30/06/2026
Dziś mija dokładnie 10 lat.
Pierdolony w pizde jego zajebany Renato Sanches. Gdyby ten pierdolony asfaltinio stanął PÓŁ JEBANEGO METRA dalej to nie byłoby rikoszeta i Kuba Błaszczykowski nie musiałby strzelać karnego.
Pamiętam DOKŁADNIE K***A WSZYSTKO co robiłem tego dnia. Byłem na koloniach piłkarskich w Supraślu z Popek Monster.
Kupiłem nawet w Lewiatanie flagę Polski i przywiązałem ją do firanki oraz pomalowałem sobie ryj na biało czerwono jakąś kredką za 3,50 zł.
Jadłem tego dnia kiełbasę śląską i w trakcie wizaulizowalem sobie wygraną. Fabian w meczu ze Szwajcarią wyciągnął takie k***a strzały,że żaden crisu zjebisu nie wpierdoli przecież ładniejszej bramki niż Shakiri (japierdole, co to za brama była xddd)
Wybiła godzina ZERO.
Wstałem do hymnu.
Gwizdek. JAZDA K***A
,,piłka wraca do lewej strony, przeszła nad Cerdikiem, Grosicki
WPADA W POLE KARNE, będzie okazja
I GOL GOL
JAK TO SIE WSZYSTKO ZACZYNA
ROBERT LEWANDOWSKI"
W tym momencie mój mózg osiągnął maksymalny poziom endorfin.
To był drugi taki moment w moim życiu. Pierwszy był po tym jak wjebalem bramkę czarnej białostockiej na 3-2 (JEBAC ICH).
Później coś o czym mało osób pamięta czyli tzw. KLEPKA (7:45 filmiku na YT ,, Reprezentacja Polski- droga do ćwierćfinału ..." ) UWAGA!!! NIE MYLIĆ Z FILMIKIEM ,,PRZEZYJMY TO JESZCZE RAZ"
No i później ten pierdolony w dupę zajebany w pizde Renato Asfaltinio Sanchez. NIENAWIDZĘ CIĘ.
Niemniej jednak - chciałbym, naprawdę chciałbym ALE TO NAPRAWDE K***A CHCIAŁBYM przeżyć coś co przeżyłem tego dnia przy oglądaniu reprezentacji Polski w piłkę nożną.
Pozdrawiam