30/12/2025
Spektakl drugi.
3 stycznia godz. 17.15
"Wściekły pies" monodram w wyk. Sebastiana Słomińskiego. reż Marcin Bortkiewicz
O spektaklu:
"Wściekły pies" na motywach reportażu Wojciecha Tochmana jest homilią księdza, skierowaną wprost do widzów (wiernych), którzy są świadkami spowiedzi grzesznika, homoseksualisty zaplątanego w sidła uzależnienia od seksu i cierpiącego pod jarzmem zakażenia wirusem HIV. Jego dramatyczne spotkanie z wiernymi jest wołaniem chorego o pomoc, bolesnym poszukiwaniem miłości bliźniego, współczucia i zrozumienia. Zaskakujący finał tej historii, każe nam - widzom - uświadomić sobie, że zarówno jako społeczeństwo, jak i zwykli - każdy z osobna - ludzie, nie jesteśmy gotowi na przyjęcie szczerego wyznania człowieka, który nie chce i nie ma już siły dłużej żyć w ukryciu.
Twórcy:
Marcin Bortkiewicz
Reżyser, scenarzysta, dramaturg, aktor filmowy i teatralny. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego i Szkoły Wajdy. Od blisko 20 lat współpracuje z Teatrem Ecce Homo.
Sebastian Słomiński
Aktor, reżyser, pedagog teatralny, aktor głosowy. Absolwent Akademii Teatralnej w Warszawie na wydziale Wiedzy o Teatrze. Na swoim koncie ma ponad 260 spektakli (współpracował z Teatrem Pijana Sypialnia, który również współzałożył). Prowadzi kilka grup teatralnych, w tym Teatr Ad Rem, a spektakle z jego studentami są laureatami wielu festiwali ogólnopolskich.
Z recenzji:
„Monodram. Surowy, konkretny. Pozbawiony niepotrzebnych ozdobników. Tak jak język, którym posługuje się pisząc reportaże Wojciech Tochman. Na bazie jednego z nich Marcin Bortkiewicz wyreżyserował „Wściekłego psa”. Na scenie Sebastian Słomiński.
Zaczyna tyłem do widzów, w szacie liturgicznej skupia uwagę. (…) Mówi o bólu. wielu poziomach jego odczuwania i powstawania. Bólu fizycznym? O wiele głębszym bólu, którego geneza to inność. Niemożliwa do zniwelowania, będąca zarzewiem tragedii. Skrzętnie skrywana, choć często trudna do utrzymania w ryzach emocjonalnych. Ksiądz, w którego wciela się Słomiński jest gejem. Od dwunastego roku życia wie o swojej inności. Znamienne, że autorzy przewrotnie zaszywają w spektaklu prowokację. To homilia wygłoszona w dniu osób chorych. Zatem homoseksualizm to choroba? Odpowiedz na to pytanie pozostawiona została widzom. I bardzo dobrze. To nie jest spektakl nachalnie narzucający narrację, czy generujący powierzchowne odpowiedzi. Patrzymy przez szkło akwarium na ludzki, tragiczny los. Człowieka, który szukając pomocy i akceptacji plątał swoje życie jak sploty rybackiej sieci. Nie mogąc podzielić się swoją innością z otoczeniem pozostał wobec niej bezradny, bezbronny. Ugrzązł w niej stając się rozdwojeniem uczciwości od kłamstwa w jednym ciele. Jednej duszy. Ksiądz gej, który w czas kolędy odwiedza homoseksualne pary i tłumaczy im jaki błąd popełniają żyjąc w jednopłciowym związku. Duchowny, który zaoszczędzone kościelne pieniądze wydaje w gejowskiej saunie.
Kara? Czy kłamstwo zostaje ukarane? A może miłosierny Bóg spoglądając na mękę swojego stworzenia wyzwoli je od niej? Ukoi ból i wskazując na niego rzuci mimochodem choćby: „Oto człowiek”? Byłoby to równie przewrotne, co dzień wygłoszenia tej homilii-coming outu. Ale tak się nie dzieje. Pojawiają się kolejne plagi i kłopoty(..)
Jacek Mroczek.