12/02/2026
Mlli Mili moi zapraszam Was do mojego stołu, do mojego domu. Gram Voyage Voyage Cytrynowa Podróż . Najblizsze daty 27.02 i 01.03 - link do biletów w komentarzu a dla zachęty co o tym spektaklu mówi Mariusz Szczygieł
Do stołu zaprasza 10 osób, kładzie sery, winogrona, zachęca do jedzenia. Zakłada koronę na
głowę i staje się cytrynową królową. Jesteśmy w salonie segmentu na warszawskim Wawrze.
Goście się nie znają, sytuacja trochę niezręczna, dzióbię jedną owocową kulkę.
Gospodyni zaczyna mówić jakiś bajkowy tekst: „Jestem Cytrynowa Królowa, cytrynowe oczy
mam i serce cytrynowe, cytrynowe pieśni śpiewam, słowa cytrynowe wypowiadam, cytrynową
magią władam…”
Są teatry narodowe, ale – jak widać - są też teatry stołowe. Z tych cytryn nic nie przykleja
mi się do mózgu. Nie znoszę „fantasmagorii”, ani bajek, ani nawet obrazków do bajek, nie
umiem się wczuć. Jednak niespodziewanie królowa koronę ściąga i zaczyna się spowiedź. Nie
sery i nie winogrona nam podała na tym stole, tylko siebie.
Opowiada… jak gra nago we francuskim teatrze narodowym, ludzie krzyczą „Skandal!”, a
ona nie schodzi ze sceny; … jak gra w „Lamencie na Placu Konstytucji” w reżyserii Jandy: stoi
na niewielkim podium za przystankiem, dzwonią tramwaje, przechodnie gonią, a ona ma ich
zatrzymać słowami: „Na imię mam Zofia, jestem mamą Justyny i babcią Ani…”; …jak wczuwa
się w kobietę na dachu, która z rozpaczy wyciągnęła w banku nóż… Tego castingu, jak
wiadomo, nie wygrała. Opowiada o tym, jak aktorka się wstydzi i boi.
(O tym jak grała u Warlikowskiego i Holland nie opowiada, ale można dopytać po
spektaklu). Monolog ma tytuł „Voyage, voyage. Cytrynowa podróż”.
W teatrze – takim ze sceną – ukrywamy się bezpiecznie w ciemności na widowni. W teatrze
przy stole wchodzimy w relację z aktorką: nam patrzy w oczy, do nas mówi, od nas oczekuje
reakcji, nie schowasz się. Ale zaraz aktorka przeistacza się w „kobietę, która opowiada jak to
jest być aktorką” i robi się naturalnie. Zaczyna mi burczeć w brzuchu i słyszy to chyba cały
teatr. Ale ona właśnie na taką bliskość stawia.
Porzuciła aktorstwo na wiele lat, zamknęły się z siostrą w domu. Mojemu serdecznemu
koledze powiedziała kiedyś, że nie wychodziła z domu dwa lata. Wytwarzały cytrynowe
konfitury. Ale potrzeba teatru w artystce z urodzenia nie umiera. Wyczarowała więc teatr w
pokoju stołowym, trzy kroki od kuchni.