01/06/2026
Czas na kolejny wpis o kolejnym dniu tegorocznego Mystic Festival. Dziś na tapecie piątek piątego czerwca.
Dla mnie piątek to dzień, podczas którego nie będę mieć czasu na żadną z potrzeb fizjologicznych, a i tematy towarzyskie odkładam na bok. Dlaczego? Dzieje się dla mnie najwięcej i do tego z najwyższej półki. Już teraz wiem, że głowa rozboli mnie od wszystkich wyborów, jakich będzie musiała dokonać.
Mając to wszystko na uwadze, do opisu wybrałem rzeczy mniej oczywiste. O tych bardziej znanych niech piszą więksi ode mnie.
🟠 Jako fanatyk noise rocka bardzo cieszy mnie to, że będę mieć szansę zobaczyć kolejnych klasyków gatunku w akcji. Todays is The Day to jednak coś więcej niż tylko zespół specjalizujący się w podbitym basem gitarowym hałasie. To też klimat jak z rynsztoka i cała masa formalnych eksperymentów. Na przestrzeni lat w muzyce grupy dowodzonej przez Steve’a Austina znajdziemy naleciałości industrialu, sludge’u, grindcore’a czy też czystej metalowej awangardy. I nawet jeśli dwie ostatnie płyty nie oddają swoją jakością wielkości tej grupy, to wierzę, że na żywo ta udowodni, jak bardzo ekstremalny może być post-hardcore.
➡️ Wystąpią na Sabbath Stage o 22.30.
🟣 Synthwave jako stylistyka może i nie jest w tym momencie w najlepszym miejscu, bowiem nawet najwięksi jego przedstawiciele zdają się powoli tracić pomysły na siebie, ale jest kilka takich nazw, które ciągną ten neonowy wózek z retro, prezentując przy tym wysoką jakość. Mowa tu m.in. o goszczącym już na Mysticu Perturbatorze oraz o zabookowanym na tegoroczną edycję projekcie Carpenter Brut. Lubujący się w dystopijnych, futurystycznych opowieściach, stojący za tą nazwą i pochodzący z Francji Franck Hueso dark synth ma w małym palcu. Oprócz miłości do horrorów Hueso charakteryzuje się też dużą sympatią do klubowych rytmów, bo i te są w jego muzyce obecne. Tym też wyróżnia się Carpenter Brut: nie tylko przemyślaną narracją, ale też chęcią zaproponowania słuchaczowi miejsca do tego, by ten mógł się porządnie wytańczyć.
➡️ Wystąpi na Park Stage o 00.30.
🔴 Cudze chwalicie, a swego nie znacie. Tak można byłoby opisać to, jak bardzo chwalone są zespoły zagraniczne za umiejętności (s)tworzenia międzygatunkowych form muzycznych, a jak mało mówi się o takich grupach jak trójmiejskie Quantum Trio. Zespół prezentuje najwyższej jakości syntezę metalu i jazzu, ale zaraz, zaraz: w ich wykonaniu mamy do czynienia z autentycznym połączeniem wspomnianych stylistyk, a nie tzw. pierdzeniem w trąbę do przesterowanej i podkręconej na maksa pod względem głośności gitary. Przede wszystkim o intensywność i perkusyjną kanonadę się tu rozchodzi, ale riffowane granie na saksofonie również udowadnia, że do grania metalu żadnej gitary wcale nie potrzeba. Jeśli jesteście ciekawi tego, jak Polacy i Chilijczyk potrafią, to koniecznie meldujcie się pod sceną.
➡️ Wystąpią na The Void o 21.45.
🟤 Na koniec coś bardziej klasycznego w kontekście całokształtu dzisiejszych rekomendacji. Znów zaskoczyłem sam siebie, bo po odsłuchu najnowszej, wydanej po długim okresie czasu płyty stwierdziłem, że zerknę sobie na profil jej autora, zespołu Coroner, a tam info o tym… że ten gra tzw. techniczny death metal. Gały wyszły mi z orbit jak w animacjach spod szyldu Looney Tunes, bo mnie ani thrash, ani techniczna gra nie interesują w ogóle. A jednak pozytywne, ba, wręcz bardzo korzystne wrażenia z obcowania z „Dissonance Theory” przeczą tej… teorii. Dobra, nadużywam wielokropków, ale dążę w tej opowieści do tego, by: po pierwsze wyjść spoza narzuconych samemu sobie ram i po prostu raz na jakiś pocieszyć się jakościową muzyką. A że Coroner taką prezentuje, bo i klimat budować potrafi i groovem zapoda, a do tego lubuje się w intensywnych, trwających zazwyczaj ponad 5 minut kompozycjach, to tym bardziej zachęcam wypróbować swoje granice właśnie na ich koncercie.
➡️ Wystąpią na Park Stage o 17.45.
ℹ️ Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony organizatora.