22/01/2026
Zawsze myślałam, ze jak ktoś prowadzi pracownię artystyczną to założenia musi to być jakiś fajny i dobry człowiek. I sama staram się być taką osobą. Nigdy nie wypowiadam się że na temat innych pracowni nawet jak wszystkie obrazki uczestników zajęć wydają identycznie albo używane są najtańsze farby z sieciówki.
Jak ktoś szuka czegoś innego niż mogę zaoferować to odsyłam do innych pracowni. Podaję numer telefonu i mówię- zadzwoń tam oni to i to robią i koniecznie pozdrów ich ode mnie, bo my się lubimy.
Inni też wysyłają do mnie i też mnie pozdrawiają.
Od jakiegoś czasu pojawiają się nagle nowe pracownie, które dosłownie kopiują całą ofertę, sposób przygotowania i prowadzenia zajęć. W wakacje na przykład ktoś prowadził takie same warsztaty w tym samym miejscu co my z Olą, w ten sam dzień i na dodatek taniej:)
Jednak to co sie wydarzyło dzisiaj przerosło mnie trochę. Ktoś otworzył pracownię 500 metrów od mojej poprzedniej pracowni pod tą samą nazwa jak moja dodając na początek "the creative". W ofercie zajęcia kreatywne dla dzieci i gotowanie prowadzone (uwaga!) w języku angielskim.
No niby takie prawa rynku, ze każdy może robić co mu się podoba ale co sie k...a stało ze zwykłą ludzką przyzwoitością?
BTW - Zapisujcie się na the creative warsztaty linorytnicze 30/1/26, do tej pory mam nadzieje ze mi przejdzie złość.
Zdjęcie zrobiła Olga z .szczecin
I kręcę na nim głową z niedowierzaniem.