28/10/2025
Minęły już dwa dni od mojego powrotu do Warszawy, ale wciąż jestem pod wrażeniem zjawiska, którego miałem przyjemność być częścią - mówię oczywiście o Sztukoffnia w Bytomiu. Pozwólcie, że opowiem trochę więcej.
Dwóch wariatów postanowiło robić kulturę. To zdanie już mówi wiele, bo robienie kultury w naszym kraju nie należy do najłatwiejszych zadań. A jeśli dodamy do tego takie przymiotniki jak niezależność czy offowość - sytuacja robi się dramatycznie trudna. Bo przecież takie inicjatywy stają w szranki o zdobycie funduszy czy dofinansowań z dużymi graczami takimi jak teatry instytucjonalne - miejskie czy państwowe. Patrykowi i Maćkowi - gospodarzom tego wspaniałego miejsca po pierwsze: się chce, po drugie: udowadniają, że można.
Otóż Ci wspaniali, cudowni, wariaci stwierdzili, że zrobią teatr w mieszkaniu w jednej z bytomskich kamienic. Przedsięwzięcie, znane przede wszystkim dzięki Mironowi Białoszewskiemu, który stworzył w Warszawie, na ul. Dąbrowskiego, TEATR OSOBNY (działający w latach 1958-1963), dzisiaj ma swoje drugie życie na Śląsku pod nazwą Sztukoffnia.
Patryk i Maciej przyjęli mnie jak swojego. Zapewnili nocleg w ich prywatnym mieszkaniu, ugościli, zaopiekowali. Czułem się chciany i ważny, a to nie są odczucia, do których przywykłem - jeśli mowa o moim monodramie. Za to dziękuję z całego serca...
Zagrałem w 'dużym pokoju', chociaż wszystkie pokoje w tym teatrze są duże. Limit miejsc: 35 (i to jest taki maks, który daje oddech artystom i komfort widowni). Takiej bliskości z widzem nie doświadczyłem w żadnym innym teatralnym miejscu. Doświadczenie graniczne, wzmacniające, jedynce w swoim rodzaju - nie zapomnę tych spektakli nigdy. A po? Zakładałem swoje prywatne ubrania i przechodziłem do innego pokoju na rozmowę z widzami i widzkami. I tutaj kolejne porce wzruszeń, dywagacji, rozmów wokół poruszanego w spektaklu tematu, ale też odchodzących dalej, głębiej. Za każdy uśmiech, każde pytanie, refleksję, wzruszenie, za każdą obecność jestem wdzięczny po stokroć. Dziękuję.
I dalej, bo to nie koniec. Gospodarze zapytali mnie czy chciałbym przyjechać jeszcze raz... Ja na to bez wahania: oczywiście! Widzę wielki w sens w tym, co dzieje się w Bytomiu za sprawą Patryka i Macieja i chciałbym być tego częścią.
"Wściekły pies" się rozpędza.
Jeśli macie pomysł, gdzie jeszcze mógłby się pojawić, jeśli chcielibyście ten monodram zobaczyć u siebie - dajcie znać, ustalimy, co trzeba i jazda.
Przepełniony wdzięcznością i przeczuciem graniczącym z pewnością, że jestem na właściwej drodze, ściskam wszystkich, którzy byli częścią tego wyjątkowego weekendu.
25 i 26 października.
Sztukoffnia / Bytom
Nie zapomnę!
Fot. Maciej Turski