Album Zalewskich tom I

Album Zalewskich tom I Historia rodu Zalewskich, słynnych lwowskich cukierników i ich potomków, spisana w trzech tomach. I jeszcze jeden powód. Jestem ostatnim z Zalewskich. Powrócą.

Album Zalewskich, to pierwsza część historii rodu Zalewskich, słynnych lwowskich cukierników, obejmująca lata 1870-1955. Tom jest bogato ilustrowany: na 432 stronach zawiera ponad dwa tysiące reprodukcji fotografii, listów, grypsów, dokumentów, artykułów prasowych i innych rodzinnych pamiątek. Album powstał w specyficznym momencie – podczas pandemii koronawirusa. W niepewności, izolacji i smutku,

bo tuż po śmierci mojego Taty. W tym nowym świecie ograniczenia i pustka pojawiły się w miejscu zwyczajnego ludzkiego życia, które dotąd tętniło codziennymi kontaktami, cieszyło zmiennością widnokręgu. Ta obecnie nieprzewidywalna kolej rzeczy oznajmia koniec bezpiecznego świata. Atmosfera sprzyja zatrzymaniu czasu, refleksji nad przeszłością, nad przemijaniem, utratą bliskich, ich przesuwaniem się w inne wymiary. Pojawia się myśl, że być może właśnie nastał ostatni moment, by sporządzić takie świadectwo historii rodu, by pozostawić po sobie taki dowód życia. Moja córka i jej dzieci noszą inne nazwisko. Niegdyś dzietna i liczna rodzina zwęziła się jak papierowa tubka, u góry szeroka jak bukiet kwiatów, u dołu zwężona, tak by przepuścić jedynie jedną drobną kroplę, skapującą z łodyg. Z tych wszystkich powodów odczuwam wzmożone pragnienie dopełnienia rodzinnego dzieła, a przy okazji zamknięcia pewnej epoki i wyakcentowania jednego z najwybitniejszych Zalewskich, mojego Taty, którego długie życie przed chwilą dobiegło końca. Na kartach albumu wszyscy oni – Zalewscy, ich małżonkowie, ich dzieci, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, wnuki i prawnuki… ożyją. Wszyscy znów będą kipieli emocjami. Znowu pojawią się pragnienia, dylematy, wszystkie ludzkie uczucia. Z dawnych kart powrócą rodzinne sprawy. Perypetie zawodowe i sercowe problemy. Wyświetlą się złożone koleje życia na tle pogmatwanej historii kraju. Sprawy, które dawno przeminęły, które umarły. Czyżby?

Znajoma napisała do mnie: Gdyby był Pan celebrytą: aktorem, znanym politykiem, dziennkarzem tvn, osobą medialnie powszec...
27/10/2024

Znajoma napisała do mnie:

Gdyby był Pan celebrytą: aktorem, znanym politykiem, dziennkarzem tvn, osobą medialnie powszechnie rozpoznawalną, książka ta stałaby się bez wątpienia bestsellerem.
Małogorzata Feldek, Mysłowice

Inni:

Spodziewałam się, że przeczytam historie z dzieciństwa autora. Później okazało się, że są one okraszone bogatymi opisami Krakowa zmieniającego się na przestrzeni czasów. W drugiej części z kart książki wylały się oniryczne opisy na temat tego, co rozgrywa się w umyśle autora, gdy staje twarzą w twarz z przeznaczeniem. Przemyślenia dotyczące upływu czasu i sensu życia są główną osią „Muki”. I to one, moim zdaniem, świadczą o jej wartości. J.M.

„MUKA” Pawła Daniela Zalewskiego zdecydowanie zasługuje na uwagę. Autor z niezwykłą wrażliwością i umiejętnością tworzy wielowarstwową narrację, która przenosi czytelnika w różne okresy życia głównego bohatera, jednocześnie oferując bogactwo detali i głębię emocjonalną. Jest to nie tylko zapis osobistych wspomnień autora, ale także uniwersalna opowieść o dorastaniu, przemijaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. To książka, która zmusza do refleksji i pozwala czytelnikowi na chwilę nostalgii, niezależnie od własnych doświadczeń życiowych. Warto zatem zanurzyć się w ten wyjątkowy świat, aby doświadczyć pełni emocji, które niesie ze sobą ta opowieść.

"Muka" nadal w sprzedaży w ksiegarniach stacjonarnych i internetowych.

"W Polsnische Volkschule fur Knaben, w czwartej klasie szkoły powszechnej, skolegowany był ze mną blisko Janusz Herbert,...
15/10/2024

"W Polsnische Volkschule fur Knaben, w czwartej klasie szkoły powszechnej, skolegowany był ze mną blisko Janusz Herbert, brat Zbigniewa, kilka lat od niego starszego, w przyszłości, rzecz jasna, słynnego poety. Nazywalismy Janusza „Herbert”, tak jakby było to imię czy pseudonim, a nie nazwisko. Tak zawsze było, przynajmniej ja tak na niego i do niego mówiłem, być może kojarzył mi się ten wyraz z imieniem Hubert czy Robert, może po prostu pasował, brzmiał jak imię. W grupie kolegów w tej klasie bawiliśmy się w wymyśloną przez nas samych grę planszową. Mapę Europy podzieliliśmy pomiędzy siebie na państwa. Byliśmy tych państw właścicielami, jakby okupantami. Wciąż kłocilismy się o to, kto zdobył, który kraj. Herbert wciąż przywłaszczał sobie Wielką Brytanię. Ona była w tej grze wiele warta, bo położona na wyspie i wiele tam było miast. Mnie często przypadały w udziale gorsze tereny, jak na przykład Hiszpania. Innym, mniej wnikliwym kolegom, przydzielaliśmy kraje najgorszego sortu. Janusz był kolegą ważniejszym od innych. Najprawdopodobniej myśmy dwaj byli najinteligentniejsi. Zarządzaliśmy tą mapą Europy – to myśmy pozostałym rozdawali państwa europejskie. Wskutek tych zabaw, często u Herbertów bywałem, na ulicy Obertyńskiej. Była dla mnie łatwo dostępna, przebiegałem od Stryjskiej przez górki. Na dole leżała Pełczyńska, granicząca z Cytadelą, tam forty austriackie. Te forty widać było dobrze z okna mieszkania na Stryjskiej. Kiedyś pożyczyłem Herbertowi książkę z wydawnictwa, które publikowalo serię broszur dla chłopców. To była opowieśc o życiu harcerzy – bohaterem był harcerz, który miał swoją grupę, drużynę. Oni tam ćwiczyli, skradali się, urządzali jakies bójki, podchody. No i ta książka została u niego, niezwrócona mi, bo Janusz... zmarł. Nagle go nie było. Jeszcze kilka dni wcześniej, byłem u niego. Wił się w boleściach na łóżku, nie mógł rozmawiać, nie mogł ze mna grać w te nasze państwa. Jego rodzice to byli świadomi i opiekuńczy ludzie, wyksztalceni i zamożni: ojciec prawnik, profesor ekonomii, nawet chyba dyrektor banku. Ja byłem przekonany, że Janusz jest tylko zwyczajnie chory. Okazało się, że miał zapalenie otrzewnej. Zmarł w męczarniach w domu. A ta pożyczona mu książka, to była ksiażka znajomej mojej mamy. Po jego o śmierci mama dopominała się o książkę, by ją tej znajomej zwrócić. Trzykrornie brat Janusza, Zbigniew przychodził do nas do domu i rozmawiał ze mną i mamą. Gdy Zbigniew był u nas, nagle wyrwało mi się z ust: „Bo Herbert…” I wtedy strasznie się zawstydziłem. Zdałem sobie sprawę, że nikt nie rozumie, dlaczego wspominam go z nazwiska, nikt nie wiedział, że tak na niego mówiłem, mówiliśmy, Herbert, a nie Janusz. Taki był nasz szkolny zwyczaj. Poczułem na sobie wzrok jego brata i mojej mamy. Byłem zbyt speszony i za mały, by im wytłumaczyć skąd się wziął ten „Herbert”. Byłem też za młody, by móc wyrazić, jak poruszyła mnie śmierć najbliższego kolegi. poczułem wtedy dotkliwie swoją niemożność powiedzenia tego, co bym chciał. Nie umiałem przyjąć jego śmierci".

Janusz Herbert zmarł na rozlane zapalenie wyrostka robaczkowego we wrześniu 1943. Jego brat Zbigniew wspominał: Zachorował poważnie mój braciszek. Byłem wówczas autorem dwóch wierszy, z których jeden, długi poemat na wzór „Statku pijanego” uważałem za genialny. Wiedziałem, że aby brata uratować, trzeba poświęcić coś, co ma się najdroższego. Spaliłem wiersze i poprzysiągłem, że nie będę nigdy pisał. Mały umarł mi na rękach, pamiętam: miał dużą gorączkę i opowiadałem bajkę, która podobała mu się. Umarł, więc mogłem już zostać lichym poetą. Badacze życia i twórczości poety Herberta podkreślają jednak: W rzeczywistości młodszy brat, Janusz, zmarł we wrześniu 1943 roku, gdy Zbigniew miał już 19 lat i większe osiagniecia literackie. Nie jest tez potwierdzone, by brat umarł Zbigniewowi "na rękach”, choć większość źródeł świadczy, ze faktycznie, zmarł w domu, a nie w szpitalu.

Powyższe fragmenty pochodzą z tomu pierwszego "Albumu Zalewskich" mojego autorstwa. Zamieszczam fotografię klasy z Polsnische Volkschule fur Knaben, na którym widoczny jest syn cukiernika lwowskiego, mój ojciec Władysław Zalewski oraz wspomniany w opowieści Taty Janusz Herbert. Szczególy w podpisie.

Książka pod choinkę i nie tylko. Po prostu - lektura na zimę. ALBUM ZALEWSKICH tom I (1875-1947), tom II (1904-1976), to...
02/12/2022

Książka pod choinkę i nie tylko. Po prostu - lektura na zimę.
ALBUM ZALEWSKICH tom I (1875-1947), tom II (1904-1976), tom III (1965-2022). Sprzedaż: www.paweldanielzalewski.pl

“Tytaniczna praca Pawła Daniela Zalewskiego dała wspaniały efekt w postaci trzech tomów „Albumu Zalewskich”. W każdym ponad pięćset stron formatu a4, ponad dwa tysiące fotografii i skanów dokumentów. Dzieło absolutnie unikatowe, oparte na ogromnym materiale, gromadzonym od ponad 100 lat w różnych miejscach, kuferkach, pakietach, szufladach ..., ale co najważniejsze, gromadzonym skrupulatnie przez kolejne pokolenia. Zatem Album to także świadectwo życia rodziny Zalewskich na przestrzeni wielu, wielu lat. I nie było to tylko słodkie życie ... Jest to niekończąca się opowieść o rodzinie znanego cukiernika i losach kolejnych jej członków... Ale nie tylko, bowiem wiele można dowiedzieć się, gdy „krok po kroku” przegląda się i czyta karty Albumu. Jest w nim właściwie wszystko, co działo się we Lwowie do czasu II wojny światowej i w czasie jej trwania, jakie były i są losy rodziny Zalewskich, ale nie tylko ich. To jest tło, które przybliża czytelnikowi początki XX wieku, jak rodził się i rozwijał Lwów, jakie były dzieje Krakowa, Warszawy, Polski, ale także styl życia. Chwilami, czytając, odnosi się wrażenie, że jest się świadkiem tych, czy innych wydarzeń. Wspomnienia nasączone są czułością, bliskością, nostalgią, niekiedy też łagodną ironią, czy wreszcie żartem. Słowem, jest tu wszystko, tak jak w życiu każdego człowieka, każdej rodziny, radości i smutki i tylko narracja jest zupełnie wyjątkowa. Wystarczy przeczytać Wstęp, napisany przez Autora, aby zrozumieć co mam na myśli. Feeria stanów emocjonalnych, obrazowo przedstawionych zdarzeń, wzruszeń i to wszystko w różnych „odcieniach”. Wielokrotnie przeczytany wstęp potęguje chęć czytania go jeszcze raz, i jeszcze raz... “ /Anna Stengl, Album o Zalewskich – tych ze Lwowa..., Cracovia Leopolis, 2021/ Książki: tom I, II oraz III do nabycia na stronie: www.paweldanielzalewski.pl

21/04/2021

Adres

Odrzywolskiego 11a
Kraków
30-376

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Album Zalewskich tom I umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Album Zalewskich tom I:

Udostępnij