2024
08/07/2024

👉 Żona powiedziała, że ma ochotę na kuchnię azjatycką. Taką z pawilonu, bez półśrodków. Byliśmy akurat na moim starym osiedlu, więc poszliśmy do mojego starego Chińczyka. To znaczy: do nominalnie wietnamskiego baru, który nazywaliśmy "Chińczykiem", w którym obsługiwał gburowaty Indonezyjczyk, a gotowało dwóch Khmerów. Wiem, bo nastolatkiem będąc stołowaliśmy się tam jakieś dwa razy w tygodniu. Tak często, że w końcu zaczęli nam dawać na koszt firmy puszki z tymi dziwnymi napojami z Liczi. Do dziś pamiętam ceny: 8 złotych za danie "Kurczak z... Bambusem/orzechami/grzybami mun/czymś innym" (dycha starczyła na obiad z napojem) i zawrotne 11 złotych za gorący półmisek.

👉 Dotarliśmy do lokalu. Wyglądał dokładnie tak jak go zapamiętałem z roku circa 2005. Te same stoliki pod mirabelką, wyklejone czerwoną taśmą kwadratowe zawijasy na oknach, ta sama tablica z tymi samymi daniami - doklejono tylko nowe ceny, teraz "Kurczak z..." kosztuje 17 zł. Poza tym: nostalgia na całego, mamy naście lat, a z offu leci Linkin Park, Nightwish, System of a Down czy czego my tam wtedy słuchaliśmy.

👉 Usiadłem z żoną i dziećmi przy tym samym stoliku, przy którym 20 lat temu siedzieliśmy z kumplami po piłce lub przed spacerem po dzielnicy. Jakby któryś z nich mnie teraz zobaczył, pewnie bym się tłumaczył, że to pierwszy raz od lat, cóż za zbieg okoliczności i tak dalej, ale w rzeczywistości czułem się doskonale na swoim miejscu. Jakbym wrócił do domu z emigracji.

👉 Wszedłem do środka szukając gburowatego pana z Indonezji. Był. Był całym sobą. I był niemal identyczny. Jakby te 20, no dobra, 15 minimum, lat nigdy nie minęło. Był tylko nieco grubszy, ciut bardziej opalony, nabrał pewnego gangsta vibe'u typu łańcuch i ciemne okulary - ale poza tym był taki sam.

👉 Czy to tofu w panierce jest ostre? Bo żona nie lubi ostrego - chciałem zapytać, ale gdzieś w połowie "tofu" burknął tylko "na miescu czy wynos", dokładnie tak jak wtedy. Na miejscu, odparłem, a on po prostu wystukał na kalkulatorze 22 złote i mi go pokazał, choć nawet wtedy mówił dobrze po polsku. Widział, że jesteśmy w cztery osoby i że pewnie będę zamawiał więcej, ale po prostu miał to w dupie, nie zamierzał inwestować w tę pracę ani jednej zbędnej kalorii. Nic się nie zmienił, skubaniutki. Poddałem się nostalgii. Choć od dawna prawie nie jem mięsa, oczywiście wziąłem kurczaka na gorącym półmisku. Oczywiście był pyszny, a dolna warstwa utopionych w soli i oleju warzyw najlepsza (żeby wzmocnić wrażenia, najpierw wyjadam górkę, a w kałużę na spodzie wrzucam ryż, żeby wchłonął każdą kropelkę, bo ja też nie marnuję kalorii).

👉 I tak sobie wsuwałem tego kurczaka, zastanawiając się jakim cudem Grecja wygrała euro, czemu nie wzięli Dudka na mundial i o co chodzi temu ministrowi-Frankensteinowi od Gombrowicza. I tak sobie przypominałem kolejne lokale gastro, które się w międzyczasie w tych pawilonach pojawiały i umierały. Był konkurencyjny Chińczyk, ale krótko wytrzymał. Był doskonały kebab u Libańczyka, którego nazywaliśmy Georgem, choć nie mam pojęcia z czy tak się nazywał. Były pierogi na parze i pizzeria. Żaden nie przetrwał. Tylko mój Chińczyk, z tym samym Indonezyjczykiem i być może tymi samymi Khmerami w kuchni, trwał jak skała pośród sztormu. Nic go nie zmiotło. Kryzys finansowy, inflacja, COVID, wojna, nic.

👉 I nie dość, że trwał, to był żywym wehikułem czasu. Bańką wyjętą z tego circa 2005 roku, niepoddającą się prawom fizyki, polityki i ekonomii. Ta chińsko-wietnamsko-indonezyjsko-być-może-khmerska buda była najtrwalszym (poza równie nieusuwalną piekarnią w pawilonie obok) elementem lokalnego krajobrazu. Witalną częścią osiedla, w której stołowało się pewnie już trzecie pokolenie tubylców.

👉 I gdy kończyłem ten ryż, przypomniałem sobie ile razy widziałem w internecie wysrywy jakichś korwinoidalno-nacjololo chłopaczków, którzy pewnie nie byli nawet planowani, gdy ja u tego samego Indonezyjczyka zamawiałem już te same gorące półmiski, a którzy dziś są pierwsi do mówienia, że każdy, ale to absolutnie każdy, nie-Polak z dziada pradziada to wróg, zagrożenie, kulturowa różnica i inne majonezy. No i trochę się wkurwiłem.

👉 Bo ja rozumiem, że dzielnice biedy, gangi, radykalizacja przez imamów, zamachy i tak dalej, że to wszystko ma miejsce, że to są realne problemy, wynikające także z błędnej polityki i różnic kulturowych. Które, tak nawiasem mówiąc, dotyczą także polskich, białych gastarbeiterów. I rozumiem, że te problemy wymagają systemowych rozwiązań.

👉 Natomiast nie rozumiem dlaczego tak łatwo dajemy się sprowadzić do poziomu bezmyślnego motłochu, który chce hurtem karać wszystkich jak leci za winy niektórych, który tak łatwo wpada w retorykę stricte pogromową i który nie tylko nie odróżnia uchodźcy od imigranta czy dziecka/wnuka imigrantów, ale nawet pospolitego przestępcy od zwykłego szaraka-cebulaka, który od 20 lat ciuła jak inni, by mieć co jeść i za co ubrać dzieci.

👉 No bo sorry, ale mój gburowaty Indonezyjczyk póki co zrobił dla tego kraju więcej niż taki bezrobotny 40-latek jak Bosak. Choćby dlatego, że od 20 lat wystawił setki tysięcy paragonów i wydał górę posiłków. I jeśli jego jedyną winą jest to, że ma ciemniejszą karnację i pochodzi z muzułmańskiego kraju, to przepraszam bardzo, ale to jest d**a, a nie powód do czegokolwiek.

Ten tekst nie ma żadnego morału, ani puenty. Jest po prostu zapisem ulotnej chwili, z której może coś wynika, a może nie.

Jeżeli używasz flagi biało -czerwonej z godłem na białym polu, jesteś polskim statkiem handlowym lub placówką dyplomatyc...
16/06/2024

Jeżeli używasz flagi biało -czerwonej z godłem na białym polu, jesteś polskim statkiem handlowym lub placówką dyplomatyczną. Jeśli używasz flagi biało-czerwonej wciętej na końcu i z godłem w białym polu, jesteś polskim okrętem wojennym. Jeśli używasz flagi biało-czerwonej, jesteś świadomym tego, czym są narodowe symbole dojrzałym obywatelem.

Jeśli używasz flagi Tyskiego, jesteś Polakiem -gigachadem, który jest świadomy, że przynależność narodową to coś więcej niż samo obywatelstwo, ale też wspólnota kultury i zwyczajów.

Tak wiec.wiesz już, co jutro wywieszasz.

02/12/2023

Obnażam mroczne kulisy brutalnego świata konserwatystów.

02/12/2023

Dzięki ci za to

Pamiętajcie to się dzieje z Imperium Rzymskim  kiedy zakochujecie się w Alternatywne.
02/12/2023

Pamiętajcie to się dzieje z Imperium Rzymskim kiedy zakochujecie się w Alternatywne.

Adres

Woodstock 2024
Warsaw
4822

Telefon

+48662504364

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Krul Harnas Pej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Krul Harnas Pej:

Udostępnij

Kategoria