09/04/2017
Zdarzało Wam się kiedyś zagrać w grę tak tandetną, że aż dobrą?:D
Właśnie tak się czuję grając w PREY z 2006 roku [ dostępność : PC, X360, PS3]
Indianin, porwany przez kosmitów, w inwazji mającej miejsce bezpośrednio po bójce pijaków w knajpie... czy już sam początek nie brzmi tandetnie? :D
A dalej jest jeszcze lepiej :D :D dosłownie i w przenośni.
Gra aktorska i rozwój fabuły to najlepsze horrory klasy B.
Początkowe etapy były tak tandetne , a motion capture postaci tak skaszaniony, że aż zapragnąłem sprawdzić co czeka mnie dalej [tym bardziej, że ta gra dostała naprawdę zajebiste oceny!].
No i się zdziwiłem srodze: gra aktorska nie poprawiła się ani o gram. Fabuła z tandetnej przeszła w mega chu**zę... ale miejscówki i klimat shooterów w starym stylu rodem z lat 90? No rewelacja !
Na pewnym etapie gry czułem się jak pomiędzy doom3, singularity, a portal.
Strzelanie zabawa z portalami, wychodzenie z ciała w klimacie naprawdę kozackich aglomeracji [późniejsze etapy] całkowicie przesłaniają mankamenty rażące na pierwszy rzut oka.
Masz ochotę zostawić mózg w słoiku na szafce nocnej i nadal dobrze się bawić? Graj w PREY z 2006r..... czasami takie hardcorowe eksperymenty wypalają :)
/elgato/