Pałac w Piotrkowicach

Pałac w Piotrkowicach Strona poświęcona zespołowi pałacowo-parkowemu w Piotrkowicach k. Prusic; Pałac to jedna z najpiękniejszych barokowych rezydencji na Śląsku oraz w Polsce

Wirtualny spacer po naszym pałacu przygotowany przez najlepszego przyjaciela tego zabytku
06/08/2026

Wirtualny spacer po naszym pałacu przygotowany przez najlepszego przyjaciela tego zabytku

Park piotrkowski to jest filmowy bajkowy ogród ale też niesamowity jak wynika z poniższej opowiesci
06/08/2026

Park piotrkowski to jest filmowy bajkowy ogród ale też niesamowity jak wynika z poniższej opowiesci

Wtorki w Gross Peterwitz
*
(czas lektury txt: 9 min)

Witajcie

Dzisiaj zachęcam do trochę dłuższej lektury, ale mam nadzieję, iż utrzymana w wakacyjnym klimacie opowieść o życiu mieszkańców Pałacu w Piotrkowicach, wynagrodzi Wam czas, który na nią zechcecie poświęcić.
Jak powszechnie wiadomo każdy „szanujący się” obiekt historyczny musi mieć swoją niesamowitą legendę. Tak zwane „białe damy” to stały element ubarwiający historię wielu zamków i pałaców, i chociaż historycznie to przyznajmy trochę „lipa” z pozycji naukowej, to jednak ludzie kochają pałace i zamki właśnie za takie opowieści, wpisane w ich kolorystykę. Nawet jeżeli nie ma przysłowiowej „białej damy” to marketingowo należy ją bezwzględnie stworzyć, aby przyciągała uwagę i zainteresowanie turystów w zamkowe lub pałacowe mury.
I tutaj z nieskrywaną satysfakcją przyznam, że w Piotrkowicach niczego stwarzać ani wymyślać nie potrzeba, gdyż postać ducha już funkcjonowała w historii tego pałacu i została znakomicie udokumentowana w najlepszych jakościowo źródłach, które trudno podejrzewać o konfabulację. Chodzi mi konkretnie o stenogram zeznań świadka; Hrabiny Herthy von Danckelmann, właścicielki Pałacu w Piotrkowicach, która opowiedziała tę historię w gmachu berlińskiego sądu, dnia 18 grudnia 1907 roku w czasie procesu Moltke – Harden. Wojenne przewartościowania sprawiły, że takie historie odeszły niestety do lamusa niepamięci, dlatego z przyjemnością odświeżę dla Państwa tę historię, która osnuta jest wokół pojawienia się zmarłego hrabiego Eberharda spacerującego po swoim pałacowym parku w Piotrkowicach.

Kiedyś już „robiliśmy” dokładne opracowanie na temat wyżej wspomnianego procesu, i jeszcze pewnie powrócimy do niego w przyszłości, gdyż jest to „ temat rzeka”, dzisiaj jednak chcę swoimi słowami przytoczyć opowiadanie hrabiny na temat wzmiankowanego zdarzenia.

Wcześniej jednak, aby zachować chronologię, powróćmy do wcześniejszych, tragicznych okoliczności śmierci hrabiego Eberharda Alexandra von Danckelmana, właściciela pałacu w Piotrkowicach, który zupełnie niespodziewanie popełnił samobójstwo w berlińskim hotelu „Keiserhof” dn. 2 listopada 1877 roku.
Cyt: " Augsburger Abendzeitung" - Gazeta Wieczorna w Augsburgu, z dnia 7 listopada 1877 roku,
„Duże poruszenie w Berlinie wywołała nagła oraz kompletnie niespodziewana śmierć hrabiego Eberharda von Danckelmana. Zgon hrabiego miał miejsce w hotelu „Kaiserhof”. Hrabia, który uwielbiał żywe oraz pogodne otoczenie, spędził wieczór poprzedzający tragedię w towarzystwie swojego szwagra pana von Prillwitz oraz śpiewaka Riemanna. Spotkanie trwało do późnych godzin wieczornych, po czym hr. von Danckelmann powrócił do hotelu. Następnego dnia z racji, iż drzwi jego pokoju pozostały zamknięte do późnych godzin porannych, postanowiono otworzyć je siłą. W pokoju zastano zwłoki hrabiego v. Danckelmana leżące w łóżku.”

W tej notatce nie podano żadnych innych szczegółów poza tym, że śmierć była niespodziewana oraz trudna do wytłumaczenia, gdyż życie hrabiego nie kryło, pozornie, żadnej tajemnicy. Wykluczono również całkowicie motyw finansowy. Dodam jeszcze, że z dużym prawdopodobieństwem, hrabia zadał sobie śmierć zażywając jakiś truciznę lub celowo przedawkował lekarstwo.
Dalszego śledztwa nie będziemy przeprowadzać, lecz zajmiemy się zdarzeniem które miało miejsce 21 lat później (w 1898 roku).

Oto jak opisuje całą sytuację hrabina z Piotrkowic;
„W okresie gdy współżycie małżeńskie pomiędzy moim bratem bratem Kuno a jego żoną Lily Kruse przybrało charakter żałosnej i bezprzykładnej zazdrości, hrabia, generał Kuno von Moltke zamierzał w ramach swoich służbowych obowiązków towarzyszyć cesarzowi Wilhelmowi II w czasie jego podróży do Norwegii. Taka sytuacja nie wywołała, co oczywiste, radości jego małżonki, która starała się ze wszystkich sił udaremnić ten wyjazd. Nieprzyjemna sytuacja przybrała szczególnie na sile w czasie pobytu małżonków w Piotrkowicach. Lily von Kruse poprosiła swojego męża Kuno o rozmowę na osobności, w piotrkowickim parku, w czasie której miała zamiar ostatecznie odwieść go od planowanego wyjazdu.”

Niedługo potem hrabia Moltke udał się do parku, jednakże niespodziewanie, po 20 minutach powrócił, poruszony i zdenerwowany, oświadczając swojej siostrze oraz wszystkim gościom zebranym na dziedzińcu, że nigdzie nie może odnaleźć żony i obawia się aby, Lily, która jest zrozpaczona jego nadchodzącym wyjazdem, nie spotkało jakieś nieszczęście lub nie przytrafiła jakaś tragiczna przygoda w parku (np. nie utonęła w stawie). Poproszono również syna właścicielki, 34 letniego wówczas, hrabiego Heinricha, który tutaj się wychował i znakomicie znał pałacowy park, aby zechciał się tam udać i odszukać zaginioną żonę hrabiego Kuno.
Zebranych gości, którzy na dziedzińcu pałacowym prowadzili zwyczajną rozmowę, popijając zapewne kawę, herbatę lub jakieś likiery, powoli zaczynała niepokoić przedłużająca się nieobecność hrabiego Heinricha. Dlatego po dłuższej chwili z radością spostrzegli, iż wspomniany hrabia, zbliża się w ich kierunku, idąc trawnikiem biegnącym od strony parku, prowadząc w dodatku małżonkę swojego wujka.
Jednakże im bardziej para zbliżała się do zgromadzonych wokół stolika osób, tym wyraźniej, siedzące na wiklinowych krzesłach towarzystwo ogarniało coraz to większe poruszenie i niepokój. Powodem tego zdziwienia, jakie zaczynało, rysować się w oczach spoglądających na hrabiego Heinricha oraz prowadzoną przez niego kobietę, był niezwyczajny sposób w jaki oboje przybliżali się do pałacowego dziedzińca.
Według słów hrabiny Herthy von Danckelmann: „Lily szła uczepiona nienaturalnie mocno, i kurczowo trzymała się ramienia jej syna, a gdy oboje już zbliżyli się do zebranych gości, mówiła podniesionym i niezwyczajnie drżącym głosem, o tym, iż w czasie spaceru po parku ujrzała, w niedalekiej odległości od mauzoleum, postać zmarłego tragicznie męża hr. Herthy - hrabiego Eberharda von Danckelmana. Widok ten doprowadził ją prawie do szaleństwa, co zresztą udowodniła krzycząc do hr. Heinricha „Twój zmarły ojciec ukazał mi się w parku!” Po czym jeszcze mocniej chwyciła młodego hrabiego za ramię i chowając się w jego objęciach zaczęła panicznie krzyczeć; „Uratuj mnie przed nim!!!”

Na tym zakończmy narrację hrabiny z Piotrkowic, dodając tylko, że hr. Kuno zabrał natychmiast swoją żonę do wnętrza pałacu, i ci z państwa którzy śledzą uważnie nasze opowiadania o historii tego miejsca wiedzą, że niedługo później i sama hrabina udała się do swoich apartamentów zaniepokojona okrzykami, dobiegającymi z okna jej sypialni na pierwszym piętrze.

Dodam jeszcze, iż nie było to ostanie spotkanie Lily Kruse ze zmarłym hrabią Eberhardem. Wkrótce gdy szaleństwo żony generała przybrało już bardziej niebezpieczne formy, hrabia Moltke w trosce o swoje życie założył sprawę rozwodową. W czasie jej trwania nieszczęsna Lily Kruse przysłała do Piotrkowic list, w którym prosiła hrabinę Herthę, siostrę Kuno, aby ta ponownie podjęła się próby pogodzenia jej ze swoim bratem, używając nieoczekiwanego argumentu.
Oznajmiała ona mianowicie właścicielce Pałacu w Piotrkowicach, iż list ten powstał pod wpływem niezwykłego impulsu, jakim stał się seans spirytystyczny, po którym nazajutrz rankiem – ona Lily Kruse, znalazła na stoliku nocnym książkę otwartą na oznaczonej stronie, w której zakreślono zdanie „Zwróć się do niej, ona ci pomoże!”. Zdaniem Lily autorem tego niezwykłego przesłania miał być tragicznie zmarły hrabia z Piotrkowic, a odnosiło się ono intencjonalnie do osoby hrabiny Herthy von Danckelmann.
Hrabina opowiadała o tym zdarzeniu ze swego rodzaju smutkiem i zażenowaniem,( ze łzami w oczach zresztą również) zrozumiałym, gdyż zmarłego tragiczne męża darzyła pośmiertnie wielkim szacunkiem i uważała, że taki sposób wykorzystania jej nieukojonej żałoby, nie licuje po prostu z całą zaistniałą sytuacją. A także naraża na szwank dobre imię jej ukochanego i nieżyjącego męża hrabiego Eberharda von Danckelmann.


Napiszę jeszcze na koniec kilka słów, swojego własnego komentarza. Dzięki dobrej woli obecnego właściciela Pałacu w Piotrkowicach miałem okazję, w chwili samotności, przechadzać się po pozarastanym i dzikim parku wokół zdewastowanego mauzoleum Danckelmanów. (na fotografii). Na szczęście żadnych nieoczekiwanych spotkań nie odnotowałem, co zresztą nie bardzo mnie zmartwiło, ale pomimo tego wierzę że gdzieś tam z góry nasz hrabia Eberhard Alexander czuwa nad pałacem i czasem patrzy na swoje włości z zadumą.
Wszak dużo zdrowia i pieniędzy włożył w odbudowę Piotrkowic, wiec pewnie czuje złość patrząc na wandalizm jaki miał miejsce w jego domu. Trudno go nie zrozumieć patrząc na bezsensowne zniszczenie pięknego pałacu, a także na nieludzkie zachowania i zbezczeszczenie mauzoleum.
Może ma nadzieję, że przyszli wreszcie inni ludzie, którzy nie chcą już więcej niszczyć tego co historyczne i piękne. Którzy patrzą na świat jego wzrokiem i nie uważają aby poprawność dziejowa wymagała zniszczenia dzieła Simonettiego, tak jak i on nie uważał, aby w nowo odrestaurowanym pałacu pozostawiony herb rodziny Maltzanów miał stanowić ujmę dla hrabiowskiej familii Danckelmann.

To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że zachęciłem was aby ciepło pomyśleć o poprzednich właścicielach tego majątku. I gdy będzie to już możliwe, pewnie za parę lat, po niezbędnych pracach remontowych i zabezpieczających, zobaczyć kiedyś to niezwykłe miejsce na własne oczy. W przyszłości bowiem planowane jest na terenie tego pałacu utworzenie „Muzeum Arystokracji Śląskiej”. Sam pałac jest również ujęty w projekcie „Pałace i parki Środkowego Nadodrza”.

J.A.W.

"Orfeusz odwiedzający boga podziemi", namalowane w Paryżu, najlepsze dzieło genialnego prekursora romantyzmu w malarstwi...
07/07/2026

"Orfeusz odwiedzający boga podziemi", namalowane w Paryżu, najlepsze dzieło genialnego prekursora romantyzmu w malarstwie było na wyposażeniu Pałacu w Piotrkowicach.
Obraz Franza Gareisa jest jedynym znanym elementem wyposażenia galerii pałacowej, zinwentaryzowanym przed 2. wojna światową i odnotowanym jako strata wojenna. Być może przetrwał ale nieznane jest miejsce jego przechowywania. Jakość malarstwa Gareisa nie ustępowała malarstwu Fusseliego, czołowego romantyka tego okresu. Talent Gareisa nie rozwinął się, zmarł w wieku 27 lat. Obraz piotrkowicki to najbardziej znane jego dzieło.

Wtorki w Gross Peterwitz
*
Zewnętrzne piękno Pałacu w Piotrkowicach tworzyło kompletny wizerunek tego miejsca dzięki wystawnym, ale przede wszystkim gustownie urządzonym, wnętrzom pałacowym.
Jak już wspominałem o tym w zeszłym tygodniu niestety nie zachowała się praktycznie żadna fotografia przedstawiająca pomieszczenia wewnątrz, niemniej jednak można odszukać, w rodzinnych archiwach, informacje zawierające potwierdzenie tego faktu.
Jedną z bardziej znanych, niestety zaginionych w czasie wojny pamiątek, był obraz uzdolnionego artysty Franza Gareisa (1775-1803) „Orfeusz ze skargą u władzy Hadesu”. Powstał on na przełomie XVIII i XIX wieku, i trafił do Piotrkowic jako prezent dla hrabiego Eberharda Aleksandra von Danckelmann (1836-1877). Dodajmy, prezent noworoczny (ok. 1865-70) od żony Herthy.
Nie wiadomo, gdzie znajduje się obecnie to dzieło? Ale jako ciekawostkę, nadmienię iż inny słynny obraz, portret Irene von Keszycki (hrabianki Danckelmann, autorstwa Philipa de Laszlo), namalowany w 1920 roku, został zlokalizowany, całkiem niedawno (po 2000 r.) w „Khanenko Museum” w Kijowie.
Co może (aczkolwiek nie musi!) kierować na właściwy kierunek poszukiwań.

Nasze ulubione ujęcie przybudówek pałacu przed przebudową z 1937 roku!
13/03/2026

Nasze ulubione ujęcie przybudówek pałacu przed przebudową z 1937 roku!

Wtorki w Gross Peterwitz
*
Pałac w Piotrkowicach od strony parku w okresie międzywojennym (przed 1936 r.)
Fot. „Pałac w Piotrkowicach” fb

Archiwalne fotografie, dokumentujące stań przed ostatnimi zniszczeniami lat 1990ych
17/02/2026

Archiwalne fotografie, dokumentujące stań przed ostatnimi zniszczeniami lat 1990ych

Niedawno odkryte na FB !!Nie widzieliśmy Pałacu z tej perspektywy nigdy. Dziękujemy Fly Team Góra za te zdjęcia z lata 2...
12/01/2026

Niedawno odkryte na FB !!
Nie widzieliśmy Pałacu z tej perspektywy nigdy. Dziękujemy Fly Team Góra za te zdjęcia z lata 2025 r. Autorem zdjęcia jest pilot Pan Marcin Antonicki !

W parku pałacowym w Piotrkowicach zima
12/01/2026

W parku pałacowym w Piotrkowicach zima

Zima w Piotrkowicach nie odpuszcza. Budynek stajni z 1830 r.wg projektu pracowni tytana designu doby neogotyku Karla Sch...
12/01/2026

Zima w Piotrkowicach nie odpuszcza. Budynek stajni z 1830 r.wg projektu pracowni tytana designu doby neogotyku Karla Schinkla

Adres

Piotrkowice 74
Prusice Gmina
55-110

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pałac w Piotrkowicach umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Pałac w Piotrkowicach:

Skróty

Udostępnij