09/10/2016
Znany krytyk Artur Cichmiński widział "2" i swoimi przemyśleniami postanowił się z nami podzielić!
Zapraszamy do lektury pierwszej recenzji "2" !!!!
"No dobrze. Byłem, zobaczyłem, opisałem.. :-) Dominika Gwit - brawo. Michał Tomala - brawo. Radosław Dunaszewski - brawo.
A teraz kilka słów komentarza ;-)
Pierwsze koty za płoty. Dziś Dominika Gwit i Michał Tomala mogą śmiało i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że zadebiutowali na teatralnej scenie. Konkretnie w miniony piątek, w konstancińskim Teatrze Hugonówka. Zadanie było nie tylko niełatwe, co wręcz wymagające. Sztuka „2” autorstwa Brytyjczyka Jima Cartwrighta w reżyserii Radosława Dunaszewskiego, to solidny dramaturgicznie materiał opisujący intymne, osobiste relacje między kilkoma parami, a którym towarzyszą najczęściej gorycz, smutek, żal oraz niewyobrażalny emocjonalny ból. Na szczęście, jak można by się spodziewać po jednym z reprezentantów brytyjskiego dramatu, tekst nie jest pozbawiony humoru, czarnego, dosadnego żartu, ironii oraz dystansu. Dwoje młodych, jeszcze nie tak doświadczonych aktorów, których pióro Cartwrighta powinno zmiażdżyć, nie dać żadnych szans na pokazanie psychologicznej prawdy, wczucia się w niuanse i krzywizny interakcji między poszczególnymi bohaterami, wychodzi jednak z tego wyzwania, co najmniej godnie. Dziś chyba tylko ich wiek stoi na przeszkodzie, aby wszystkie puzzle tej intrygującej układanki idealnie do siebie pasowały. Nie mniej jednak, pamiętając o możliwościach, doświadczeniu i niewątpliwym talencie tych konkretnych wykonawców, warto oddać im, co ich. W końcu to oni niosą na swoich barkach cały ten ciężar.
W tej „małżeńskiej tragikomedii” dzieje się bardzo dużo. Raz przybiera to postać karykatury, raz groteski, innym razem pełnokrwistego dramatu. „2” jest pełną paletą zachowań, reakcji, odruchów, mieszanką miłości i nienawiści. Czy to jednak na pewno pełen przekrój mechanizmów tworzących koegzystencję między kobietą, a mężczyzną? Z całą pewnością nie. Tym bardziej, że każda zaprezentowana na scenie historia i jej bohaterowie, połączona jest jednym wspólnym mianownikiem. Na tych związkach, w tych uczuciach, w tej wymianie emocji, niezmiennie pojawia się jakaś rysa, piętno, skaza. Oczywiście to, że w postmodernistycznej rzeczywistości szczęściu towarzyszy cierpienie, a co wiadomo chociażby od czasów romantyzmu, jest już aż nadto wyeksponowanym wątkiem. Stąd sztuka próbuje bardziej odpowiedzieć na pytanie czy szczęście w ogóle jest możliwe? O porozumieniu nie wspominając. A jednak „2” w tym kontekście, to przede wszytskim szansa dla dwojga aktorów. To ich zadaniem jest uwiarygodnienie tego faktu, sprawienie, aby widz mógł poczuć prawdę, przejąć się wystawianą fabułą i zabrać do domu kilka przemyśleń, a może nawet uniesień.
W ten sposób wracamy do pary wykonawców – Dominiki Gwit i Michała Tomali, którzy zakładają tutaj nie jedną maskę, nie jeden kostium. Są takie momenty, takie chwile, że dłonie same składają się do braw. Dominika Gwit! Aktorka, która rozpoczynała swoją karierę u Kasi Rosłaniec w „Galeriankach”, później znacząco gościła w kilku istotnych serialach obyczajowych („Przepis na życie”, „Singielka”, „Na Wspólnej"). Teraz próbuje swoich sił z żywym tekstem w bezpośrednim kontakcie z publicznością. To trzeba zobaczyć. Trudno skupiać się na wszystkich portretach, które Dominika przetwarza na scenie. Jedne wypadają lepiej inne gorzej. Nie zawsze to jej wina. A mimo to nie można odmówić jej zaangażowania, wyczucia postaci, ich złożoności, jak i subtelności. W którymś momencie jest jak dynamit, brawurowo i z komediowym pazurem doznając na scenie… orgazmu! W kolejnym epizodzie to cicha, stłamszona, zahukana kobieta, której w sposób dramatyczny puszczają w końcu hamulce. Niezależnie od skali akceptacji poszczególnych „twarzy”, Dominikę Gwit ogląda się z ogromną przyjemnością i oklaskuje potem z dużą satysfakcją. Kto wie, może z czasem to właśnie teatr stanie się jej naturalnym środowiskiem, bo warunki i temperament bez wątpienia posiada. Podobnie zresztą Michał Tomala, mający na swoim koncie między innymi udział w serialu „Na Wspólnej", który ma jedynie takiego pecha, że Jim Cartwright napisał partie kobiece po prostu lepiej, poświęcając im więcej uwagi. Męskie „archetypy” w przypadku „2”, to najczęściej jakaś ofiara losu, żałosny macho czy zakompleksiony, szowinistyczny autokrata. Co może z tym zrobić Tomala? Zagrać to komediowo i rozbawiać publiczność, dając pole do popisu Dominice. Ale Tomala jest jak Kamil Grosicki idealnie dogrywający do Lewandowskiego. Ciężko haruje, aby partner mógł postawić kropkę nad i.
„2” w reżyserii Radosława Dunaszewskiego, to brytyjski humor przeplatany prozą życia, tak gorzką, jak i śmieszną. Rzecz zagrana z wyczuciem, ze smakiem i entuzjazmem dopiero kształtujących swoje aktorskie szlify artystów. Trochę ponad półtora godzinny spektakl pozwala na chwilę relaksu, ale niepozbawionego refleksji nad życiem, otaczającymi nas ludźmi, wreszcie nami samymi. Inteligentne i dowcipne, czegóż chcieć więcej? Brawo!"
Artur Cichmiński
Dziękujemy!!!