Recenzja RAZ, DWA

Wskazówki dojazdu

Recenzja RAZ, DWA Szybkie recenzje, takie RAZ, DWA... Od razu po wyjściu z kina :) Lajkujcie, udostępniajcie i oglądajcie filmy... najlepiej tylko w kinie ;)

DEKALOG IV…i tu się zawieszam… Zarówno w przypadku fabuły, jak i w przypadku mojego kochanego Kisiela.To jedna z lepszyc...
13/08/2026

DEKALOG IV

…i tu się zawieszam… Zarówno w przypadku fabuły, jak i w przypadku mojego kochanego Kisiela.

To jedna z lepszych części dekalogu. Ma tajemnicę, prowokację, dystans i rewelacyjną rozwagę nad rodzicielstwem. Mamy Ojca, mamy Matkę, ale czy mamy Tatę i Mamę? Czy to jakaś różnica? No jest jedna wielka – BIOLOGICZNA… tylko czy na pewno?

Ania jest w znakomitej komitywie ze swoim Ojcem/Tatą (niewłaściwe skreślić). Świetnie się dogadują, mają wspólne rozmowy, tematy, przemyślenia. Śmieją się razem, płaczą, obgadują innych, wszystko tam gra jak należy. Do czasu kiedy Ania nie znajduje listu, który napisała jej Matka/Mama (niewłaściwe skreślić). Wtedy zaczyna się zabawa i… kłamstwo.

Kłamstwo Ani ma na celu dwie rzeczy:
1 – Pytanie czy to co jest w liście jest prawdą?
2 – A co się stanie jeśli?

Ania wymyśla plan, żeby sprawdzić Michała. Czy robi dobrze? Czy gra fair? No one knows… W jakim celu to robi? Po co? Co chce udowodnić, albo co pokazać? Jest świetną aktorką co udowadnia podczas zajęć w szkole filmowej. Umie zagrać praktycznie każdy stan emocjonalny. Zagrała i to… przed Ojcem/Tatą (niewłaściwe skreślić). No i co…????

Takich pytań możemy zadawać miliony. Ale co tak naprawdę jest ważne u mojego Kisiela? Biologia czy może wartość tego co mamy w sobie? Nie dowiemy się czy Michał jest biologicznym ojcem Ani… ale dowiemy się na pewno, że jest TATĄ!!! Tatą z czystą kartą i na białej kartce. Bo czy nie lepiej być prawdziwym Tatą niż zwykłym ojcem? Ania to zrozumie… zrozumie bo kłamała cały film, a zrozumienie przychodzi kiedy zostaje sama i wtedy już nagle wie gdzie otworzyć okno i kogo zawołać i w jaki sposób… TATO!!!!

Nad tym filmem nie trzeba się zbytnio rozwodzić. To tylko moje przemyślenia, emocje i refleksje:

Ojciec i córka… albo - Tata i córka… I może właśnie ta różnica jest całym tym filmem.

Polecam - Wasz Jaca :)

DEKALOG IIINo i co…? No i nic… Nic. Kompletna pustka. Pustka w głowie, pustka myśli… pustka na ulicach Warszawy. Całkowi...
08/08/2026

DEKALOG III

No i co…? No i nic… Nic. Kompletna pustka. Pustka w głowie, pustka myśli… pustka na ulicach Warszawy. Całkowite bezludzie. Nie ma samochodów, nie ma ludzi, są tylko choinki porozstawiane w różnych miejscach, czasami kompletnie bez znaczenia. I jest jeszcze czas, który tutaj nie ma żadnego znaczenia.

W tym wszystkim umieszczamy dwie osoby – Ewę i Janusza. Przemierzają oni bezkres Stolicy w poszukiwaniu Edwarda. Kim jest Edward? W życiu się nie dowiemy, ale to właśnie cały Kieślowski. Nie dowiemy się, bo nie ma takiej potrzeby. Tu chodzi tylko i wyłącznie o Ewę. Osobę, która czuje się samotna w ten dzień… dzień Wigilii Bożego Narodzenia. Zagrała sama ze sobą w grę, w którą wciągnęła Janusza. On nie ma zamiaru w tym uczestniczyć, ale z niewiadomych względów (była miłość, przeszłość, może nawet nienawiść) pomaga Ewie w odnalezieniu Edwarda.

Wszystko to nie jest opowiadane po to, żeby pokazać jak złą osobą jest Ewa, ale po to, żeby nam uświadomić, że nikt nie chce być sam w tym dniu. Bohaterka działa tu bardzo egoistycznie, wymusza wręcz na Januszu bycie z nią do siódmej rano… No i tutaj wkraczamy w czas. Czas, który jest strasznie pogmatwany i nie sądzę, żeby Kisiel chciał abyśmy go zrozumieli.

Historia toczy się w ciągu siedmiu godzin. Od Pasterki do siódmej rano. Nasi bohaterowie jednak przemierzają Stolicę wszerz i wzdłuż jakby mijały dni. To tak, jakby tłumaczyć dziecku, w jaki sposób święty Mikołaj roznosi prezenty wszystkim dzieciom na całym świecie w jeden wieczór. Akceptujemy brak spójności tego czasu do momentu kiedy Krzysztof Kieślowski sprowadza nas na ziemię, a robi to w scenie z Dorotą Stalińską. Ona też zdaje się być kimś, kto nie biesiaduje przy wigilijnym stole. Na dworcu, którego pilnuje, nie ma nikogo, więc z nudów jeździ na deskorolce. I po tej scenie… czas już istnieje.

7:03 – wracamy do rzeczywistości, Janusz wraca do żony, Ewa kończy grę, mrugają sobie światełkami na znak, że nie są sami w te świąteczne dni… i rozjeżdżają się… w tym pustym, smutnym, zaśnieżonym mieście.

Żona tylko pyta Janusza na koniec:

„Znowu będziesz wychodził wieczorami?”
„Nie… nie… nie będę”.

…i znowu pustka.

CUDOWNY, to może za dużo powiedziane. Znakomity i bardzo dobrze przemyślany. Nowy „Spider-man – Całkiem nowy dzień”… i w...
02/08/2026

CUDOWNY, to może za dużo powiedziane. Znakomity i bardzo dobrze przemyślany. Nowy „Spider-man – Całkiem nowy dzień”… i w zasadzie tu się powinienem zatrzymać bo to mówi wszystko. TAK – to jest całkiem nowy dzień dla tej serii. Zmienił się reżyser, zmienił się operator i zdaje się, że wszystko poszło tak jak powinno… poszło przepięknie.

Zawsze myślałem, że :"Batman” skończył się w 1989 roku na Timie Burtonie. Miałem wielki dystans do wersji Nolana, ale w końcu sobie obejrzałem i stwierdziłem – BOMBA!

Tak samo miałem ze „Spider-manem”. Dla mnie skończył się na Sam Raimi w 2007 roku gdzie Tobey Maguaier gra to znakomicie. Zero zaufania do Tom’a Holland’a, bo po co to znowu robić? Co tam się może jeszcze wydarzyć?

A jednak… :)

Sam Raimi w pierwszym swoim filmie otworzył dalsze drzwi. Pokazał, że można bohatera pokazać inaczej. Natomiast Destin Daniel Cretton przeszedł przez te drzwi i pokazał jeszcze coś więcej. Pokazał człowieka! Takiego zwykłego człowieka, który ma problemy. Problemy z emocjami, z dojrzewaniem, z miłością, jak i również z antagonistami – bo o tym jest Spider-man. Ale przede wszystkim CZŁOWIEK.

Jestem bardzo szczęśliwy, że jeszcze ktoś chciał opowiedzieć taką historię.

Jest tam wszystko… akcja (musi być bo to pająk), humor, uczucia, ludzie, świetny timing, znakomity montaż (na moje powinien być nominowany i dostać Oscara), znakomita gra aktorska i takie ludzkie wyważenie tego co i kiedy chcemy zobaczyć.

Hollywood bardzo często robi manewr typu – dobra, mamy dobrą scenę teraz przejdźmy do obyczajówki na chwilę. Tutaj tego nie ma. Tutaj rozkoszujemy się sceną i nagle jest cięcie do ważniejszej, którą musimy zobaczyć bo bez niej zginie fabuła. Znakomita gradacja emocjami.

Myślałem, że nie da się już zrobić dobrego filmu o super bohaterze. Da się. Pod warunkiem, że Cretton uwzględni w nim emocje zwykłego człowieka, a nie komiksowej kukiełki. To jest wielka siła, która działa w 100%.

Dajmy się aktorom "zestarzeć" w tej roli. Bardzo o to proszę :)

Z wielkim sercem polecam

Wasz Jaca

No to lecimy dalej…DEKALOG IITo film, po którym siedzisz w ciszy i boisz się cokolwiek powiedzieć, żeby nie zburzyć tej ...
12/11/2025

No to lecimy dalej…

DEKALOG II

To film, po którym siedzisz w ciszy i boisz się cokolwiek powiedzieć, żeby nie zburzyć tej delikatnej równowagi między życiem a śmiercią. Dorota przychodzi do lekarza z pytaniem, które nie ma dobrego końca. Jej mąż leży nieprzytomny w szpitalu, a ona… jest w ciąży z kimś innym. Jeśli mąż umrze to urodzi. Jeśli przeżyje usunie ciążę.

Lekarz, starszy, zgorzkniały, niewierzący (Bardini wspaniały), nagle musi zagrać rolę Boga. To, co odpowie, zmieni losy dwojga ludzi, a przecież sam też ma swoje rany, swoje wspomnienia, swoją przeszłość, o której milczy. To nie jest film o religii... To film o człowieku. O nas. O decyzjach, których nikt nie chciałby podejmować, ale czasem musi.

Moja ulubiona (jeśli tak można to ująć) scena... Pszczoła wychodząca z kompotu po łyżce w szklance. To obraz człowieka ponownie budzącego się do życia i prawdopodobnie odkrywającego swoją przeszłość.

Krótko moi Kochani... To nie jest seans... to spowiedź bez księdza.

Polecam

No to coś co mnie dzisiaj powaliło :)DRUGA FURIOZA„Druga Furioza” nie jest już filmem o bójkach. To film o konsekwencjac...
09/11/2025

No to coś co mnie dzisiaj powaliło :)

DRUGA FURIOZA

„Druga Furioza” nie jest już filmem o bójkach. To film o konsekwencjach. O tym, co zostaje po furii, gdy krew opadnie, a echo krzyków cichnie w betonowych bramach.
To film o Polsce, której nikt nie pokazuje, o mężczyznach z bliznami nie tylko na ciele, ale i w środku.

Reżyser daje nam tu coś więcej niż kontynuację, daje lustro. Tam, gdzie pierwsza część była o gniewie, ta jest o rozliczeniu się z gniewem. Główny bohater stoi między światem, który go stworzył, a tym, który próbuje go zniszczyć. I wie jedno: z przemocy nie wychodzi się bez szwanku, nawet jeśli udaje się przeżyć.

Kamera nie ucieka od brudu, potu i krwi, ale też nie epatuje nimi bez sensu. Każdy cios ma tu znaczenie. Każda scena milczenia mówi więcej niż cały dialog. Muzyka? Ciężka, ale w punkt. Przypomina bicie serca kogoś, kto stoi na granicy... przebaczyć, albo znowu uderzyć.

„Druga Furioza” to kino o człowieku, który próbuje odzyskać siebie, choć sam nie wie, czy ten „ON” jeszcze istnieje.
To film o tym, że furia nie kończy się na pięści, ale zaczyna się w duszy.

BLEU BLEU BLEU... Wasz Jaca ;)

Ja wiem, że Kisiel Was mało interesuje, wolicie wygłupy mojej córki albo strzelanie z bata na konia czy jeża (śmieszne j...
03/11/2025

Ja wiem, że Kisiel Was mało interesuje, wolicie wygłupy mojej córki albo strzelanie z bata na konia czy jeża (śmieszne jak cholera).
Ale ruszam z recenzjami całego "Dekalogu" Kisiela.
Ostatnio znowu obejrzałem całość i mnie natchnęło. Lecimy z pierwszym (moim zdaniem najlepszym)

DEKALOG I

Niektóre filmy nie chcą, żebyśmy je rozumieli.
Chcą, żebyśmy milczeli...
..żebyśmy usiedli w ciszy, jak ten ojciec przy komputerze, i zrozumieli, że świat nie mieści się w żadnym wzorze. Kisiel pokazuje nam człowieka, który zaufał rozumowi. Wychował syna w logice, w obliczeniach, w zimnej pewności, że człowiek, jeśli tylko chce, może wszystko policzyć, ale przychodzi dzień, kiedy lód pęka, a wraz z nim cała wiara w liczby.

Nie widać tragedii, nie słychać krzyku. Jest tylko cisza i świeca, która płonie przy obrazie Matki Boskiej. I wtedy… wosk zaczyna spływać po jej twarzy... jak łza... jak znak... jakby sam Bóg płakał za człowiekiem, który o Nim zapomniał.

To jeden z tych momentów, których się nie da zapomnieć. Bo nagle czujesz, że ta łza spływa też po Tobie, że i Ty czasem bardziej wierzysz w swoje kalkulacje niż w cud.

Kieślowski nie moralizuje. On tylko patrzy – z czułością, jak człowiek, który wszystko rozumie, ale niczego już nie potępia.

Dekalog to nie opowieść o Bogu, to opowieść o człowieku, który przestał z Nim rozmawiać.

A wosk nadal płynie.
I wciąż wygląda jak łzy.

Wasz Jaca

BETTER MAN„Piosenka nie jest nic warta, jeżeli Cię nie zaboli”Słowa pierwszego kompozytora piosenek (już solo, bez Take ...
06/09/2025

BETTER MAN

„Piosenka nie jest nic warta, jeżeli Cię nie zaboli”
Słowa pierwszego kompozytora piosenek (już solo, bez Take That) Robbiego Williams’a – Guy’a Chambers’a

…i tak powstało „Something beautifull”

Puściłem zwiastun filmu „Better man” mojemu synowi. Jego reakcja - „Jezu, co to za małpa? Ja słucham czegoś innego” i wysłał mi kawałek emo trap, cloud rap, drill, gościa, który klnie w każdym wersie. Wtedy zrozumiałem, że wrażliwość odeszła w niepamięć we współczesnej młodzieży… a szkoda.

„Better Man” to film, który można pokochać, albo powiedzieć sobie: Łe tam, zwykły musical. A że Robbie jest małpą… co z tego?
Otóż nie! Postać małpy – szympansa wybrał sam Robbie. Reżyser chciał z niego zrobić lwa, ale Robbie uznał, że od dziecka czuje się jak szympans, niedoceniany i poniżany. Michael Gracey bez wahania się zgodził. Komuś to może przeszkadzać, że nie widzimy w całym filmie nawet na chwilę twarzy Robbiego. No to wystarczy wujek google, wpisujemy ROBBIE WILLIAMS i mamy jego twarz. Bo tak naprawdę moi Kochani, ta małpka to wnętrze Robbiego. To on sam w całej okazałości. Jak się czuł, co przeżywał, co robił i jak postrzegał siebie w showbiznesie. Wychodzenie z nałogów to przepiękna sekwencja zabijania swoich własnych demonów z przeszłości, do którego natchnęła go babcia i mama. Rewelacyjnie zrealizowana, zainscenizowana i nakręcona.

Kapitalne aranżacje znanych jego utworów, dopasowane do klimatu scen. „Rock DJ” wymiata, wariacje aranżacyjne powalają, „Angels” przy śmierci babci połączone z wściekłością i żalem, „Feel” wątek główny muzyki rysującej całą historię, no i… „Better man”, sekwencja, która przewija się przez cały film zarówno wokalnie jak i instrumentalnie. Ostatnia scena jest przeurocza. Jeśli znacie koncert z Knebworth i z Royal Albert Hall to łzy Wam popłyną.

Kończąc… Każdy z nas odnajdzie coś z siebie w tym małym i dużym szympansie.

Mnie natchnął

A teraz (parafrazując) – „FOK JORSELVES” ;)

18/06/2024
NOC W PRZEDSZKOLU (Netflix)Jesteś Rodzicem? Czy może Matką albo Ojcem? Musisz zobaczyć ten film! Czarna komedia dla ludz...
27/05/2024

NOC W PRZEDSZKOLU (Netflix)

Jesteś Rodzicem? Czy może Matką albo Ojcem? Musisz zobaczyć ten film! Czarna komedia dla ludzi, którzy mają dystans do swojego rodzicielstwa… ale nie tylko, bo przesłanie jest inne.

Owszem, zgodzę się z Tomkiem Raczkiem, że jest to przesłanie do rodziców. Jasne! Głównym wątkiem jest właśnie to… ale pod całą tą skorupą leży ogromny bojkot feminizmu, bezsensownego feminizmu, który „flaczeje” do reszty w dzisiejszych czasach. TAK! Zacytuję Zbyszka Zamachowskiego, który gra Tadeusza co się prawie nie rusza 🙂 MIEJSCE DZIECKA JEST W DOMU DZIECKA (Dom dziecka tutaj możecie rozumieć dwojako), ale to tylko osłona o czym jest ten film.

A ja Wam powiem o czym… o tym, że Ojciec jest potrzebny bez względu na to jak postępuje i nie mówię tutaj o patologii, tylko o chęci i byciu. A Matka??? Matka nie zawsze jest idealna. Każdy ma swoje wady i zalety, ale trzeba się rozumieć nawzajem, szanować i nie robić sobie pod górę bo to do niczego nie prowadzi.

Polecam każdemu rodzicowi… i nie tylko 🙂

MISSION IMPOSSIBLE, DEAD RECKONINGNiektórzy mówią, że Fallout, niektórzy, że Ghost Protocol, a jeszcze inni, że Roque Na...
17/07/2023

MISSION IMPOSSIBLE, DEAD RECKONING

Niektórzy mówią, że Fallout, niektórzy, że Ghost Protocol, a jeszcze inni, że Roque Nation to są najlepsze części Mission Impossible. Każdy ma jakieś swoje ulubione, ukochane i wyczekiwane za każdym razem sceny, momenty, sekwencje. Dla mnie osobiście niezmiennie najlepszą częścią pozostaje MI3, ta z króliczą łapką i Hoffmanem jako antagonistą.

Dead Reckoning, czyli 7ma część całej tej rozrywkowej serii, jest za bardzo skomplikowana żeby ją porównywać z innymi. Brakuje prostoty przekazu, za dużo bohaterów, przeciągnięte sceny, przegadane dialogi, zgubione wątki etc. Może dlatego, że film zaczął być kręcony już w roku 2019, jeszcze przed pandemią i wojną w Ukrainie, potem była przerwa i ciężko było wrócić do stanu z początku dni zdjęciowych.

Bardzo dobre jest to, że od trzeciej części MI zaczęło się stabilizować historycznie. Opowiadanie nabrało kontynuacji i od tego czasu możemy śledzić losy bohaterów, które są powiązane ze sobą w następnych częściach. To nie zmienia jednak faktu, że Dead Reckoning jest zakręcone jak słoik na zimę. Nigdy nie zdarzyło mi się jeszcze zmrużyć oka na MI, a tutaj niestety, twórcom się udało.

Oczywiście Tom Cruise jest bezbłędny, wszystkie sceny akcji są dopieszczone jak nigdzie. Mało tego… nie są wrzucone ot tak sobie, bo „musi być scena pościgu”, wszystko jest piękną konsekwencją tego co się dzieje i to nadaje temu filmowi charakteru! To sprawia i zawsze sprawiało, że MI jest wyjątkowym kinem akcji. W pewnym momencie miałem również wrażenie, że to nie Christopher McQuarrie stoi za kamerą, ale Cruise panuje nad wszystkim i wszystkimi.

Zazwyczaj dobry film charakteryzuje się tym, że jak się z niego wyjdzie to pamięta się na wieczność sceny najlepsze i warte uwagi. Tutaj są może takie dwie: Scena z pociągiem i scena skoku z motocyklem… i to wszystko 🙂 Szkoda trochę. No, ale niektórzy przecież pójdą ze względu na Dorocińskiego (co nie Jusia?), który otwiera nam cały film. I to jest bardzo dobre! Bo mam wrażenie, że powinien dostać jeszcze więcej czasu dla swojego bohatera, nie tylko 10 minut, i zapewne mógłby się wpisać w skład ekipy na kolejne części. Duma jak nic 🙂

Nie dam złego słowa powiedzieć bo jestem odwiecznym fanem Cruis’a i całej serii MI. Ale ta część niestety jest przekombinowana i nie da się ukryć, że nie sprosta emocjom poprzednich. Wielka szkoda.

Mimo wszystko bardzo polecam.
Wasz Jaca

Adres

Malinowskiego 8/1
Torun

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Recenzja RAZ, DWA opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria