12/08/2026
Możemy nie pamiętać reklamy, którą mijaliśmy codziennie przez kilka miesięcy. To jednak nie znaczy, że jej nie zauważaliśmy i że nie pozostawiła w naszej pamięci żadnego śladu.
Poza tym jest coś, co odróżnia reklamę w przestrzeni publicznej od większości innych form reklamy. Nie możemy jej wyłączyć. Możemy nie oglądać telewizji, nie obserwować marek w mediach społecznościowych, nie otwierać reklamowych maili. Ale jeśli codziennie idziemy tą samą ulicą, wciąż jesteśmy bombardowani komunikatami: kup to, wybierz tamto, potrzebujesz tego.
Kto właściwie dał tym wielkim firmom prawo, żeby codziennie wmawiać mi w przestrzeni publicznej, że czegoś potrzebuję? Że bez tego samochodu czy tego szamponu jestem kimś niepełnym?
W praktyce, kiedy zapłacisz za powierzchnię – możesz tam wywiesić cokolwiek chcesz. I nie rozwiążą tego podatki, bo trafiają do kasy miejskiej, ale przecież miasto samo chce zarabiać na reklamie, więc często toleruje reklamy nielegalne i obleśną szyldozę. Nikogo nie obchodzi, że przestrzeń publiczna jest wspólna. I że oprócz fizycznego nośnika i powierzchni, w grę wchodzi agresywne oddziaływanie reklamy na mój spokój ducha. Nie, dziękuję.
==================
W poście wykorzystaliśmy prace LAYUP M-city / mariusz waras Pieksa Gu-Tang Clan