Tak było?

Tak było? Czas zatarł ślad, a może nie?

No i jest książka
23/12/2021

No i jest książka

Znaczy kapitanW lipcu 1983 r. był naszym kapitanem i poprowadził nas do VII miejsca w Polsce. Zrównoważony, kulturalny, ...
02/08/2021

Znaczy kapitan

W lipcu 1983 r. był naszym kapitanem i poprowadził nas do VII miejsca w Polsce. Zrównoważony, kulturalny, akuratny, jednym słowem zbyt dojrzały jak na swój wiek. Ro później odbyliśmy razem epicką podróż autostopem z Białego do Zakopanego, po drodze zaliczając katorżniczą pracę w stolicy Tatr i w żmigrodzkiej roszarni. Potem nasze drogi się rozeszły, na chwilę ponownie zetknęliśmy się w dorosłym wieku. Jedyne wspólne zdjęcie na boisku - ja w bramce, Sławek, jak zwykle próbuje mi pomóc w beznadziejnej sytuacji. Grzesiek Pytel już tam na ciebie czeka i pomoże ogarnąć ci temat. Tutaj już się nie spotkamy.

03/06/2020

Odcinek numer 100 był ostatnim na tej stronie, nie mam już nic więcej do powiedzenia - nie chcę już brnąć w banały. Tym, którzy dotrwali do odcinka nr 100 szczerze dziękuję.

Białystok, dom weselny Santana 2008 (100)Ostatnia studniówka w moim życiu, ostatnia klasa, której byłem wychowawcą. „Koc...
03/06/2020

Białystok, dom weselny Santana 2008 (100)

Ostatnia studniówka w moim życiu, ostatnia klasa, której byłem wychowawcą. „Kochany, kochana -wita dom weselny Santana”. Jakiś wolny kawałek w przerwie między disco – polo. Klejem „kropelka” przytwierdzona do mnie Kuczka, moja ulubiona wychowanka. Wiem, że nie wypada mieć „ulubionych” uczniów, a już z całą pewnością uczennic, ale przecież nie jestem butelkomatem w białostockim Urzędzie Miejskim! Za chwilę ona wkroczy w dorosłe życie i będzie musiała sobie radzić po swojemu, a ja zostanę w tym samym miejscu, oczekując emerytury i litościwej śmierci. Pozdrawiam Kuczko, moja ulubiona, teraz już trzydziestoletnia.

Augustów, lato  1937. Oskar i Władysław. (99)Woda cieplutka ale jednocześnie rześka. No i jak tam Władek tobie pasuje mo...
03/06/2020

Augustów, lato 1937. Oskar i Władysław. (99)

Woda cieplutka ale jednocześnie rześka. No i jak tam Władek tobie pasuje moja siostra? Nikt w okolicy nie ma żony, co to ma na imię Miranda, wprawdzie na drugie, ale zawsze! Za trzy lata zwiążą ci ręce drutem, przestrzelą ci z tyłu głowę, spychacz zasypie dół i posadzą na tobie drzewka. Nikt i nigdy nie może się tego dowiedzieć, a rosyjska ziemia litościwie rozpuści twoje ciało. Ale później Niemcy cię odkopią, a okupacyjna gazeta na pierwszej stronie oznajmi Małgorzacie Mirandzie, że już nie wrócisz do Augustowa. Potem Ruscy pod nadzorem niejakiego Burdenki jeszcze raz cie wykopią, tylko po to, żeby triumfalnie stwierdzić: „To nie my, to oni”. Ja będę żył, ale nic dobrego mnie już nie czeka. Cieszmy się chwilą, woda jest boska i boskie jest to, że nic o swojej przyszłości nie wiemy.

Białystok, Fabryczna 39, rok 1934 (98)Dziewczyno ledwie kilka lat starsza od swoich uczniów, jak to jest być nauczycielk...
01/06/2020

Białystok, Fabryczna 39, rok 1934 (98)

Dziewczyno ledwie kilka lat starsza od swoich uczniów, jak to jest być nauczycielką? Mundurek akuratny, cała sanacyjna Polska nosi mundurki! Tak trzeba – wszystko w państwie, nic poza państwem! Marionetka ś.p. Marszałka wraz z synem austriackiego żandarma czmychną 17 września, zostawiając naród, bo państwa już nie będzie, ale wy jeszcze w nich wierzycie. W Krakowie zdałaś potężne egzaminy! Twoje wypracowanie domowe z wokalizacji w systemach francuskich uznano za „dobre”, dyktat treści handlowej z szybkością 80 słów na minutę uznano za „dobry”, a lekcja próbna w klasie drugiej szkoły ekonomiczno – handlowej żeńskiej na temat „Ugrupowanie znaczników wedle rodzajów skrócenia” wypadła nawet „bardzo dobrze”. Dodałaś jeszcze od siebie, co sądzisz na temat „okresu harmonii w rozwoju psychicznem młodzieży w wychowaniu masowem i masowo indywidualizującem” no i Zofio Antonino urodzona 1 grudnia 1913 r. w Łodzi, religii rzymsko - katolickiej, absolwentko gimnazjum żeńskiego Heleny Miklaszewskiej zostałaś nauczycielką. Tak jak następnie twój syn i wnuk, a było to dokładnie 6 czerwca 1934 roku.

Kuzynek Noakowski 1977 (97)W naszym domu wisiała sobie czarno – biała akwarelka. Oczywiście o wiele ładniejsze były : re...
01/06/2020

Kuzynek Noakowski 1977 (97)

W naszym domu wisiała sobie czarno – biała akwarelka. Oczywiście o wiele ładniejsze były : reprodukcja impresjonistyczna, którą ojciec dostał odchodząc ze szkoły w Zgorzelcu i wycięty z jakiegoś tygodnika kolorowy obrazek holenderskiej służącej z XVII wieku. Jednak akwarelka to był oryginał. Oryginał Stasia Noakowskiego, mojego kuzynka z Włocławka, spokrewnionego przez Eleonorę Sandomierską z rodziny mojej babki, z domu tudzież Sandomierskiej. Coś tam o Stasiu słyszałem, ale nigdy nie nabrałem należytego szacunku do jego twórczości - może dlatego, że trochę się rozminęliśmy na tym łez padole, ponieważ był łaskaw pojawić się równo sto lat przede mną? Któraś z praszczurzyc zapamiętała kuzyneczka Stasia z ostatnich jego lat: "wuj mieszkał na Koszykowej w Warszawie, w budynku Politechniki - w dużym, ciemnym pokoju. Wprost na podłodze, w stosach leżały jego akwarele. mówił - weź sobie na pamiątkę kilka obrazków. Można było brać ile się chciało, ale wzięłam delikatnie - dziesięć." Rysuneczek akwarelkami, litości? Żeby to olejnicą było! W okrągłą rocznicę urodzin (jak u mnie 10,to u Stasia 110) niespodziewanie otrzymałem od rodziców pistolet na wodę. Prawdziwy, z magazynkiem aplikowanym w rękojeść. W odróżnieniu od wybitnej twórczości kuzynka Noakowskiego mój szacunek do pistoletu na wodę urósł do wysokości góry Nara-yama. Dwa dni później, kiedy rodzice gdzieś wyszli, postanowiłem wzorem psów oznaczyć swój teren. Ostrzelałem wodą kwiaty w doniczkach, telewizor i dwoma ostatnimi strzałami (krzyczałem ognia, plując wodą!) zadałem bardzo poważne ciosy twórczości Stasia. Widoczne są do dzisiaj - 96 lat po oderwaniu pędzelka od tekturki. Nieznany mu i pozbawiony talentu kuzynek dodał kilka własnych kropel, czyniąc rysunek , par excellence, bezwartościowym.

Do obrazka załączony opisik na maszynie do pisania, z sygnaturą mistrza: "Ruiny domu o charakterze renesansowym, środkowy kompozycyjnie dom z siemią przejazdową i attyką, potraktowane szkicowo, w kolorycie jednobarwnym. Akwarela,sepia na brązowej (bronzowej wg ówczesnej ortografii) tekturze, 2 maja 1924. " Jak on się musiał nudzić malując i opisując takie rzeczy - chyba jeszcze bardziej ode mnie!

Hala sportowa AMB w Białymstoku, Wołodyjowskiego 1. Piątek 13 lutego, godzina 17.49, trzydzieści trzy lata temu (96)Coś ...
17/05/2020

Hala sportowa AMB w Białymstoku, Wołodyjowskiego 1. Piątek 13 lutego, godzina 17.49, trzydzieści trzy lata temu (96)

Coś tam widać przez mroki słabego oświetlenia hali AMB. Stoję między ówczesnym kapitanem – Waldkiem i moim zmiennikiem w bramce – Waldkiem. Na końcu idzie Jurek, zamyślony wizją niechybnego spotkania kanadyjskich Indian. Większość składu z pewną dozą wstydliwości prezentuje dresy łudząco podobne do piżamy robotników pracujących na platformach wiertniczych w ZSRR. Przez kilka miesięcy eksperymentowałem z grą w spodenkach zamiast dresów, więc w tamtym czasie moje uda i łydki oznaczone były rozległymi siniakami o kształtach misternie połączonych łatek piłki ręcznej. Za chwilę rozpocznie się międzynarodowy turniej o „Puchar Esperanto”. Co to jest? To chyba to co coś, co się wszywa pod skórę, żeby więcej nie chlać, albo tak się nazywał język przedwojennych Żydów lub jakiś znany Żyd z Białegostoku? A może to język wymyślony w naszej Politechnice, ku czci towarzysza Jaruzelskiego? Tego dnia rozniesiemy Serbów z Indiji, chyba zbyt długo do nas jechali. Jutro w strzępy zmieciemy Politechnikę Sofia rezultatem 18:18, co w zupełności wystarczy do zajęcia drugiego miejsca. Na zdjęciu oprócz nas zmieściło się kilku Bułgarów. To wielka atrakcja – w tamtym czasie tak łatwo nie znalazłeś Bułgara na ulicach Białegostoku! Nie ma tu zawodników AZS Poznań, nie ma też „Pucharu Esperanto”, bo pojechał razem z nimi do grodu Przemysława.

Jezioro Dudeckie rok 1992 (95)Odpływamy krążownikiem pomocniczym z bitwy jutlandzkiej. Ponad 200 kg  ludzkiego mięsa na ...
17/05/2020

Jezioro Dudeckie rok 1992 (95)

Odpływamy krążownikiem pomocniczym z bitwy jutlandzkiej. Ponad 200 kg ludzkiego mięsa na pokładzie. Do tego kotwice z cegieł, sprzęt i piwo. W tle zagroda Muca, który rozmawiał ze swoimi zwierzętami jak z żoną, ponieważ prawdopodobnie ich nie odróżniał. Pod powierzchnią wody płocie, karpie, okonie, krasnopióry, sielawy (tych na wędkę nie złapiesz), szczupaki i węgorze. Mam na sobie górną część dresu AZS Białystok z trzema paskami na rękawach, zakup jeszcze jugosłowiański z 1987 r. Patrzę w kierunku łodzi rodziców- oni również wyruszają po ryby, ponieważ dawno uznali, że te prawdziwe życie jest tylko na niby, wszystko co najważniejsze znajdziesz na tafli jeziora w Prusach Wschodnich. Skoro ojciec właśnie trzyma przy oku aparat, to rzecz jasna nie ma ich na zdjęciu. Macham im na pożegnanie,bo teraz nie ma ich już w ogóle.

Stadion Jagiellonii przy Jurowieckiej – koniec  lat 90-tych XX stulecia. (95)Boisko naprawdę fajne i nowoczesne – widać ...
17/05/2020

Stadion Jagiellonii przy Jurowieckiej – koniec lat 90-tych XX stulecia. (95)

Boisko naprawdę fajne i nowoczesne – widać wyraźnie dwie bramki i linie z wapna gaszonego. Trybuny też widać – dechy położone chyba jeszcze za Gomułki. Tłumy kłębią się na trybunach, ok 600 ludzi spokojnie! Lokalizacja „stadionu” idealna – w centrum miasta. Obiekt jeszcze całkowicie nie zamienił się w bazar – sześć dni handlu i jeden dzień meczowy. U dołu obleśnie uśmiecha się basen z Jurowieckiej, brakuje mu rury do wodnego Salto Mortale. Przed chwilą Bayer nie strzelił karnego – K***a jego mać!!! – wyrwało mi się, co mogło być rezultatem wcześniejszego spożycia dwóch piw typu Amsterdam o zawartości 12 % ( jeśli chcecie razem oglądać te głupie mecze, to najwyżej po cztery p[iwa na łeb, no to kupiliśmy 8 amsterdamów). Niestety obok , bardzo cichutko przycupnął 4 letni potomek szwagra zasiedlającego genialny lokal na 9 piętrze przy Piłsudskiego z widokiem na stadion. - Nie słyszał, wyluzuj – ocenił błyskawicznie szwagier i zanurzył usta w swoim amsterdamie. Po mniej więcej siedmiu minutach jego potomek znów pojawił się w pokoju i rezolutnie zadał pytanie: „A co wy tu k***a robicie”?

Kilińskiego. Białystok, wiosna 1975 (94)Spring 1975 – chodnik przy Kilińskiego jakby był weteranem  powstania w białosto...
17/05/2020

Kilińskiego. Białystok, wiosna 1975 (94)

Spring 1975 – chodnik przy Kilińskiego jakby był weteranem powstania w białostockim getcie. Metalowa barierka przed szybą oblizana i obgryziona przez tysiące modelarzy zafascynowanych niezwykłym widokiem produktów rodem z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Ja też bym chciał kolejkę, tylko jeszcze do końca nie wiem, czy HO, czy raczej TT. Na głowie berecik – prezent z Torunia, świadczący o mojej przynależności do tamtejszego odłamu? Nie, raczej do PRL. Mógłbym tak stać przed wystawą Składnicy Harcerskiej kolejne ćwierć wieku, kolejki Piko przekształcą się w Jasie Wędrowniczki, harcerskie lilijki i metalowe znaczki "Zuch na Pięć" przybiorą obraz i podobieństwo rosyjskiej wódki "Bieługa". Dokładnie bowiem w tym miejscu rozpocznie działalność sklep „Alkohole świata”. To się dobrze składa, ponieważ nie muszę za bardzo zmieniać wyrazu twarzy - jeszcze raz sprawdzi się stare powiedzonko z "Lamparta" di Lampedusy : "Wiele trzeba zmienić, żeby wszystko zostało po staremu".

Adres

Pietkiewicza 4D/38
Podlaski

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tak było? umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij