02/10/2025
"Ona jeszcze nie wie, że to najgorszy dzień w jej życiu. Cz. II"
Nasz dziadek był najlepszym człowiekiem świata, który wierzył w nas, nawet gdy sami w siebie nie wierzyliśmy. Zażegnał liczne spory między mną, a .t.labus , przypominając nam, jak bardzo się kochamy. Jak on nas kocha. Otwarcie sprzeciwiał się niesprawiedliwości, której doświadczałam ze strony rodziców.
I nigdy nie zapomnę, jak kilkanaście tygodni temu powiedział mi, ze łzami w oczach, że moja matka powiedziała do niego, że "jest pasożytem, który wreszcie zdechnie. I gdyby się nie wpie*dalał to tłukła by mnie dłużej i nie wyrosłabym na taką ku*wę, którą jestem".
Tylko dzięki pracy dziadka i .t.labus , ale także mojej babci, jestem dziś człowiekiem, który zna swoją wartość, nie żyje przeszłością i jest takim człowiekiem, jakiego znacie. To u dziadków mieszkałam kilka miesięcy, gdy mając lat 17 nie wytrzymałam i uciekłam z przemocowego domu. Moi rodzice zabrali mnie przemocą. Nie dlatego, że im na mnie zależało. Bali się utraty pozorów. One były dla nich najważniejsze.
Do 5 klasy podstawówki myślałam, że jesteśmy biedni, bo ciągle słyszałam, że za dużo kosztuje, bałam się poprosić o składki do szkoły. Jakie było moje zdziwienie, gdy na wniosku o stypendium naukowe zobaczyłam kwotę zarobków na osobę ponad 4 tysiące. Była nas czwórka. 16 tysięcy miesięcznie, w 2007 roku, a ja byłam pewna, że jesteśmy biedni.
Dzięki dziadkowi budowałam sama siebie na resentymencie wobec rodziców. I dziś dumnie mówię: nie jestem taka jak wy. Jestem waszym zaprzeczeniem. Obrzydliwe komentarze wobec pacjentów (przypomnę, mój ojciec, Andrzej Durałek jest lekarzem i sama słyszałam jak z obrzydzeniem mówił o pacjencie per "ped*ł co jakby się w dupę nie ruch*ł to by nie miał zapalenia dróg moczowych), ale także obcych ludzi i pogarda wobec całego świata to coś, co widziałam całe dziecinstwo. I co jest mi dzisiaj obce.
Dziadziusiu. Dziękuję Ci za to, że o mnie walczyłeś. Wiem, że byłbyś dumny z tego, że mówię o tym na glos. Bo wiele razy mnie do tego zachęcałeś.
Kocham Cię. Twój Michałek też Cię bardzo kocha. I ciągle skacze na wałek.
Do zobaczenia.