13/08/2026
DEKALOG IV
…i tu się zawieszam… Zarówno w przypadku fabuły, jak i w przypadku mojego kochanego Kisiela.
To jedna z lepszych części dekalogu. Ma tajemnicę, prowokację, dystans i rewelacyjną rozwagę nad rodzicielstwem. Mamy Ojca, mamy Matkę, ale czy mamy Tatę i Mamę? Czy to jakaś różnica? No jest jedna wielka – BIOLOGICZNA… tylko czy na pewno?
Ania jest w znakomitej komitywie ze swoim Ojcem/Tatą (niewłaściwe skreślić). Świetnie się dogadują, mają wspólne rozmowy, tematy, przemyślenia. Śmieją się razem, płaczą, obgadują innych, wszystko tam gra jak należy. Do czasu kiedy Ania nie znajduje listu, który napisała jej Matka/Mama (niewłaściwe skreślić). Wtedy zaczyna się zabawa i… kłamstwo.
Kłamstwo Ani ma na celu dwie rzeczy:
1 – Pytanie czy to co jest w liście jest prawdą?
2 – A co się stanie jeśli?
Ania wymyśla plan, żeby sprawdzić Michała. Czy robi dobrze? Czy gra fair? No one knows… W jakim celu to robi? Po co? Co chce udowodnić, albo co pokazać? Jest świetną aktorką co udowadnia podczas zajęć w szkole filmowej. Umie zagrać praktycznie każdy stan emocjonalny. Zagrała i to… przed Ojcem/Tatą (niewłaściwe skreślić). No i co…????
Takich pytań możemy zadawać miliony. Ale co tak naprawdę jest ważne u mojego Kisiela? Biologia czy może wartość tego co mamy w sobie? Nie dowiemy się czy Michał jest biologicznym ojcem Ani… ale dowiemy się na pewno, że jest TATĄ!!! Tatą z czystą kartą i na białej kartce. Bo czy nie lepiej być prawdziwym Tatą niż zwykłym ojcem? Ania to zrozumie… zrozumie bo kłamała cały film, a zrozumienie przychodzi kiedy zostaje sama i wtedy już nagle wie gdzie otworzyć okno i kogo zawołać i w jaki sposób… TATO!!!!
Nad tym filmem nie trzeba się zbytnio rozwodzić. To tylko moje przemyślenia, emocje i refleksje:
Ojciec i córka… albo - Tata i córka… I może właśnie ta różnica jest całym tym filmem.
Polecam - Wasz Jaca :)