Spokoju

Spokoju Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Spokoju, Sztuka, Aleksandra Rybickiego 3, Sanok.
(2)

Dla kobiet, które pragną odnaleźć swój wewnętrzny spokój i chcą podzielić się nim ze swoimi bliskimi, tworzymy treści i sztukę inspirowaną polskim folkiem.

🍀 Dla naszej społeczności przygotowaliśmy 15% taniej na sztukę z kodem: spokojnaspolecznosc15

„Chcę Ci podarować tę grafikę, bo jesteś jak piękny motyl, który wychodzi ze swojego kokonu i rozwija pięknie skrzydła 🦋...
12/06/2026

„Chcę Ci podarować tę grafikę, bo jesteś jak piękny motyl, który wychodzi ze swojego kokonu i rozwija pięknie skrzydła 🦋"

Te słowa Basia napisała do Żanety pod naszym ostatnim postem.

Między innymi dlatego bardzo lubię sztukę. Bo dzięki niej możemy powiedzieć to, co czasem ciężko nam ubrać w zdania. Pokazać komuś obraz i powiedzieć zobacz, to jest trochę o Tobie.

I dokładnie to wydarzyło się pod ostatnim postem.

Pisałyście o motylu, wolności, pięknie, wychodzeniu z kokonu i rozwijaniu skrzydeł. Katarzyna napisała: „delikatnością jesteś” a Licencja na czytanie powiedziałaby bliskiej osobie: "że może stać się takim motylem. Być piękna, wolna".

Tytuł tej grafiki to „Transformacja”.

I myślę sobie, że transformacja czasem zaczyna się od momentu, w którym ktoś widzi w nas coś więcej, niż my same potrafimy jeszcze zobaczyć. I że to bardzo ważne, aby mieć obok siebie ludzi, którzy potrafią tak patrzeć. Którzy wspierają, dodają odwagi i przypominają nam o skrzydłach wtedy, kiedy same jeszcze nie jesteśmy pewne, czy umiemy je rozłożyć.

Kto w Twoim życiu jest taką osobą, która przypomina Ci o skrzydłach? Oznacz ją tutaj albo po prostu wpisz jej imię, niech wie, że jesteś za nią wdzięczna.

Masz ochotę na kilka godzin totalnego oderwania od codzienności? ✨ZOSTAŁY JUŻ OSTATNIE WOLNE MIEJSCA NA NASZE WARSZTATY ...
10/06/2026

Masz ochotę na kilka godzin totalnego oderwania od codzienności? ✨

ZOSTAŁY JUŻ OSTATNIE WOLNE MIEJSCA NA NASZE WARSZTATY LINORYTU!

Jeśli od jakiegoś czasu odkładasz ten pomysł na później - to właśnie jest ten moment!

Podczas warsztatów:
🌿 stworzymy własne matryce i odbitki
🌿poznamy podstawy linorytu krok po kroku
🌿 spędzimy kilka spokojnych godzin offline - bez pośpiechu, z farbą na dłoniach i głową trochę dalej od codzienności

Nie musisz mieć doświadczenia - wystarczy ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego ✨

📍 Kraków Pracownia
📅 27.06 🕛11:30-14:30
📅 28.06 🕛 12:30-15:30

Zapisać możesz się tutaj 👉🏽 https://www.spokoju.art/products/warsztat-linorytu-w-krakowie

Gdybyś podarowała tę grafikę bliskiej osobie, co chciałabyś jej przekazać?Jeśli masz ochotę, możesz oznaczyć ją w koment...
08/06/2026

Gdybyś podarowała tę grafikę bliskiej osobie, co chciałabyś jej przekazać?

Jeśli masz ochotę, możesz oznaczyć ją w komentarzu.

Co miałaby od Ciebie usłyszeć? ❤️

Od spokoju wszystko się zaczyna. Zdrowie, szczęście, relacje, całe nasze życie.Pisząc o spokoju i pracując na co dzień z...
05/06/2026

Od spokoju wszystko się zaczyna. Zdrowie, szczęście, relacje, całe nasze życie.

Pisząc o spokoju i pracując na co dzień z ludźmi, coraz częściej zauważam pewną prawidłowość. W dbaniu o własną głowę mamy tendencję do ciągłego dokładania sobie zadań, jakichś nowych praktyk, kolejnych mądrych książek, skomplikowanych rytuałów czy warsztatów.

Nie mam przekonania, czy to zawsze działa. Czasami sprawia wręcz, że jesteśmy bardziej zmęczone i przebodźcowane.
Może więc prawdziwy spokój polega bardziej na odejmowaniu niż na dodawaniu?

Spróbujmy dziś inaczej, odetnijmy nadmiar bodźców i skupmy na jednej rzeczy, która u Was działa. U mnie była to wczorajsza burza.

Poleć jedną konkretną rzecz, która ostatnio Cię ukoiła. Książka, film, zapach, miejsce, dźwięk czy mały rytuał. Co to było?

Bezmatek to ul, w którym zabrakło królowej. Taki ul jest z góry skazany na wymarcie.Ta myśl wracała do mnie przez cały c...
03/06/2026

Bezmatek to ul, w którym zabrakło królowej. Taki ul jest z góry skazany na wymarcie.

Ta myśl wracała do mnie przez cały czas podczas czytania książki Miry Marcinów. I oczywiście nie o ulu chcę dzisiaj z Tobą porozmawiać. Tylko o mamie. A właściwie o jej braku.

Bo kim staje się córka, kiedy traci matkę?

W „Bezmatku” relacja matki z córką jest bliska, ostra, czuła, chwilami drażniąca. Na pewno żywa. Bardzo mi się podobało, że matka nie została tu zamieniona w świętą postać z rodzinnego albumu. A córka nie próbuje udawać, że wszystko było proste. Mamy więc ogromną miłość, ale też złość i zmęczenie wciąż tymi samymi błędami.

To także opowieść o tożsamości córki, która przez lata budowała siebie nie tylko obok matki, ale częściowo także przez matkę. Bo nasze „ja” nie istnieje w próżni, lecz wyrasta także z tego, jaka jest czy była nasza mama. Indywidualność córki szuka własnej drogi, ale prędzej czy później okazuje się kolejną warstwą nadbudowaną na fundamentach, które zostawiła nam matka.

W konsekwencji wraz z matką córka traci część siebie. Traci też dotychczasowy sposób bycia córką. W książce pada zdanie:

„Matki nie odchodzą. Nie od córek. (...). Ode mnie nigdy nie odeszła. Tylko umarła mi. Matka umarła. Matki nieumarłe są trudne. Te martwe nie chcą stać się ani trochę łatwiejsze”.

Muszę Wam się do czegoś przyznać. Kiedy zamykałam tę książkę, poczułam ogromną, wręcz fizyczną wdzięczność za to, że moja mama żyje, jest blisko i wciąż możemy po prostu do siebie zadzwonić i pogadać.

A jednocześnie wiem, że są tutaj osoby, które swojej mamy nie mogą już usłyszeć po drugiej stronie telefonu. I myślę dziś także o Was.

Jaka myśl albo emocja zostaje z Tobą po tym tekście?

01/06/2026

A gdyby prezent na Dzień Dziecka był w tym roku dla Ciebie?

Jako dzieci potrafiliśmy godzinami tworzyć, eksperymentować i zanurzać się w tym, co sprawiało nam radość. Liczyła się frajda z działania, a nie perfekcyjny efekt.

W codziennym biegu łatwo o tym zapomnieć.

Dlatego w czerwcu zapraszamy Cię na warsztaty linorytu w Krakowie - kilka godzin twórczego odpoczynku, podczas których zwolnisz, skupisz się na procesie i stworzysz coś własnymi rękami.

Nie musisz mieć żadnego doświadczenia. Wystarczy ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego.

Podczas warsztatów:
✨ poznasz podstawy linorytu
✨ stworzysz własną matrycę
✨ wykonasz autorskie odbitki
✨ zabierzesz swoje prace do domu

To nie tylko okazja do poznania linorytu. To kilka godzin, które możesz poświęcić sobie i zrobić coś po prostu dla przyjemności.

📍 Kraków | pracownia

📅 27.06.2026, godz. 11:30-14:30
Zostało tylko 5 wolnych miejsc

📅28.06.2026, godz. 12:30-15:30
Dostępnych jest jeszcze 7 miejsc

👥 Kameralna grupa - liczba miejsc jest ograniczona

👉 Zarezerwuj swoje miejsce i podaruj sobie kilka godzin twórczego odpoczynku:
https://www.spokoju.art/products/warsztat-linorytu-w-krakowie?_pos=2&_sid=9d3b2cfa9&_ss=r

Czasami patrzę na grafikę i wydaje mi się, że wiem o niej już bardzo dużo, a potem przychodzicie Wy, piszecie kilka słów...
29/05/2026

Czasami patrzę na grafikę i wydaje mi się, że wiem o niej już bardzo dużo, a potem przychodzicie Wy, piszecie kilka słów i nagle zaczynam dostrzegać w niej coś, co wcześniej mi umknęło.

Kiedy zapytałam o tytuł dla tego linorytu, większość z Was poszła od razu w bardzo podobnym kierunku. Pisałyście o macierzyństwie, o mamuni, mateczce i sercu matki. Oliwia wspominała, jak sama nosiła swoje malutkie dzieci w chuście, Edyta i Agnieszka pisały o bliskości i czułości, a Danuta o byciu „przy sercu”.

Ale bardzo poruszyło mnie też to, że nie zatrzymałyście się wyłącznie przy ciepłym, idealnym obrazie macierzyństwa.

W Waszych odpowiedziach pojawiło się zamyślenie, spojrzenie „ku przyszłości” i jedno krótkie słowo od Ani: „Trud”.

Bardzo podoba mi sie to, jak trafnie uchwyciłyście to, że dobra mama wcale nie musi być idealna, a prawdziwe macierzyństwo ma przecież tak wiele różnych, czasem też trudniejszych odcieni.

Oficjalny tytuł tej pracy to „Matka”.

Gabi stworzyła ją z myślą o bezwarunkowej więzi, w której szukamy schronienia. A Wy, bez żadnej podpowiedzi, bardzo mocno zbliżyłyście się do tej intencji.

Zostańmy więc jeszcze chwilę przy tym obrazie.

Gdybyś miała dokończyć zdanie:
Być mamą to przede wszystkim..., co byś dopisała? ❤️

Wyobraź sobie, że tworzysz coś genialnego, co całkowicie wyprzedza epokę, ale otoczenie patrzy na to z politowaniem. A T...
27/05/2026

Wyobraź sobie, że tworzysz coś genialnego, co całkowicie wyprzedza epokę, ale otoczenie patrzy na to z politowaniem.
A Ty, zamiast walczyć o poklask, pakujesz swoje najważniejsze prace w kapsułę czasu i zakazujesz pokazywania ich publicznie przez kolejne dekady.

Brzmi jak scenariusz dobrego filmu, ale to prawdziwa historia Hilmy af Klint. Kiedy Renatka ze spokoju wspomniała mi o niej po raz pierwszy, od razu wiedziałam, że to jedna z tych opowieści, które zostaną ze mną na długo.

Hilma była szwedzką malarką i mistyczką, która tworzyła wielkie, pulsujące kolorem abstrakcje na długo przed artystami, których podręczniki historii sztuki przez lata uznawały za ojców tego kierunku.

Jej proces twórczy wymykał się jednak schematom. Hilma regularnie uczestniczyła w seansach spirytystycznych i twierdziła, że działa jako medium, podczas pracy słyszała wewnętrzny głos, który dosłownie prowadzi jej dłoń po płótnie. Czuła, że jej sztuka ma przygotować ludzkość na zupełnie nową erę duchowości. Jej notesy do dziś budzą dreszcze, pod koniec życia, w 1932 roku, namalowała akwarele, które uznaje się za wizjonerskie przepowiednie nalotów na Londyn podczas II wojny światowej.

Najbardziej fascynuje mnie w niej jednak to, jak wielki spokój i pewność miała w sobie wobec faktu, że nikt jej nie rozumie. Wiedziała, że żyje w czasach, które nie dorosły do jej wizji. Zamiast szukać poklasku u krytyków, cały swój ogromny dorobek zapisała w testamencie siostrzeńcowi z jednym warunkiem: zakazała pokazywania prac przez co najmniej 20 lat po jej śmierci. Chciała mieć pewność, że zobaczą je dopiero ludzie z przyszłości.

I miała absolutną rację, bo dopiero po wielu dekadach świat był gotowy, by jej wystawa ostatecznie wywróciła historię sztuki do góry nogami.

Kiedy czytam o Hilmie, czuję spokój. Przypomina mi ona, że robienie rzeczy po swojemu, we własnym tempie, ma sens, nawet jeśli otoczenie nie do końca Cię rozumie. Czasem tworzymy, wybieramy albo zmieniamy się w tempie, do którego świat dopiero musi dorosnąć.

Masz czasami w swoim życiu tak, że na jakąś Twoją decyzję, pomysł albo pasję inni potrzebowali czasu, żeby w ogóle zacząć na to patrzeć bez zdziwienia?

Masz czasami tak, że dzwonisz do mamy tylko po to, żeby usłyszeć jej głos, chociaż w sumie nie masz jej nic konkretnego ...
25/05/2026

Masz czasami tak, że dzwonisz do mamy tylko po to, żeby usłyszeć jej głos, chociaż w sumie nie masz jej nic konkretnego do powiedzenia?

Jutro jej święto, a ja wciąż wracam myślami do Waszych komentarzy sprzed kilku dni, kiedy zapytałam, jakimi trzema słowami opisałybyście swoje mamy. Czytając te odpowiedzi, co chwilę łapałam się na tym, jak bardzo rezonują one we mnie samej.

Z jednej strony pisałyście o ich niesamowitej sile, odwadze i pracowitości. O tym bezkompromisowym obrazie kobiety, która potrafiła udźwignąć absolutnie wszystko i iść do przodu bez cienia narzekania. Z drugiej, przebijało z nich mnóstwo czułości. Wspominałyście o tym, jak wspólnie czytacie książki, jak łatwo się razem wzruszacie albo jak głos mamy w słuchawce telefonu potrafi natychmiast uspokoić, kiedy macie gorszy dzień. Doskonale to rozumiem, sama często dzwonię do mamy, żeby się wygadać.

W odpowiedziach przewijały się też empatia, troska i przebojowość. Wasze słowa pokazały mi, jak pięknie patrzycie na swoje mamy, już nie tylko przez pryzmat rodzicielskiej roli, ale jak na bliskie kobiety. Kobiety, które mają swoje supermoce, ale też pełne prawo do słabości. Ważne, bliskie, czasem po ludzku zagubione, a jednocześnie niezłomne w dawaniu nam swoich własnych, najlepszych wersji miłości.

I chyba najwspanialsze w dorastaniu jest właśnie to, że w pewnym momencie zdejmujemy z mam ten dziecięcy filtr nierealnych oczekiwań. Przestajemy szukać rodzica idealnego, a zaczynamy dostrzegać i doceniać człowieka, jakim są naprawdę.

Myślę dziś o każdej z Waszych mam, tej, z którą jutro uda się usiąść i pogadać, albo do której zadzwonicie z życzeniami w przerwie między obowiązkami, i także tej, której bardzo Wam brakuje, bo nosicie ją już tylko w sercu ❤️

Gdybyście mogły podarować swojej mamie jedną, niematerialną rzecz, np. chwile spokoju, beztroski powrót do przeszłości czy po prostu dzień bez żadnych obowiązków, co by to było?

Jaki tytuł nadałabyś tej grafice?Dziś znowu oddaję głos Wam i Waszej intuicji. I przyznam, że to jedna z moich ulubionyc...
22/05/2026

Jaki tytuł nadałabyś tej grafice?

Dziś znowu oddaję głos Wam i Waszej intuicji.
I przyznam, że to jedna z moich ulubionych serii. Bardzo lubię czytać Wasze interpretacje i komentarze, bo dzięki nim sama zaczynam patrzeć na sztukę Gabi trochę inaczej, tak z szerszej perspektywy, pełniej.

Ten linoryt ma już swój oficjalny tytuł, ale zanim go zdradzę, jestem bardzo ciekawa Waszego pierwszego wrażenia ❤️

Jaki tytuł nadałabyś tej pracy?

Adres

Aleksandra Rybickiego 3
Sanok
38-500

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Spokoju umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Spokoju:

Udostępnij