28/05/2026
Przyzwyczajamy samotność opuszczeń w ciszy nostalgii…
Prześlizguje się powoli, gasząc smak kolorów.
Nie jest straszna — jedynie nieobecna w barwach dni.
Zakrada się od zawsze, chcąc przytulić rozdygotane serce…
Pozwólmy sobie na luksus oddania jej tych chwil.
Może stanie się lekarstwem dla niewidzialnej pustki,
ciszą, która nie rani, lecz koi.
A kiedy minie przez nasze myśli jak wieczorny wiatr,
zostawi po sobie coś więcej niż smutek —
oddech spokoju i światło,
które powoli nauczy serce wracać do życia.
S&A