Niespokojna Art Gallery

Niespokojna Art Gallery Sztuka istnieje w przestrzeni miedzy artystą i odbiorcą. PIĘKNO jest w każdym z nas.

Rynek bez iluzji. Między wartością a ceną ⚖️Poniedziałek, 8 września 2025 r. Na ścianie Royal Courts of Justice w Londyn...
12/08/2026

Rynek bez iluzji. Między wartością a ceną ⚖️

Poniedziałek, 8 września 2025 r. Na ścianie Royal Courts of Justice w Londynie - zabytkowego gmachu sądu chronionego prawem jak nasze wpisy do rejestru zabytków - pojawia się nowy mural Banksy'ego. Sędzia w peruce bije leżącego protestującego młotkiem sędziowskim. Artysta sam potwierdza autorstwo na Instagramie. Praca nawiązuje do niedawnego zakazu organizacji Palestine Action i masowych aresztowań na londyńskich protestach.

W ciągu kilku godzin przed sądem ustawia się kolejka ludzi chcących zobaczyć mural na własne oczy. Władze reagują niemal równie szybko i zasłaniają ścianę plandekami, stawiają bariery, wysyłają ochronę. Oficjalne uzasadnienie: budynek ma status zabytku i musi zachować „oryginalny charakter". Już następnego dnia zaczyna się usuwanie. Pierwsze próby chemicznego czyszczenia zawodzą, więc ekipa sięga po laser - technologię, która zdejmuje farbę bez niszczenia kamiennej elewacji.

Dokładne kwoty poznaliśmy dopiero teraz, dzięki śledztwu BBC, które za pomocą wniosków o dostęp do informacji publicznej wymusiło na brytyjskim Ministerstwie Sprawiedliwości ujawnienie rachunku: 50 tysięcy funtów na samo usuwanie farby, 35 tysięcy na ochronę i nadgodziny. Razem ponad 85 tysięcy funtów, i to niekoniecznie ostateczny rachunek, bo władze złożyły już wniosek o zamontowanie krat na tej ścianie, a jeśli ślady farby wciąż będą widoczne, rozważana jest nawet wymiana fragmentu kamienia.

Czy to oznacza, że ktoś świadomie zniszczył dzieło, wiedząc ile jest warte? Niekoniecznie. To coś bardziej interesującego: dwa systemy wartościowania, które w ogóle się nie rozumieją. Prawo chroniące zabytek nie rozróżnia zwykłego wandalizmu od pracy artysty, której inne dzieła sprzedają się na aukcjach za miliony dolarów. Dla urzędnika to nielegalna ingerencja w chronioną elewację. Dla rynku to potencjalny rekord cenowy, który właśnie zniknął bezpowrotnie.

Tempo tej reakcji - mural usunięty w ciągu dwóch dni, mimo tłumów przed budynkiem, rodzi pytanie, które zadała historyczka sztuki Estelle Lovatt: czy to naprawdę było o ochronę kamienia? Czy może o to, żeby politycznie niewygodny obraz zniknął, zanim zdąży narobić więcej szumu.

A Wy? Zostawilibyście taki mural na ścianie, czy kazali go usunąć?

Wojciech Młynarski po morskiej kąpieli, fot. Andrzej Wiernicki/Forum
11/08/2026

Wojciech Młynarski po morskiej kąpieli, fot. Andrzej Wiernicki/Forum

Wyobraźcie sobie kolekcję 250 obrazów w rękach jednego człowieka. „Stańczyk" Matejki. „Babie lato" Chełmońskiego. „Żydów...
11/08/2026

Wyobraźcie sobie kolekcję 250 obrazów w rękach jednego człowieka. „Stańczyk" Matejki. „Babie lato" Chełmońskiego. „Żydówka z cytrynami" Gierymskiego. Dziś to podręcznikowy kanon polskiego malarstwa, który był prywatną własnością i wielką namiętnością jednego hrabiego.

Ignacy Korwin-Milewski przez pięć lat studiował w monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych. Właśnie tam, wśród kolegów z pracowni, poznał większość malarzy, których potem przez trzy dekady kupował i wspierał. To nie był kolekcjoner z dystansu, lecz jeden z nich - jadał z nimi, kłócił się pewnie o sztukę przy winie.

Osobną część zbioru stanowiły portrety i autoportrety artystów, których cenił najbardziej. Ja sam najdłużej zatrzymałem się przy trzech: Józefa Krzecha-Męciny, Franciszka Żmurki i oczywistego dla mnie Jana Matejki. Autoportret ma w sobie coś, czego żaden inny gatunek nie daje: artysta patrzy na siebie bez pośrednika.

Marzeniem hrabiego było przekazanie zbioru narodowi. Nie udało się za jego życia, a po śmierci w 1926 r. kolekcja zaczęła się rozpraszać. Kuratorka Renata Higersberger zidentyfikowała w katalogu 150 obrazów z pierwotnych 250. Na wystawie zobaczycie 73 z nich, kolejne 37 przypominają tylko reprodukcje. Losy reszty są nieznane.

I to nie jest odosobniony przypadek. Stanisław August Poniatowski dekadami budował Musaeum Polonicum - muzeum, które miało zrobić z Warszawy europejską stolicę sztuki. Nie powstało nigdy, a jego zbiory rozeszły się po świecie. Feliks Jasieński oddał Krakowowi swoją kolekcję sztuki japońskiej w 1920 r., a miasto obiecało osobny oddział jego imienia. Zbiory czekały w magazynach 74 lata, aż w 1994 r. muzeum postawił Andrzej Wajda, nie państwo. A dziś? Grażyna Kulczyk chciała zbudować swoje muzeum w Warszawie - rozmowy z władzami miasta spaliły na panewce. Więc postawiła je w Suschu, malutkiej wiosce w szwajcarskich Alpach. Jedna z najważniejszych kolekcji sztuki współczesnej w Europie promuje dziś Polskę w 210-osobowej wsi w Gryzonii.

Różne stulecia, ten sam mechanizm: prywatna wizja wyprzedza gotowość instytucji o dekady, czasem o stulecie.

Mała rada dla tych, którzy się wybiorą: przy obrazach warto zatrzymać się dłużej na etykietach z proweniencją. Znajdziecie tam całą plejadę nazwisk współczesnych polskich kolekcjonerów - to oni dziś w dużej mierze trzymają w rękach to, co zostało z rozproszonej kolekcji hrabiego.

Które z płócien lub artefaktów zatrzymały Was przy sobie?

Był inżynierem elektrykiem. To dzięki temu przeżył obóz w Mechelen.10 sierpnia 1910 r. w Łodzi urodził się Azriel Awret....
10/08/2026

Był inżynierem elektrykiem. To dzięki temu przeżył obóz w Mechelen.

10 sierpnia 1910 r. w Łodzi urodził się Azriel Awret. Jego życiorys brzmi jak scenariusz filmowy. Wyjechał do Belgii, wyuczył się na inżyniera elektryka. Gdy wybuchła wojna, ożenił się z Aryjką, by uniknąć deportacji. Nie pomogło i w styczniu 1943 trafił do obozu przejściowego w Mechelen. Tam, jako elektryk, był potrzebny, i to go uratowało. Tam też poznał Irene Spicker, dekoratorkę z obozowej pracowni malarskiej, swoją przyszłą żonę i towarzyszkę w sztuce do końca życia.
Prace, które wtedy tworzył - portrety współwięźniów, sceny z obozowego życia - dziś znajdują się w zbiorach Beit Lohamei Haghetaot, Muzeum Bojowników Gett w Izraelu. To już nie tylko sztuka. To świadectwo.

Po wojnie wrócił do tego, co odkładał - studiował rzeźbę w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Gandawii, u Georges'a Minne'a, rzeźbiarza z kręgu belgijskiego symbolizmu. Osiedlił się z Irene w Safed w Izraelu, mieście kabalistów i malarzy, gdzie prowadzili wspólną pracownię. W 1969 przenieśli się do USA gdzie jego ceramiczne murale zdobią dziś szkoły w Maryland, a rzeźby stoją na kampusie George Mason University. Jeden z jego plakatów pokojowych „Peace" trafił nawet do Białego Domu.

W jego pracach malowanych akwarelą i olejem, budowanych z geometrycznych, często symetrycznych brył, wraca jeden temat: Holokaust i rodzina. Nie jako ilustracja martyrologii lecz jako „próba nadania formy czemuś, co formy nie chce mieć”.

Zmarł w 2010 r., mając sto lat.

9 sierpnia 1793 r. w Warszawie , urodził się Aleksander Kokular, syn kupca, który miał zostać jednym z filarów polskiego...
09/08/2026

9 sierpnia 1793 r. w Warszawie , urodził się Aleksander Kokular, syn kupca, który miał zostać jednym z filarów polskiego malarstwa klasycystycznego, choć dziś, przyznajmy, jego nazwisko rzadko pada w rozmowach o epoce. Samo nazwisko zresztą pozostaje dla mnie zagadką, i niestety nie udało mi się ustalić jego pochodzenia, co przy tak rzadkiej formie tylko podsyca ciekawość.

Uczył się rysunku u Zygmunta Vogla, potem wyjechał do Wiednia, gdzie praktykował w pracowni Jana Chrzciciela Lampiego, a w 1817 r. udał się do Rzymu, na Akademię św. Łukasza. Tam ukształtował go David i Camuccini, i tam właśnie namalował „Edypa i Antygonę", za którego dostał srebrny medal i miejsce w gronie akademików.
Wracał do mitologii i historii -„Perykles broniący Aspazji przed areopagiem", „Zaślubiny Jadwigi z Jagiełłą". Jednak utrzymywał się głównie z portretów warszawskiego mieszczaństwa i szlachty. Rzemiosło, nie natchnienie. Tak to wtedy wyglądało.

Prawdziwy ślad zostawił jednak gdzie indziej. W 1844 r., razem z Janem Feliksem Piwarskim, założył Szkołę Sztuk Pięknych w Warszawie i uczył w niej do śmierci. Wśród jego uczniów był Cyprian Kamil Norwid. A po godzinach konserwował, restaurował i sprzedawał dawne obrazy z kolekcji Potockich, będąc jednym z pierwszych w Warszawie, którzy zawodowo zajęli się handlem antykami. Malarz, pedagog i, w gruncie rzeczy, prekursor marszandostwa na naszym podwórku.

Zmarł w 1846, w tym samym mieście, w którym się urodził.

Postać, którą warto pamiętać. Tak po prostu.

Spójrzcie w te oczy. Poznajecie?Ten obraz to nie jest zwykły portret uczonego. To Isaac Newton w 1689 r. - czterdziestos...
08/08/2026

Spójrzcie w te oczy. Poznajecie?

Ten obraz to nie jest zwykły portret uczonego. To Isaac Newton w 1689 r. - czterdziestosześcioletni, u progu sławy, sportretowany przez człowieka, który malował go czterokrotnie na przestrzeni dekad. Siwe, kręcone włosy opadają swobodnie, bez peruki , co u schyłku XVII w. bylo gestem niemal intymnym. Twarz zmęczona, ale czujna. To spojrzenie kogoś, kto właśnie zobaczył coś, czego nikt przed nim nie widział.

Autorem jest Sir Godfrey Kneller, urodzony 8 sierpnia 1646 r. w niemieckiej Lubece, który stał się najważniejszym portrecistą angielskiego dworu. Malował dziesięciu panujących monarchów Europy. Jako jedyny malarz doczekał się pomnika w Opactwie Westminsterskim, w miejscu gdzie leżą królowie, nie rzemieślnicy pędzla.

W opinii historyków sztuki Kneller miał rzadką umiejętność: nie idealizował. Newton na jego płótnach starzeje się naprawdę, a portrety to nie seria pochlebstw, to kronika twarzy geniusza rozpisana na cztery odsłony.

Dziś, w rocznicę jego urodzin, warto spojrzeć na ten portret nie jak na ilustrację do podręcznika fizyki, tylko jak na dzieło samo w sobie, namalowane przez kogoś, kto na dworze angielskim liczył się nie mniej niż jego modele.

Minsk, 1907. Rok później rodzina wsiada na statek do Ameryki. Nikt wtedy nie wie, że wiozą przyszłego współtwórcę jedneg...
07/08/2026

Minsk, 1907. Rok później rodzina wsiada na statek do Ameryki. Nikt wtedy nie wie, że wiozą przyszłego współtwórcę jednego z najważniejszych ruchów w historii sztuki XX wieku.

Albert Kotin trafił do Nowego Jorku jako dziecko emigrantów. Studiował u Hansa Hofmanna, w czasie wojny uczył kartografii - patrzył na mapy, zanim zaczął „rozbijać płótno na czyste gesty i plamy koloru”. Należał do tzw. Downtown Group razem z Franzem Kline'em, de Kooningiem i Jackiem Tworkovem. W 1951 r. wziął udział w legendarnym Ninth Street Show — wystawie, która formalnie otworzyła erę abstrakcyjnego ekspresjonizmu jako pierwszego amerykańskiego ruchu artystycznego o międzynarodowym znaczeniu.

Jak piszą krytycy jego wczesne prace niosły echo kubizmu Picassa i ciężką, depresyjną paletę czasów WPA. Potem eksplodowały kolorem i ruchem. A gdy inni malowali coraz większe płótna, Kotin poszedł pod prąd — zaczął tworzyć miniatury, niektóre wielkości pocztówki.
W latach 60. sięgnął po poezję i wpisał słowa wprost w obraz.

Nie jest nazwiskiem pierwszego szeregu jak Po***ck, de Kooning i Kline, którzy zajęli tę przestrzeń w podręcznikach. Ale bez takich jak Kotin nie byłoby tego ruchu jako środowiska, sceny, wspólnoty. Był w każdym z tych legendarnych pokazów przy Ninth Street. Malował dalej, gdy inni już dawno zostali gwiazdami.

Pojawienie się 19-letniej Brigitte Bardot w bikini podczas Festiwalu Filmowego w Cannes w kwietniu 1953 r. uznaje się za...
06/08/2026

Pojawienie się 19-letniej Brigitte Bardot w bikini podczas Festiwalu Filmowego w Cannes w kwietniu 1953 r. uznaje się za moment przełomowy, chwilę która na zawsze zmieniła podejście do mody plażowej i obyczajowości.

Wtedy jeszcze nieznana szerokiej publiczności, Bardot przyjechała do Cannes jako początkująca aktorka, m.in. promować film „Manina, dziewczyna w bikini”. Dwuczęściowy kostium kąpielowy Louis Réard zaprezentował już w 1946 r., ale na początku lat 50. wciąż uchodził za wulgarny i zakazany na wielu publicznych plażach w Europie i USA. Bardot zlekceważyła te zasady i wyszła na plażę przed luksusowym hotelem Carlton w skąpym, kwiecistym kostiumie. Bosa, z rozpuszczonymi, potarganymi wiatrem włosami, szalenie naturalna - natychmiast przyciągnęła tłum fotoreporterów. Zdjęcia obiegły cały świat, wywołując zgorszenie tradycjonalistów i zachwyt młodego pokolenia.

Wystarczyła jedna chwila. Aktorka zyskała międzynarodową sławę, Cannes stało się stolicą trendów, a bikini symbolem seksualnej rewolucji.

📚190 złotych w jednym ze znanych w Polsce antykwariatów. 90 złotych za dokładnie ten sam tytuł, nowy i kupiony w sklepie...
06/08/2026

📚190 złotych w jednym ze znanych w Polsce antykwariatów. 90 złotych za dokładnie ten sam tytuł, nowy i kupiony w sklepie muzycznym.

Wczoraj zamówiłem "Przejścia. Z renesansu do baroku" Philippe'a Beaussanta - francuskiego muzykologa i pisarza, w tłumaczeniu Wandy Klenczon (Wydawnictwo Kle, 2017). To książka o momentach zwrotnych między dwiema epokami – o tym, jak renesans przechodzi w barok nie w jednym miejscu naraz, tylko w różnych dziedzinach sztuki w różnym tempie. Liczę na to, że Beaussant – tradycyjnie – napisał o tym lekko i barwnie, mimo że temat mógłby łatwo utonąć w akademickim żargonie.

Zanim kliknąłem "kup", poszukałem i najlepszą cenę znalazłem nie w antykwariacie, nie na Allegro, tylko na muzyczna-pasja.pl 👈 Sklep muzyczny sprzedający książkę muzykologa o sztuce. Ma to sens dopiero, gdy się nad tym zastanowić.

Lubię antykwariaty i księgarnie stacjonarne, wiecie o tym. Kto kupuje książki rzadko, niech idzie do stacjonarnej bo różnica stu złotych chyba nie zaboli, a rozmowa ze sprzedawcą jest często bezcenna.
Ja kupuję dużo i stale, więc prędzej czy później cena zaczyna decydować, i czasem prowadzi mnie tam, gdzie bym się nie spodziewał.

Teraz liczę dni do przesyłki. Renesansowa kuchnia czeka na talerzu, a ja jeszcze nie wiem, jak smakuje.

Jak Wy kupujecie książki - stacjonarnie z przyzwyczajenia, czy w sieci?

Rynek bez iluzji. Między wartością a ceną ⚖️Pierwsza połowa 2026 r. i domy aukcyjne mają najlepsze wyniki od lat. Ale ci...
05/08/2026

Rynek bez iluzji. Między wartością a ceną ⚖️

Pierwsza połowa 2026 r. i domy aukcyjne mają najlepsze wyniki od lat. Ale ciekawsze niż liczby jest to, skąd one się wzięły.

➡️ Christie's zaraportował 4,5 mld dolarów przychodu - sprzedaż publiczna w górę o 71% rok do roku, przy 91% sprzedanych lotów.

➡️ Sotheby's poszedł niemal łeb w łeb: 4,4 mld dolarów, wzrost 58%, i rekordowe 826 mln dolarów sprzedaży prywatnej.

➡️ Dwa najstarsze domy na świecie notują swoje najlepsze otwarcie roku od pięciu lat. To nie jest korekta. To jest odbicie po prawie trzech latach spadków.

➡️ Skąd te pieniądze? Fortuny ze sztucznej inteligencji, giełdowe hossy, IPO technologiczne. Nowi kupujący - u Christie's aż 30% licytujących nigdy wcześniej nie kupowało w tym domu, a niemal połowa z nich to millenialsi. 85% ofert wpłynęło cyfrowo. To już nie jest rynek telefonicznych podbić w sali aukcyjnej z lat 90.

➡️ I tu dochodzimy do sedna. Na aukcję trafiła kolekcja S.I. Newhouse'a Jr. - szefa Condé Nast, wydawcy Vogue i The New Yorkera, jednego z najważniejszych amerykańskich kolekcjonerów sztuki powojennej. Jego spadkobiercy wystawili część zbiorów u Christie's i osiągnęli 630,8 mln dolarów m: Po***ck poszedł za 181 mln, Brancusi za 107 mln. Ale tuż obok obrazów rośnie coś nowego - kolekcja pamiątek sportowych Jima Irsaya osiągnęła rekordowe 105 mln dolarów. Zegarki, samochody kolekcjonerskie, nawet szkielet tyranozaura. Sztuka wciąż jest sercem tego biznesu - u Christie's to ponad połowa przychodu. Ale dziś dzieli scenę z kategoriami, które jeszcze dekadę temu byłyby marginesem katalogu.

➡️ W moim odczuciu to zmiana głębsza niż wynika z samych liczb. Kiedyś raport półroczny mówił o rekordach konkretnych obrazów. Dziś mówi o strukturze biznesu, w tym o finansowaniu, doradztwie, sprzedaży prywatnej. Sztuka wciąż jest w centrum. Ale coraz częściej dzieli scenę z zegarkiem za 14 milionów.

➡️ Co to znaczy dla kolekcjonera, który kupuje jeden obraz rocznie, a nie portfel aktywów? Na pewno że rynek, na który wchodzi, jest dziś zupełnie inną instytucją niż dziesięć lat temu.

Widzicie w tym szansę czy zagrożenie dla klasycznego kolekcjonerstwa?

Adres

Ulica Wspólna 50/5
Warsaw
00-684

Telefon

+48511464541

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Niespokojna Art Gallery umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Niespokojna Art Gallery:

Skróty

Udostępnij

Kategoria