10/03/2020
Historia Porcji Katońskiej, znana bliżej z „Żywotów sławnych mężów” Plutarcha, stanowi zaledwie tło dla dziejów walki politycznej o kształt Imperium Rzymskiego, przypis do legendarnego spisku, którego głównymi bohaterami są Cezar i Marek Juniusz Brutus.
Mimo społecznej ogłady, jaką cechowała się Porcja jako przedstawicielka arystokracji; rzadkiego wówczas u kobiet wykształcenia, jakie najpewniej otrzymała w związku z wysoką pozycją ojca; a przede wszystkim swojego zaangażowania politycznego po stronie zwolenników republiki, jedynym udziałem, jaki mógł jej przypaść w wydarzeniach id marcowych, była rola żony-powierniczki. Gdy więc Porcja znajduje planującego tyranobójstwo Brutusa, który nie chce wyjawić powodu swojego zmartwienia, za milczenie męża obwinia swoją kobiecość - kobiecie nie można wyjawiać sekretów, bo może je nieumyślnie zdradzić, zwłaszcza pod groźbą tortur. Aby udowodnić swoją zdolność do poświęceń i wytrzymałość, Porcja zadaje sobie bolesną ranę w udo i nie pozwala jej opatrzyć przez cały dzień. W ten sposób zdobywa zaufanie Brutusa.
Scenę samookaleczenia przedstawiła w intrygujący sposób bolońska malarka barokowa Elisabetta Sirani - brutalność historii nie została bowiem odzwierciedlona na obrazie: twarz Porcji przy zadawaniu ciosu jest obojętna, jakby zmrożona: to Rzymianka, arystokratka, ale nie obywatelka - bez pola manewru do własnego działania, staje się sejsmografem ambicji i obaw męża, wykonawczynią testu wytrzymałości (wyroku?) na samej sobie. W tej historii to mężczyzna wyznacza wartość kobiety; cenę zaufania do niej i drastyczność środków potrzebnych do zdobycia przez nią uznania. Porcja, zwłaszcza w tradycji nowożytnej uznawana za wzór cnoty małżeńskiej, mnie wydaje się raczej tragiczną bohaterką, niezdolną do przemówienia za siebie przez własne słowa i czyny, walczącą o uznanie swojej podmiotowości, ale faktycznie działającą reaktywnie i przeciwko sobie.
Cios wymierzany w samą siebie, ta krwawa ofiara - jeśli się nad tym zastanowić - nie jest niezbędna, nadal jednak powszechnie wymaga się jej od kobiet. Kto nie przemawia w tonie przyjętym w zmaskulinizowanym świecie - bez względu na to, czy za “ton” uznamy formę obowiązującego dyskursu, podporządkowanie obowiązującym kanonom piękna czy narzuconym normom moralnym - traktowany jest jako niewiarygodny i w konsekwencji wyklucza się go ze wspólnoty. Gdyby Katon Starszy, prapradziad Porcji, mógł znać jej los, dziś z pewnością głosiłby powszechnie, że patriarchat należy zniszczyć.
Emilia Jeziorowska