02/05/2026
Jestem świeżo po spektaklu „Requiem dla snu” w Narodowy Stary Teatr w Krakowie (reż. Jakub Skrzywanek). Jedno jest dla mnie absolutnie pewne: to aktorstwo wynosi ten spektakl na najwyższy poziom. 👏🏻
Zespół w niezwykle świadomy i dojrzały sposób mierzy się z trudną, wielowarstwową tematyką uzależnień. Nie tylko od substancji, ale też emocji, bliskości i pustki. To opowieść o samotności, relacjach i ich dysfunkcjach, o przekraczaniu granic oraz świecie napędzanym konsumpcjonizmem, w którym wszystko ma swoją cenę.
Performatywna forma spektaklu momentami celowo pozwala „złapać oddech”. Pojawiające się pauzy dają widzowi przestrzeń, by unieść ciężar tej historii. To bardzo przemyślany i potrzebny zabieg.
Szczególnie poruszyła mnie kreacja Rob Wasiewicz. Finałowa scena rozmowy z matką zostaje w głowie na długo. To moment, w którym bohater mówi jej, że nauczyła go bycia nikim, a zaraz potem zadaje pytanie: „ale kto Ciebie tego nauczył?”. Mocne, bolesne i bardzo trafne uderzenie w temat dziedziczenia schematów.
Ogromne brawa za odważne kreacje dla Magdy Grąziowskiej, Daniela Dobosza, Anny Radwan, Eweliny Żak, Krzysztofa Zawadzkiego i Adama Nawojczyka. Każdy z nich stworzył coś wspaniałego, choć przy tej tematyce to słowo brzmi niemal ryzykownie.
Przedstawili różne oblicza uzależnień w sposób mocny i dobitny. Momentami naprawdę można było poczuć ścisk w gardle. Każdy z bohaterów był zależny od czegoś innego, ale to właśnie uzależnienie ich łączyło. Uwikłani w kompulsywne jedzenie, pochłonięci telewizją, seksem, poszukiwaniem bliskości, funkcjonujący w poczuciu beznadziejności i niedowartościowania, które próbowali zagłuszyć w sposób ostatecznie destrukcyjny.
Na pewno do tego spektaklu wrócę, jedno obejrzenie to zdecydowanie za mało.
Polecam Wam z całego serca. A to moja szybka, jeszcze świeża recenzja tuż po wyjściu z teatru. ♥️
• teatr • spektakl • Requiem dla snu • Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie • recenzja