10/07/2026
🔳 Każdy z Was przynajmniej raz w życiu zobaczył obraz, o którym pomyślał: „Sam bym tak namalował/namalowała”. A co będzie, gdy powiem Wam, że właśnie taki obraz jest najważniejszym płótnem świata? To „Czarny kwadrat na białym tle” Kazimierza Malewicza, który przedstawia… czarny kwadrat na białym tle. I nic więcej. Wbito nam do głów, że najsłynniejszym, przełomowym obrazem jest „Mona Lisa”. Cóż, zgodzę się, że jest co najwyżej najlepiej wypromowanym, bo tak naprawdę obraz Leonarda miał (i ma) dla rozwoju sztuki niewielkie znaczenie (kiedyś opowiem Wam dlaczego). Kluczowym obrazem w historii sztuki jest zaś ten „sam-bym-to-namalował/a” "Czarny kwadrat" Malewicza. Przekonam Was krok po kroku, że właśnie tak jest.
🔹🔹 Skomplikowana prostota 🔹🔹
„Czarny kwadrat na białym tle” ma dużo bardziej skomplikowaną historię, niż Wam się wydaje.
🔳🔳🔳🔳 Po pierwsze, są cztery „Czarne kwadraty” i każdy jest równie ważny.
🤔 Po drugie – według Malewicza pierwszy z nich powstał w 1913 roku, ale tak naprawdę stało się to dwa lata później.
⬛❌ Po trzecie, kwadrat na każdym z tych czterech płócien wcale nie jest kwadratem w sensie ścisłej figury geometrycznej.
😇 Po czwarte, dla Malewicza „Czarny kwadrat” był obrazem „świętym”. Malarz uważał go za… współczesną formę świętej ikony prawosławnej. No i po piąte: „Kwadrat” został z nim dosłownie do śmierci. Artysta kazał się pochować w trumnie ozdobionej czarnym kwadratem. ⚰️
😵💫 Od razu zamieszam nieco w głowach tym, którzy uważają, że jednak „sami by namalowali” i myślą, że Malewicz machał kwadraty, bo nie umiał malować "normalnie". Umiał. Nauczył się na studiach, ale miał to gdzieś, bo w sztuce szukał czegoś zupełnie innego. A poza tym w "Czarnym kwadracie" wcale nie o umiejętności chodzi, lecz o ideę.
Narobiłem smaczku? A przecież dopiero zaczynam!
🔹🔹 Najważniejszy obraz w historii sztuki 🔹🔹
Tak, nie boję się napisać, że za najważniejszy obraz w historii sztuki uważam „Czarny kwadrat na białym tle”. To on, nie „Mona Lisa”, zmienił na zawsze malarstwo. „Uwolnił” ostatecznie malarzy od konieczności odtwarzania rzeczywistości. Pokrótce wyjaśnię Wam rewolucyjność tego dzieła. Prostego w formie, skomplikowanego w idei.
🔳 „Czarny kwadrat” to obraz idealny. Spełnienie idei czystej sztuki. Nie ma w nim ani historii, ani fabuły. O niczym nam nie opowiada. Malewicz usunął wszystko, co „zabałagania” drogę między nami a dziełem. Chciał uzyskać idealnie czysty odbiór dzieła sztuki, pozbawiony skojarzeń, kontekstu i narracji. I zrobił to. „Czarny kwadrat” idealnie odcina nas od interpretacji.
Tym obrazem dokonał „resetu”. Skończył historię malarstwa, jakie znaliśmy od renesansu. Malarstwa opartego na odtwarzaniu rzeczywistości, którego celem była jak najlepsza imitacja natury. Takich dzieł, o których mówi się: „Jak prawdziwy!”. Tworząc idealnie „obojętny” obraz, otworzył nową erę w malarstwie – epokę pełnej swobody twórczej. Po pojawieniu się „Czarnego kwadratu”, po wielkim resecie, można było już malować wszystko. Jak się chciało i w jaki sposób się chciało.
Co jest kluczem do zrozumienia „Kwadratu”? No właśnie to, że nic nie „mówi”.
🔹🔹 Opowiadając nic 🔹🔹
🤔 Pomyślcie. Każdy obraz opowiada jakąś historię. Buduje w naszych głowach skojarzenia. Na przykład na temat uśmiechu „Mony Lisy” napisano tysiące książek. „Straż nocna” Rembrandta tonie w analizach dotyczących układu grupy „strażników”. Vincent bez ucha otwiera nam w głowach księgę jego życiorysu. Nawet obrazy abstrakcjonistów przekazują jakieś skojarzenia za pośrednictwem swoich kształtów i kolorów.
Tymczasem „Kwadrat” niczego nie otwiera. Żadnych skojarzeń, emocji, interpretacji. No niby jakie? Że jest czarny? No naprawdę temat na film.
🌅 „Po raz pierwszy ktoś namalował obraz, który nie był z ‘czegoś’” – tak ładnie ujmują to historycy sztuki z Tate Gallery w Londynie. Nie „z” kobiety, mężczyzny, psa. Nie „z” widoku zamku, pejzażu górskiego czy zachodu Słońca nad morzem. Był tylko „z” środków malarskich – barwy i kształtu na płótnie. Dlatego też błędem jest ocenianie „Czarnego kwadratu na białym tle” tradycyjnymi kryteriami „ładne-nieładne”, „podoba się-nie podoba się”, „realistyczny-nierealistyczny”. To tak, jakbyście chcieli opisać zapach koloru.
W tym tkwi rewolucyjność tego dzieła. Zakończyło ono symbolicznie epokę malarstwa narracyjnego, czyli takiego, które nam o czymś opowiada. Misja zakończona! Od tej chwili malarze byli wolni. Mogli malować pejzaże i portrety albo kwadraty i trójkąty. Wszystko w malarstwie zostało zrobione. I dokonał tego Malewicz swoim „Czarnym kwadratem”.
Żebyście nie myśleli, że Malewicz tak sobie usiadł wieczorem, popijał drinki i rzucił: „A walnę se coś prostego!”. „Kwadrat” jest owocem długiej drogi poszukiwań czystej formy.
🔹🔹 Stojąc w pracowni Malewicza 🔹🔹
✍️ Cytowani przez mnie spece z Tate Gallery przypominają, co Malewicz pisał w swojej klasycznej rozprawie, opublikowanej po raz pierwszy w Niemczech w 1927 roku na łamach Bauhausu, pod tytułem „Świat bezprzedmiotowy”: „W roku 1913, desperacko próbując uwolnić sztukę od martwego ciężaru realnego świata, schroniłem się w figurze kwadratu”.
🖼️ Stańcie teraz na chwilę przed sztalugą w pracowni Malewicza. Wczujcie się w jego myśli krążące wokół idealnie białego płótna gryzącego przestrzeń przed nim. Od dawna rozmyślał, jak namalować coś, co będzie istniało „samo w sobie”. Jak doprowadzić do stworzenia obrazu, który będzie rozgrywał się w czystym języku malarstwa: kolor + kształt?
Dlaczego nie spróbował realizmu? W chwili, gdy stał przed płótnem, fotografia istniała już od 70 lat, a film od dwudziestu. Artyści wiedzieli już, że obie te technologie lepiej oddają rzeczywistość niż najlepszy malarz. Zaczęli więc szukać „wewnętrznego języka” malarstwa. Tak narodził się impresjonizm. A po nim nadeszły fowizm, kubizm i inne „izmy”, czyli awangarda, jakże niesłusznie uznawana za „niezrozumiałą”. A przecież jest prosta jak kij! Konkretnie – jak prosty kij, bo są przecież kije zagięte 😀
☝🏻 Nasz Malewicz doszedł zaś do wniosku, że trzeba zerwać w malarstwie z wszelką figuratywnością. Że obraz nie może pokazywać czegoś związanego z prawdziwym światem. „Czysty obraz” jego zdaniem był po prostu „ponad wszystkim”. I w ten sposób stworzył nowy kierunek malarstwa i nazwał go suprematyzmem. Nie będę się spalał na formułowanie definicji, więc pożyczam od Tate: „Suprematyzm polega na dominacji koloru i kształtu w malarstwie. Trzymając się prostych geometrycznych kształtów i ograniczonej gamy kolorów, mógł skupić się na samym obrazie i nie rozpraszać się przedstawieniem sceny, krajobrazu czy osoby”.
Czy ja to jakoś dobrze wyjaśniłem? Bo w odróżnieniu od obrazu zrobiłem to chyba emocjonalnie 😀 A! Zapomniałbym o zagadkach z początku tekstu.
🔹🔹 Zawiłe losy czegoś prostego 🔹🔹
🔳🔳🔳🔳 Jak wspomniałem, Malewicz namalował cztery wersje „Czarnego kwadratu na białym tle”. Każda z nich znajduje się w innym muzeum. Tę uważaną za pierwszą możecie obejrzeć tylko w Moskwie (czyli chwilowo nie możecie). Ze względów konserwatorskich obraz nie może opuszczać Galerii Tretiakowskiej, w której wisi.
Z pierwszą mamy zresztą spory problem, bo artysta twierdził, że namalował ją w 1913 roku, ale liczni historycy sztuki uważają, że powstała dwa lata później. Według tej teorii malarz wymyślił "Czarny kwadrat" w 1913 roku, ale przez dwa lata obawiał się pokazać go światu, zdając sobie sprawę z tego, jakie wywoła kontrowersje. Istnieje dowód potwierdzający tę koncepcję. To szkice projektów scenografii do futurystycznej opery „Zwycięstwo nad słońcem”, jaki Malewicz zrobił właśnie w 1913 roku. Tam po raz pierwszy pojawia się nasz „kwadracik”.
🔃 Inna teoria mówi, że obraz powstał w 1915 roku, a Malewicz, z nie do końca znanych przyczyn, antydatował „Czarny kwadrat” na dwa lata wcześniej.
⬛ Wspomniałem też, że kwadrat na obrazie nie jest kwadratem. To prawda. Ani jeden z tej czwórki nie jest kwadratem w sensie matematycznym. Zrobiłem dla Was zestawienie wszystkich czterech. Przypatrzcie się. Po narysowaniu takiego „kwadratu” na matmie w podstawówce dostalibyście pałę! Dlaczego tak jest? Bo to dzieła sztuki malowane ręcznie. Nie wykres z Excela. Malewicz zmieniał sztukę, a nie kreślarstwo.
😇 Czwarta zagadkowa kwestia dotyczy „świętego” znaczenia „Czarnego kwadratu”. Malewicz był głęboko przesiąknięty prawosławną religijnością. „Czarny kwadrat” uważał za swoistą „świętą ikonę współczesności”. Opierał się tu na prawosławnej idei ikonopisania. Upraszczając – twórca ikon, czyli ikonopis, różni się tym od malarza, że jego pędzlem kieruje Bóg. Człowiek tylko „zapisuje” przekazany przez Boga obraz, a nie go wymyśla. „Kwadrat” był dla Malewicza taką ikoną. Najmocniej potwierdził to podczas pierwszej prezentacji obrazu na Futurystycznej Wystawie Malarstwa 0,10 w Biurze Sztuki Dobychina w Piotrogrodzie w latach 1915–1916. „Czarny kwadrat” zawisł w „świętym narożniku”, zarezerwowanym w prawosławnych domach dla ikon.
🔹🔹 „Bitwa Murzynów” 🔹🔹
👨🏿🦱 Na koniec zostawiłem coś specyficznego. W 2015 roku, oglądając pierwszy „Czarny kwadrat” pod mikroskopem, historycy sztuki z Galerii Trietiakowskiej odkryli coś pod czarną farbą. Malewicz ukrył tam napis „Bitwa Murzynów w ciemnej jaskini”. Zaczerpnął go z popularnego komiksu francuskiego pisarza Alphonse'a Allais'a z 1897 roku „Combat de Nègres dans une cave pendant la nuit” („Murzyni walczący nocą w piwnicy”).
Wychodzi na to, że pod wizerunkiem filozofa sztuki krył się facet ze sporym humorem.
- - -
☕ Spodobała Ci się ta opowieść? Postaw mi kawę na Buycoffee, łamane przez /mocnakultura. Wspieraj opowieści o sztuce tworzone przez człowieka, a nie prompty AI 😍
ℹ️ Źródła: własna wiedza i teksty Jarrego, Hyperallergic_com, portal Tate Britain, Arts-pad_com
wśród fanów