04/01/2026
Pierwsza miłość, skradzione witraże i szarlotka. Czyli dziś o książce, przez którą zarwałam noc.
Jan Sebastian jest dziennikarzem. Ma serdecznie dość miasta, chce łyknąć trochę spokoju i pozwolić sobie na napisanie książki. Temat? Pierwsza miłość. Idealne warunki do przedsięwzięcia stwarza leśniczówka starego Prota. Szczególnie, że jej gospodyni Anita robi zapadającą w pamięć szarlotkę. Dziennikarz wyrusza więc - i odpocząć, i popracować. Czy w leśniczówce znajdzie spokój? Oczywiście, że nie!
Tak się składa, że do Prota przyjechały wnuczki. Trzy. Trzy córki trzech córek leśniczego. Wakacje spędza tu też Tomek. Będą iskry zazdrości! Każda z dziewczyn ma inny charakter, ale dwie z nich - jak się okazuje - mają podobny gust, jeśli chodzi o lokowanie uczuć. Mało tego - wokół tej „oazy spokoju” zaczynają się kręcić podejrzane typki. I jeszcze ta sprawa ze skradzionymi witrażami, które zostały zabezpieczone w czasie wojny.
Książka wyjątkowo przypadła mi do gustu, choć nie można nie zauważyć, że dobry Prot trochę zbyt często zagląda do kieliszka.
„Ludzie są jak wiatr - powiedziała Anita obserwując uważnie bieg wełnianej nitki. - Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry, więc zostają po nich serca złamane jak jakieś drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba. Tyle, żeby wszystko na czas mogło kwitnąć i owocować. I po tych zostaje piękno naszego świata (…)
-Od czego zależy siła wiatru, Anito?”
Autorką opracowania graficznego jest Zofia Szymkiewicz. Moje wydanie ma numer drugi (1975). Nakład to aż 100 000 egzemplarzy! A mój akurat należał do nieznanej mi Barbary, o czym informuje dedykacja pozostawiona na stronie przedtytułowej przez autorkę. Basia musiała brać udział w spotkaniu autorskim krótko po premierze książki w maju. Ciekawe, czy wytrzymała z czytaniem do wakacji? Ja w każdym razie polecam do czytania latem!
dziękuję, że dostarczyłeś mi egzemplarz z autografem!💚