05/09/2021
"Dziś umarł Prokofiew" - gramy po raz ostatni w tym roku w Muzeum Archeologiczny, ul. Senacka 3: poniedziałek, 6 września, godz. 19:00.
Zdjęcia Jacka Marii Stokłosy.
Spektakl gramy w bramie - po jednej stronie podwórze, po drugiej ogród - obie przestrzenie pod gołym niebem, brama pod dachem.
Kiedy rozpoczęliśmy próbę przed spektaklem rozpętała się burza. Pioruny waliły, błyskawice rozrywały niebo, co stwarzało niepokojące tło dla muzyki i gry aktorów. Baliśmy się też, że działający na zasadzie pola elektromagnetycznego instrument zwany tremelinem przyciągnie piorun. Rozważaliśmy zatem odwołanie spektaklu, kiedy naraz zjawił się, jakąś godzinę przed spektaklem kompletnie przemoknięty widz i pyta, czy spektakl się odbędzie bo on (a właściwie ona) przyjechał specjalnie na to spod Warszawy. No to wiadomo było, że musimy zagrać.
W sumie, mimo okropnej pogody i awarii komunikacji miejskiej w Krakowie przybyło prawie 30 osób. Było pochmurno, deszcz się nieco uspokoił, burza ucichła. Ale deszcz zmieniał swoje natężenie w trakcie spektaklu, sprawiał wrażenie niezapowiedzianego chóru, przetykanego od czasu do czasu stłumionymi dźwiękami dzwonów z krakowskich kościołów. Odgłosy miasta, które zwykle towarzyszą nam podczas spektakli w plenerach Muzeum Archeologicznego - ucichły. Wilgotne powietrze zupełnie inaczej niż zwykle przenosiło dźwięk, którzy zdawał się odbijać od siebie, a przez to stawać bardziej przestrzenny. Aktorom, którzy wychodzą od czasu do czasu poza zadaszoną przestrzeń bramy, kompletnie przemokły kostiumy, a woda spływała po ich twarzach, zmywając charakteryzację. Środkiem bramy płynął rwący strumień wody, tworząc coś na kształt dawnej rampy, oddzielającej scenę od widowni. W spektaklu jest scena, kiedy jedna z postaci ma uklęknąć przed własnym portretem - aktor to grający po prostu runął w wodę, co sprawiało wrażenie, jakby chciał się obmyć przed pojrzeniem we własny konterfekt.
W trakcie spektaklu temperatura obniżyła się o jakieś 10 stopni, pod koniec było już zupełnie zimno.
Nie jestem zwolennikiem owacji, ani ich nie prowokujemy, ale tym razem zasłużyliśmy sobie - obie stron: aktorzy i widzowie na trwającą cztery minuty (bo tyle trwa "Walc nr 2" Szostakowicza, który dajemy na oklaski) owację na stojąco. Pewno gdybyśmy puścili ten walc raz jeszcze owacja nadal by trwała.
To doświadczenie znakomicie uchwycił na fotografiach Mistrz Jacek Maria Stokłosa.
Spektakl rozpoczął się 9 września 2019 o godz. 19:05, zakończył o 20:40.
Więcej zdjęć: 105029704@N02/albums/72157710795529206" rel="ugc" target="_blank">https://www.flickr.com/photos/105029704@N02/albums/72157710795529206