27/08/2025
Czy klasa polityczna P*S , Konfederacji i Kancelarii Prezydenta już wie gdzie się będą ewakuować z rodzinami gdy Ukraina nie udźwignie tej wojny ? Pewnie mają i na taką sytuację prerogatywy‼️ Natomiast ten chocholi taniec na potrzeby wewnętrznej polityki, dotknie (daj losie nie‼️) 80% „zwykłych” obywateli. Dziś jest bezpiecznie kopać wykrwawiającą się Ukrainę ! Ale czy wiemy jak będzie wyglądać przyszłość …. NIE‼️
[EDIT - w odpowiedzi na liczne komentarze] Prezydent RP zawetował dziś nowelizację specustawy. Prawo to zapewnia legalny pobyt uchodźcom z Ukrainy do 30 września 2025 roku, daje prawo do pracy, edukacji i pomocy społecznej. Miesiąc przed upływem ważności obecnego prawa pobytu miliona osób Prezydent mówi im “stop”.
Legalny pobyt w Polsce zapewnia uchodźcom także europejska dyrektywa o ochronie czasowej, która przewiduje prawo pobytu dla uchodźców z Ukrainy do 4 marca 2027 roku. Dyrektywa nie określa jednak kwestii ubezpieczeń czy pomocy społecznej. Mówi o dostępie do rynku pracy - ale nie precyzuje konkretów. Nie jest też jasne, jak w praktyce dyrektywa będzie w Polsce stosowana po ewentualnym wygaśnięciu specustawy.
Polska specustawa została przyjęta przez rząd P*S w marcu 2022 roku i zaoferowała uchodźcom pakiet praw szerszy niż dyrektywa, co okazało się dla Polski bardzo korzystne. Celem specustawy było oczywiście wesprzeć osoby w potrzebie, ale także po prostu zareagować na kryzysową sytuację, uregulować sytuację osób, zapobiec katastrofie humanitarnej i umożliwić funkcjonowanie uchodźców w społeczeństwie.
Dzięki specustawie uchodźcy mogli pracować od razu po przyjeździe do Polski i w rezultacie nie tylko nie stanowią obciążenia dla polskiej gospodarki, ale wręcz ją wzmacniają. Zyski z ich pracy przewyższają wielokrotnie koszty pomocy socjalnej (raport Deloitte i UNHCR wskazuje, że generują 2,7% PKB).
Dla społeczności ukraińskiej weto jest szokiem. Od stycznia rząd obiecywał tę nowelizację. Zapewniał publicznie, że Ukraińcy nie muszą się martwić. Wielokrotnie zapowiadano uruchomienie systemu CUKR, który pozwalał na uproszczoną ścieżkę legalizacji dalszego pobytu dla uchodźców z Ukrainy. Tymczasem systemu CUKR nie ma, nowelizacji też nie ma, a Ukraińcy, cóż, martwią się, a my z nimi.
Zawetowanie kolejnej nowelizacji specustawy dzień po obchodach Święta Niepodległości Ukrainy jest wyjątkowo niefortunne. Osoby z Ukrainy mają teraz 35 dni, żeby zareagować na tę sytuację. O czym chyba rząd nie pomyślał, polskie systemy i instytucje też mają owe 35 dni.
Jest w Polsce blisko milion osób, które przebywają w Polsce na podstawie specustawy.
We wrześniu te osoby muszą zadbać o podstawy swojej egzystencji (prawo pobytu nadal mają, na podstawie europejskich przepisów). Mogą:
– wystąpić o status uchodźcy - co sparaliżuje Urząd do Spraw Cudzoziemców, niezdolny do przyjęcia nagle dużej liczby wniosków (obecnie Urząd wydaje rocznie kilkanaście tysięcy statusów różnego rodzaju. Nie wyobrażam sobie procesowania setek tysięcy).
– wystąpić o kartę pobytu (już dziś Urzędy Wojewódzkie nie wydają decyzji w terminie, urzędnicy mają sterty wniosków na swoich biurkach i przekraczają ustawowe terminy wydania decyzji wielokrotnie, co niedawno zbadał NIK. Dołożenie kilkuset tysięcy wniosków do tej puli sparaliżuje system na lata),
- pracodawca może złożyć oświadczenie o zamiarze ich zatrudnienia.
Potężne skutki decyzji mogą odczuć Polki i Polacy:
– pracodawcy setek tysięcy pracowników z Ukrainy będą musieli zadbać o legalizację ich pracy, co po niedawnej zmianie prawa jest trudniejsze i bardziej kosztowne (na przykład, nie będzie możliwe zatrudnianie na zlecenie, prawo dopuszcza tylko umowy o pracę),
– utkną w korku wszystkie sprawy związane z legalizacją pracy cudzoziemców,
- brak specustawy nie oznacza, że uchodźcy nie mają prawa do pracy - ale nie mogą jej podjąć automatycznie, bez oświadczenia lub zezwolenia (na które trzeba czekać).
– szkoły - mamy w nich 200 tysięcy dzieci z Ukrainy - muszą liczyć się z koniecznością reorganizacji klas (Ukraińcy nie wiedzą dziś, na czym stoją, część będzie podejmowała decyzje o migracji, ustalony plan pracy może wymagać zmian).
– spodziewajmy się o więcej osób w kryzysie. Bezdomnych, bezradnych, głodnych. Będą w nich przede wszystkim samotne matki z dziećmi, którym bardzo trudno jest podjąć pracę - te, dla których polskie władze nie mają litości odbierając dzieciom 800+.
Niewypowiedzianą intencją wielu ostatnich decyzji politycznych ograniczających prawa osób z Ukrainy zdaje się być obrzydzenie Polski ludziom i skłonienie ich do wyjazdu. Już dziś Polska potrzebuje 200 tysięcy osób na rynku pracy. Jeśli Ukraińcy wyjadą, luka zwiększy się co najmniej trzykrotnie. Pracodawców w Polsce raczej to chyba nie cieszy.
Odbieranie ludziom stabilności, prawa do ubezpieczeń, prawa do korzystania z pomocy medycznej może w politycznym rozumieniu brzmi jak oszczędność, ale generuje ogromne koszty finansowe i społeczne. Wiadomo, lepiej zapobiegać niż leczyć. Tymczasem milionową grupę o z grubsza ustabilizowanej sytuacji weto Prezydenta spycha na margines. Trudno sobie wyobrazić skuteczniejszą metodę na problemy społeczne. Lepiej powielać błędów krajów zachodnich naprawdę już się chyba nie da.