04/11/2025
🐌
Dzisiaj zajrzałam do teczki ze swoimi dawnymi akwafortami.
Oto fragment jednej z nich. W Canvie dodałam do niej różowego tygrysa, żabę i fioletową spiralę w kropki. Czy Wy też lubicie takie twórcze zabawy? A może macie inne pasje?
Jedno jest pewne: każde z nas jakieś ma, każde z nas jest urodzonym artystą.
Bez wyjątków!
Różnimy się tylko używanym medium i formami, które tworzymy. Zazwyczaj jednak zamiast cieszyć się tworzeniem, a tym samym życiem, zmuszamy się do tego co trzeba i powinno, a to z kolei zabiera nam całą energię i wolny czas, który to do tworzenia dzieł sztuki, jest niezbędny.
Dzisiaj poszłam na kolejny spacer do parku. Lubię chodzić w swoim rytmie, tak jak chcę i gdzie chcę. Mijam świat wokół, który w napięciu gdzieś nieustannie pędzi. Zdenerwowanych, odłączonych od siebie ludzi, ruch uliczny, ogłuszające syreny. Nieuświadomiona trauma nie daje nam wyboru, biec muismy.
A gdybyśmy wszyscy się skapnęli, że uciekamy tym samym od życia, i że na pewno niczego nie dogonimy, bo tego zwyczajnie NIE MA w przyszłości, świat by się zmienił od razu.
Zaczęlibyśmy siebie zauważać, doceniać to co już mamy, sięgać po swoje potrzeby i je realizować. Bez wahania, i z miłości, wychodzić z miejsc i układów, które szkodzą.
Tylko najpierw trzeba podjąć ważną decyzję i wziąć za siebie odpowiedzialność. Zaopiekować się tym, co niesiemy w swoich ciałach i uznać ból w nich skumulowany. I nie wsytarczy tutaj czytanie książek, słuchanie podcastów, pójście na kilka warsztatów albo nawet na kurs mindfulnessa.
To jest wybór na całe życie i konkretna, wymagająca praca.
Ostatnio mam dużo przemyśleń. Bazą ich wszystkich jest to, że wygląda na to, że tracę swoje jedyne źródło utrzymania - prowadzenie 8 tyg. kursów MBSR.
Jestem z siebie dumna, że udało mi się z nich utrzymywać kilkanaście lat. Mam wielką wdzięczność też do Was, którzy u mnie byliście, że mi zaufaliście i że tyle czasu tuptaliśmy sobie razem razem, w rytmie slow🐌
Miałam, i jeszcze mam, olbrzymią satysfakcję z tego, że robię coś naprawdę ważnego i potrzebnego, co jest moją prawdziwą pasją i drogą życia. Od jakiegoś czasu jednak, ludzie przestali się do mnie zapisywać w wystarczającej ilości, żebym mogła przetrwać. Może wybrali konkurencję, a może jest to trend ogólny, tego nie wiem. Pojawiają się we mnie bolesne myśli bycia niewystarczająco dobrą, ułomną, niepotrzebną, niedocenianą i samą, które oczywiście ściągają w dół.
Mam też świadomość, że to, co się teraz dzieje w moim życiu, to wielki test na to, jak skuteczne są narzędzia, których tyle lat uczyłam.
I myślę, że są, bo gdyby nie one, byłoby znacznie gorzej.
Piszę jednak to wszystko, bo nauczyłam się ze wszystkim radzić sama i nie prosić o pomoc. To takie moje rodzinne uwarunkowanie, którym tutaj próbuję delikatnie potrząsnąć, sprawdzić jego podstawność i wiary godność.
Piszę to też dlatego, że rozmawiam z wieloma osobami, i wiem, że jest nas więcej. Ludzi robiących rzeczy ważne, piękne i wartościowe, którzy poświęcili życie swojej pasji. Profesjonalistów i prawdziwych artystów, którzy nie gonią za popularnością i pieniędzmi, tylko robią to, co kochają, bo inaczej nie umieją.
Mam wrażenie, że dzieje się coś takiego, że teraz mało liczy się doświadczenie (które zazwyczaj przychodzi z wiekiem), głębia, szacunek do siebie wzajemnie i uczciwość, ale szybki i krótki przekaz, ładny wizerunek i umiejętność sprzedaży. I nie winię za to ludzi, bo myślę, że będąc tak dramatycznie przeładowanymi treściami, informacjami i dostępem do wszelkiego rodzaju wiedzy, po prostu nie mamy już na nic czasu ani siły, poza scrollowaniem i ratowaniem się w ten sposób. Już dawno utraciliśmy umiejętność odpoczywania. Nie wiemy nawet co to znaczy być w stanie spokoju i prawdziwym, głębokim kontakcie ze sobą i innymi, a co dopiero własnym ciałem. Techniki samoregulacji układu nerwowego i temu podobne, są podawane w treściach w internecie, albo na drogich szkoleniach, na które nie mamy czasu, bo wciąż pracujemy i zagaszamy bieżące życiowe pożary, a jak czas mamy, to nie mamy na to zazwyczaj pieniędzy ...
Ja bym się zastanowiła, czy w obecnych czasach, naprawdę potrzebujemy dowiadywać się i uczyć, więcej?
Myślę, że to, co daje nadzieję na nasze przetrwanie, jest zwyczajnym, uważnym byciem ze sobą, wspólnota i prostota.
Więc mimo, że jak widać, mam kryzys🫣, to nie zamierzam się poddawać.
W kryzysie praktykuję więcej, mam dostęp do swoich delikatnych części, a tym samym, mogę i Waszym Dzieciom Wewnętrznym, dać więcej.
Zapraszam na MINDFULNESS⎰z⎱Serca Ciszy ♡ POGŁĘBIONY cykl Medytacji, który zacznie się 6 listopada o 9.15 przed południem.
W tej grupie są teraz 3 Osoby, za co jestem niewymownie wdzięczna♥️
Mogę przyjąć jeszcze kilka.
Bardzo mnie ucieszy, jeśli dołączysz🙏🏻
Zapraszam,
Maga
grafika : Maga Korbel ART