Transl'arte z Vedic Art

Transl'arte z Vedic Art Nie musisz umieć malować — wystarczy, że chcesz odkryć, co naprawdę w Tobie żyje. Nie musisz umieć malować. Wystarczy ciekawość i otwartość.

Transl'arte z Vedic Art to strona poświęcona malarstwu oraz metodzie Vedic Art, która poprzez malowanie pomaga wejść w kontakt z własnymi potrzebami, intuicją i marzeniami. Nazywam się Kinga Czarnik i jestem rekomendowaną nauczycielką Vedic Art uprawnioną do prowadzenia warsztatów I stopnia. Tworzę przestrzeń, w której malowanie staje się podróżą do wewnętrznego spokoju, intuicji i naturalnego prz

epływu. Dzielę się tutaj tym, co wspiera twórczy proces: inspiracjami, refleksjami, praktykami i zaproszeniami na warsztaty. Jeśli czujesz, że sztuka może być drogą do odkrywania siebie — zostań na dłużej.

Znasz to?Jak dzieci trochę podrosną…Jak skończy się ten remont…Jak będzie spokojniej w pracy…Jak uporam się z tym wszyst...
18/08/2026

Znasz to?

Jak dzieci trochę podrosną…
Jak skończy się ten remont…
Jak będzie spokojniej w pracy…
Jak uporam się z tym wszystkim…
Jak będę miała trochę więcej czasu…

Wtedy zacznę malować.
Wtedy zapiszę się na warsztaty.
Wtedy zrobię coś tylko dla siebie.

Tylko że „wtedy” ma dziwny zwyczaj ciągle się przesuwać. Bo zawsze jest coś ważniejszego. Coś pilniejszego. Ktoś, kto czegoś potrzebuje. I nagle mijają miesiące. Lata. A ta rzecz, na którą tak bardzo mieliśmy ochotę, wciąż czeka.

Może nie potrzebujesz więcej czasu. Może potrzebujesz po prostu przestać czekać na idealny moment.

Nie musisz od razu zostać malarką/malarzem. Nie musisz mieć talentu. Nie musisz znać zasad ani technik. Nie musisz nawet wiedzieć, co chcesz namalować. Możesz po prostu usiąść przed pustą kartką i zrobić pierwszą kreskę.

Właśnie dlatego tak bliski jest mi Vedic Art. To sposób pracy, w którym nie trzeba umieć malować i nie trzeba niczego z góry planować. Jest przestrzeń na eksperyment, intuicję, ciekawość i spotkanie z samym sobą.

Może więc zamiast kolejnego: „kiedyś…” spróbuj powiedzieć: „Dlaczego nie teraz?”
Bo czas, którego ciągle szukamy, rzadko pojawia się sam.
Czasem trzeba go sobie po prostu dać. ❤️

I właśnie taki czas chcę stworzyć podczas wrześniowych warsztatów Vedic Art w Bieszczadach – kilka dni, podczas których nie trzeba niczego załatwiać, organizować ani robić dla innych. Można zwolnić, wziąć do ręki pędzel i zobaczyć, co się wydarzy.

„Nie szukam, znajduję.”
Pablo Picasso

Nie czekaj już dłużej na właściwy moment. Weź pędzel do ręki i pozwól, żeby coś się znalazło. Tego Ci życzę🙂

Zagroda Magija Bieszczady
Materria


15/08/2026

Zapraszamy 🖌️🎨🍂🍁🍄

12/08/2026
Człowiek tworzył zanim powstały galerie, muzea i akademie sztuk pięknych. Malował na ścianach jaskiń, rysował zwierzęta ...
12/08/2026

Człowiek tworzył zanim powstały galerie, muzea i akademie sztuk pięknych. Malował na ścianach jaskiń, rysował zwierzęta i dłonie, tworzył znaki, śpiewał, tańczył, opowiadał historie. Nie wiemy dokładnie, co czuł i myślał tworząc. Wiemy jednak, że potrzeba tworzenia towarzyszy człowiekowi od zawsze.
Może więc sztuka nie jest dodatkiem do naszego życia. Może jest jego integralną częścią, jednym ze sposobów, w jaki człowiek od zawsze próbuje rozumieć siebie i świat.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie: co właściwie dzieje się z nami, kiedy tworzymy?
Carl Gustav Jung, jeden z tych psychologów, do których wracam szczególnie często, pisał o twórczości jako o czymś, czego nie da się sprowadzić wyłącznie do działania rozumu: „Tworzenie czegoś nowego nie dokonuje się za sprawą intelektu, lecz poprzez instynkt zabawy działający z wewnętrznej potrzeby. Twórczy umysł bawi się przedmiotami, które kocha.” — C.G. Jung, Psychological Types.
Psycholog Mihály Csíkszentmihályi opisywał z kolei stan, który nazwał "flow" – całkowitym zanurzeniem w wykonywanej czynności. W takim stanie uwaga skupia się na tym, co robimy, poczucie czasu może się zmieniać, a wewnętrzny krytyk na chwilę cichnie. Koncepcja "flow" stała się jednym z ważnych sposobów opisywania doświadczenia głębokiego zaangażowania i twórczości.
Możemy tego doświadczyć podczas malowania. Nagle mija godzina, choć wydaje nam się, że minęło kilkanaście minut. Nie myślimy o telefonie. Nie zastanawiamy się, co trzeba zrobić jutro. Jesteśmy po prostu tu i teraz. Pędzel, kolor, ruch, oddech. I obraz, który powstaje.
Co ciekawe, coraz więcej współczesnych badań interesuje się związkiem pomiędzy uczestnictwem w sztuce a dobrostanem. Nie oznacza to oczywiście, że malowanie jest lekarstwem na wszystko. Ale coraz wyraźniej widać, że twórcza aktywność może być związana z naszym samopoczuciem, emocjami, poczuciem sensu i relacją z innymi ludźmi. I chyba właśnie dlatego sztuka jest nam potrzebna.
Nie zawsze po to, żeby stworzyć coś pięknego. Czasem po prostu po to, żeby zatrzymać się na chwilę i pobyć ze sobą.
I tutaj dochodzę do czegoś, co jest mi szczególnie bliskie. Do malowania intuicyjnego. Nie chodzi w nim o to, żeby namalować coś pięknego. Nie chodzi o poprawną perspektywę, kompozycję czy technikę. Nie trzeba nawet wiedzieć, co chce się namalować.
Można zacząć od koloru. Od jednej kreski. Od plamy. Od ruchu ręki.
A potem zobaczyć, co wydarzy się dalej. Bez oceniania. Bez poprawiania siebie. Bez pytania: „Czy ja w ogóle potrafię malować?”
Bo przecież obraz nie musi być dowodem naszych umiejętności. Może być śladem naszego doświadczenia.
Czasem podczas malowania pojawia się coś, czego wcześniej wcale nie planowaliśmy. Kolor, który nagle zaczyna mieć znaczenie. Kształt, który coś przypomina. Obraz, na który patrzymy po kilku godzinach i myślimy: „Skąd ja to właściwie wzięłam/wziąłem?”
I właśnie to jest dla mnie w malowaniu intuicyjnym najbardziej fascynujące.
Bardzo doceniam i podziwiam sztukę wielkich mistrzów. Lubię galerie, lubię zatrzymywać się przed obrazem i patrzeć, jak ktoś potrafił namalować świat, światło, człowieka czy emocję w sposób, którego sama nigdy nie osiągnę. Nie neguję zasad akademickiego malarstwa ani wartości warsztatu – przeciwnie, im więcej wiem o malarstwie, tym bardziej potrafię docenić ogrom pracy, wiedzy i talentu, który stoi za wielkimi dziełami.
Ale przecież nie musimy być zawodowymi kolarzami, żeby jeździć na rowerze. Nie musimy być zawodowymi tancerzami, żeby tańczyć. Nie musimy być muzykami, żeby śpiewać. Dlaczego więc mielibyśmy uważać, że malować mogą tylko ci, którzy potrafią malować pięknie, zgodnie z zasadami sztuki?
Może warto czasem popatrzeć na wielkie dzieła nie po to, żeby pomyśleć: „ja tak nigdy nie będę umieć”, ale żeby poczuć: „jak wspaniale, że człowiek potrafi tworzyć”. A potem wziąć własny pędzel i stworzyć coś po swojemu. Nie po to, żeby konkurować z mistrzami. Po prostu po to, żeby tworzyć.
Dlatego tak bliskie jest mi , które traktuję jako zaproszenie do spotkania ze sobą poprzez obraz. Do zatrzymania się. Do odejścia na chwilę od tego, co powinnam, muszę, wypada i jak należy. Do pozwolenia sobie na eksperyment, ciekawość i zabawę. W takim procesie nie powstaje tylko obraz, powstaje przestrzeń, w której możemy poczuć siebie trochę inaczej niż na co dzień.
Jeśli czujesz, że chciałabyś/chciałbyś tego doświadczyć, zapraszam.
20–25 września 2026 w Materria Zagroda Magija Bieszczady
– I stopień

*Historia powstania załączonej pracy:
Ten obraz miał wyglądać zupełnie inaczej. Malowałam go w poziomie. Na płótnie pojawiały się pionowe kreski – jasne i ciemne. Bez planu. Intuicyjnie. W pewnym momencie odeszłam od sztalugi i niechcący trąciłam nogą paletę. Obraz spadł na podłogę... farbą do dołu. Pamiętam to uczucie. Zamarłam. Byłam przekonana, że wszystko zniszczyłam. Podniosłam płótno. Trzymałam je już w pionie. I wtedy wydarzyło się coś, czego do dziś nie potrafię nazwać inaczej niż małym cudem. Farba, która rozmazała się podczas upadku, stworzyła zupełnie nową kompozycję. Obraz, który przed chwilą był jedynie układem linii i kolorów, nagle zaczął opowiadać historię.
Zobaczyłam twarze. Nie namalowałam ich. One jakby wyłoniły się z tego, co wydarzyło się przez przypadek. Potrzebowałam zaledwie kilku ruchów pędzla, aby je wydobyć.
Od tamtej chwili jeszcze bardziej uwierzyłam, że czasem największym sprzymierzeńcem twórczości nie jest kontrola. Jest nim gotowość, by zaufać temu, co nieplanowane. Bo być może nie wszystko, co wydaje nam się pomyłką, rzeczywiście nią jest. Czasem to właśnie przypadek otwiera drzwi do czegoś, czego nigdy nie wymyślilibyśmy sami.
Myślę, że wielu ludzi doświadcza podobnego momentu nie tylko podczas malowania, ale i w życiu: czasem dopiero zmiana perspektywy pozwala dostrzec to, co od początku było ukryte.

Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd właściwie wzięła się nazwa Vedic Art?Osoby, które były już na warsztatach, znają o...
06/08/2026

Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd właściwie wzięła się nazwa Vedic Art?

Osoby, które były już na warsztatach, znają odpowiedź. Ale dla tych, którzy spotykają się z tą nazwą po raz pierwszy, słowo Vedic może brzmieć tajemniczo.
Historia tej nazwy zaczyna się w 1974 roku kiedy to szwedzki artysta Curt Källman spotkał Maharishiego Mahesha Yogiego – indyjskiego filozofa i nauczyciela, założyciela i guru ruchu medytacji transcendentalnej. To właśnie od niego Curt Källman poznał nazwy Siedemnastu Zasad wywodzących się z tradycji wiedzy wedyjskiej. To spotkanie stało się początkiem drogi, która po latach zaowocowała powstaniem metody Vedic Art.

Ale czym właściwie jest wiedza wedyjska?
Słowo Veda pochodzi z sanskrytu i oznacza „wiedzę” lub „poznanie”. Nie chodzi jednak o wiedzę rozumianą jako zbiór informacji, ale o mądrość dotyczącą człowieka, natury i życia.
Wedy należą do najstarszych zachowanych tekstów ludzkości. Przez wiele stuleci były przekazywane ustnie, zanim zostały spisane. Obejmują refleksje nad światem, świadomością, językiem, dźwiękiem, rytmem oraz miejscem człowieka w naturze.
Jednym z ważnych pojęć tej tradycji jest ṛta – naturalny porządek i harmonia obecne w świecie. To przekonanie, że życie ma swój rytm, a człowiek jest częścią większej całości.
To właśnie z tej wielowiekowej tradycji Curt Källman czerpał inspirację, tworząc metodę, która nie daje gotowych odpowiedzi, ale zaprasza do własnego doświadczania i odkrywania twórczego potencjału. Vedic Art nie jest praktyką religijną i nie wymaga przyjmowania żadnych przekonań. To metoda twórczej pracy, otwarta dla każdego – niezależnie od światopoglądu czy wyznania.

"Od samego początku – już w chwili, gdy po raz pierwszy słyszymy Zasady Vedic Art – otwieramy się na naturę istnienia: opowieść życia, pytania o to, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy." Curt Källman

O tym, czym jest , można przeczytać wiele. Jednak najpełniej poznaje się tę metodę poprzez własne doświadczenie.
Zapraszam Was więc na warsztaty, podczas których będziemy wspólnie odkrywać tę przestrzeń twórczości, uważności i wewnętrznego poznania.



Zagroda Magija Bieszczady
Materria

Bieszczady to miejsce, w którym rzeczywiście można zwolnić. Mają w sobie coś, co trudno opisać jednym słowem. Są dzikie,...
04/08/2026

Bieszczady to miejsce, w którym rzeczywiście można zwolnić. Mają w sobie coś, co trudno opisać jednym słowem. Są dzikie, ale nie niedostępne. Spokojne, ale nie puste. Są góry, lasy, połoniny, potoki i ogromna przestrzeń, która sprawia, że człowiek zaczyna oddychać trochę inaczej.
To jeden z najbardziej zalesionych regionów Polski. Przyroda jest tu naprawdę blisko, a spotkanie z nią jest częścią bieszczadzkiego doświadczenia. Można zobaczyć jelenia, sarnę, czasem ślady wilka, w Bieszczadach oczywiście żyją również niedźwiedzie.
I właśnie o te niedźwiedzie pytacie mnie najczęściej. 🐻 Więc uspokajam. Bieszczady to nie tylko głęboka puszcza i dzika głusza. Zagroda Magija Bieszczady, do której Was zapraszam na warsztaty Vedic Art, znajduje się w Orelcu — w pięknej, spokojnej okolicy. To miejsce doskonale przygotowane na przyjmowanie gości, z domami, pracownią Materria, ruską banią i wszystkim, czego potrzeba, żeby spokojnie mieszkać, odpoczywać i tworzyć.
Nie będziemy spać w namiotach pod lasem ani przemierzać samotnie dzikich ostępów. Niedźwiedzie oczywiście są częścią bieszczadzkiej przyrody — tak jak są nią wilki, rysie czy jelenie — ale ich obecność nie oznacza, że trzeba bać się przyjazdu w Bieszczady. To po prostu ich dom.
My będziemy korzystać z tego, co Bieszczady mają najpiękniejszego i co tak bardzo łączy się z ideą Vedic Art: z możliwości zwolnienia, wyjścia na chwilę z codziennego pośpiechu, z ciągłego planowania i oceniania, bez potrzeby kontroli, z przyzwoleniem sobie na doświadczanie. W Bieszczadach możemy przez chwilę po prostu być. To miejsce pomaga zrobić to, czego tak często brakuje nam na co dzień — zatrzymać się.
A może w tym zatrzymaniu uda Ci się spotkać bieszczadzkiego anioła? Słowa piosenki mówią, że one są takie ulotne. Może pojawiają się właśnie wtedy, kiedy człowiek przestaje się spieszyć i zaczyna naprawdę być?

25-30 września 2026 spotykamy się w Orelcu, w Zagroda Magija Bieszczady, pracowni Materria na warsztatach Vedic Art pierwszego stopnia.

Może to będzie właśnie Twój czas, żeby trochę zwolnić. ❤️




Dziś pokazuję Wam dwie prace, które namalowałam jakiś czas temu, kiedy sama byłam uczestniczką warsztatów Vedic Art. Pow...
03/08/2026

Dziś pokazuję Wam dwie prace, które namalowałam jakiś czas temu, kiedy sama byłam uczestniczką warsztatów Vedic Art. Powstały w zabawie z "pozytywem i negatywem". Malowałam i odbijałam na płótnie różne faktury… nakładałam je na siebie, odkrywałam kolejne warstwy. Pamiętam, co pomyślałam, kiedy je skończyłam: „Jakie one są brzydkie…”
Dziś uśmiecham się do tej myśli. Bo właściwie… co to znaczy „brzydkie”? Kto zdecydował, co jest ładne, a co brzydkie? Skąd wzięły się wszystkie te oceny, które nosimy w głowie? Ładne. Brzydkie. Dobre. Złe. Udane. Nieudane. I dlaczego tak bardzo się nimi przejmujemy?
Kiedy zaczynamy malować, bardzo szybko pojawia się ten głos:
„To nie wygląda dobrze…”
„Nie umiem malować”
„Co sobie ludzie pomyślą?”
„Inni tworzą piękne obrazy, a mój jest jakiś taki…”
I nagle zamiast być w procesie, zaczynamy patrzeć na siebie oczami innych.
A przecież obraz nie musi być ładny. Nie musi być doskonały. Nie musi się nikomu podobać. Może po prostu być Twój.
Dziś patrzę na te dwa obrazy inaczej. Widzę w nich eksperyment, ciekawość, zabawę fakturą i kolorem. Widzę ślady tamtej mnie, która jeszcze nie wiedziała, dokąd ją to malowanie zaprowadzi. I myślę sobie, że to jest właśnie . Metoda dająca odwagę, żeby na chwilę odłożyć ocenianie, żeby nie pytać: „czy to jest ładne?”, tylko: „co chce się przeze mnie namalować?”
Nie musisz umieć malować.
Nie musisz mieć talentu.
Nie musisz wiedzieć, co powstanie.
Wystarczy ciekawość. I trochę odwagi, żeby zrobić pierwszy ślad.
A potem następny. I jeszcze jeden.
Bez wstydu. Bez „co ludzie powiedzą”. Bez potrzeby, żeby było ładnie.
Bo może czasem najciekawsze rzeczy zaczynają się właśnie wtedy, kiedy przestajemy przejmować się tym, czy są piękne.
Jeśli czujesz, że chciałabyś/chciałbyś tego spróbować — zapraszam Cię na moje warsztaty Vedic Art pierwszego stopnia: https://fb.me/e/4R2mC156g . Będziemy malować, eksperymentować i przede wszystkim sprawdzać, co się wydarzy, kiedy na chwilę przestaniemy pytać czy to jest ładne.

Zagroda Magija Bieszczady
Materria

A może najpierw trzeba coś namalować, żeby potem to zobaczyć? Patrzę na ten obraz i myślę, że chyba trochę wymalowałam s...
31/07/2026

A może najpierw trzeba coś namalować, żeby potem to zobaczyć?
Patrzę na ten obraz i myślę, że chyba trochę wymalowałam sobie Szefszewen… piękne marokańskie miasteczko, które mnie zachwyciło.

Nie planowałam tego obrazu. Nie wiedziałam, dokąd mnie zaprowadzi. Pojawiały się kolory, kształty, ślady… jeden za drugim. Pozwalałam, żeby obraz tworzył się trochę sam.

I właśnie za to kocham Vedic Art.

Za zaufanie do intuicji.
Za to, że nie trzeba wiedzieć.
Za to, że można zacząć od pierwszej kreski i pozwolić, żeby reszta wydarzyła się po drodze.

Czasem malujemy coś, czego jeszcze nie znamy.
Czasem obraz wyprzedza nasze życie.
A czasem dopiero po czasie odkrywamy, że to, co pojawiło się na płótnie, miało dla nas znaczenie, którego wtedy jeszcze nie potrafiliśmy zobaczyć.

„To, czego szukasz, również szuka Ciebie.” 🌞

Może właśnie dlatego warto czasem odłożyć plan, oczekiwania i potrzebę kontroli… i po prostu dać sobie przestrzeń na tworzenie.

Na moich warsztatach Vedic Art nie uczę, jak malować.
Zapraszam do spotkania ze sobą poprzez kolor, intuicję i obraz.

Nie musisz umieć malować.
Nie musisz mieć pomysłu.
Nie musisz wiedzieć, co powstanie.

Wystarczy, że zrobisz pierwszy krok.
A potem… pozwolisz się zaskoczyć.

Może i Ty namalujesz sobie coś, czego jeszcze nie znasz?

Zapraszam na warsztaty Vedic Art.
Kto wie, dokąd zaprowadzi Cię Twój własny obraz...



Zagroda Magija Bieszczady
Materria

„Musiałam stworzyć odpowiednik tego, co czułam, patrząc na to, co widziałam – a nie kopiować tego.” - Georgia O’KeeffeCz...
30/07/2026

„Musiałam stworzyć odpowiednik tego, co czułam, patrząc na to, co widziałam – a nie kopiować tego.” - Georgia O’Keeffe

Czy nie jest tak, że czasem coś widzimy i czujemy więcej, niż potrafimy nazwać? Czasem zachwyca nas światło, kolor albo krajobraz. Innym razem coś nas niepokoi, smuci, złości albo budzi sprzeciw. Nie wszystko, co widzimy, musi nam się podobać. Nie każda emocja jest przyjemna. Ale patrzymy i odkrywamy, że to, co widzimy, zostawia w nas jakiś ślad. A wszystko, co naprawdę nas porusza, może stać się początkiem tworzenia.
I właśnie wtedy nie chodzi o to, żeby namalować to, co widzimy. Chodzi o to, żeby spróbować namalować to, co poczuliśmy. Nie odtworzyć rzeczywistość jeden do jednego, ale znaleźć dla własnych odczuć kolor, kształt, linię, plamę. Stworzyć swój własny odpowiednik tego, co zobaczyliśmy i przeżyliśmy.

I tutaj często pojawiają się wątpliwości:
„Ale ja nie umiem malować.”
„Nie mam talentu.”
„Nie wiem, co miałabym namalować.”

A ja wtedy mówię: a może właśnie na przekór tym myślom warto spróbować? Na pewno warto z metodą . Daje ona niezwykłą wolność tworzenia. Nie musisz wiedzieć, co namalujesz. Nie musisz mieć pomysłu ani planu. Możesz po prostu zaufać temu, co pojawia się w tobie, i pozwolić, żeby obraz powstawał krok po kroku.

Zawsze czytam wspomnienia osób, które uczestniczyły w warsztatach Vedic Art i bardzo często pojawia się w nich coś, co jest dla mnie niezwykle ważne. Jedna z uczestniczek pisała o tym, że nauczyła się bardziej ufać swojej intuicji i odważyła się za nią podążać. Ktoś inny zauważył, że po warsztatach łatwiej było mu podejmować ryzyko i robić krok do przodu zamiast się wycofywać. A jeszcze ktoś odkrył, że tworzenie bez oceniania może być doświadczeniem ogromnej wolności.

I chyba właśnie o to chodzi. Nie o to, żeby po kilku dniach stać się malarzem. Tylko żeby może trochę bardziej zaufać sobie.
Swojej intuicji.
Swojej spontaniczności.
Swojemu pierwszemu impulsowi.
A potem zobaczyć, czy to, czego uczymy się przy płótnie, nie zaczyna przypadkiem działać także poza pracownią. Bo może odwaga, żeby położyć na płótnie pierwszy nieplanowany ślad, jest czasem początkiem odwagi, żeby zrobić coś inaczej również w życiu. Może obraz nie musi być „ładny”. Może nie musi niczego przedstawiać. Może czasem wystarczy, że jest prawdziwy.

We wrześniu zapraszam Was na Jesienne Barwy Duszy - Warsztaty Vedic Art I stopnia w Bieszczadach, do Zagroda Magija Bieszczady w klimatycznej przestrzeni Materria.
Spróbuj czym dla ciebie może być Vedic Art. Link do warsztatów: https://fb.me/e/4R2mC156g

Adres

Strzyzow
38-100

Telefon

+48607446575

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Transl'arte z Vedic Art umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Transl'arte z Vedic Art:

Skróty

Udostępnij

Kategoria