25/08/2026
Wiecie, co jest jedną z najsmutniejszych części mojej pracy?
Najtrudniejsze tatuaże? To nie te, które zajmują 10 godzin. To te, przy których razem płaczemy.
Bardzo często słyszę:
„Chcę wytatuować mojego psa, bo odszedł za Tęczowy Most…”
I już wiem, że to nie będzie zwykła sesja.
Są zdjęcia, wspomnienia, opowieści o tym, jaki był. Czasem śmiech, a czasem łzy. I chyba właśnie dlatego tak bardzo lubię robić te tatuaże. Bo nie tatuuję tylko wyglądu zwierzaka. Tatuuję kawałek Waszego wspólnego życia.
Jeśli nosisz w sobie takie wspomnienie i chcesz zachować je na zawsze — zapraszam Cię na sesję.
Chcę stworzyć dla Ciebie taki portret, żebyś mógł spojrzeć na niego i choć przez chwilę znowu poczuć jego obecność.