06/08/2026
Być może ten trend się już zestarzał, ale wszystkich nas to dotyczy i myślę sobie, że wraz z wiekiem przychodzi mądrość. Taką przynajmniej mam nadzieję. Więc od kilku tygodni zastanawiam się co jest moim "i o to chodzi", co jest moja prawdą, czego nie chce zmieniać, a co nawet jeśli bym chciała, to jednak przyjmuję. Bo na Instagramach wszystko zawsze jest szybko i ładnie i od razu. Że klikam i już mam. No to nie tutaj. I pewnie u Ciebie jest to samo. PROCES moi kochani. Powstawanie pięknych rzeczy zajmuje czas. Ani kubek nie powstanie w godzinę ani jedna rozmowa przy kawie nie pomoże uporać mi się z życiowymi wyzwaniami (nie ze wszystkimi bynajmniej, a jest przecież konieczna by zrobić ten mały kroczek). I to jest piękne i przyjmijmy to na nowo. Że trzeba być w czymś najpierw ch*jowym, żeby stać się w czymś dobrym. Że trzeba sto razy pokłócić się o to wyniesienie śmieci i sto razy to przegadać, żeby ogarnąć, że przecież to nie o te śmieci chodzi. Że by mieć czas na odpoczynek muszę też czasem odmówić odwiedzenia swoich najbliższych, bo moja bateria już tego nie uciągnie. Że gdy zasadzisz te pomidory to dopiero po kilkunastu tygodniach se zjesz takiego swojego na kanapce, a to i tak przecież trzeba podlewać, rwać te wilki i ch*lera wie co jeszcze, nie wiem jakim cudem mi się to udało.
Dlatego niezmiennie zachwyca mnie ta robota, bo przypomina mi, że normalnym jest nie mieć, nie mieć od razu, czekać by dostać i by móc dać. I może stwierdzisz, że to przesada porównywać robienie kubka do rozwiązywania małżeńskich problemów albo sadzenia grządek na rabacie, ale na mnie to działa.
Jak chcesz to napisz w komentarzu swoje "i o to chodzi", a jak nie chcesz to też dobrze. Miłego dnia i niech się kręci!