01/06/2020
Kuzynek Noakowski 1977 (97)
W naszym domu wisiała sobie czarno – biała akwarelka. Oczywiście o wiele ładniejsze były : reprodukcja impresjonistyczna, którą ojciec dostał odchodząc ze szkoły w Zgorzelcu i wycięty z jakiegoś tygodnika kolorowy obrazek holenderskiej służącej z XVII wieku. Jednak akwarelka to był oryginał. Oryginał Stasia Noakowskiego, mojego kuzynka z Włocławka, spokrewnionego przez Eleonorę Sandomierską z rodziny mojej babki, z domu tudzież Sandomierskiej. Coś tam o Stasiu słyszałem, ale nigdy nie nabrałem należytego szacunku do jego twórczości - może dlatego, że trochę się rozminęliśmy na tym łez padole, ponieważ był łaskaw pojawić się równo sto lat przede mną? Któraś z praszczurzyc zapamiętała kuzyneczka Stasia z ostatnich jego lat: "wuj mieszkał na Koszykowej w Warszawie, w budynku Politechniki - w dużym, ciemnym pokoju. Wprost na podłodze, w stosach leżały jego akwarele. mówił - weź sobie na pamiątkę kilka obrazków. Można było brać ile się chciało, ale wzięłam delikatnie - dziesięć." Rysuneczek akwarelkami, litości? Żeby to olejnicą było! W okrągłą rocznicę urodzin (jak u mnie 10,to u Stasia 110) niespodziewanie otrzymałem od rodziców pistolet na wodę. Prawdziwy, z magazynkiem aplikowanym w rękojeść. W odróżnieniu od wybitnej twórczości kuzynka Noakowskiego mój szacunek do pistoletu na wodę urósł do wysokości góry Nara-yama. Dwa dni później, kiedy rodzice gdzieś wyszli, postanowiłem wzorem psów oznaczyć swój teren. Ostrzelałem wodą kwiaty w doniczkach, telewizor i dwoma ostatnimi strzałami (krzyczałem ognia, plując wodą!) zadałem bardzo poważne ciosy twórczości Stasia. Widoczne są do dzisiaj - 96 lat po oderwaniu pędzelka od tekturki. Nieznany mu i pozbawiony talentu kuzynek dodał kilka własnych kropel, czyniąc rysunek , par excellence, bezwartościowym.
Do obrazka załączony opisik na maszynie do pisania, z sygnaturą mistrza: "Ruiny domu o charakterze renesansowym, środkowy kompozycyjnie dom z siemią przejazdową i attyką, potraktowane szkicowo, w kolorycie jednobarwnym. Akwarela,sepia na brązowej (bronzowej wg ówczesnej ortografii) tekturze, 2 maja 1924. " Jak on się musiał nudzić malując i opisując takie rzeczy - chyba jeszcze bardziej ode mnie!