15/05/2026
PASTELOWE...
kolory, zapachy, kredki…
Niektórzy uwielbiają, innych mdli.
Czasem kobiecość jest pastelowa. Czasem zupełnie nie.
Pamiętam, jak dostałam moje pierwsze pastele – takie w styropianowym opakowaniu z czarnym kartonikiem, 12 odcieni. Pamiętam jak się dziwiłam nowym sposobem rysowania (a może malowania?). Wydawało mi się na początku, że to takie wyjątkowo magiczne kredki. Tyle, że jak już trochę potestowałam, okazało się że wcale nie tak łatwo uzyskać efekt, jaki sobie w głowie pomyślałam. Że to trudna materia. I czasem nieprzewidywalna.
I nie zostałam rysownikiem.
Ale, jak moje dziecko zakomunikowało, że chce mieć swój zestaw ochoczo kupiłam duże pudełko (jakoś 12 kolorów wydawało mi się za bardzo ograniczające). Tyle że po rozpakowaniu okazało się, że ono nie o takich kredkach marzyło. Dla mnie oczywiste było, że jak pastele to suche, bo takie magiczne. A miały być olejne – bo tak bardzo intensywne w kolorze i nasyceniu...
Cóż, kolejna nauka na przyszłość.
________
A w mojej pracowni raz tak, raz tak. Pastelowe modele mieszają się z tymi zupełnie z drugiego bieguna. Na przykład ten wzór w irysy – delikatny kwiatowy print jest bardzo spokojny. Ale irysy mam też w wydaniu bardzo dynamicznym. Sami sprawdźcie
👉 www.podarunek.art/sklep