08/12/2012
No i podwójna wejściówka na dzisiejszy koncert Chirst Agony w Klubie Graffiti trafiła w naprawdę dobre (i zdolne!) ręce. Pani Karolino, jeszcze raz gratulujemy, a wszystkim fanom ciężkiego grania i pięknie napisanego słowa polecamy odpowiedź na zadane wcześniej, konkursowe pytanie, którego autorką jest oczywiście Pani Karolina ---> "Cezar wchodzi na scene w towarzystwie płomieni, które oświetlają twarze zebranych osób. Obecność kamer troche rozprasza bywalców klubu Graffiti, ale nie dają niczego po sobie poznać. Patrzą zafascynowani, jak charyzma lidera rozlewa sie mrocznym cieniem po całym klubie wspomagana pierwszymi, powolnymi riffami. Muzycy rozkręcają się, streboskop szaleje, atmosfera jest niepowtarzalna.
Ci, którzy mieli okazje być na wcześniejszych koncertach Christ Agony, są pod wrażeniem energii jaką od lat emanują Cezar i spółka. Kamera odwraca się w strone publiczności, pod sceną grupka ludzi poguje, widać, że muzyka pochłonęła ich bez końca. Troche dalej pokazuje skupione miny osób, które też z chęcią by potańczyły, ale wiek i wlasne ego pozwalają im tylko na przytupy nóżką. Wracamy do Cezara, chodzi po deskach Graffiti w przerwach od grania macha do ludzi i krzyczy, nie zawsze do mikrofonu. Człowiek z pasją.
Ludzie skaczą, rozlewają piwo, którego zapach łączy się z coraz intensywniejszym zapachem potu. Tak pachnie dobry koncert."