15/08/2026
Lipiec mógł być pierwszym od ponad 9 lat miesiącem, w którym nie zagrałbym w żadną grę.
„Weź coś łatwego do plecaka, może uda się zagrać” – usłyszałem od żony, gdy w ostatnią środę miesiąca uznała, że chce nad wodę. Mój wybór padł na Next Station London i był to wybór słuszny, albowiem wskoczyły od razu dwie rozgrywki.
A 4 dni później urodziła się Melisa. Ale o niej za chwilę. 😉
Kiedyś usłyszałem, że 3 najbardziej stresujące wydarzenia w życiu to narodziny dziecka, przeprowadzka i zmiana pracy. Dzień dobry, co wygrałem? 🏆
Od niecałych 2 miesięcy mam tile placement IRL – wykańczam nasz nowy dom, a przy okazji wykańczam sam siebie, gdy muszę zgrać i dopilnować różnych fachowców. Bo nie wszystko można zrobić samemu, nad czym mocno ubolewam. Najważniejsze jednak, że – co prawda nie bez komplikacji – ale idzie to do przodu.
W podobnym czasie okazało się, że muszę zacząć rozglądać się za nową pracą, ale tutaj nie będę zanudzał szczegółami.
No i najważniejsza kwestia. Melisa – ładne imię, prawda? 🌿 Ten mały człowieczek jest już z nami 2 tygodnie, a u mnie nadal fascynacja miesza się z lekkim przerażeniem.
Gry euro trochę mnie oszukały, bo zazwyczaj więcej meepli to więcej możliwości... A ja czuję się póki co, jakby mi te dotychczasowe na chwilę zabrano! 😉 Na szczęście moja żona odnajduje się w całej tej sytuacji zdecydowanie lepiej. I wiadomo – już nie mogę się doczekać, gdy za parę lat usłyszę: „Tata, zagramy w coś?”.
Zaczynam powoli dostrzegać światełko w tym tunelu i tak sobie myślę, że sierpień nie może przerwać mojej 9-letniej serii. Chociaż w pierwszej połowie miesiąca okazji do grania ponownie nie było, na drugą zapatruję się z dużą nadzieją. Chociażby na jakieś krótkie solo w przerwie między kartonami przeprowadzkowymi. 📦🎲
PS. tak, trochę tłumaczę tu moją dłuższą niż zazwyczaj nieobecność, ale spokojnie, nigdzie się nie zawijam, to chwilowy przestój ;)