Kultura w Mławie

Kultura w Mławie Promujemy wszelką twórczość w naszym mieście i w okolicy . Jeżeli masz jakiekolwiek informacje na temat tego, co dzieje się w naszym mieście pisz:

W skład osób, które tworzą portal "Kultura w Mławie" wchodzą:

- Związek Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej
- Label "Vic Rec"
- Towarzystwo Miłośników Twórczości Tekli Bądarzewskiej
- Urząd Miasta Mława
- Osoby prywatne

04/06/2026
08/05/2026

5 maja 2026 roku w Mławie zmarła Alina Panasiuk ,gdańska dziennikarka, pisarka, mama artysty malarza Andrzeja Panasiuka, babcia Jędrka . Miała 90 lat.
Ostatnie 20 lat życia spędziła w Mławie. Bardzo lubiłem spotykać panią Alinę, wiedziałem że jest pisarką i dziennikarką bardzo zasłuzoną dla Gdańska .
Wydała niezwykłą i ważną książkę :"Miasto i ludzie" Wspomnienia z lat powojennych o gdańskich pionierach. Miała znakomite pióro.

Niżej przytaczam fragment reportazu śp. Pani Aliny.

Alina Panasiuk 1999 r. Głos Wybrzeża "PIERWSZE ŚWIĘTA W POWOJENNYM GDAŃSKU."
Biały obrus, wiosenne tulipany w wazonie, pisanki, potrawy
przygotowane do święcenia w koszyczku i kolorowa, po­święcona już palemka na serwantce. Wielkanoc. Święta, które przywołują wspomnienia. Niestety, nie zawsze dobre.
Ze świętami jest jak z życiem. Raz miło i słonecznie, częściej tak
źle, że po latach nawet wspomi­nać się nie chce. Zresztą, czy war­to psuć nastrój? - mówi pan Jan Wentowski, gdańszczanin od pa­ru pokoleń. W malutkim mieszkanku na Przymorzu przywołujemy te gorz­kie, pełne grozy dni, które na szczęście odeszły już w przeszłość. Pani Maria krząta się jeszcze, tyle przecież zostało do zrobienia. Z kuchni dochodzą smakowite za­pachy, przez okno wpadają rzad­kie o tej porze roku promienie sło­neczne, a w radiu słychać zapo­wiedź ochłodzenia na te dwa naj­ważniejsze wiosenne dni.- Lubię, kiedy na Wielkanoc świeci słońce - mówi pan Jan. Bo
wtedy razem z żoną chętnie wy­chodzą na spacer, idą do kościo­ła św. Józefa, odwiedzają dzieci i wnuki. - Przede wszystkim prawnuki -
woła z kuchni pani Maria. - Na szczęście dzieci, wnuki i prawnuki nie znają grozy świąt ja lle ja przeżyłem w czasie woj­ny - wspomina gospodarz. - Dla nich te dni to czas radości i oby tak zostało. Ja znam święta, o których chciałbym zapomnieć.
Ale zapomnieć się nie da. Pani Maria urodzona w Radomiu, do
Gdańska przyjechała już po woj­nie. Nie doświadczyła więc osobi­ście tego, co działo się w Wielki Tydzień 1945 roku nad Motławą.
- Teraz Wielkanoc obchodzimy skromnie ale spokojnie - mówi mąż. - Jeszcze skromniejsze były nasze przedwojenne święta. Oj­ciec, robotnik portowy, nie zara­biał wiele. Było więc odświętnie, ale bez przesady. Jajka, jako tra­dycyjna potrawa, oczywiście rów­nież pisanki, trochę innych, niewidzianych na co dzień smakoły­ków. Dla nas, dzieci, najważniej­sze było jednak poszukiwanie „gniazdek wielkanocnych" z łako­ciami, przemyślnie ukrytych w mieszkaniu przez mamę. To poszukiwanie odbywało się zaraz po śniadaniu, potem szliśmy do kościoła św. Brygidy, mieszkali­śmy bowiem przy ul. Dylinki (wówczas Kleine Knuppelgasse), i to była nasza parafia.
W 1944 roku wiele rodzin ewa­kuowano z Gdańska. Rodzina Wentowskich znalazła się pod Malborkiem, we wsi Miłoradz.
W tamtą Wielkanoc także szuka­no „gniazdek", ale wtedy bombar­dowany przez aliantów płonął Malbork. - W biały dzień widzieliśmy
ogromną łunę - mówi dziś pan Jan. - Choć ja nie przeżywałem tego oczywiście tak mocno jak dorośli, czułem jednak, że coś się niedobrego dzieje. Rok później była zagłada Gdań­ska... Rodzina wróciła już do do­mu i oczekiwała z niecierpliwo­ścią wyzwolenia. Ale wyzwolenie przyniosło dramaty nie do opisa­nia. - Cały Wielki Tydzień 1945 roku pamiętam, jakby to było wczoraj -mówi pan Wentowski, a potem zastanawia się chwilę. Nie jest ła­two po latach opowiedzieć ko­szmar tamtych dni, choć dziecięca pamięć dokładnie zarejestrowała wydarzenia. Był marzec. W słońcu, które za­częło coraz mocniej przygrzewać, powoli topniał śnieg. Coraz czę­ściej spadały aliancko-rosyjskie bomby, płonęły domy, ginęli lu­dzie. Kto wówczas myślał o nad­chodzących świętach?
W połowie marca mały Jan Wentowski z rodziną zszedł do schronu, znajdującego się pomię­dzy ulicami Czopową i Dylinki, w piwnicy starego browaru. Po­mieszczenia miały wprawdzie podstawowe wyposażenie (sanita­riaty, wodę i elektryczność), woj­na jednak trwała, bomby padały tak blisko, że czasami wydawało się, jakby leciały prosto na schron. Z zewnątrz dochodziły sprzeczne i bardzo niepokojące wiadomości.
- W Niedzielę Palmową (25marca), zbombardowana została
Ołowianka - mówi pan Jan. Chwilę milczy a potem dodaje: -To spowodowało tragedie nie do opisania. W dużych schronach
unieruchomione zostały wentyla­ tory i przebywający tam ludzie po
prostu się udusili. W schronie pod placem Dominikańskim przestały
pracować pompy, woda zalała tych, którzy tam się schronili.
My na Czopowej byliśmy je­szcze do wtorku 27 marca. Potem
mama zdecydowała, że pójdzie­my do jej siostry, która mieszkała
w okolicach dzisiejszego placu Komorowskiego, we Wrzeszczu.
Nikt nie przypuszczał wówczas, że ta podróż potrwa całe dwa
dni! W Gdańsku było już rosyjskie wojsko. Trwały rabunki, gwałty,
podpalania. Trzeba było więc przemykać się ostrożnie, kryć na
widok munduru.- Kto przeżył tamte dni Wielkie­ go Tygodnia, wie jak wygląda piekło - mówi gospodarz. Matka z szesnastoletnią córką Ewą, młodszym Jankiem i naj­młodszą roczną córeczką a także
z sąsiadką Walerią Pogorel i jej maleństwem, które wkrótce zmar­ło z niedożywienia, próbowały przedostać się w kierunku dzisiej­szej ulicy Grunwaldzkiej. Ojciec w tym czasie przebywał w rosyj­skim obozie w Narwiku. - Nie było mu tam najgorzej -mówi pan Jan. - Umiał bowiem naprawiać zegarki, a żołnierze ra­dzieccy znosili je wiadrami. Był im więc potrzebny, dlatego pewnie uniknął wywózki w głąb Rosji i po pół roku wrócił do rodziny. Tymczasem obie kobiety z dziećmi błądziły wśród ruin. Kryły się pod zwałowiskami gru­zów lub w wypalonych ruinach. Wiadukt przy Hucisku był już
wysadzony, szły torami w kie­runku Błędnika. Na placu przy Bramie Oliwskiej widziały jak żołnierze poczynają sobie z mło­dymi kobietami. Horror. Po całym dniu wędrówki dotar­ły do cmentarza przy dzisiejszej alei Zwycięstwa. Dozorca rozglą­dając się z trwogą, wpuścił gro­madkę na teren i kazał ukryć się pomiędzy grobami. Późnym wie­czorem otworzył kaplicę cmentar­ną i tam przenocowali.
W Wielką Środę (28 marca) rano ruszyli dalej. Okolice Grunwaldz­kiej i Miszewskiego stały jednak w ogniu. Skręcili więc w Uphage-
na, przeciskając się pomiędzy ba­rykadami minęli wiadukt.
- Pamiętam, że przed wiaduk­tem widziałem jedno ogromne
morze ognia. To było jak wielkie piekło - wspomina pan Wentow­ski. - Natomiast zaraz za wiaduk­tem cisza... zupełnie inny świat.
W okolicach ulicy Wyspiańskie­go znowu wojenny pejzaż. Pło­nęły pobliskie ulice. Ogień widać było także na placu Komorow­skiego. Co robić? Jakaś spotkana staruszka wskazała drogę.
- Przy Saperów .4 jest schron. Idźcie tam... Ale właściciel domu nie chciał przyjąć dodatkowych gości. Nie. pomogły prośby. Dopiero prze­chodzący przypadkowo polski oficer przekonał go i grupka
strudzonych kobiet i dzieci we­szła do schronu, w którym było
już pełno ludzi. W tym schronie spędzili jeszcze trzy tygodnie.
Także święta ^wielkanocne. Z tego okresu pan Jan pamięta tylko głód. Ludzie wychodzili co prawda i z narażeniem życia szu­kali czegoś do jedzenia, na ogół jednak z marnym skutkiem. Mimo to kobiety coś tam przygoto­wały na te pierwsze w powojen­nym Gdańsku święta- Matka widziała, że się krzątają tajemniczo, zapytała co robią. - To pani nie wie? Przecież za dwa dni święta!
Ale ten wyzwolony Gdańsk, to ciągle jeszcze był schron przy ul.
Saperów. I głód. Miasto objęte kleszczami walczących armii, wy ­palone do cna, nie mogło zapew­nić pożywienia cywilom, kryją­
cym się po piwnicach. Co pe­wien czas więc z narażeniem ży­cia przemykali pod obstrzałem, w poszukiwaniu czegoś co po­zwalało oszukać głód.
- Niektórzy chodzili aż pod Straszyn i zdarzało się, że przy­ nosili jakieś kartofle, brukiew, coś jeszcze... Dziś mówi się o tym spokojnie. Inne czasy, inne świę­ta. Ale wtedy...Dla mnie Wielkanoc zawsze
jest wielkim przeżyciem - dodaje pan Wentowski. - W Gdańsku
bowiem te święta długo nie były spokojne. Pamiętam na przykład Wielki Piątek 1947 roku... Stał akurat z kolegami na uli­cy. W pewnym momencie usły­szał głośno grającą orkiestrę. Po chwili zobaczył... To jechała ko­lumna samochodów. A na samo­chodach trumny. Dużo trumien. I orkiestra. Jechali wolno, za ko­lumną wozów szli bowiem ludzie. Odprowadzali na wieczny spoczynek więźniów zamordo­wanych także w Wielki Piątek 1940 roku w Stutthofie. Ciała
ekshumowano dopiero w 1946 roku i przechowano w kościele św. Trójcy. Rok później właśnie pochowano je na cmentarzu na
Zaspie. - Czy po takich przeżyciach mogę radośnie świętować? - pyta pan Wentowski. Wielu gdańszczan, którzy prze­żyli koszmar II wojny światowej, stawia sobie to pytanie. Ale sta­rają się.
Mława i Gdańsk powinny wiedzieć jak wielkiego formatu Postać odeszła.
RIP Pani Alino!

Najgłębsze kondolencje dla syna pani Aliny - Andrzeja Panasiuka i dla wnuka - mojego kuzyna Jędrka Panasiuka.
Pogrzeb pani Aliny w poniedziałek 11 maja 2026 roku o godzinie 10 po mszy w kościele pw. Przemienienia Pańskiego na wólczańskim cmentarzu parafialnym św, Jana Kantego.

Jarosław Trześniewski-Kwiecień

15/07/2025

1) Związek Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej w Mławie ogłasza IX Konkurs poetycki im. Kamili Stabach. Patronką konkursu jest Kamila Stabach (1978-2006). Przedwcześnie zmarła utalentowana mławska poetka, kompozytorka, piosenkarka i pianistka. Celem konkursu jest odkrywanie i pozyskiwanie wartościowych utworów literackich oraz ich upowszechnianie, poprzez różne inspiracje.
2)W konkursie mogą wziąć udział osoby niepełnoletnie ( od 14 do 18 lat) -I grupa i pełnoletnie zrzeszone lub nie zrzeszone w związkach twórczych, związanych z subregionem północno - mazowieckim i sąsiednim warmińsko mazurskim - II grupa. W konkursie nie mogą wziąć udziału laureaci I miejsca poprzednich edycji konkursu.
3) Warunkiem uczestnictwa jest nadesłanie tekstów literackich, w kategorii: Poezja – zestaw 3 wierszy o dowolnej tematyce.
4) Do zestawu trzeba dołączyć oświadczenie, że osoba nadsyłająca wiersze jest autorem tych utworów, oraz, że nie były one wcześniej publikowane (dotyczy również Internetu !) i nagradzane w innych konkursach. Jeśli chodzi o osoby niepełnoletnie- oświadczenie rodzica lub opiekuna. Ponadto osoby niepełnoletnie zaznaczają swój plik godłem i literą N.
5) Konkurs im. Kamili Stabach ma charakter częściowo otwarty. Mogą w nim wziąć udział osoby, które ukończyły 14 rok życia, mieszkające na Północnym Mazowszu (historycznej Ziemi Zawkrzeńskiej i sąsiadujących powiatach: ciechanowskim, przasnyskim, ostrołęckim, makowskim, płońskim, sierpeckim, płockim , pułtuskim ,wyszkowskim oraz powiecie działdowskim i nidzickim). Każdy uczestnik konkursu przesyła zestaw 3 wierszy, wyłącznie w języku polskim, w pliku df oznaczonym godłem oraz w osobnym pliku swoje dane osobowe z krótką notką o sobie, wraz z oświadczeniem o autorstwie wierszy i zgodą na przetwarzanie danych osobowych wyłącznie dla potrzeb przeprowadzenia konkursu.
6) Prace konkursowe oceni Jury powołane przez organizatorów. Laureaci konkursu otrzymają nagrody rzeczowe , statuetki i dyplomy. Jury może zadecydować o innym podziale nagród.
10) Przyznane zostaną także wyróżnienia w formie publikacji w wydawnictwie pokonkursowym, które laureaci otrzymają na lub po finale konkursu. Organizatorzy przewidują druk prac nagrodzonych i wyróżnionych w wydawnictwie ZTZZ - zeszyt pokonkursowy, jak i publikację tych utworów w mediach tradycyjnych i on-line, bez oddzielnej zgody autorów i honorarium. Mile widziany będzie osobisty odbiór nagród. Koszt wysyłki pomniejszy wartość nagrody.
11) Prace należy przesyłać na adres e mail: [email protected] z dopiskiem: „ IX Konkurs poetycki im. Kamili Stabach”. Termin nadsyłania prac upływa z dniem 31 sierpnia 2025 roku.
Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród – planowane jest 26 września 2025r w godz. 16-21 (piątek), podczas XXII Nocy Poetów i Jubileuszu 25-lecia ZTZZ w Sali Na dachu w MDK w Mławie.

Z Wojciech Kass – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉
07/07/2025

Z Wojciech Kass – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉

21/06/2025

Mamy żubrzątko!

Jutro .
20/06/2025

Jutro .

pieśń do tekstu Tomasza Gluzińskiego z muzyką Waldemara Koperkiewicza wykonana w koncercie "Muzyka w teatrze" Opole 1987

21/03/2025

Kawiarenka AS'a! ✍️
Już dziś w nastrojowej atmosferze kawiarenki wspólnie z naszym wyjątkowym gościem wsłuchamy się w piękne wersy poezji i dźwięki muzyki. Godzina 17:00, Centrum Aktywnego Seniora. 🎼

Zapraszamy, nie może Was zabraknąć!

́lnyczas

Zapraszamy!
21/03/2025

Zapraszamy!

Kawiarenka AS'a! ✍️
Już dziś w nastrojowej atmosferze kawiarenki wspólnie z naszym wyjątkowym gościem wsłuchamy się w piękne wersy poezji i dźwięki muzyki. Godzina 17:00, Centrum Aktywnego Seniora. 🎼

Zapraszamy, nie może Was zabraknąć!

́lnyczas

Adres

Mława
06-500

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kultura w Mławie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij