26/10/2025
Światło w dłoniach
Na początku jesteś na scenie.
Pusta przestrzeń, cisza, tylko jeden reflektor — ostry, biały, jakby chciał zajrzeć w każdą Twoją myśl.
Serce bije mocno.
W jego świetle czujesz się naga, odsłonięta, bezbronna.
Ale nie uciekasz.
Zamiast tego robisz krok naprzód.
I wtedy dzieje się coś niespodziewanego — światło, które miało Cię przytłoczyć, zaczyna mięknąć.
Zamiast oślepiać, spływa po Tobie jak ciepły deszcz, wnika w Twoje ręce.
Unosisz dłonie —
a ono tam zostaje.
Nie nad Tobą, nie przeciw Tobie — w Tobie i z Tobą.
To już nie reflektor, który ocenia.
To Twoje własne światło, które przypomniało sobie,
że zawsze było Twoje.