06/08/2026
Jak Noise Magazine tak oficjalnie, to tutaj też.
"Popiół" Thy Worshiper po raz pierwszy na LP dzięki Piranha Music.
Rok 1996 był na polskiej scenie dość niesamowity i szczególny pod względem płyt, ale i przewrotów w podziemiu. Jedynka Thy Worshiper nie mogła przejść bez echa. Duża w tym zasługa pierwotnego wydawcy, który miał wówczas ogromną siłę rażenia. Warto zaznaczyć, że dużo okoliczności wokół tego albumu wydawało się niekonwencjonalnych lub zagadkowych. Był to “singiel” wydany na (drugiej w polskiej historii!) składance dołączonej do gazety. Kasety kupowało się “po okładce”, więc pamiętam również konsternację, bo nie wiedziałem czy ten krzyż ma stać, czy wisieć. Na szczęście artyści mieli na myśli to drugie. Łatwo było odgadnąć, że to pogański black metal, ale trudniej było się zorientować do której frakcji na scenie należą…
Thy Worshiper przede wszystkim potrafił grać! To dopiero było zaskoczenie, bo nie było to regułą w czasach, gdy ważne było to, co zrobiłeś “dla sprawy”. “Popiół” zamknął swoją “sprawę” w dźwiękach i tekstach, jak na tamte czasy magicznych i nieoczywistych, oczywiście z perspektywy czternastolatka. “Popiół” był po prostu inny, a przede wszystkim nie był kolejnym czernobohem. Pal licho, że na tej kasecie nie było fanatyzmu, blastów jak w Marduk, symboli solarnych we wkładce. Za to jak bezproblemowo się tego słuchało!
Będąc trzydzieści lat temu gdzieś na początku czarnej ścieżki, słuchałem muzyki z uwagą, w skupieniu, wręcz z nabożeństwem. Wtedy też obok Christ Agony, Profanum, Graveland czy Sacrilegium pojawił się Thy Worshiper. Naturalnie więc ta płyta musiała ze mną zostać na dekady. Pod jakim kątem rozpatrywałem “Popiół” w 1996 roku? Black metalu, rodzącego się “symfonikala”, folk metalu, satanizmu, pogaństwa? Pod każdym. Sęk w tym, że te zjawiska były świeże lub dopiero się rodziły i nie były do końca nazwane. “Popiół” kojarzy mi się właśnie z tym czasem, z poznawaniem i nazywaniem rzeczy.
Do dzisiaj słucham muzyki sercem, bo ucho nie jest moją mocną stroną. Jestem zdania, że jeśli grać “folk black metal” to właśnie dokładnie tak jak Thy Worshiper. Nie boli w dupę, to ważne. Czy obiektywnie “Popiół” się broni w 2026 roku? Przypuszczam, że dziś ze względu na niemrawy żeński wokal, te “piszczałki” i ogólny wizerunek, popularni w polskiej bańce opiniotwórcy mieliby niezły ubaw. No, ale z drugiej strony “wycięli drzewa ze świętych gajów” weszło do scenicznego slangu na długo przed “są to koła”. Na ten album trzeba patrzeć przez pryzmat późnych lat 90. To jest właśnie magia jedynki Thy Worshiper, ale kto nie wykrzyczał na bunkrach przy płonącej pochodni “krwią spłynie chrystusa tron”, ten nie zrozumie.
Maciej Mińczykowski/Left Hand Sounds