01/11/2022
Dzisiaj pragniemy wspomnieć naszego dobrego kumpla Rafała Strzelczyka, który w lipcu tego roku przeniósł się gdzieś tam na drugą stronę. Rafał mówił, że po śmierci pójdzie do braci Allman, grać swój ukochany Southern. To była jego ulubiona muzyka. I pięknie o niej pisał. Któregoś razu napisał świetny tekst, składający się z trzech opowieści: o historii Southern Rocka, o przeszłości, o teraźniejszości. Zdecydowaliśmy się opublikować w odcinkach całość tego, co nam Rafał przysłał. To była jedyna taka sytuacja w historii naszego zina. Rafał był bardzo zadowolony ze swojego tekstu. Po publikacji trzech części w trzech kolejnych numerach Papierówki, autor z dumą prezentował całość na swojej stronie społecznościowej. Rafał pisał też opowiadania i wiersze, miał dar, ale jak sam mówił pisze tylko wtedy, gdy chce i nie zamierza tego zmieniać. Nie chciał być pisarzem. Spełniał się w pisaniu o muzyce i dyskusjach z innymi fanami, to był jego żywioł. Wielokrotnie prywatnie spotykaliśmy się na różnych koncertach: rockowych, bluesowych, Southern. Zresztą poznaliśmy się też pewnie na jakimś koncercie, pewnie z 25 lat wcześniej niż powstała Papierówka. Część redakcji poznała Rafała dawno, dawno temu, jeszcze w ubiegłym wieku. Już wtedy świetnie pisał. Rafał przychodził także na promocje Papierówki. Ostatni raz wspólnie na koncert pojechaliśmy do Warszawy. Był to koncert The Rolling Stones. Po tym koncercie Rafał powiedział – „teraz już mogę umrzeć, widziałem wszystko”.
Dzisiaj Rafała nie ma z nami, ale jeśli tego dnia włączycie płytę The Allman Brothers Band, czy Drive by Truckers, to na pewno jego duch gdzieś się czai w pobliżu, tupie do rytmu i uśmiecha się zadowolony. Takiego Rafała pamiętamy. I jesteśmy wdzięczni życiu, że mogliśmy go kiedyś poznać. Poimprezować razem, potańczyć, pogadać, poczytać wzajem swoje teksty.
Dzięki Rafał, że byłeś na świecie.
Dziękujemy Ewa Głód-Strzelczyk za zdjęcie wiersza Rafała.