09/11/2025
Oj nie tak to miało być, nie tak.
Andrzej Świetlik już nie wróci do nas na kolejny FotoCamp... Złe wieści rozchodzą się naprawdę szybko, doszły nawet do Bhutanu. Odszedł wczoraj jeden z Wielkich MIstrzów polskiej fotografii i sztuki w ogóle.
Tak trudno mi było wczoraj pozbierać myśli, żeby napisać coś więcej. Wielki artysta, którego dzieła weszły na stałe do naszej świadomości. Świetne, ikoniczne portrety. Współtworzył Łódź Kaliską, ale też angażował tysiące innych współtworząc Galerię Bezdomną, która miała ponad 100 odsłon na 4 kontynentach. Przekraczał granice, łącząc i czerpiąc z różnych form aktywności artystycznej, ale też zostawiał swój trwały ślad tam, gdzie się pojawił.
Niezwykle ciepły, błyskotliwy z wielkim, surrealistycznym poczuciem humoru. Szczery, bezpośredni i bez dystansu.
To bardzo wyróżniało Andrzeja - był dla mnie idolem od kiedy zacząłem się zajmować fotografią, a w kontakcie bezpośrednim on tę przepaść sam niwelował, dzięki temu fantastycznie się z nim rozmawiało, przebywało, dyskutowało. Zapewnie nie jestem odosobniony w tych odczuciach.
Człowiek, po którym zostaje dziura nie do zasypania.
Marek Arcimowicz
PS. Ponieważ jestem daleko i nie mam dostępu do własnego archiwum, użyłem świetnego portretu autorstwa Adama Tuchlińskiego - dziękuję.