15/07/2020
„Malarstwo jest niemą poezją, a poezja mówiącym malarstwem”-
- od malarstwa do poezji, od poezji do malarstwa.
Każdy z nas kroczy po swych stacjach boleści. Maria Więckowska jako artystka przeżywała świat mocniej. Dostrzec w niej można było dusze dziecka zagubionego w agresywnej, niezrozumiałej rzeczywistości. Zawieszona między niebem a ziemią, skrępowana własnymi lękami przed bliżej nieokreśloną przyszłością. Przytłoczona pragmatyzmem życia, uratowana została przez wyobraźnię i talent, materializujący się w sztuce niczym wyzwanie rzucone światu.
W twórczości poetyckiej bardziej bezpośrednia, dopowiadała to, co w obrazie wyrażone było symbolem, barwą, jakże szlachetną, pełną zadumy, melancholii i niepokoju. Obrazy i słowa to życie jej duszy, której motywem przewodnim były dwie sfery: sacrum - Bóg, anioły i profanum - człowiek słaby, kaleki, niewidomy, dziecko zagubione i samotne.
Dawne już czasy odznaczały się współistnieniem malarstwa i poezji. Symonides z Keos powiedział, że „malarstwo jest niemą poezją, a poezja mówiącym malarstwem”.
Liczne rękopisy wierszy, pamiętniki opatrzone szkicami, zeszyty w szarych okładkach skrywają wiele tajemnych myśli, z którymi borykała się samotna Maria. Twórczość warta chwili zatrzymania i głębszej refleksji. Liryka o ogromnej mocy oddziaływania na wyobraźnię. Tematem przewodnim było jej wewnętrzne dziecko, ukryte wśród traw, ciemnych lasów, skryte w kłosach zbóż, zalęknione - „Las jest moim domem” – pisała w jednym z wierszy, który umieściła na autoportrecie. Wizerunek Marii na szarym tle: postać ze zwieszonymi rękami, włosy rozpuszczone, wyzywające spojrzenie rzucone w stronę widza. Szarość i różne jego odcienie – takie kolory lubiła najbardziej. Kreska ograniczająca przestrzeń, usunęła wszystko, co zbędne, tworząc kobiecą sylwetkę. Niepozorna, drobna, zagubiona. Podobny nastrój i tematykę możemy uchwycić w tekście bez tytułu:
siedzisz tam
malutka zupełnie
rękoma oplotłaś samą siebie
oczy błyszcza ci jak dwa diademy
siedzisz tam jak figurynka dziwna
jeżeli nic nie odczuwasz – to dobrze dla ciebie
ale jeżeli ta drobna sieć żył na skroni
i drżenie twoich palców oznaczają wrażliwość
to jakże musisz cierpieć
tam na samotnej chmurze
opleciona własnymi rękoma
jak puszczyk lękliwy i wielkooki
siedzisz na górze i odprawiasz pokutę
nie bój się mnie
sfruń mi na ręce
dłonie moje czekają na bicie twego serca
nie bój się, chcę tylko
przytulić do policzka twoje niespokojne skrzydła
Świat zewnętrzny ją przytłaczał. Jednak w tej słabości miała swe źródło bogata i wszechstronna twórczość, która odwzorowywała wewnętrzne przeżycia artystki. Wrażliwa, delikatna, ulotna, skryta, odkrywająca tajemnice bytu w rzeczach najmniejszych, bez patetyzmu i monumentalności. Czy pajęczyna nie jest piękna? Tkane nici, prawie niewidoczne, reagujące na każde tchnienie wiatru, rosę o poranku. Zastanawia mnie, czy w świecie absurdu, chęci szokowania wszelkimi dostępnymi środkami, współczesny odbiorca nie jest złakniony prostoty i subtelnego piękna.
Wiele wierszy Marii Więckowskiej nosi tytuł „Modlitwa”. Warto przytoczyć jeden z nich:
MODLITWA
Ty jesteś moim światłem
i gdybyś zawiódł
noc zapanowałaby od końca do końca
bez kresu
w Tobie składam moją samotność nieomylną
i gdybyś chłodem nieistnienia przenikał
moje dłonie i kosmos
nie byłoby ani jednego drgnienia warg
od Ciebie nie mogę odejść
zaraz rozsypuje się sens wszystkich godzin
oto wyznaję Ci
nie chcę od Ciebie odejść
ponieważ Ty jesteś punktem równowagi
Ii Ty jesteś sterem wszystkich moich dni,
ale między Tobą a mną
jest pasmo popielatej barwy
Motywem przewodnim jest Bóg jako światło, które pozwala lepiej widzieć, rozumieć każdą rzecz, a przede wszystkim rozprasza mrok nocy, rozumianej jako przestrzeń strachu, lęków, niepokojów artystki. „Ale między Tobą a mną/ Jest pasmo popielatej barwy” – popiel, szarość, należy rozumieć, jako nieustanne poczucie osamotnienia, bezdennej pustki, o której mówiła malarka przy okazji wystaw swych obrazów.
Teksty zapisane na kartkach brulionów w formie wierszy czy też zapisków, stanowią jej osobiste wyznanie, wyrastające z przekonania bezpośredniego obcowania z Bogiem. W „Zapiskach” z 22 listopada 1978 roku możemy przeczytać: Światło moje, przebacz mi. Przychodzę do Ciebie teraz, mów do mnie. Wszystko, co nie jest prawdą zniszcz, odsuń ode mnie. Chcę iść prostą drogą, dotykać drzew i w pracy być jak trzmiel i pasterz.
Prowadź mnie drogą, którą przeznaczyłeś mi, poddaję się Tobie. Słucham Twego głosu i drżę aby być mu posłuszną. Dałeś mi cel i pokornie chylę głowę przed Twoimi darami. Pasterzowi dałeś tęsknotę i śpiewa wśród pól donośnie, a głos jest jak leśny dzwon. Dialogi prowadzone z Jezusem – Przyjacielem – świadczą o chrystocentrycznej religijności. „Lekarzu”, „Przyjacielu”, „Pocieszycielu”, „Świetle”- za pomocą tych apostrof zwraca się do swego rozmówcy. Jemu powierza przytłaczający ból duszy. Rozmowy, które tworzą swoisty wewnętrzny portret.
Od malarstwa do poezji, od poezji do malarstwa. Leonardo da Vinci w Traktacie o malarstwie stwierdził, że poezja jest „ślepym malarstwem”, posługuje się literami, które nie są podobne do przedstawianych przedmiotów. Natomiast obraz odnosi się do dzieł Boga, odzwierciedla zachwyt budzący się w jednej chwili spojrzenia.
Autorka: Agnieszka K***a