12/07/2026
Polacy na Wołyniu obudzili się 11 lipca 1943 roku w przekonaniu, że to będzie kolejna letnia niedziela. Dla tysięcy z nich był to jednak ostatni poranek. 🕯️🇵🇱
11 lipca 1943 roku o świcie rozpoczęła się jedna z najtragiczniejszych kart w historii polskiej ludności cywilnej podczas II wojny światowej. Tego dnia oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspierane przez część lokalnych struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz uczestników z okolicznych miejscowości, przeprowadziły skoordynowane ataki na dziesiątki polskich miejscowości w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Historycy określają ten dzień mianem „krwawej niedzieli”.
Napastnicy uderzyli jednocześnie na około 99 polskich wsi i osiedli. Wybrano niedzielny poranek nieprzypadkowo. W wielu miejscowościach mieszkańcy szykowali się do mszy lub już znajdowali się w kościołach. Zaskoczenie miało uniemożliwić skuteczną obronę i ucieczkę.
Ofiarami byli przede wszystkim cywile – całe rodziny, dzieci, kobiety i osoby starsze. W ciągu jednego dnia zamordowano kilka tysięcy Polaków. Był to kulminacyjny moment szerszej fali zbrodni na ludności polskiej na Wołyniu, prowadzonej od początku 1943 roku. W kolejnych miesiącach przemoc objęła również tereny Małopolski Wschodniej, pochłaniając dziesiątki tysięcy istnień.
11 lipca 1943 roku zapisał się w pamięci ocalałych jako dzień, w którym całe wsie przestały istnieć. Ci, którym udało się przeżyć, często uciekali bez żadnego dobytku, pozostawiając domy, gospodarstwa i miejsca, w których od pokoleń żyły polskie rodziny. Wielu przez resztę życia nosiło w pamięci obrazy tamtego poranka.
Po wojnie przez długie lata o tych wydarzeniach mówiono niewiele. Dopiero po upadku komunizmu rozpoczęły się szerzej zakrojone badania historyczne, ekshumacje i upamiętnianie ofiar. Dziś „krwawa niedziela” pozostaje jednym z najbardziej bolesnych symboli losu Polaków na Kresach oraz przypomnieniem, do czego prowadzą skrajny nacjonalizm, nienawiść i odczłowieczenie drugiego człowieka.
Historia Wołynia nie jest jedynie opowieścią o przeszłości. To także przestroga, że pamięć o ofiarach i rzetelne poznawanie historii są niezbędne, aby podobne tragedie nigdy więcej się nie powtórzyły.