21/04/2019
✅Radio Samiec / Radio Popapraniec
Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie moich spostrzeżeń dotyczących prowadzącego kanał na platformie Youtube o nazwie Radio Samiec 2.
Mam kilka refleksji dotyczących tego Pana którymi z przyjemnością podzielę się z wami, w charakterze wolnej, nieskrępowanej wymiany opinii.
Do napisania tego soczystego wpisu zdeterminował mnie bezpośrednio tzw. "shadow ban" którym uraczył mnie Pan Marek ;))
Zanim jednak przejdę do meritum przybliżę trochę charakter i genezę mojego obcowania z kanałem Radio Samiec 2, wcześniej Radio Samiec.
Subskrybowałem kanał Radio Samiec przez około dwa lata, może trochę ponad..
Whatever, szczęśliwi czasu nie liczą.
Tematyka relacji damsko-męskich poruszana na tym kanale była bardzo bliska mojemu światopoglądowi oraz doświadczeniom na tej płaszczyźnie.
Doświadczeń mam sporo więc pomyślałem – wreszcie jest gość który nie pierdoli o cukierkowym romantyzmie tylko mówi jak jest, często dotykając kwestii niewygodnych społecznie.
Wyjątkowo lubię osoby podejmujące niewygodne społecznie tematy, ponadto uważam że są to tematy ważne ^^
Wszystko było ok, luźne "audycje" (specjalnie piszę w cudzysłowie, wyjaśnię później dlaczego) jednocześnie spora dawka faktów, temat podawany był w sposób rzeczowy i ówcześnie przyswajalny (przynajmniej dla mnie).
W tym czasie nie miałem potrzeby komentowania nagrań ponieważ mówiąc kolokwialnie – nie miałem się do czego przypierdolić, a dublowanie wypowiedzi autora, pisząc to samo pod filmem nie miało sensu. Po prostu pełna zgodność, łapka w górę w geście uznania i cześć! Czekam na następne nagranie do krokieta z barszczem.
Znalazłbym oczywiście drobne detale które mógłbym skomentować jednak były to pierdoły, w perspektywie całości nieistotne. Cała konwencja kanału mi odpowiadała, autor wydawał mi się spójny a zjawiska o których mówił były prawdziwe, zbadane, najzwyczajniej były faktem. Z resztą nadal są ;))
Na swój wizerunek w moich oczach (mówiąc delikatnie nie jest zbyt przychylny) Pan Marek zaczął pracować około rok temu.
W nagraniach coraz częściej zamiast tytułowej tematyki zaczynał się tematyczny hydepark.
Wiadomo, kanał zyskiwał nowych odbiorców więc autor też częściej wplatał w treści wątki prywatne.
W ramach zacieśnienia więzi z odbiorcami ten zabieg jest całkiem sensowny i często potrzebny.
Sami jako słuchacze często utożsamiamy się z autorem i zwyczajnie "po ludzku" jesteśmy ciekawi jakim jest człowiekiem prywatnie. Oczywiste. Nic w tym dziwnego.
We wszystkim jednak warto znać umiar, odpowiednie proporcje mikstury.
W moim odczuciu odpowiednie proporcje mikstury o nazwie "Dobra audycja" zostały mówiąc kolokwialnie – spierdolone w c**j.
Coś jakbyś pomieszał aspirynę z wódką, przyjacielu ;)
Z kanału którego zamysłem była walka o prawa kobiet i sprawiedliwość stał się w moim odczuciu kanałem ściekowym przez który autor pompuje wiadra swoich frustracji, samotności, często też niewiedzy (dotykając nowych tematów o których nie ma pojęcia takich jak chociażby ekonomia/polityka), ignorancji i gówna. Gówna, można by wręcz odnieść wrażenie - dosłownie ;)
Mimo że sam autor zręcznie obraca ten przytyk w żart, wydaje mi się że często nawiązuje do tego podświadomie.
Ale to detal, nie o fetyszach jest ten wpis ;)
DYGRESJA!
Zauważyliście że gdy Pan Marek mówi o zjawisku pedofilii w kościele niemal zawsze pada przykład gwałconych chłopców, szczególnie przykład z chłopcem któremu ksiądz podczas gwałtu rozerwał odbyt/jelito?
Zastanawiam się w sumie dlaczego nie używa w tym kontekście innych określeń jak np. "gwałcone dziewczynki" czy też po prostu "gwałcone dzieci" pisząc o tym przykrym zjawisku w charakterze ogólnym. Dlaczego są to zazwyczaj gwałceni chłopcy? I to podkreślone - rozerwane jelito -.-
Bez kontekstu, taka luźna myśl.
Zastanowiło mnie to kiedyś... przez 17,4 sec.
Ktoś też na to zwrócił uwagę?
Wracając do sedna, audycje przestały być dla mnie ciekawymi audycjami a stały się skowytem i lamentem frustrata.
Po prostu przesyt pewnych zachowań i treści był zbyt duży przez co w konsekwencji całokształt stał się nieprzyswajalny.
Wcześniej wyraźna konwencja kanału, jakby się rozmywała.
Pan Marek ujada i skomle co "audycję" jak skrzywdzony psiak któremu ktoś nadepnął na łapkę.
Aż ma człowiek ochotę empatycznie przytulić i pogłaskać po główce.
Widzę że to stała tendencja i konsekwentnie utrzymuje się do dzisiaj, sprawdzałem kilka dni temu.
(Mam w sobie mimo wszystko dużą dozę zrozumienia.
Znam oczywiście historie choroby Pana Marka, ciężko jej nie znać będąc słuchaczem ponad 2 lata.)
Zastanawiam się jednak z czego takie zachowanie może wynikać.
Frustracja? Samotność? Potrzeba bycia wysłuchanym? Może Pan Marek to po prostu malkontnet?
Przypuszczam, że wszystko z wymienionych, tylko nie wiem w jakiej kolejności.
Radio Samiec zamiast kojarzyć mi się z walką o równouprawnienie, sprawiedliwością i rozwojem osobistym kojarzy mi się dziś z gównem, Kasanową z Zambrowa, i Kanistrem... kimkolwiek te przestrzały internetowe są.
Swoją drogą to całkiem śmieszne i trochę abstrakcyjne, że jakieś trzy osoby z internetu są w stanie realnie wpłynąć (w narracji autora wręcz permanentnie pogrążać) markę Radia Samiec i sam autorytet Pana Marka, jego życie i karierę.
To tylko świadczy o tym, że Radio Samiec nie jest marką a Pan Marek nie ma autorytetu.
Jestem zdania, że budowla która ma solidne fundamenty merytoryczne, nie legnie w gruzach przez obsranie gołębia. Porównanie oczywiście dedykowane ;))
Nasuwa mi się roboczy nagłówek - Radio Samiec to Radio Samiec Beta prowadzone przez frustrata, który jest w stanie się przewrócić po kichnięciach kilku osób z internetu.
Connor McGregor ma miliony osób które go nienawidzą, jakimś cudem jego kariery to nie złamało, wręcz przeciwnie. Robi swoje i ma się dobrze. (takich przykładów mógłbym podać masę.)
Pan Marek ma natomiast trzech "hejterów" którzy "niszczą mu karierę i życie". :D
Nie chcę być uszczypliwy ale....tak....mam uszczypliwy zodiak ;)
Wiadomo rynek odbiorców (szczególnie marionetek światopoglądowych) jest podatny na każdą negatywną opinię chociażby z samej zasady, że ktoś ją napisał.
Mam na myśli zjawisko podobne do wyboru sprzedawców na Allegro.
Mimo, że dany sprzedawca ma 3 429 pozytywnych opinii, mamy tendencję do czytania i sugerowania się tymi dwoma negatywnymi.
Bezrefleksyjność to plaga dzisiejszych czasów, jednak trzeba mieć świadomość rzeczywistości i działania pewnych mechanizmów.
Pewnych mechanizmów nie zatrzymamy, możemy zminimalizować ich wpływ na nas i nasze samopoczucie.
Z moich obserwacji wynika że Pan Marek nie ma świadomości działania tych mechanizmów.
Wręcz odwrotnie - potęguje i podsyca błahostkę która naturalnie wzrasta do rangi problemu.
Przypuszczam że zarówno w jego subiektywnym odbiorze jak i ostatecznie odbiorze jego słuchaczy.
Można odnieść wrażenie, że nie chce on rozwiązać problemu bo nie będzie miał problemu do rozwiązania.
Według mnie to kwestia podejścia, nie realnego zagrożenia.
Realnego zagrożenia te osoby nie stwarzają.
Po co więc to regularne skomlenie? - zapytałby szary Kowalski.
Po co więc to regularne skomlenie? - pytam ja.
Z tego co wiem nikt na Pana Marka nie napadł, nie doszło do rękoczynów ani nawet fizycznego kontaktu ( nawet zwykłej wymiany zdań) z tymi trzema "śmiertelnymi zagrożeniami".
Jeżeli mam błędne informacje proszę mnie poprawić w tym punkcie.
Nie mam zamiaru na siłę trywializować "problemu" Pana Marka.
Jako postronny słuchacz wyciągam subiektywne wnioski z faktów które zostały mi podane w "audycjach".
Jestem dość trzeźwo myślącym graczem i jestem zdania że dopóki nikt nas fizycznie nie nęka (dla mnie internet to tylko środek przekazu, jeden z wielu) czymś nienaturalnym i niezdrowym jest traktowanie internetowych działań jak czynu dokonanego.
Mam na myśli kontekst bezpośredniego zagrożenia. Bezpośrednim zagrożeniem to nie jest, jakkolwiek bardzo byśmy tego nie wyolbrzymiali.
To nic innego jak nadawanie realnego sprawstwa czemuś będącemu niedokonanym przypuszczeniem.
Jeżeli ktoś tego nie rozumie to wolny od opinii innych będzie na pustyni, nie w internecie gdzie to zjawisko jest częścią funkcjonowania w nim.
Według mnie rozsądny i świadomy zawodnik wie jak działają "internety", jest przygotowany na ewentualny "chwilowy kryzys" wywołany działaniem negatywnych opinii i konsekwentnie robi swoje, mając przy tym wewnętrzny spokój.
Wiara to korona, konsekwencja to berło.
Gdy jesteś pewnym siebie człowiekiem i wiesz że to co robisz jest sensowne masz świadomość procesów które musza zajść i jesteś na nie gotowy.
Ten mechanizm działa samoistnie, niewiele trzeba robić.
Wystarczy tylko nie sabotować rzeczywistości.
Gdy będziemy chcieli i wykażemy się wyjątkową zawziętością nawet z ćwierkającego wróbla uczynimy niebezpiecznego jastrzębia.
W rzeczywistości oczywiście, nadal będzie on ćwierkającym wróblem.
Strach ma wielkie oczy, spokój szyderczo mruży oczy ;)
Gdy jesteś pewnym siebie człowiekiem i wiesz że to co robisz jest sensowne masz świadomość procesów które muszą zajść i jesteś na nie gotowy. Masz plan działania.
Nie umniejszasz i również nie koloryzujesz rzeczywistości. Jesteś chłodny i powściągliwy emocjonalnie. Działasz!
Totalnym brakiem dystansu do siebie i "internetów" Pan Marek popisał się wchodząc w "konflikt" z autorem kanału "Awięc". Podobno straszył pozwami sądowymi Pana Dominika ponieważ ten luźno skomentował jeden z jego filmów. Widać wjechało mu to bezpośrednio na samoocenę stąd postawa obronna. Obraza majestatu Samca k***a....
Żeby autor "Awięc" obrażał, groził, wyzywał, cokolowiek... takie zachowanie miałoby jakiekolwiek podstawy prawne, moralne, podstawy do przyjęcia pozycji obronnej.
Jednak nic z tych rzeczy nie miało miejsca!
Typowe zachowanie frustrata ze sztucznie napompowanym ego i zerowym dystansem do świata...
Przypuszczam, że mózg Pana Marka wyolbrzymił sobie całą historię, zbudował całą otoczkę, dał Panu Dominikowi status wroga i klasycznie skomlał w "audycjach" o tym że jest przez niego "wyszydzany/niszczony".
Serio k***a? Wyszydzany, wyśmiewany, szkalowany i niszczony w internecie po kilkuminutowym filmiku w którym typ wyraził swoją opinię? :D
Come on...
Ktoś k***a śmiał się nie zgadzać ze wszechwiedzącym, ktoś śmiał go skomentować bez lizania jajek jak to ma w zwyczaju większość radiosłuchaczy.
Strefa komfortu uzależnia prawda?
To już jest dla mnie dno! To nie jest nawet zabawne, to jest żenujące.
Podkreślam, że autor kanału "Awięc" ma chyba około 20-paru lat, Pan Marek chyba około 40-paru. Powinien się według mnie wykazać większym dystansem lub zwyczajnie olać temat, tym bardziej że nie był obrażany ani nikt mu nie groził.
No ale... Pan Samiec Profesor Guru Marek jest bardzo spięty i sztywny, widać niekoniecznie tam gdzie trzeba ^^
Znacie już mniej więcej mój punkt widzenia.
Z mojego punktu widzenia Pan Marek najzwyczajniej potrzebuje mieć wrogów.
Zarówno psychologicznie, strategicznie jak i marketingowo.
Nie zdziwię się jeżeli mózg Pana Marka (wersja uszczypliwa "musk") wytworzy dziwną kryminalno-sensacyjną siatkę zależności i powiąże ten wpis z jakimiś "hejterami którzy chcą go zniszczyć". Stworzy całą historię nękania wraz z analizą plugawych intencji i domniemanych zagrożeń ;))
Ze strategicznego punktu widzenia tworzenie sobie wrogów mogłaby mieć pozytywny wpływ na atrakcyjność audycji lub mogłaby być wypełniaczem czasu na potrzeby istnienia samych audycji.
W pierwszej koncepcji ciekawym pomysłem było by znalezienie sobie nowych wrogów, wiecie...kwestia urozmaicenia fabularnego.
Słuchanie o Kasanowach z Zambrowa i innych Sławkach z czasem staje się monotonne i nudne.
Poza tym superbohaterowie tego thillera są mało interesujący i średnio barwni.
Nie strzelają wiązkami gówna, nie chodzą na uszach, nie kaszlą ziemniakami ....zupełnie nic.... ;/
Z samego szacunku do swoich słuchaczy urozmaiciłbym wodospad lamentu o nowe, równie dramatyczne dopływy :D
Nie jestem godzien jednak by stawiać się na miejscu "guru" tego cyrku, nawet w skąpanych w urynie fantazjach ;)
Druga koncepcja jest według mnie jednak bardziej realna.
Tematyka powoli się wyczerpuje, ciągłość powinna być zachowana więc trzeba ten czas antenowy czymś wypełnić/zapchać. A czym najwygodniej i najskuteczniej?
Graniem na emocjach. Grając na emocjach logiczna ocena zostaje przytłumiona.
Z empatią słuchamy po raz setny tej samej ckliwej historii, jednocześnie kiwając głową ze zrozumieniem i tupiąc niecierpliwie nogą w oczekiwaniu na konkrety.
No bo przecież nie wypada powiedzieć – "mam w dupie Twoje problemy, mam swoje. Oczekuję tego po co kliknąłem, tematu z tytułu."
Z marketingowego punktu widzenia to genialny zabieg.
Jak jest naprawdę – nie wiem.
To jedynie moje spostrzeżenie.
Wydaje mi się ono prawdopodobne ponieważ nie ma zapotrzebowania na to ujadanie od strony słuchaczy. Nie widziałem nigdzie komentarzy brzmiących mniej więcej - "Maaarek! Maaarek! Opowiedz nam jeszcze raz o Kasanowie i Sławku! Prosimy!!!!" albo alternatywnie "To było zajebiście ciekawe, Marek opowiedz kiedyś bardziej szczegółowo o tym Sławku. Jak sobie z tym poradziłeś? Kto chce osobnego odcinka na ten temat łapka w górę" lub też "Marku, opowiedz po raz setny to samo, jestem masochistą i lubię słuchać tego samego, mój ulubiony przycisk w odtwarzaczu to repeat".
Nie ma k***a takich komentarzy! :D
Nikogo to nie interesuje! Każdy to słyszał sto razy.
Jeżeli się mylę, fani Radia Samiec z pewnością mnie poprawią.
To Pan Marek potrzebuje słuchaczy, nie słuchacze Pana Marka.
Sukcesem w moim odczuciu jest wypracowanie tej drugiej zależności.
Z czasem uciążliwe stało się dla mnie wchłanianie jego traum i frustracji, nie jestem tamponem ani podpaską.
Mimo wszystko Pan Marek samoistnie odpala racę pt.Sławek lub petardę pt.Kasanowa w niemal każdym nagraniu, od dłuższego czasu.
Paranoja prawda? :D
Psycholog pewnie dałby diagnozę – frustracja autora, trauma, potrzeba atencji lub chytry zabieg marketingowy.
No bo jak to inaczej nazwać...?
Diagnozę zostawiam jednak zawodowcom.
Ok, to z grubsza większość spostrzeżeń którymi chciałem się z wami podzielić.
Opiszę jeszcze, powoli kończąc, sytuację która była impulsem do napisania tego wpisu.
W gruncie rzeczy to ta sytuacja spowodowała bezpośrednio to, że to piszę.
Pozostałe opisane wyżej sprawy są jedynie smakowitym dodatkiem do tego dania.
Gdyby nie ta sytuacja, miałbym w kutasie tę całą szopkę.
Tzw. "Shadow ban" którego otrzymałem dotyczył mojego komentarza pod jednym z filmów w którym wyraziłem inny punkt widzenia na tematy gospodarczo-polityczne niż Pan Samiec.
W moim komentarzu nie było żadnych treści obraźliwych, żadnych gróźb, nic.
Po prostu napisana przeze mnie treść w konsekwencji obnażała jego niewiedzę ekonomiczną.
To co napisałem było najzwyczajniej odmienne od tego co autor mówił w niemal całym swoim nagraniu.
Zamiast rozszerzyć swój światopogląd, wygooglować to o czym piszę, sprawdzić statystyki, udowodnić mi że się mylę, ewentualnie przyznać się do tego że on się myli, spróbować wejść w dialog lub po prostu neutralnie, dać tą możliwość innym komentującym Pan Wszechwiedzący Guru Profesor uznał że to pierdoli, po prostu da mi shadow bana.
Asekuracyjnie, bezpiecznie, bez ryzyka utraty swojego "autorytetu" wśród słuchaczy.
Nie wymagało to skonfrontowania się. Podobnie robią w fanatycznych sektach.
Takie zachowanie z psychologicznego punktu widzenia było dla mnie niepokojące i zaświeciła mi się przysłowiowa "czerwona lampka".
Nie mam pretensji o to że ktoś nie uważa tak samo jak ja.
Gdy ktoś obraża, grozi, lokuje produkt, nie pisze na temat – zasadne jest według mnie użycie takiego środka.
W momencie w którym używamy takiego środka ze względu na to, że ktoś ma po prostu inne zdanie daje nam wyraźny obraz tego z kim/czym mamy do czynienia.
Jak widać Pan Marek zamiast mówić na tematy w których jest obeznany woli kreować się na znawcę wszystkiego, za wszelką cenę.
Jego zdanie jest niepodważalne, jedyne słuszne i prawdziwe.
Wiadomo, przemawianie do grzecznie słuchającego ludu z pozycji guru/filozofa może pompować ego natomiast niesie ze sobą również niebezpieczne konsekwencje.
Mam na uwadze to, że Pan Marek przez większość życia miał zaniżoną samoocenę, jednak pompowanie jej teraz w tak sztuczny sposób nie jest zdrowe i nie można tym usprawiedliwiać niekompetencji czy często braku wiedzy.
Dla mnie jako byłego słuchacza taka zagrywka była żałosna i słaba.
W momencie w którym ma się dużą wiedzę w zakresie psychologii ewolucyjnej i relacji damsko-męskich nie jest to jednoznaczne z tym że posiada się równie dużą wiedzę w innych dziedzinach.
Odnoszę wrażenie że z takiego właśnie punktu widzenia wychodzi Pan Samiec.
Co gorsze – nie wychodzi on poza ramy swoich przekonań, nie ma jaj stawić czoła danemu zagadnieniu tylko ucieka/zamyka oczy (dając np. shadow bana).
W moim odczuciu często niestety brzmi jak filozof-gawędziarz z pod żabki.
Nie przegadasz. On wie swoje i c**j.
Chcesz wyrazić odmienne stanowisko niż Guru? - Guru nie da Ci takiej możliwości bo często nie ma w swoim arsenale wystarczających argumentów by obronić swoją tezę, schowa Cię przed innymi którym to co piszesz może dać do myślenia i go skompromitować.
Mam przed oczami obraz człowieka który kreuje się na takiego jakim jedynie aspiruje by być.
Nie miałbym potrzeby pisania tego wszystkiego jeżeli w grę wchodziła by zwyczajna różnica zdań.
To, że ludzie mają różne poglądy na dane sprawy jest dla mnie jasne jak słońce w lipcu.
Lubię rozmawiać, wymieniać się spostrzeżeniami, analizować różne zagadnienia.
Lubię i często podważam to co wydaje mi się że już wiem, to mnie rozwija i poszerza horyzonty.
W pewnych sprawach się tylko utwierdzam, w innych mój światopogląd ulega zmianie.
Są argumenty niedorzeczne i takie które ciężko podważyć.
O ile nie uważam się za nieomylnego to zamykanie mi ust w ten sposób ponieważ mówię coś niewygodnego tylko sprawia, że tym bardziej ciężko mi je będzie zamknąć. Przynosi to odmienny skutek. No ale przecież...każdy skutek ma swoją przyczynę.
Postanowiłem więc, że skoro na Radio Samiec 2 nie ma wolności wypowiedzi tylko monopol na jedyny słuszny światopogląd Pana Samca, napiszę to co myślę tutaj.
Bo dlaczego nie? Wolny kraj prawda?
DYGRESJA2!
Poniekąd w nawiązaniu do udawania kogoś kim aspiruje się by być.
Jest coś co rzuca mi się w oczy, w sensie - jest niekompatybilne z finalnym efektem zamysłu.
O ile oczywiście dobrze wyczułem zamysł autora ;)
Pan Samiec w nagraniach na swoim drugim kanale pt. "Marek Kotoński" często występuje w koszulach, marynarkach, sączy z filiżanki subtelnie niczym francuska madame, kwiaty bywają barwnym dodatkiem wystroju, w tle dumnie figuruje flaga narodowa niczym włócznia wbita we wroga serce, palec dzierży sygnet, na stoliku leży kilka książek w tym jedna otwarta – sugerująca o właśnie przerwanym procesie czytania jej niebanalnej treści.
W moim odczuciu te elementy miały w zamyśle sprawić wrażenie, że mamy do czynienia z osobą , rzetelną, markową (w sumie może i Pan Marek jest Markowy - lingwistycznie), z klasą, kulturalną, elokwentną, obytą, oczytaną i niejako "ekskluzywną".
Pan Marek mówiąc, jest wyprostowany. Klatka piersiowa niby poprawnie wypięta. Dłonie są w pozycji neutralnej lub otwartej. Mimika w miarę zsynchronizowana z ładunkiem emocjonalnym aktualnie wypowiadanej treści.
Można by rzec – elementarz handlowca zdecydowanie został przeczytany.
Od razu zaznaczam, że we wszystkich powyższych aspektach nie ma nic złego.
Są to techniki od dawna stosowane w sprzedaży.
Mowa ciała opisywana i szkolona na rozmaitych kursach.
Bawi mnie, a bardziej nie pasuje mi to co widzę w stosunku do tego co słyszę.
Już totalnie nie pasuje mi to co widzę do tego co wiem o Panu Samcu (mam na myśli całokształt).
Mam na myśli sprzeczne komunikaty. Wizerunek nie pasuje do osobowości.
Okładka nie pasuje do treści książki.
Te puzzle jakby były z innych obrazków, łączone na siłę prehistorycznym klejem Mamut z Castoramy.
Ten obraz jest dla mnie sztuczny i niespójny.
Rzuca mi się to w oczy ponieważ znam te techniki i widzę przejaskrawienie pewnych elementów, zachowań, ruchów...
Z jednej strony mamy gościa w marynarce który niczym Mateusz Morawiecki dostojnie i dumnie przemawia do ludu, jego ruchy są wystudiowane, widać że wyuczone, nienaturalne. Całość wydaje się przejaskrawiona jak bajka Disneya.
Sceneria niczym w expose premiera. Wiecie, słowa klucz które się nasuwają do takiego obrazka w oryginale to -> wysoka ranga -> spotkanie na szczycie -> splendor -> poważne tematy -> gabinecik -> stoliczek -> ąę -> espresso -> wykład profesora -> exsclusive pride -> dostojne towarzystwo -> szlacheckie insygnia -> V.I.P.
W tle widać jakieś książki. Polską flagę. Filiżaneczka, paluszek.... a tytuł brzmi np. "Dlaczego kobiety nie mają orgazmów". Ten tytuł jakby...nie pasuje do wystroju, wykonania i przedstawionej treści. Z kolei wystrój i konwencja wykonania jest według mnie niespójna z osobą prowadzącego ten show. Coś jakby chłop udawał, że jest szlachcicem. Coś jakby rozważać o technikach orania pola w ogrodzie królewskim.
Efekt finalny według mnie jest karykaturalny.
Tym bardziej, że z drugiej strony mamy tego samego gościa który w audycjach bywa infantylny, zdarza mu się kląć, ogląda w opozycji do tej zgrabnie ułożonej książki i filiżaneczki jakieś pomyje typu "Kononowicz", śledzi kanały patostreamerów których często bierze na temat swoich audycji.
Czytał jakieś gówniane fora typu Wykop i jest prześladowany przez osoby z internetu.
Jakbym miał streścić to co mam na myśli brzmiało by to tak: widzę pisankę i wydmuszkę pisanki. Jedno jest jajkiem, drugie skorupką jajka.
Takie k***a wielkanocne porównanie. No homo. I bez podjazdu do owalu twarzoczaszki Pana Samca.
Patrząc na całokształt tej serii to dla mnie jeden wielki kicz. To po prostu aż razi.
Nie wiem jak was, ale mnie tak.
Podjeżdża mi to takim klasycznym kompleksem bycia "zwyczajnym" i silną potrzebą podkolorowania swojego wizerunku.
Szkoda tylko że to wszystko wygląda tanio, mimo że metki może i się zgadzają.
Po co to wszystko? Niespełnione marzenia bycia biznesmenem? Gruba rybą WallStreet?
Czy o co chodzi...:D
Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie mam nic do tego że ktoś ogląda patostreamy albo inne mało ambitne rzeczy. Wiadomo, trzeba się czasami odmóżdżyć, odpocząć, wyjebać jajca na kanapie i otworzyć browara, jakkolwiek. Każdy ma swój sposób. Nikt nie zajmuje się bezustannie ambitnymi rzeczami, to zwyczajnie niewykonalne.
Co innego natomiast robić jedno a kreować się na postać z zupełnie innej bajki.
To by było póki co tyle ode mnie, chociaż mam jeszcze kilka spostrzeżeń. Chwilowo jednak ugryzę się w język ^^
Ktoś ma podobne refleksje na temat tego zawodnika? 🧐
Jestem ciekaw waszego zdania.